• aktualności

   

WARSAW SAILING DAYS

Nieporęt, 24-25 Sierpnia 2019

    Kolejne regaty za nami. Na starcie zgromadziło się 54 jachtów w 10 klasach. Tango reprezentowane przez 6 jachtów z czołowej 10-ki Mistrzostw Polski.
    Wiatr w pierwszym dniu regat przeważnie 2/3B, w drugim 3B ale nierówny co do siły i o niekoniecznie stałym kierunku.
    W pierwszym dniu regat 2 wyścigi wygrał Nieuchwytny Cel przed Rozwianym Dymem a jeden Dym przed Fate. W niedzielę rozegrano 4 wyścigi - tym razem walka toczyła się między Celem a Fate. Cel wygrał 3 wyścigi, ale w jednym Fate był górą
    Najwięcej jachtów spotykało się na dolnym znaku - tam właśnie następowało spotkanie wszystkich klas - pełna integracja: Omegi, Nautiki na genakerach, Klasy T, lasery, RS i w to wszystko w strefę znaku wpadły Tanga na spinakerach. Niektórym zawodnikom nie przeszkadzała w tym zamieszaniu niewystarczająca znajomość przepisów - często dominowała ambicja i chęć zajęcia lepszego miejsca. Ale w sumie protestów było niewiele, choć kilka się zdarzyło - 1 nawet w klasie Tango.
    Ostatecznie triumfatorem regat został Nieuchwytny Cel Mariusz (5 pierwszych miejsc) 7 pkt., na miejscu II Rafał na Fate a Rozwiany Dym, musiał się zadowolić III miejscem.
    IV miejsce wywalczył Strażak na Ognistym Podmuchu (?? Pkt.). O kolejne miejsce trwała zacięta walka do ostatniego wyścigu między Follow Me (Maciek Oleksiuk) i Uśpionym Gromem (Piotr Pruszko).
    Przy remisie punktowym po 29 pkt. lepsze miejsca (3 w I i IV wyścigu) miał Grom i w ten sposób został sklasyfikowany na V miejscu a Follow Me na VI miejscu.
    Podczas uroczystości zakończenia imprezy dzięki pozyskanym sponsorom uczestnicy otrzymali wiele nagród - upominków losowanych zarówno wśród indywidualnych uczestników jak i wśród załóg startujących.

    Wyniki regat:
    1. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 1,4,1,2,1,1,1 7 pkt.
    2. Fate Rafał Iwanicki 6,2,3,1,2,2,2 12 pkt.
    3. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2,1,2,5,4,3,3 15 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Krzysztof Budek 5,3,5,4,3,4,4 23 pkt.
    5. Uśpiony Grom Piotr Pruszko 3,6,6,3,5,6,DSQ 29 pkt.
    6. Follow Me Maciej Oleksiuk 4,5,4,6,6,5,5 29 pkt.
   

Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych

Giżycko 2019

    Regaty zgromadziły 56 jachtów. Już po raz 4-ty klasa Tango była najliczniejsza - podobnie jak w ubiegłym roku - 16 jachtów. I znów wiało słabo, choć nie tak jak rok temu. W piątek przy wietrze 2°B udało się rozegrać 2 a w sobotę 3 wyścigi. W niedzielę przy wietrze 3-4°B kolejne 3 wyścigi, a więc w sumie 8 zgodnie z zamierzonym planem. Klasa Tango w znakomitej większości zebrała się już w czwartek - zapisać się można było w czwartek w godz. 16-20. Chyba dobrym pomysłem była pogadanka na temat definicji i przepisów regatowych, na której w czwartek zebrała się spora grupa chętnych wiedzy słuchaczy i to nawet nie tylko z Klasy Tango.
    Mocnym akcentem rozpoczął regaty Mariusz na Nieuchwytnym Celu (Mokro i Wieje) wygrywając I wyścig przed Radkiem na Soulu. Ale ponieważ było Sucho i nie bardzo Wiało Celowi w kolejnych wyścigach nie udało się powtórzyć sukcesu II wyścig wygrał Soul przed Rafałem na Fate. W sobotę III wyścig i jednocześnie Memoriał Jacka Orlińskiego wygrał Konrad na Uśpionym Gromie o pół długości jachtu przed Rozwianym, a IV Soul przed Gromem. W V wyścigu rewelacyjny "start życia" miał Maciek Oleksiuk, który pod nieobecność Szymona dowodził Follow Me -> prowadził od startu do mety odpierając atak Soula i w końcówce Rozwianego Dymu, przed którym wjechał na metę z wyraźną przewagą ok... 3 metrów. Po 2 dniach regat i po 5 wyścigach zarysowała się wyraźna czołówka. Z sporą przewagą prowadził Radek na Soulu przed Rozwianym Dymem, który co prawda nie wygrał żadnego wyścigu, ale miejsce 2-gie i 3-cie dawały mu lekką przewagę nad Konradem na Gromie i Mariuszu na Celu.
    W sobotę znalazło się kilku Solenizantów z 2 jachtów: ( Rozwiany Dym i Pielgrzym-Zaraz) + Jacek Wichrowski z Lidy, 2 Anity -> w tym załogantka Ognistego Podmuchu, która podobno nie obchodzi imienin...
    Było bardzo wesoło ... choć momentami "i śmieszno i strasznie". Zwłaszcza gdy spora grupa gości odwiedzających Rozwiany Dym zapragnęła nagle sprawdzić ile osób zmieści się na Tangu. 4 osoby w kabinie i 52 stojące na pokładzie dały imponujący wynik 56 osób! Podobno pokład na dziobie zbliżył się do wody na nieco ponad 40 cm a rynienki odprowadzające wodę z Achterpiku zaczęły się napełniać wodą. Pokład został przetestowany ->wytrzymał ~ ok. 5 ton !!! Ale podniesiony środek ciężkości powodował wyraźne zakłócenie stateczności. Jacht trzeba było trzymać z boku bo groziła wywrotka w porcie i awaria masztu lub też masztów stojących obok jachtów. Lekko przerażony solenizant zasugerował, żeby może przenieść się na stały ląd na ławki, choć głupio mu było że wyprasza swoich przyjaciół i kolegów, którzy przyszli go odwiedzić na jachcie w dniu jego imienin. Po chwili sytuacja została opanowana (gdy zeszło z jachtu jakieś 30-40 osób). Zresztą na ławkach było bardzo przyjemnie - 3 ekipy z gitarami, + skrzypce + kastaniety - bardzo miły wieczór szantowy.
    Po aktywnym sobotnim wieczorze w niedzielę znów wyszliśmy na wodę do kolejnych zmagań. Rozegrane zostały 3 wyścigi przy nieco mocniejszym wietrze 3/4B. Wszystkie wyścigi niedzielne wygrał Soul: raz przed Dymem, raz przed Celem a raz przed Gromem. Zwycięzcą regat i to z ogromną przewagą została załoga Radka na Soulu - 10 pkt., wicemistrzostwo przypadło Rozwianemu Dymowi - 21pkt., a załoga Konrada na Uśpionym Gromie za stanęła na niższym stopniu podium - 25 pkt.
    IV miejsce podobnie jak w ubiegłym roku zajęła załoga Mariusza na Mokro i Wieje Nieuchwytnym Celu, choć gdyby nie falstart w ostatnim wyścigu była szansa na miejsce na podium (29 pkt.).
    Dobrze żeglujący Rafał na Fate ( zwłaszcza w nieco mocniejszych wiatrach) mocno zbliżył się dzięki 2 ostatnim wyścigom (2 x III miejsce) do Nieuchwytnego Celu, ale go jednak nie "uchwycił"- z 30 pkt. zajął V miejsce.
    Maciek Oleksiuk na Follow Me dopiero zapoznaje się z Tangiem i jako perfekcjonista trochę narzeka na niedoskonałości sprzętu - zbyt mały spinaker, zacinające końcówki spinakerbomu, źle chodzi talia ...itp. I choć wygrał V wyścig w pozostałych szło mu jeszcze nie najlepiej. Co prawda VI miejsce (39 pkt.) w pierwszym starcie z niezgraną jeszcze choć bardzo dobra załogą to całkiem przyzwoity wynik i w rundzie jesiennej GPW mogą drżeć najlepsi.
    Strażak na Ognistym Podmuchu wykonał największy wysiłek, żeby znaleźć się na Mistrzostwach. Jacht został ściągnięty z Zalewu Zegrzyńskiego tylko na tą imprezę. Po mocnym akcencie na początku - 3-cie miejsce w I wyścigu potem nieco spokojniej ale trafiały się i dwie "4" - w efekcie VII miejsce (40 pkt.), tylko o jeden punkt za Follow Me.
    Piotr Pruszko na Haze Albatros liczył zapewne na silniejsze wiatry bo przez wiele dni poprzedzających Mistrzostwach kręcił masztem niemalże całymi dniami. Jednak słabowiatrowe warunki nie były tym co najbardziej lubi, 46 pkt. dało VIII miejsce.
    Na IX miejscu 57 pkt. sklasyfikowany został Mateusz Probola na Szalonym Cieniu, który też wolałby chyba nieco silniejsze wiatry (4 i 6 w II ostatnich wyścigach). Stowarzyszenie Klasy Tango postanowiło uhonorować najstarszy jacht w klasie, którym okazał się właśnie Szalony Cień. 29 sezon na wodzie!.
    X miejsce (a VII miejsce w nieoficjalnej klasyfikacji jachtów granatowych) zajął Rafał Chroszcz na Morelowym Psie 69 pkt., który mógł by się pochwalić... najmniejszych spinakerem w klasie Tango - 30m?.
    Poniżej własnych oczekiwań i z różnymi kłopotami (1 wyścig DNF, 2 wyścigi DNC) na XI miejscu regaty ukończył Bartek Baczyński na Heisenbergu, choć momentami żeglował dość wysoko - np. 6 miejsce w II wyścigu.
    Zacięte zmagania toczyli Łukasz Borkowski ZA TOREM i Jacek Kransnodębski PIELGRZYM-ZARAZ (oba jachty z obrotowymi mieczami). Łukasz nawet był przygotowany - jacht okuty spinakerowo i żeglował ze spinakerem. Jacek uzbrajał maszt i pokład w okucia i w pełni zdążył uzbroić w wszystko już ostatniego dnia... tuż oficjalnym zakończeniem dnia regat.
    Łukasz ukończył ZA TOREM na XII miejscu (91pkt.) a PIELGRZYM był ZARAZ zanim (95 pkt.) XIII miejsce.
    Na XIV miejscu (97 pkt.) sklasyfikowany został Michał Nischk, który przywiał z Olsztyna Błękitnym Wiatrem ukończył tylko 3 wyścigi ( 2 x DNF, 3 x DNC)
    Miejsce XV (99 pkt.) zajął Jacek Wewiórowski na jachcie Sqirrel jest to już jego start na Mistrzostwach Polski.
    Na XVI miejscu został sklasyfikowany Michał Petryk na jachcie Cisza, który jako jedyny przekroczył magiczna barierę 100 pkt. uzyskując 106 pkt.! Za ambitną walkę załoga została uhonorowana Pucharem Klasy Tango od Stowarzyszenia Klasy.

    Wyniki regat:
    1. Soul Radomił Maciek 2,1,3,1,3,1,1,1 10 pkt.
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 4,3,2,3,2,2,5,DNC 21 pkt.
    3. Uśpiony Grom Konrad Masłowski 8,4,1,2,5,3,9,2 25 pkt.
    4. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 1,7,4,4,10,4,2,7 29 pkt.
    5. Fate Rafał Iwanicki 5,2,5,6,6,6,3,3 30 pkt.
    6. Follow Me Maciej Oleksiuk 6,5,8,5,1,8,6,10 39 pkt.
    7. Ognisty Podmuch Krzysztof Budek 3,8,6,9,4,7,8,4 40 pkt.
    8. Haze Piotr Pruszko 7,10,7,7,8,5,7,5 46 pkt.
    9. Szalony Cień Mateusz Probola 9,DNF,10,8,9,11,4,6 57 pkt.
    10. Morelowy Pies Rafał Chroszcz 10,9,9,11,11,10,11,9 69 pkt.
    11. Heisenberg Bartosz Baczyński DNF,6,DNC,DNC,12,9,10,8 79 pkt.
    12. Za Torem Łukasz Borkowski DNF,DNF,11,13,13,13,13,11 91 pkt.
    13. Pielgrzym ZARAZ Jacek Krasnodębski DNF,DNF,15,12,14,12,12,13 95 pkt.
    14. Błękitny Wiatr Michał Nischk DNF,DNF,12,10,7,3 x DNC 97 pkt.
    15. Sqrriel Jacek Wewiórkowski DNF,DNF,13,14,15,14,14,12 99 pkt.
    16. Cisza Michał Petryk DNF,DNF,14,15,16,15,15,14 106 pkt.
   

Sailing Machine Cup

15-16 czerwca 2019

    Kolejne regaty za nami. Obsada skromna, może lepiej będzie w cyklu jesiennym. Wszystkiego 12 jachtów w tym 4 w klasie Tango. Tym razem wystartował Rafał na Fate - co prawda dopiero w drugim dniu regat. W sobotę spóźnił się na start w I,II,III i IV wyścigu, bo postanowił wodować się dopiero w sobotę rano, ale niestety pękła opona w przyczepie zanim dojechał. Przyczepa była jednoosiowa a więc trochę trwało: zakład wulkanizacyjny, wybranie opony, naprawa etc.
    Tym razem występujący w roli organizatora ( baza regat z MIĘDZY ŻAGLAMI) Mariusz okazał się bardzo niegościnny. Nieuchwytny Cel w pełni zasługując na swą nazwę wygrał wszystkie 4 sobotnie wyścigi. Rozwiany Dym mimo rozpaczliwych wysiłków nie był w stanie sprostać Celowi. Jarek na Ognistym Podmuchu w nieco osłabionej załodze nie decydując się na spinakera w II wyścigu znalazł się nawet przed Dymem (choć pierwszą trójkę: Cel, Podmuch, Dym na mecie dzieliły centymetrowe różnice).
    W sobotę wiało 2B, ale żegluga była bardzo męcząca - upał dawał się we znaki. W niedzielę wiało trochę mocniej, rozegrano 3 kolejne wyścigi, a siła wiatru wzrastała z wyścigu na wyścig. V wyścig po zaciętym pojedynku z Fate wygrał znowu Cel, a Dym musiał się trochę namęczyć, żeby minąć Ognisty Podmuch co udało się głównie przez różnicę: jacht ze spinakerem płynie przeważnie szybciej niż jacht bez spinakera.
    VI wyścig w końcu wygrał Dym przed Celem. A ostatni VII znów Cel przed Fate choć po dość zaciętym pojedynku. Wiało już około 4B, ostatni kurs spinakerowy odbył się? bez spinakerów?
    Zdecydowanym zwycięzcą regat został Mariusz na Nieuchwytnym Celu wygrywając 6 z 7 wyścigów (6 pkt.). Z dużą strata punktów na II miejscu sklasyfikowany został Rozwiany Dym (13 pkt.). Na III miejscu utrzymał się Jarek na Ognistym Podmuchu (17 pkt.) przed Rafałem na Fate (22 pkt.).

    Wyniki regat:
    1. Mariusz Sternicki Nieuchwytny Cel 1,1,1,1,1,2,1 (6 pkt.)
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2,3,2,2,2,1,DNC (13 pkt.)
    3. Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 3,2,3,3,4,4,3 (18 pkt.)
    4. Rafał Iwanicki Fate 4 x DNC,2,3,2 (22 pkt.)
   

Puchar 65-lecia KS POLONEZ

08-09 czerwca 2019

    Startowało 15 jachtów. W klasie Tango znów tylko 4. W sobotę wiało słabo 2B i zupełnie po wariacku. Kłopoty ze zrozumienie o co chodzi "temu wiatru" miała za równo Komisja Regatowa jak i wszyscy zawodnicy. Wiatr potrafił zmienić kierunek o 180 i tak niektóre z założenia halsówki odbywały się na spinakerach a na odcinkach trasy planowanych jako kursy pełne trzeba było halsować.
    I wyścig wygrał Mariusz na Nieuchwytnym Celu, Rozwiany Dym nie był w stanie go dogonić. Na 3 miejscu przyszedł na metę Łukasz Borkowski, który zwykle żegluje "ZA TOREM". Tym razem płynął na Uśpionym Gromie i nawet budził go skutecznie oswajając się z żeglugą spinakerową. Strażak na Ognistym Podmuchu spóźnił się na I wyścig.
    W II wyścigu wiatr wyczyniał takie cuda że wyniki zależały głównie od szczęścia i przypadku. Najlepszym przykładem może być historia Rozwianego Dymu w tym wyścigu.
    Dym najpierw popełnił falstart. Wracając na stronę przed startową nagłym zwrotem przy pomocy bomu prawie pozbawił przytomności swoją załogantkę Małgosię. Gdy inni już popłynęli lewo halsowy Dym na linii startu spotkał się z prawo halsowym Ognistym Podmuchem. Oczywiście "protest!", czerwona flaga i przyjęta przez załogę Rozwianego kara 2 obrotów, po których w końcu można było wystartować. Konkurenci byli już dobre 200 m. z przodu. Była nawet nieśmiała propozycja ze strony sternika, że może odpuścić sobie ten wyścig, bo strata jest bardzo duża a jeszcze nie wiadomo co z głową Małgosi.
    Jednak załoga nie chciała rezygnować i jacht ruszył w pogoń. Z początku nie udało się odrabiać strat a nawet odległość do konkurentów wzrastała. Dopiero w połowie halsówki któryś z załogantów zauważył, że miecz jest w połowie opuszczony i na kursach ostrych może lepiej było go by opuścić. Od tego momentu sytuacja radykalnie się poprawiła - Dym zaczął odrabiać straty, chodzić nie dając sobie większych nadziei.
    Z niespodziewaną pomocą przyszedł wiatr, który zmieniał siłę i kierunek w sposób zupełnie zaskakujący. Najgorzej wyszedł na tym Cel, który prowadząc wyścig utknął przy ostatnim znaku w zupełnym bezwietrzu. Tymczasem niespodziewane tchnienie wiatru spowodowało że Dym pierwszy okrążył ten znak i na ostatniej "halsówce" do mety stawiając spinakera (bo właśnie przyszła odkrętka o 180) zaskakująco i zupełnie niezasłużenie (po takich błędach na starcie!) wygrał II wyścig.
    W III wyścigu kuriozalny był start. Komisja regatowa nie mając motorówki nie była w stanie przestawić trasy do kierunku wiatru. Tak więc wystartowaliśmy z wiatrem. Było nawet zabawnie: jachty zbliżały się w ostatnich sekundach do startu płynąc wzdłuż linii, po sygnale brały kurs do 1 znaku i natychmiast dosłownie na linii startu stawiały spinakery. Halsówka tym razem odbywała się w drugą stronę. Zamieszania dopełniła interpretacja przejścia przez bramkę - w jedna stronę trzeba było a w druga niekoniecznie. Na wszelki wypadek większość jachtów żeglowała przez bramkę w obie strony nie próbując się nawet nad tym zastanawiać.
    III wyścig wygrał Dym przed Celem i Podmuchem. IV wyścig został przerwany w połowie (ku rozgoryczeniu Cela, który właśnie wyszedł na prowadzenie) z obawy przed nadchodzącą burzą. Niebo zrobiło się groźnie, granatowe jednak w końcu burzy nie było, jachty pomknęły do portu (jedni ucieszeni że wyścig przerwany, inni wkurzeni na Komisję Regatową). Ale lepiej 10 razy uciec za szybko niż raz pochopnie zostać za długo!
    W niedzielę rozegrano wyścig krótki i na koniec długodystansowy. Krótki wygrał Rozwiany Dym, tym samym zapewniając sobie zwycięstwo w regatach.
    Mariusz bardzo chciał wygrać long dystans i prawie mu się to udało. Przy wietrze stosunkowo równym przez ? trasy utrzymywał wydawało by się bezpieczną ok. 200 m. przewagę. I znowu wiatr namieszał. Na odcinku: wyspa transformatowa - kanał kilkakrotnie zmieniał kierunek o kilkadziesiąt stopni i w ogóle był jakiś słaby. Jachty stawiały spinakery aby po chwili je zrzucić bo za ostro, potem znów wypełniało, spinakery szły do góry i tak kilka razy. Rozwiany Dym miał więcej szczęścia (i wiatru), w końcówce wyprzedził i odskoczył od Nieuchwytnego Celu i niezagrożony minął linie mety.

    Wyniki regat:

    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2,1,1,1,1 4 pkt.
    2. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 1,3,2,2,2 7 pkt.
    3. Ognisty Podmuch Krzysztof Budek DNS,2,3,DSQ,3 13 pkt.
    4. Uśpiony Grom Łukasz Borkowski 3,4,4,3,4 14 pkt
   

PUCHAR 70-lecia KS SPÓJNIA

Nieporęt 01-02 czerwca 2019

    Regaty zgromadziły zaledwie 13 jachtów. W klasie Tango startowały 4 załogi. W sobotę zostały rozegrane 4 wyścigi przy słabym wietrze - 2B. Wyścigi były krótkie, czasem aż za krótkie - np. ostatni IV wyścig trwał 13 minut (przy trasie niepotrzebnie skróconej z 2 do 1 okrążenia). Niezbyt podobało się zawodnikom ustawie startu - tylko w I wyścigu od biedy udało się wystartować prawym halsem, w 3 następnych prawym halsem nie było szans, trzeba było płynąć wzdłuż linii, po sygnale wszystkie jachty robiły zwrot na lewy hals i wychodziły prostopadle ze startu.
    Dzięki bardzo dobrym startom (obawiając się nawet o popełnienie falstartu) 3 wyścigi z dość dużą przewagą wygrał Rozwiany Dym. Mariusz na Nieuchwytnym Celu z nowym masztem i nowymi żaglami zajmował w tych wyścigach II miejsca. W IV wyścigu Cel po znakomitym starcie wygrał wyścig i tym samym miał wciąż szansę na wygranie regat.
    Załogi Jarka na Ognistym Podmuchu i Strażaka na Uśpionym Gromie solidarnie dzieli się miejscami 3-cimi i 4-tymi w sobotnich wyścigach uzyskując po nich remis punktowy.
    W niedzielę rozegrano 2 wyścigi, przy nieco mocniejszym wietrze 2/3 B. Pierwszy niedzielny wyścig wyraźnie prowadził Mariusz na Nieuchwytnym Celu. Osłabiona "zajęciami towarzyskimi" (co skutkowało poważnym ograniczeniem sprawności) załoga Rozwianego Dymu nie mogąc dorównać szybkością jachtu zdecydowała się na desperacki atak taktyczny.
    Po okrążeniu górnego znaku Nieuchwytny Cel postawił Spinakera i tak bardzo bardzo cała załoga była skoncentrowana na jego prawidłowej pracy na początku kursu pełnego, że nie zauważyła chyłkiem podkradającego się prawym halsem Rozwianego Dymu. Niewykrywalny Dym dopłynął prawie do burty Cela po czym ze słowem "protest" zrobił zwrot i wywiesił czerwoną flagę. Cel Nieuchwytny został uchwycony?
    Zaskoczona załoga Cela przyjęła karę dwóch obrotów ale zdecydowała się nie zrzucać spinakera, który skutecznie przeciwstawiał się obrotom i tym samym wykonanie kary zajęło bardzo dużo czasu. Z pozycji 1 w tym wyścigu spadli na 4-tą na mecie.
    Rozwiany Dym w końcówce minął jeszcze o pół długości jachtu Ognisty Podmuch wygrywając ten wyścig zapewnił sobie pierwsze miejsce w regatach (6 pkt.).
    Dla osłody Mariusz wygrał zdecydowanie ostatni wyścig, a zajęte II miejsce w regatach (8 pkt.) potraktował jako porażkę.
    Jarek na Ognistym Podmuchu dzięki dwóm 2 miejscom ukończył regaty "na pudle"- III miejsce (14 pkt.). Dzielnie walczący Strażak na Uśpionym Gromie zajął IV miejsce (17 pkt.), głownie z powodu braku dobrego foka - brakowało trochę powierzchni na słabe wiatry.

    Wyniki regat:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1,1,1,2,1,3 6 pkt.
    2. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 2,2,2,1,4,1 8 pkt.
    3. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 3,4,3,4,2,2 14 pkt.
    4. Uśpiony Grom Krzysztof Budek 4,3,4,3,3,4 17 pkt.
   

PUCHAR KS POLONEZ

22 - 23 września 2018

    Ostatnie regaty wrześniowej rundy cyklu Grand PRIX Warszawy zorganizowane przez KS POLONEZ były zgoła odmienne od tego, do czego przyzwyczaili się zawodnicy. Poprzednie imprezy rozgrywane przy słabych wiatrach nieco uśpiły czujność startujących załóg.
    Tym razem powiało - pierwszego dnia 4-6B, drugiego 3-5B. Regaty rozgrywane były w pobliżu przystani KS POLONEZ - na wąskiej części Zalewu, z szerokim pasem mielizn pośrodku akwenu. Ponieważ były to ostatnie w tym sezonie regaty, Komisja Sędziowska postarała się o to, aby żeglowania było naprawdę sporo. Przeprowadzono 6 wyścigow, po 3 w każdym dniu regat, na trasie: 2 śledzie długie (górna i dolna boja) i jeden krótki (znak mety i dolna boja) z przejściem przez bramkę zarówno z wiatrem jak i na wiatr. W klasie Tango wystartowało 6 jachtów.
    Warunki okazały się ostrym testem sprzętu. Już w II wyścigu Rafał na Fate, który nie wystartował w I wyścigu, musiał wycofać się z powodu wyginania się płetwy sterowej - w obawie, że płetwa złamie się zupełnie, zrezygnował z dalszej żeglugi.
    W II wyścigu zerwał się fał foka na Heisenbergu - Bartek nie ukończył wyścigu, ale szybko położył maszt i w następnym znów podjął walkę. Podobna przygoda spotkała go rónież w V wyścigu - tym razem pękł fał grota. Po natychmiastowym spłynięciu do portu, kolejnym położeniu masztu i szybkiej naprawie, załoga wystartowała i dzielnie walczyła w VI wyścigu, stawiając dużego spinakera. Mając dwa razy DNF zajęli V miejsce w regatach (26 pkt.).
    Mimo bardzo uszczuplonej załogi (tylko 2 osoby na jachcie) znakomicie radził sobie Jarek na Ognistym Podmuchu - wygrał III wyścig i po pierwszym dniu regat zajmował I miejsce; nieco gorzej poszło mu w niedzielę, ale utrzymał miejsce na podium zajmując ostatecznie III miejsce (13 pkt.).
    Bardzo nierówno żeglował Włodek Bartołd na Rozwianym Dymie, ale za to niezwykle odważnie. Imponowała zwłaszcza żegluga na spinakerze, która w tych trudnych warunkach była bardzo widowiskowa. Rozwiany Dym potrafił prowadzić większą część trasy (dwa drugie miejsca), ale też zdarzyło mu się niefrasobliwie spóźnić na start blisko 4 minuty - takiego dystansu do czołówki nie był w stanie odrobić. Po emocjonującej walce sklasyfikowany został na IV miejscu (14 pkt.).
    Mariusz na Nieuchwytnym Celu nie był w stanie sprostać Strażakowi na Follow Me. Poza tym brakowało mu bardzo niewiele. II wyścig wygrał, a III przegrał z Jarkiem o 1m, z kolei w V, mając wyraźną przewagę, zbyt późno zdecydował się na postawienie spinakera (wiatr był silny i nierówny). Dopiero gdy inni dogonili go na spinakerach, musiał i on go postawić, ale było już za późno. 11 pkt. dało mu II miejsce w reagatach.
    Strażak na Follow Me w pełni zgrał się z nazwą łódki i wygrywając 4 wyścigi został zdecydowanym zwycięzcą regat (7 pkt.). Tym samym wywalczył wysoką II pozycję w całym cyklu Grand PRIX Warszawy, na którą dużą chrapkę miał Mariusz. No cóż, ostatnie regaty decydowały o ostatecznie zajętych miejscach w GP.

    WYNIKI REGAT
    1. Follow Me Krzysztof Budek 1, 3, 3, 1, 1, 1 7 pkt.
    2. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 4, 1, 2, 4, 2, 2 11 pkt.
    3. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 3, 2, 1, 3, 4, 4 13 pkt.
    4. Rozwiany Dym Włodzimierz Bartołd 2, 4, 5, 2, 3, 3 14 pkt.
    5. Heisenberg Bartosz Baczyński 5, DNF, 4, 5, DNF, 5 26 pkt.
    NKL Fate Rafał Iwanicki DNC, DNF, DNC, DNC, DNC, DNC NKL
   

PUCHAR GUZEXU

15 - 16 września 2018

    Tym razem na starcie pojawiło się 6 Tang, nieco liczniejsza była klasa T2 - 9 jachtów, całość uzupełniały 3 jachty w klasie otwartej.
    W sobotę przy wietrze 1-2 B rozegrano 3 wyścigi, w niedzielę również 3 przy nieco mocniejszym wietrze 2-3B. Trasa z pozoru nie skomplikowana: 2 śledzie z bramką na kursie wolnym, przy dość zróżnicowanych odkrętkach co do siły i kierunku wiatru, powodowały spore przetasowania w stawce zawodników.
    Jachty żeglowały ze zmiennym szczęściem. W sobotę po jednym wyścigu wygrały Dym, Follow Me i Cel. W 3 niedzielnych wyścigach znów te same jachty miały po jednym wygranym wyścigu, o kolejności w regatach decydowały dalsze miejsca. Najgorzej wyszedł na tym Konrad na Follow Me bo załapał 2 "doły" (5 miejsca), a odrzutka była jedna i nie pomogły 2 "jedynki" i 2 "dwójki" bo pozostała 1 "piątka".
    W tych zmiennych warunkach najszczęśliwiej wypadł Rozwiany Dym, który został zwycięzcą regat (9 pkt.) minimalnie przed Mario na Nieuchwytnym Celu (10 pkt.) i Konradem na Follow Me (11 pkt.) . Jednopunktowe różnice między załogami na 3 pierwszych miejscach przy 6 wyścigach najlepiej świadczą o bardzo wyrównanej walce.
    Znów na IV miejscu zakończył regaty Rafał na Fate, który momentami mocno mieszał w czołowej stawce zawodników (16 pkt.). Nieco gorzej tym razem poszło Jarkowi na Ognistym Podmuchu (V miejsce, 24 pkt.).
    "Bolan" na Uśpionym Gromie zaczyna radzić sobie coraz lepiej - zwłaszcza dzięki dobrej pracy Piotrka na spinakerze, 2 wyścigi był nawet prze Podmuchem. Z 28 pkt. zamknął stawkę sklasyfikowanych załóg.
    Na zakończeniu były puchary, medale i nawet nagrody w zasadzie dla wszystkich załóg, oraz wino sponsorowane przez Sędziego Głównego Regat - Marka Gałaja.

    Wyniki regat:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1,2,3,1,2,4 9 pkt.
    2. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3,3,1,2,3,1 10 pkt.
    3. Follow Me Konrad Masłowski 2,1,5,5,1,2 11 pkt.
    4. Fate Rafał Iwanicki 4,4,2,3,4,3 16 pkt.
    5. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 5,5,4,4,6,6, 24 pkt.
    6. Uśpiony Grom Michał Bolanowski 6,6,6,6,5,5 28 pkt.
   

BŁĘKITNA WSTĘGA YKP

8 - 9 września 2018

    Tym razem frekwencja dopisała: 31 jachtów, najwięcej w nowo utworzonej klasie Amatorskiej (dla tych, którzy startują sporadycznie lub wcale nie mają doświadczenia regatowego - niezależnie od typu jachtu). Tango reprezentowane było przez 6 jachtów.
    Nie dopisała natomiast pogoda. W sobotę udało się rozegrać 2 wyścigi przy wietrze 1-2B. Na dość długiej trasie wyścigi trwały ponad jedną godzinę. Organizatorzy liczyli na nieco mocniejszy i równiejszy wiatr w niedzielę, jednak te optymistyczne prognozy nie sprawdziły się - wiało jeszcze słabiej i bardziej kapryśnie.
    Po dwóch wyścigach sobotnich z sześciu jachtów startujących w klasie Tango, cztery miały remis punktowy po 5 pkt. (Fate, Dym, Cel i Follow), tak więc w niedzielę regaty zaczynały się jakby od nowa...
    W trudnych warunkach, gdy wiatr momentami zupełnie zamierał, pozycje jachtów w wyścigu wielokrotnie się zmieniały. Była wojna nerwów, wyniki w dużej mierze zależały od szczęścia. Potrafiło powiać dla jednego jachtu, który nagle nabierał trochę prędkości, a 20m obok inny stał jak spławik, czekając na odrobinę wiatru. Ostatecznie wyścig III na 1. miejscu ukończył Rozwiany Dym, przed Strażakiem na Follow Me i Mariuszem na Nieuchwytnym Celu. I tak, choć Dym miał lekką przewagę, zadecydować miał ostatni wyścig, który ze wspólnego startu dla wszystkich klas, miał być wyścigiem "O Błękitną Wstęgę".
    Przez prawie całe pierwsze okrążenie, z wyraźną przewagą żeglował Nieuchwytny Cel, ale potem wiatr zrobił sobie przerwę w pracy i jachty płynęły chyba siłą woli, w wyniku czego następowały ciekawe przetasowania. Po przebyciu 3/4 trasy na prowadzenie wysunął się Jarek na Ognistym Podmuchu, a młody sternik Michał Bolanowski na Uśpionym Gromie był zaraz za nim.
    Jachty jakoś doczołgały się do górnego znaku i wtedy trochę powiało. Szczęśliwie z wiatrem zabrał się Rozwiany Dym, który minął Ognisty Podmuch i przy skróconej na bramce trasie, tuż przed metą, wykorzystał błąd prowadzącej ten wyścig Omegi i przeciął linię startu jako pierwszy o metr przed Omegą, zdobywając w ten sposób Błękitną Wstęgę.
    Regaty zakończyły się ostatecznie sukcesem Rozwianego Dymu (3 pkt.). Strażak na Follow Me awansował na II miejsce (7 pkt.). Nieuchwytny Mariusz mając 8 pkt. stanął na najniższym stopniu podium, a Rafał na Fate, który prowadził po pierwszym dniu regat (co prawda przy remisie punktowym), spadł na IV miejsce (9 pkt.). Jarek na Ognistym Podmuchu, mając tylko jedną załogantkę, błysnął w ostatnim wyścigu, zajmując wysokie II miejsce, ale straty z poprzednich wyścigów pozwoliły mu na zajęcie dopiero V miejsca w regatach (12 pkt.).
    "Bolan" zdobywał dopiero doświadczenie startując na Tangu. Z wyścigu na wyścig szło mu coraz lepiej; w ostatnim wyścigu mocno naciskał na konkurentów, choć w końcowce opuściło go szczęście. Z 18 pkt. zajął VI miejsce.

    WYNIKI REGAT:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 4, 1, 1 3 pkt.
    2. Follow Me Krzysztof Budek 3, 2, 2, 5 7 pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 2, 3, 3, 3 8 pkt.
    4. Fate Rafał Iwanicki 4, 1, 4, 4 9 pkt.
    5. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 5, 5, 5, 2 12 pkt.
    6. Uśpiony Grom Michał Bolanowski 6, 6, 6, 6 18 pkt.

    BŁĘKITNA WSTĘGA (sklasyfikowano 16 jachtów)
    1. Rozwiany Dym
    2. Omega
    3. Ognisty Podmuch
    4. Omega
    5. Nieuchwytny Cel
    6. Fate
    8. Follow Me
    10. Uśpiony Grom
   

MISTRZOSTWA WARSZAWY JACHTÓW KABINOWYCH

1 - 2 września 2018

    Tym razem na starcie stanęło 8 załóg. W sobotę była obawa, że wiatru nie będzie, ale prognozy się nie sprawdziły i udało się rozegrać przy wietrze 2B cztery wyścigi.
    Pierwszy wyścig zdecydowanie wygrał Rozwiany Dym, przed Ognistym Podmuchem i Nieuchwytnym Celem. Dwa następne wygrał Konrad na Follow Me - raz przed Dymem, a drugi raz przed Celem. Walka była bardzo wyrównana - na dolny znak jachty często wchodziły w kryciu i decydowało lepsze wyjście z boi na ostatnią halsówkę do mety.
    W czwartym wyścigu z zamieszania w strefie znaku najlepiej wyszedł Dym uzyskując 20 - 30m przewagę, ale brasy spinakera splątane z szotami umożliwiały żeglugę tylko jednym halsem. Po zwrocie fok zaczął mocno hamować i zanim udało sie opanować sytuację, na metę jako pierwszy wszedł, bardzo zadowolony z tego faktu, Rafał na Fate. Rozwiany Dym zdążył przynajmniej na drugie miejsce przed Follow Me w tym wyścigu.
    Konrad na Follow Me po wyścigach sobotnich zajmował 1 miejsce. Jednak na niedzielę na jacht ten została zgłoszona inna załoga, której sternikiem był Strażak - i tak ku zdumieniu SG, Marka Gałaja, nastąpiło cudowne rozmnożenie: na 7 jachtach startowało w sumie 8 załóg.
    W niedzielę, przy nieco mocniejszym wietrze 3B, rozegrano dwa wyścigi. W obu klasą dla siebie i Nieuchwytnym Celem dla pozostałych był Mariusz, który z dużą przewagą wygrał dwa razy. Rozwiany Dym, po bardzo szczęśliwych kocówkach, dwa razy uzyskał drugie miejsce - raz przed Uśpionym Gromem o ok. 10cm, a w ostatnim wyścigu przed Fate podobno o 5cm.
    Mistrzostwa Warszawy zakończyły się wygraną Rozwianego Dymu (9 pkt.) przed Mariuszem na Nieuchwytnym Celu (11 pkt.) i Rafałem na Fate (17 pkt.). Konrad na Follow Me o 1 pkt. przegrał podium, nie startując w niedzielę i zajął IV miejsce (18 pkt.). Na remisie punktowym spotkały się Ognisty Podmuch i Uśpiony Grom po 22 pkt. Jarek został sklasyfikowany wyżej, na V miejscu, dzięki lepszym wynikom; Piotrek Pruszko natomiast na VI miejscu.
    Wszystkie wyścigi ukończyła załoga Jacka Barlińskiego na "Białym Tangu" - na ciężkim jachcie bez spinakera wykazali godną postawę uczestnicząc i kończąc w czasie wszystkie wyścigi. Krzysiek "Strażak", startując na Follow Me tylko w dwóch wyścigach niedzielnych nie był w stanie odrobić strat z soboty (4 razy DNC); 36 pkt. dało mu 8 miejsce.

    WYNIKI REGAT
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 2, 4, 2, 2, 2 9 pkt.
    2. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3, 6, 2, 4, 1, 1 11 pkt.
    3. Fate Radał Iwanicki 5, 4, 5, 1, 4, 3 17 pkt.
    4. Follow Me Konrad Masłowski 4, 1, 1, 3, DNC, DNC 18 pkt.
    5. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 2, 3, 6, 6, 6, 5 22 pkt.
    6. Uśpiony Grom Piotr Pruszko 6, 5, 3, 5, 3, 6 22 pkt.
    7. Białe Tango Jacek Barliński 7, 7, 7, 7, 7, 7 35 pkt.
    8. Follow Me Krzysztof Budek DNC, DNC, DNC, DNC, 5, 4 36 pkt.
   

BMW WARSAW SAILING DAYS

25-26 sierpnia 2018

    Regaty odbyły się w ostatni weekend sierpnia. Po fali upałów nastąpiło poważne załamanie pogody. Klasa Tango zgromadziła zaledwie 5 jachtów, choć zgłoszonych było 6 (nie udalo się ściągnąć Szalonego Cienia z Mazur). W regatach startowało 50 jachtów w kilku klasach: ?, Nautica, RS, Skandynawia, TANGO i T2.
    W pierwszym dniu regat po silnym skoku wiatru do 6°B, który szybko spadł do 3 a potem do 2°B, udało się rozegrać 3 wyścigi. Do 1 wyścigu jachty ruszyły mocno zrefowane, ale wiatr nie był silny. Straszyła tylko wzburzona wysoka fala. Niektórzy zmieniali żagle w trakcie wyścigu, reszta po I wyścigu.
    Tango startowało w 3 grupie startowej. Jachty z poprzedzających grup startowych i doganiające je Tanga, spotykały się na trasie - zwłaszcza przy dolnym znaku, gdzie panował niespotykany tłok - na znak potrafiło wejść w kryciu 6-8 jachtów. Trzeba było wywalczyć sobie dobrą pozycję. Poza tym wielu zawodników miało znikome pojęcie o przepisach regatowych, zwłaszcza jeśli chodzi o strefę znaku i dawanie miejsca.
    Po 3 wyścigach na prowadzeniu był Strażak na Follow Me (1, 3, 1) przed Rozwianym Dymem (2, 1, 2). W drugim dniu regat wiatru było wystarczająco - 3°B, niestety deszczu nadmiar; padało prawie cały dzień, przestało dopiero podczas zakończenia regat. Komisja Regatowa pod przedwodnictwem Karola Pajki sprawnie przeprowadziła kolejne 3 wyścigi. Jachty żeglowały w bliskim kontakcie - różnice na mecie były bardzo niewielkie.
    Rozwiany Dym wygrał wszystkie 3 niedzielne wyścigi i z 6 pkt. został zwycięzcą regat. W V wyścigu spotkała go jednak mało przyjemna przygoda. Żeglując prawym halsem z pracującym spinakerem, minął się z lewohalsową Nauticą, płynącą na wiatr po zawietrznej tak blisko, że topem masztu i salingiem zaczepiła o pracujący spinaker. Półmetrowe rozdarcie w połowie wysokości żagla zostało zauważone dopiero po 200 metrach przy zrzucaniu go na dolnej boji. Próba dopytania się o winowajcę podczas zakończenia regat nie dała rezultatów. Prawdopodobnie załoga jachtu, który miał obowiązek ustąpić, ale nie raczył tego zrobić, albo nie zdawała sobie sprawy z tego, że poważnie uszkodziła jacht z prawem drogi, albo uciekła bojąc się odpowiedzialności materialnej. Na szczęście Rozwiany Dym miał drugiego spinakera i mógł go postawić w ostatnim wyścigu.
    Strażak na Follow Me nie wytrzymał presji i ukończył wyścigi na 3, 5, 5 miejscu, ale dzięki dobrym wynikom z soboty został sklasyfikowany na II miejscu (13 pkt.).
    Bardzo udane reagty zaliczył Piotr Pruszko na Uśpionym Gromie - utrzymał III miejsce, dzięki bardzo dobrej żegludze w niedzielę (2, 3, 3) - w całych regatach 15 pkt.
    Jarek na Ognistym Podmuchu liczył na więcej, ale mimo bardzo dobrej końcówki - dwa II miejsca w ostatnich wyścigach nie starczyły do odrobienia strat i z 16 pkt. ukończył na IV miejscu.
    Znacznie poniżej własnych (i nie tylko) oczekiwań wypadł Mariusz na Nieuchwytnym Celu. Jakoś nie mógł znależć zrozumienia z łódką. Różnice na mecie były bardzo niewielkie, ale większość na niekorzyść Mariusza. Zresztą nie ma co się dziwić - był jednym z głównych osób przygotowujących całe regaty i na pewno nie był w stanie poświęcić wystarczająco dużo czasu i uwagi na ustawianie jachtu. Został sklasyfikowany na V miejscu z 19 pkt.

    WYNIKI REGAT
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2, 1, 2, 1, 1, 1 6 pkt.
    2. Follow Me Krzysztof Budek 1, 3, 1, 3, 5, 5 13 pkt.
    3. Uśpiony Grom Piotr Pruszko 4, 4, 3, 2, 3, 3 15 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 3, 5, 4, 5, 2, 2 16 pkt.
    5. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 5, 2, 5, 4, 4, 4 19 pkt.

MIĘDZYNARODOWE MISTRZOSTWA POLSKI

17-19 sierpnia 2018

    Tym razem jest się czym pochwalić - klasa TANGO zdecydowanie najliczniejsza na regatach zgromadziła 16 jachtów, w pozostałych klasach max 10, 11 jachtów; w sumie 62 załogi.
    Organizatorzy starali się jak mogli, ale niestety wiatru nie zapewnili. Miało się odbyć 8 wyścigów (po 4 wyścigi dziennie), jednak program był zbyt optymistyczny.
    W piątek odbył się tylko 1 wyścig, drugi został przerwany. Przez większą część wyścigu prowadził Szymon na Follow Me z dość wyraźną przewagą ok. 200m. Na ostatnim boku trapezowej trasy nie postawił spinakera, na czym skorzystał Rozwiany Dym i na lekkim spinakerze doszedł Follow Me na samej mecie wygrywając szczęśliwie o? kilkadziesiąt centymetrów. Wyścig był zresztą skrócony (trwał zaledwie ok. 1 godz.), co wprowadziło spore zamieszanie - większość zawodników nie do końca orientowała się, gdzie jest ta meta.
    W pierwszym wyścigu również centymetrowe różnice w osiąganiu mety miały Uśpiony Grom i Soul. Po niezwykle kurtuazyjnej wymianie uprzejmości wobec różnicy zdań, czy krycie było osiągnięte przed strefą, czy też nie, Soul dał miejsce Uśpionemu Gromowi i tak Grom uzyskał 3 a Soul 4 miejsce w tym wyścigu.
    II wyścig odbył się dopiero następnego dnia w sobotę. Przy bardzo słabym wietrze, a właściwie przy jego braku, jachty majestatycznie pokonywały trasę za prowadzącym ten wyścig Follow Me. (Należy tu niewątpliwie podkreślić zgodność nazwy jachtu z kolejnością w wyścigu!) Jednak wszystko Szymkowi popsuł SG, bo na kilkadziesiąt metrów przed osiągnięciem przez Follow Me mety, przerwał wyścig. Gdyby Szymon był mniej spokojny na pewno? rwałby włosy z głowy - można to sobie wyobrazić? Wyścig przerwany po pewnym czasie został powtórzony. Tym razem znaczną przewagę osiągnął Radek na Soulu. Odskoczył tak daleko od reszty stawki, że płynął niczym nie zagrożony, jednak ku zdziwieniu wszystkich zamiast żeglować do mety po minięciu ostatniej dolnej boji (zewnętrznej pętli trasy trapezowej), popłynął w górę na chyba już wtedy 3 kółko. Wykorzystał to Rafał na Fate, który był na 2 pozycji i jako pierwszy przeciął linię mety przed Strażakiem na Ognistym Podmuchu i Szymkiem na Follow Me. Soul zaczął wtedy wracać, ale jeszcze 4 jachty weszły przed nim na metę i w efekcie Soul zajął w tym wyścigu 8 miejsce.
    Wyścigi zostały odroczone i dalsze sygnały dawano na brzegu. Po 2,5 - godzinnej przerwie znów wyszliśmy na wodę z nadzieją na jakiś wiatr. Ale go nie było. Komisja pozwoliła nawet wystartować pierwszej grupie (Tanga) i kawałek - 200m udało nam się przepłynąć; wtedy wiatr, którego zresztą nie było, zmienił kierunek o dobre 40° i można było nawet 1 halsem osiągnąć górną boję. SG przerwał wyścig i nie zdecydował się na przestawienie trasy, tak więc po tej ambitnej próbie znów wróciliśmy do portu.
    Po pierwszym dniu regat kolejność układała się następująco: Rozwiany Dym, Follow Me, Uśpiony Grom, Soul. Po drugim dniu koleność nieco się zmieniła: Follow Me (5 pkt.), Rozwiany Dym 6 pkt.), Uśpiony Grom (7 pkt.); Soul po nietrafieniu w metę był dopiero na VI miejscu.
    Zadecydować miały dopiero wyścigi niedzielne. Tego dnia trasa była trochę skrócona i wiało nieco wyraźniej - 2°B. Udało się przeprowadzić 2 wyścigi. Oba wygrał Soul przed Rozwianym Dymem - III wyścig z wyraźną przewagą, a IV o długość jachtu - wspaniała rywalizacja, w której zawodnicy walczyli o pierwsze miejsce do ostatnich metrów trwającego wyścigu. W obu niedzielnych wyścigach na 3 i 4 miejscu przychodziły Follow Me i Nieuchwytny Cel, zamieniając się miejscami.
    W tym układzie I miejsce w regatach zajęła dość szczęśliwie załoga Rozwianego Dymu (5 pkt.). Radek na Soulu wskoczył na II miejsce (6 pkt.), choć wszyscy mają świadomość, że w przekroju regat ta załoga żeglowała najszybciej i bez dwóch zdań powinna stać na najwyższym stopniu podium. Szymon równineż może mówić o pechu - przegrał w I wyscigu o włos. Drugiego dnia w przerwanym tuż przed metą wyścigu był przed wszystkimi. W efekcie załoga Follow Me stanęła na najniższym stopniu podium. Spory niedosyt ma załoga Konrada żeglująca na Uśpionym Gromie. Przez dwa dni oswoiła się z obecnością w pierwszej trójce. Jednak w niedzielę było nieco gorzej - Grom musiał w III wyścigu przyjąć karę bo Soul go wyostrzył na spinakerze - 5 miejsce, a w IV wyścigu dopiero 6-te. Przy remisie punktowym (12 pkt.) na IV miejscu sklasyfikowany został Rafał na Fate, mając jedno miejsce I (był to wyścig o Memoriał Jacka Orlińskiego - odebrał nagrodę za zwycięstwo w wyścigu memoriałowym). Na V wysunął się Nieuchwytny Cel (również 12 pkt.), ale zdecydowało miejsce w ostatnim wyścigu. Z 12 pkt. ale na VI pozycji sklasyfikowany został Uśpiony Grom.
    Strażak, który specjalnie przywiózł Ognisty Podmuch na Mistrzostwa Polski, zajął VII miejsce - 19 pkt (choć zdarzało mu się być wysoko - 2-gie miejsce w II wyścigu). Piotrek Pruszko na Haze liczył na więcej (na więcej wiatru pewnie też); narzekał, że nie może sobie poradzić z grotem, ale VIII miejsce (23 pkt.) przy tak silnej konkurencji to bardzo przyzwoite miejsce.
    Mateusz Probola na Szalonym Cieniu (chyba najstarszy jacht w stawce - 28 lat, wodowany w 1990 r.), ale po przyzwoitym gruntowym remoncie, prezentuje się bardzo elegancko. "Żeglował szybko, choć żyje powoli". Jak bedzie miał dobrze zgraną załogę, zacznie zajmować coraz lepsze miejsca. Tym razem 24 pkt. dały miejsce IX.
    Pierwszą dziesiątkę zamknął Rafał Chroszcz na Morelowym Psie (27 pkt.). Rafał żegluje całkiem sprawnie - w niektórych wyścigach potrafił być przed jachtami potencjalnie szybszymi. Na Mistrzostwach Polski był najwyżej sklasyfikowanym debiutantem. Podobnie debiut całkiem udany zakończył Bartek Baczyński na Heisenbergu - żagle na pewno miał najlepsze (OCEANSAILS 2018) i do tego chyba najgorszy kadłub, choć przed reagatami pieścił dno ze dwa dni. W regatach poczynał sobie bardzo śmiało, atakując bez pardonu? np. znak mety, który po III wyścigu postanowił ze sobą zabrać - może na pamiątkę? W efekcie jedyny protest, który w tych regatach był w klasie Tango, to protest Komisji Regatowej na Heisenberga?? i DSQ za "dotknięcie znaku". (W innych klasach protestów bylo kilkukrotnie więcej niż rozegranych wyścigów.) 29 pkt. dało Bartkowi XI miejsce. Obaj młodzi debiutanci, Rafał i Bartek, zostali uhonorowani przez Stowarzyszenie Klasy Tango Pucharami za Najlepszy Debiut na Mistrzostwach Polski.
    Na XII miejscu (34 pkt.) sklasyfikowana została sympatyczna załoga Dariusza Runo na jachcie Calipso. W panujących na regatach warunkach nie wytrzymali presji i wyciągnęli jacht z wody już chyba w sobotę, odpuszczając wyścigi niedzielne. Zdaje się, że najbardziej zdenerwował ich wyścig popołudniowy drugiego dnia regat, kiedy to po znakomitym starcie płynęli na czele wyścigu i zaraz potem Sędzia postanowił go przerwać. Załoga Łukasza Borkowskiego na jachcie Za Torem miała dużo zapału - próbowali zmian żagli wypożyczonych od innych lepiej wyposażonych jachtów, ale przy ciężkim kadłubie zmiany te pomogły niewiele. Sukcesem może być to, że przy tak krótkim czasie zamknięcia mety ukończyli 3 z czterech wyścigów. Z 36 pkt. zajęli XIII miejsce.
    Miejsce XIV przypadło Jackowi Wewiórkowskiemu na białym Tangu Squirrel, który również ukończył 3 wyścigi uzyskując 40 pkt. Weteran Jacek Krasnodębski na Pielgrzymie "ZARAZ" znów prowadził swoją grę z Komisją Regatową - tym razem nie udało mu się uzyskać przewagi - ukończył tylko 1 wyścig, a Komisja 3 razy zamknęła mu metę. Ale walczył dzielnie mimo poważnej awarii kręgosłupa - w uznaniu Stowarzyszenie Klasy Tango nagrodziło go Pucharem "Za Wytrwałość". Ale zmieścił się w pierwszej "15" - na XV miejscu (49 pkt.). Przy wspomnianym wyżej dramatycznym ograniczeniu czasu nie udało się ukończyć ani jednemu wyścigu Kamilowi Wewiórkowskiemu na jachcie Wiewiórka.
    Na wyniki regat duży wpływ miała skrajnie niekorzystna pogoda - tak słabego wiatru dotychczas nie było. Na wodzie było ciężko i zawodnikom i Komisji Sędziowskiej, ale atmosfera na lądzie wynagradzała trudy nierównej walki z żywiołem.

    WYNIKI REGAT
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 5, 2, 2 5 pkt.
    2. Soul Radomił Maciak 4, 8, 1, 1 6 pkt.
    3. Follow Me Szymon Mirecki 2, 3, 3, 4 8 pkt.
    4. Fate Fate Rafał Iwanicki 12, 1, 6, 5 12 pkt.
    5. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 5, 6, 4, 3 12 pkt.
    6. Uśpiony Grom Konrad Masłowski 3, 4, 5, 6 12 pkt.
    7. Ognisty Podmuch Krzysztof Budek 9, 2, 8, 9 19 pkt.
    8. Haze Piotr Pruszko 6, 12, 7, 10 23 pkt.
    9. Szalony Cień Mateusz Probola 8, 9, 10, 7 24 pkt.
    10. Morelowy Pies Rafał Chroszcz 7, 11, 9, 11 27 pkt.
    11. Heisenberg Bartek Baczyński 11, 10, DSQ, 8 29 pkt.
    12. Calipso Dariusz Runo 10, 7, DNC, DNF 34 pkt.
    13. Za Torem Łukasz Borkowski DNF, 13, 11, 12 36 pkt.
    14. Squirrel Jacek Wewiórkowski 13, 14, DNF, 13 40 pkt.
    15. ZARAZ Jacek Krasnodębski DNF, 15, DNF, DNF 49 pkt.
    NKL Wiewiórka Kami Wewiórkowski DNF, DNF, DNC, DNF 51 pkt.
   

Regaty Świętojańskie

23 - 24 czerwca 2018

    Do regat zgłosiło się 13 jachtów: 3 w klasie T, 6 w klasie T2 i tylko 4 w klasie Tango.
    W sobotę wiało 3 - 4B, ale przynajmniej nie padało. W niedzielę wiatr zdecydowanie osłabł - 2B, za to deszcz lał niemiłosiernie... dopóki nie skończyły się wyścigi. Potem wyszło słońce i wiatr wzrósł do przyjemnej "trójki".
    Wyścigi były stosunkowo długie - ok. 1 godziny, trasa: 2 śledzie z bramką na wiatr; można było pożeglować.
    W I wyścigu na drugim pełnym powiało fest - dobra "piątka". Załoga Rozwianego Dymu jeszcze nigdy tak szybko nie zrzucała spinakera, widząc tężejący od rufy wiatr. Ten wyścig wygrali z wyraźną przewagą nad Ognistym Podmuchem. Następnie pojawił się sygnał: "Odroczenie. Dalsze informacje na brzegu". Jachty spłynęły do portu i po lekkim uspokojeniu się warunków wiatrowych znów wypłynęliśmy na trasę. Wiało ok. 4B, ale wiatr był w miarę równy? w miarę?
    Wyścig ten przez większą część trasy prowadził Ognisty Podmuch. Tylko Strażak na Nieuchwytnym Celu zdecydował się na desperackie postawienie spinakera, ale po efektownym piruecie i przeoraniu wód Zalewu burtą z tańczącym przy topie spinakerem, dość szybko wycofał się z tego odważnego pomysłu. Na ostatniej prostej Rozwiany Dym przypuścił szaleńczy atak na I pozycję. Mając ok. 100m straty z dolnej boi serią zwrotów zbliżył się do Ognistego Podmuchu tak, że na mecie różnica wynosiła tylko długość jachtu. Niestety Ognisty wchodził na prawym i Rozwiany był zmuszony ustąpić, ale walka była ciekawa.
    W niedzielę wiatr osłabł do ok. 2-3B, natomiast w początkowej fazie dnia - gdy rozgrywane były wyścigi, opad deszczu był wyjątkowo intensywny. Rozegrano 2 wyścigi - krótki i długodystansowy o Memoriał Andrzeja Bortkiewicza. Gdy jachty kończyły wyścig memoriałowy, deszcz przestał padać, a chwilę potem wyszło nawet, słońce i wiatr osiągnął 3B - ale nie, my "woleliśmy" pływać w deszczu; chociaż byli tacy, którzy wręcz chwalili sobie takie "niedźwiedzie mięso" czyli warunki dla prawdziwych facetów.
    Wyścig III wygrał Rozwiany Dym i o zwycięstwie w regatach decydować miał ostatni wyścig. Krótko po starcie na prowadzenie wysunął się Ognisty Podmuch i przez 3/4 trasy utrzymywał 100 - 200 -metrową przewagę. Po okrążeniu wyspy transformatorowej, do mety w kanale zostawała tylko prosta na ostrym baksztagu. Rozwiany Dym widząc jeszcze szansę na wygranie wyścigu po "transformatorówce", odszedł mocno w prawo i dopiero postawił spinakera, przez co żeglował znacznie pełniejszym baksztagiem. Ta taktyka okazała się szczęśliwa, tym bardziej że przed wyspą udało się zmienić mokrego spinakera na drugiego suchego, który w miarę normalnie pracował, choć zanikający deszcz zdążył go jeszcze zmoczyć. Na mecie Rozwiany Dym przyszedł jako pierwszy z przewagą ok. 3 długości jachtu nad Ognistym Podmuchem i taka była ostateczna kolejność w regatach.
    W wyścigu memoriałowym oprócz wymienionych wyżej jachtów na III (pucharowym) miejscu zameldował się Strażak na Nieuchwytnym Celu, zajmując w całych regatach również III miejsce.
    Na IV miejscu sklasyfikowany został Radek Sternicki, tym razem na Uśpionym Gromie, ale tylko w sobotę. W dodatku w I wyścigu ominął bramkę i dostał DSQ, w niedzielę nie kontynuował rywalizacji - Uśpiony Grom wyraźnie mu nie leżał.
    Zakończenie regat odbyło się przy pięknej słonecznej pogodzie, która sprzyjała tym, którzy chcieli wysuszyć żagle - zyskała na tym sceneria uroczystości wręczenia Pucharów - przy powiewającym czerwonym spinakerze Nieuchwytnego Celu nad głowami zawodników.

    Wyniki regat ( Memoriał - ostatni wyścig)
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 2, 1, 1 3 pkt.
    2. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 2, 1, 2, 2 5 pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Krzysztof Budek 3, 3, 3, 3 9 pkt.
    4. Uśpiony Grom Radosław Sternicki DSQ, 4, DNC, DNC 14 pkt

XI Regaty o Puchar Klasy Tango

16 - 17 czerwca 2018, Nieporęt

    Regaty zgromadziły 15 jachtów: 2 w klasie T i po 6 w klasach T2 i Tango. W sobotę wiatru trochę było, 1-2B, raz nawet wiatromierz pokazał 3B, ale na krótko. Prognoza na niedzielę była niepokojąca - siła wiatru miała wyraźnie się zmniejszyć.
    Komisja Regatowa postanowiła odbyć 4 wyścigi, w tym jeden - ostatni - o Memoriał Witka Wasilewskiego. W niedzielę rozegrano jeden wyścig, który trwał ponad godzinę, a drugi KR przerwała, z powodu slabnącego wiatru i to jeszcze ze zmiennych kierunków.
    Najskuteczniej żeglował Krzysiek "Strażak", który wygrał 4 wyścigi (w tym Memoriał). Raz tylko dał się wyprzedzić - tym samym zdecydowanie zajął I miejsce (4 pkt).
    Na Nieuchwytnym Celu zadebiutowała załoga Radka Sternickiego i był to debiut bardzo udany. W II wyścigu pokonał wszystkich a w pozostałych zajmował wysokie miejsca - w efekcie II miejsce w regatach (7 pkt).
    Na Rozwianym Dymie startował Włodek Bartołd, któremu zdecydowanie nie wychodziły starty - albo się spóźniał i potem musiał nadrabiać, albo falstart w jednym z wyścigów i konieczność powrotu spowodowały dużą stratę. Zdecydowanie lepiej poszło Włodkowi w wyscigu długodystansowym o Memoriał Witka Wasilewskiego, w którym zajął II miejsce. Z 11 punktami wywalczył III miejsce na podium.
    Najlepsze starty miał Mateusz Probola na Uśpionym Gromie - aż miło było patrzeć z perspektywy statku Komisji Regatowej. Jednak z nieliczną i mało doświadczoną załogą nie stawiał spinakera i niestety na kursach pełnych tracił do pozostałych, którym spinakery dawały wyraźny zysk prędkości. W 3 wyścigu Mateuszowi udało się mimo tego przyjść na metę przed Rozwianym Dymem. Z 15 pkt. sklasyfikowany został na IV miejscu.
    Drugim debiutantem w tych regatach był Bartek Baczyński na jachcie Heisenberg. Przez cały tydzień poprzedzający regaty trwał intensywny remont, przeróbka i modyfikacja jachtu (sztagownik, roler, podwięzie wantowe, maszt, bom). Jacht wyjechał ze szkutni w piątek wieczorem, do 5 rano trwały jeszcze prace nad takielunkiem i... jacht prawie zdążył. Tzn. Był już nawet w rejonie startu przed pierwszym wyścigiem, ale ruszył na trasę "potrenować" - sprawdzić żagle, postawić spinakera (nowy znakomity komplet od SAWKI - Ocean Sails!). W ten sposób start do I wyścigu zastał Heisenberga gdzieś daleko na akwenie i przy słabym wietrze nie miał szans dogonić pozostałych po tym, jak dotarł na start - inni pokonali już wtedy blisko połowę trasy. Ale z wyścigu na wyścig szło mu coraz lepiej i jak nabierze więcej doświadczenia, będzie pływał coraz szybciej. Zajął ostatecznie V miejsce - 19 pkt.
    Na VI miejscu sklasyfikowany został Piotr Murawski na jachcie MIRA, który mając ciężką, silnowiatrową łódkę, w panujących w sobotę warunkach nie mógł nawiązać kontaktu z pozostałymi jachtami - 25 pkt.
    W sobotniej części regat został rozegrany wspomniany już Memoriał Witka Wasilewskiego. Od 3 lat wyścig ten jest włączany do regat o Puchar Klasy Tango, jako ich integralna część. Staramy się zawsze przypominać postać Witka, który był nie tylko ważną postacią w żeglarskim biznesie, ale też serdecznym przyjacielem. Znany był głównie jako założyciel firmy MAST produkującej maszty i osprzęt do jachtów, a znakomita większość jachtów biorących udział w regatach, jak i zwyczajnych żeglarzy, którzy nie czują ducha rywalizacji, żegluje korzystając z osprzętu firmy MAST - nawet bez Memoriału Witek nie dałby o sobie zapomnieć. Tradycję zamierzamy jednak kontynuować.
    W długodystansowym Wyścigu Memoriałowym 3 pierwsze jachty ze wspólnego startu uhonorowane zostały największymi pucharami. Były to załogi:

    Krzysztofa Budka na Ognistym Podmuchu - I miejsce
    Włodzimierza Bartołd na Rozwianym Dymie - II miejsce
    Radosława Sternickiego na Nieuchwytnym Celu - III miejsce

PUCHAR WTR

16-17 września 2017

    W regatach wystartowało zaledwie 9 jachtów. Tym razem Tango było w większości: 5 jachtów.
    W sobotę po półgodzinnym odroczeniu ruszył I wyścig. Wiatr był tak słaby, że cieżko było niektórym jachtom przejść przez linię startu w ciągu 5 minut. Najgorzej wyszedł na tym Rozwiany Dym, który mimo wysiłków stał jak spławik i w końcu wystartował z klasą T2 w następnej grupie.
    Trasa była dla większości jachtów mocno skomplikowana: śledź, trójkąt i śledź (z bramką na pełnym), tak że większość popłynęła na niewłaściwy znak, a potem jeszcze wiatr zupełnie okręcił. Wszyscy byli zdezorientowani - zarówno zawodnicy, jak i KR, w związku z tym wyścig został skrócony po 1/3 trasy (choć prawdę mówiąc jedyną rozsądną decyzją byłoby przerwanie).
    I tak na mecie Szymon na Follow Me został sklasyfikowany przed Jarkiem na Podmuchu i Mariuszem na Celu. Wiatr po okręceniu o ponad 90 stopni ustabilizował się i po przestawieniu trasy odbyły się wystarczająco długie wyścigi, zwłaszcza ze wiało 2 - 3 stopni B. Tym razem Rozwiany Dym startował w swojej grupie i wygrał 3 razy. Nieuchwytny Cel umocnił się na II miejscu, zajmując miejsca 2, 3, 2. Nieco gorszy wynik w III wyścgiu spowodowany był kolizją z Uśpionym Gromem. Tym razem sternikiem Groma był Włodzimierz Bartołd. Grom był na prawych halsie zeglując na wiatr, a Cel po boi właśnie postawił spinakera, za którym nie zauważył przeciwnika. Jachty trąciły się masztami, ale oprócz metalicznego łoskotu strat żadnych nie było, po czym Mariusz przyjął karę 2 obrotów, co ze spinakerem zabrało mu czas i dało sporą stratę dystansu.
    Szymon na Follow Me w ogóle zrezygnował ze stawiania spinakera, twierdząc że jest on zbyt mały, a więc w ogóle nie ma sensu go stawiać. Po wygranej w "short dystansie" w I wyścigu, zajął 3 miejsce w III wyścigu i pożeglował do domu, odpuszczając następne wyścigi.
    W niedzielę po 2 odroczeniach z powodu braku wiatru, KR zdecydowała sie zakończyć regaty; w te sposób wyniki ergat zostały ustalone w sobotę.
    Na I miejscu sklasyfikowany został Rozwiany Dym (3 pkt) przed Mariuszem na Nieuchwytnym Celu (6 pkt). Kolejne 3 załogi miały remis punktowy po 10 pkt i decydowały lepsze miejsca w wyścigach: Szymon na Follow Me z jednym miejscem I został sklasyfikowany na miejscu III w regatach, Włodek na Uśpionym Gromie z jedną "dwójką" na IV miejscu oraz Jarek z najlepszą "trójką" na V miejscu.
    Były to ostatnie regaty Grand Prix 2016 - w listopadzie odbędzie się uroczyste podsumowanie i zakończenie sezonu.

    Wyniki regat
    1. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 4, 1, 1, 1, 3 pkt
    2. Mariusz Sternicki Nieuchwytny Cel 2, 2, 3, 2 6 pkt
    3. Szymon Mirecki Follow Me 1, 3, DNC, DNC 10 pkt
    4. Włodzimierz Bartołd Uśpiony Grom 5, 4, 2, 4 10 pkt
    5. Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 3, 5, 4, 3 10 pkt
   

PUCHAR KS POLONEZ

9-10 września 2017

    Po deszczowym tygodniu weekend był bardzo ładny. Nie padało i temperatura wzrosła do 22-25 stopni C. W regatach wzięło udział zaledwie 13 jachtów, w tym 3 Tanga: Podmuch, Cel i Dym.
    W sobotę 4 wyścigi na dość długiej trasie - 3 śledzie (kabinówki T miały 2 śledzie) rozegrano przy wietrze początkowo 3 B; później wiatr rozwiał się do dobrej "czwórki". W pierwszych dwóch wyścigach "nieuchwytnym celem" był Mariusz, który już na starcie odskakiwał od konkurentów i kontrolował sytuację na trasie do samej mety. Rozwiany Dym oba pierwsze starty miał spóźnione, w tym jeden o całą minutę; w efekcie zajął dwa drugie miejsca. W I wyścigu po chaotycznym postawieniu spinakera Dym na lewym halsie chciał rozjechać Wiesia na Innej, który płynął prawym halsie, w ostatniej chwili zmienił kurs, by uniknąć zderzenia - Dym musiał zrzucić spinakera i wykonać karę dwóch obrotów. Przy mocniejszym wietrze Dym wygrał szczęśliwie III wyścig, wyprzedzając Cel na ostatniej prostej do mety o pół długości jachtu, a w IV wyścigu przyszedł również na pierwszym miejscu o długość łódki przed Celem.
    Na Ognistym Podmuchu urwał się fał foka w III wyścigu, ale udało mu się dopłynąć na samym grocie; stawiał również spinakera na pełnym. Jednak w IV wyścigu nie wystartował.
    Po czterech wyścigach sobotnich Cel i Dym miały remis (po dwa miejsca 1 i po dwa miejsca 2). W niedzielę wiało wyraźnie słabiej 2 B, czasem wchodziło na 3 B. Pierwszy wyścig wygrał Mariusz. Dym znów miał jakiś problem ze spinakerem - niewybrane brasy spowodowały, że spinaker odfrunął w bok i nawet dał się wyprzedzić, bo oba brasy wplątały się w nok bomu. Było trochę zabawy z rozplątywaniem i klarowaniem, a spinakera można było użyć dopiero na następnym pełnym.
    O pierwszym miejscu w regatach znów miał zadecydować ostatni wyścig. Na pierwszej halsówce Cel był minimalnie lepszy od Dymu, ale na spinakerze Dym uzyskał przewagę. A potem zaczęła się jazda nie na "odkrętki", tylko na pilnowanie przeciwnika. Rozwiany Dym kontrolował Mariusza nie zważając na wiatr, który zaczął kręcić. Sytuację tę wykorzystał Jarek na Ognistym Podmuchu i z wyraźną przewagą minął górny znak. Konkurenci rzucili się w pogoń, ale wiatr wyostrzył i żegluga na spinakerach była niemożliwa. Dym co prawda odrobił prawie 200-metrową stratę i z dolnego znaku wychodził o długość łódki za Podmuchem. Jednak trasa została skrócona i przy zmianie wiatru, gdy do mety można było dopłynąć jednym halsem z dolnej boi, nie doszło do żadnej zmiany w kolejności na mecie: Podmuch przed Dymem i Celem.
    W ten sposób zwycięzcą regat został Mariusz na Nieuchwytnym Celu (7 pkt), przed Rozwianym Dymem (8 pkt) i Jarkiem na Ognistym Podmuchu (13 pkt).

    Wyniki regat:
    1. Mariusz Sternicki Nieuchwytny Cel 1, 1, 2, 2, 1, 3 7 pkt
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2, 2, 1, 1, 2, 2 8 pkt
    3. Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 3, 3, 3, DNC, 3, 1 13 pkt
   

MISTRZOSTWA WARSZAWY

2-3 września 2017

    Po pięknej końcówce sierpnia, wrzesień powitał nas prawdziwie smętną pogodą. Temperatura spadła do 15 stopni C, niebo zaciągnęło się ciemnymi chmurami, z niektórych czasami lekko kropiło. Na szczęscie wiatr dopisał - pierwszego dnia dobre 3 stopnie B, drugiego 2 stopnie B do słabej "trójki". Udało się rozegrać wszystkie z planowanych 6-ciu wyścigów - 4 w sobotę, 2 w niedzielę.
    SG nie wiadomo czemu I wyścig rozpoczął dopiero o godz. 13.00, a można było wyjść na wode o blisko 2 godziny wcześniej. Pierwszy wyścig z założenia na trasie bezkolizyjnej okazał się bardzo kolizyjnym. Trasa - 2 śledzie z górną boją rozprowadzającą i z dolnymi znakami (do wyboru lewy lub prawy znak), w pierwszym wyścigu była stanowczo zbyt krótka - 20 minut. Powodowało to szereg kolizyjnych sytuacji na trasie, zwłaszcza z jachtami z innych grup startowych - np. Jachty pierwszej grupy startowej (Tango i Skippi) przechodziły przez start-metę, gdy startowała grupa startowa klasy T. Po wysłuchaniu sugesti lekko zdenerowowanych zawodników, sędzia przedłużył trasę prawie dwukrotnie i następne wyścigi były już bardzo przyzwoite - ok. 40 minut.
    Klasa Tango w tych regatach liczyła zaledwie 5 załóg, ale walka była ostra. I wyścig, choć większą część trasy na prowadzeniu był Rozwiany Dym, w końcówce Szymon na Follow Me wygrał o pół długości łodki. II wyścig z wyraźną przewagą wygrał Mariusz na Nieuchwytnym Celu przed Follow Me. Wyścig III i IV wygrał Rozwiany Dym, uzyskując po 4 wyścigach niewielką przewagę przed Follow Me, który przychodził regularnie na 2 miejscu.
    W niedzielę wiało nieco słabiej, ale "za to" zdecydowanie bardziej padało. Jednak niczym niezrażeni dzielni żeglarze nie rezygnowali ze zmagań na wodzie. Tym razem SG zdecydował się rozpocząć wyścigi bardzo wcześnie - o godz. 10 rano beż żadnego odroczenia. Nie wszystkie jachty zdążyły na start: minimalnie (o kilkadziesiąt metrów) spóźnił się Follow Me, a Uśpiony Grom ze szkolącą się załogą (która przyjechała na szkolenie regatowe aż z Rzeszowa), aż 10 minut - połowy dystansu nie był w stanie nadrobić.
    W V wyścigu rewelacyjnie popłynął Mariusz. Znakomicie wystartował i potem już tylko powiększał przewagę - na metę przyszedł jako pierwszy z wyraźną przewagą przed Rozwianym Dymem. I znów o końcowych wynikach miał zdecydować ostatni wyścig: na zwycięstwo w regatach miał szanse zarówno Follow Me, jak i Rozwiany Dym. Dzięki skutecznej żegludze na spinakerze Rozwiany Dym uzyskał przewagę (nie wiadomo dlaczego Szymon nie stawiał spinakera) i jako pierwszy osiągnął metę, zostając ostatecznym zwycięzcą regat o Mistrzostwo Warszawy (7 pkt). Załoga Szymona zakończyła regaty jako Wicemistrzowie (9 pkt), a załoga Mariusza, mimo że Nieuchwytny Cel wygrał 2 wyścigi, została sklasyfikowana na III miejscu (13 pkt). Bardzo szybko żeglował Jarek na Ognistym Podmuchu, w 3 wyścigach przyszedł na III miejscu wyprzedzając Nieuchwytny Cel. Jednak mając tylko 2 dziewczyny w załodze nie stawiał spinakera, co miało wpływ na otateczny wynik (17 pkt) i dało w efekcie IV miejsce w regatach.
    W załodze Strażaka na Uśpionym Gromie podczas regat odbywało się szkolenie regatowe dla dwóch sympatycznych pań - Nataszy i Ani, które chciały nauczyć się "ścigania", bo za kilka dni reprezentują swoją firmę w regatach farmaceutów. Nauka prowadzona była systemem "rozpoznania walką" - bezpośredni udział w regatach był niezłą szkołą. W niektórych wyścigach sternikiem była Natasza. W przerwach pomiędzy wyścigami i po wyścigach praktyka uzupełniona była wykładami na temat przepisów i taktyki regatowej. Ciekawe jak im pójdzie w regatach na Kisajnie. Uśpiony Grom ukończył wszystkie wyścigi i potrafił nawet być przed Ognistym Podmuchem lub Nieuchwytnym Celem (23 pkt).

    Wyniki Regat
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2, 3, 1, 1, 2, 1 7 pkt
    2. Follow Me Szymon Mirecki 1, 2, 2, 2, 3, 2 9 pkt
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 4, 1, 5, 4, 1, 3 13 pkt
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 3, 5, 3, 3, 4, 4 17 pkt
    5. Uśpiony Grom Krzysztof Budek 5, 4, 4, 5, 5, 5 23 pktniki
   

BMW Warsaw Sailing Days

26-27 sierpnia 2017r.

    W regatach startowało 28 jchtów w klasach: Skippi 650, Nautica 450, Korsarz, T1, T2 i Tango. W klasie Tango zaledwie cztery jachty: Podmuch, Grom, Cel i Dym.
    W sobotę wiało ledwo-ledwo i dopiero po godzinnym odroczeniu można było ustawić jakąś trasę. Z planowanych 5 wyścigów sobotnich, udało się rozegrać tylko 2. Ponieważ na Zalewie było w miarę pusto, SG Karol Pajka ustawił naprawdę długie trasy - wyścigi trwały prawie godzinę.
    Jak zwykle przy ładnej pogodzie wypłynęły motorówki (przy brzydkiej prawie ich nie ma) i one sprawiały najwięcej kłopotu. Fale wytwarzane przez motorówki skutecznie hamowały ruch jachtów, a zdarzały się takie momenty, że fala wdzierała się przez rufę, zalewając kokpit. Nieuchwytny Cel przywiózł pół achterpiku wody po takim spotkaniu z uprzejmym motorowodnikiem.
    I wyścig wygrał Mariusz na Celu przed Rozwianym Dymem. W II wyscigu było odwrotnie. Uśpiony Grom prowadzony przez Grzesia Guzowskiego w obu wyscigach przyszedł na III miejscu, a Strażak na Ognistym Podmuchu na IV.
    Wieczorem uczestnicy regat brali udział w dobrze dosponsorowanym bankiecie - naprawdę było smacznie, dużo i wykwintnie (+ alkohol bez ograniczeń!)
    W niedzielę warunki były zgoła odmienne. Zapowiadany deszcz i silny wiatr nie nastrajał optymistycznie. Rozegrano 3 kolejne wyścigi. W pierwszym z nich Dym i Cel pilnowały się tak skutecznie, że pierwszy przypłynął Grześ na Gromie, a za nim Strażak na Podmuchu. Wnioski zostały wyciągnięte - nie pilnować jednego przeciwnika. W kolejnym, IV już w tych regatach wyscigu, wygrał Dym przed naciskającym go mocno Gromem.
    I sytuacja zrobiła się interesująca - dopiero ostatni wyscig miał zadecydować o ostatecznie zajętych miejscach. Między wyścigami Dym i Grom schorniły się do kanału. Na Dymie załoga chciała zmienić foka z małego na sztormowego - bo coraz silniej wiało (ale operacja ta nie powiodła się z powodu zgubienia stropika), natomist Grom przypłynął do kanału przypuszczalnie ze względów towarzyskich.
    W efekcie Dym nie zdążył na start V wyścigu, spróźniając się o 2,5 minuty, natomiast Grom o 6 minut. Znakomicie wystartował Strażak na Podmuchu - jest to zresztą najprostsza recepta na zwycięstwo - trzeba wystartować jako pierwszy jacht i potem już tylko utrzymać prowadzenie do mety. I właśnie tę prostą zasadę Strażak skutecznie zastosował. Na Celu urwał się stolik z dolnym bloczkiem talii i Mariusz przez większą część wyścigu miał problem z wybieraniem grota - zwłaszcza na silnowiatrowych halsówkach. Dym prawie odrobił 300-metrową stratę, ale jednak zabrakło pół długości jachtu. Grom po próbie dogonienia rywali, dał jednak za wygraną i wrócił do portu, choć gdyby się nie spóźnił i wygrał ten wyścig, to najprawdopodobniej zostałby ostatecznym zwycięzcą regat.
    W ostatecznym rozrachunku Dym uzyskał 2-punktową przewagę o otrzymał I miejsce (7 pkt); na II utrzymał się również Mariusz na Celu, choć przy remisie punktowym z Grzesiem na Gromie (9pkt).
    Na IV miejscu sklasyfikowany został Strażak na Podmuchu, choć jego wygrana w ostatnim wyscigu była naprawdę w pięknym stylu.

    Wyniki Regat
    1.Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2, 1, 3, 1, 3 7 pkt
    2. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 1, 2, 4, 4, 2 9 pkt
    3. Uśpiony Grom Grzegorz Guzowski 3, 3, 1, 2, DNF 9 pkt
    4. Ognisty Podmuch Krzysztof Budek 4, 4, 2, 3, 1 10 pkt
   

MISTRZOSTWA POLSKI JACHTÓW KABINOWYCH

Giżycko 18-20 sierpnia 2017

    Regaty rozegrane zostały na jeziorze Niegocin. Na starcie stanęło 60 załóg w 6 klasach. Klasa Tango podobnie jak w ubiegłym roku była najliczniejsza - 13 jachtów. W piątek rozegrano 5 wyścigów przy wietrze 3 stopnie B, w sobotę 3 wyścigi przy wietrze 3-4 stopni B. Klasą dla siebie był Radek na Soulu, który już w piątek zapewnił sobie ogromną przewagę wygrywając 4 wyścigi, raz tylko przy awarii bloczków fału spinakera i brasów dał wygrać Rozwianemu Dymowi, przychodząc na II miejscu.
    Rozwiany Dym po słabszym początku (4 miejsce) potem dość pewnie umocnił się na II miejscu - zajmując trzy razy II miejsce i raz nawet pierwsze. O dalsze miejsca walka była bardziej wyrównana.
    W sobotę rozegrano tylko 3 wyścigi, 2 z nich wygrał Soul i nie musiał już startować w ostatnim wyścigu. Ogromnego pecha mial Przemek Stańczyk na Haze - w VII wyścigu (drugim sobotnim) płynąc na dobrej III pozycji złamał maszt (pękła końcówka hakowa wanty kolumnowej, prawdopodobnie zgięta wcześniej przy stawianiu masztu).
    W ostatnim wyścigu wystartowało tylko 5 jachtów w klasie - większość załóg widząc zbliżające się granatowe deszczowe chmury zapowiadające ulewę i wzrost siły wiatru, wolała zjechać do portu. Mariusz na Nieuchwytnym Celu, przekonany, że wyścigu już nie będzie, zwinął żagle i sklarował jacht przekonany, że wszyscy wracają do portu, bo nie będzie już wyścigu. Po sygnale ostrzeżenia zorientował sie, ze wyścig jednak jest - postawienie żagli i dopłynięcie do linii startu zajęło prawie całe 5 minut i tyle miał do odrobienia na starcie. 5-minutowego spóźnienia na starcie nie dało się jednak odrobić, choć było blisko - przypłynął na V miejscu o kilkadziesiąt centrymetrów przegrywając z Michałem Wójcikiem na Uśpionym Gromie. I niestety o te kilkadziesiąc centrymetrów Nieuchwytny Cel przegrał również miejsce na podium. Pod nieobecność Soula i Rozwianego Dymu, Szymek na Follow Me wygrał ostatni wyścig regat i przy pechu Mariusza awansował na III miejsce w regatch (przy remisie punktowym po 23 pkt, decydowały lepsze miejscal; Szymon miał jedno pierwsze)... Na wysokim V miejscu został sklasyfikowany Wojtek na Misji (35 pkt),choc gdyby nie złamany maszt Haze - Przemek mógłby być przed Misją. 2 ostatnie wyścigi DNF i DNC spowodowały, że Haze remisując z Tomaszem Borowcem na MAGU - obaj po 45 pkt - lepszymi miejscami zajął VI miejsce, MAGOWI przypadło VII.
    Michał Wójcik na Uśpionym Gromie, żeglując z sympatyczną żeńską trójką i młodym kotkiem na pokładzie, ukończył jako jeden z nielicznych wszystkie wyścigi i z 58 pkt. zajął miejsce VIII. Na imprezie zadebiutował Piotr Pruszko na Morelowym Psie. Dozbrojony w lepsze żagle dał się zauważyć z dobrej strony - kilka osób zwracało uwagę, że bardzo dobrze żegluje. Nie startował w dwóch ostatnich wyścigach, co odbiło się na ostatecznym wyniku - IX miejsce, 63 pkt.
    Na X miejscu sklasyfikowany został Mateusz Probola na Szalonym Cieniu (64 pkt). Jest to najstarszy jacht w klasie Tango - rok budowy 1990 - i warto przypomnieć, że jacht ten wygrał dwa razy Mistrzostwo Polski Jachtów Kabinowych w klasie OPEN (największe jachty kabinowe) w 1990 i 1992 roku! Teraz po 6-ciokrotnej zmianie właściciela trafił do Mateusza, który polubił ten jacht, gdy kilkanaście lat temu pływał na nim na rejsach regatowych po Mazurach, a teraz kupił i żegluje na nim znów.
    Na miejscu XI (71 pkt.) sklasyfikowany został Michał Nischk, któremu praca zawodowa mocno ostatnio ogranicza możliwości żeglowania - i tak bez możliwości wcześniejszego treningu pływał bardzo spokojnie i ostrożnie, obawiając się o lekko uszkodzony maszt. W sobotę, po wyścigach, maszt został naprawiomy i jest szansa, że jeszcze parę lat wytrzyma. Zresztą trudno wyobrazić sobie Mistrzostwa Polski bez Michała - sobotnie szantowanie zawsze jest jednym z ważniejszych elementów tej imprezy.
    Do regat zgłosił się również Łukasz Borkowski - na bardzo ciężkim jachcie z obrotowym mieczem. Mimo to żeglował bez kompleksów; zajął miejsce XII (85 pkt.). Trzynastym jachtem był Pielgrzym (tym razem czterogwiazdkowy) Malwiny Krasnodębskiej z mało zgraną załogą, która bardzo chciała wystartować w wyścigach, ale tym razem zupełnie się to nie udało. Wychodząc z portu do pierwszego wyścigu Pielgrzym zaliczył poważną awarię - po uderzeniu silnikiem na wstecznym biegu w pomost, złamała się deska pantografu, silnik się urwał i utonął w porcie. Jednak załoga nurkując wydobyła silnik, został on wysuszony, wyczyszczony i ostatecznie odpalił - ale trwało to do wieczora. Następnego dnia Radek przywiózł nową deskę pantografu, którą w międzyczasie dorobił i jacht odzyskał pełną sprawność, chociaż przy silnym wietrze załoga nie zdecydowała się na start.
    Na zakończenie regat zwycięskie załogi: Soula, Rozwianego Dymu i Follow Me, otrzymały puchary i medale (tym razem organizator przewidział, że załoga na Tangu może mieć 5 osób - i medali dla wszystkich starczyło - brawo!). Poza tym Stowarzyszenie Klasy Tango również uhonorowało niektóre załogi - Puchar dla największego pechowca otrzymał Przemek, który złamał maszt na Haze, a za ambitną postawę na jachcie mającym nieporównywalnie niższe szanse - Łukasz Borkowski, i dla trzynastego jachtu zamykającego stawkę w Klasie Tango (czterogwiazdkowy Pielgrzym) - miniatura koła ratunkowego dla sympatycznej Malwiny Krasnodębskiej - armatorki jachtu.
    Ciekawe czy, w następnej edycji Mistrzostw będzie nas jeszcze więcej.

    Wyniki Regat:
    1. Soul Radomił Maciak 1, 1, 1, 1, 2, 1, 1, DNS 8
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 4, 2, 2, 2, 1, 3, 2, DNS 16
    3. Follow Me Szymon Mirecki 3, 4, 6, 4, 4, 4, 3, 1 23
    4. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 2, 5, 4, 3, 3, 2, 4, 5 23
    5. Misja Wojciech Chodkowski 5, 3, 7, 7, 6, 6, 6, 2 35
    6. Haze Przemysław Stańczyk 6, 7, 3, 5, 5, 5, DNF, DNS 45
    7. MAAG Tomasz Borowiec 8, 6, 5, 8, 10, 10, 5, 3 45
    8. Uśpiony Grom Michał Wójcik 9, 9, 11, 10, 11, 7, 7, 4 57
    9. Morelowy Pies Piotr Pruszko 7, 8, 8, 9, 8, 9, DNS, DNS 63
    10. Szalony Cień Mateusz Probola 10, 10, 9, 6, 7, 8, DNF, DNS 64
    11. Błękitny Wiatr Michał Nischk 11, 11, 10, 11, 9, 11, 8, DNS 71
    12. ZA TOREM Łukasz Borkowski DNF, 12, 12, 12, OCS, 12, 9, DNS 85
    13. Pielgrzym Piotr Borzyński DNC, DNC, DNC, DNC, DNC, DNC, DNC, DNC, DNC 89
   

PUCHAR BURMISTRZA RUCIANEGO-NIDY

30 lipca 2017r.

    W regatach rozgrywanych w klasie otwartej na Jez. Nidzkim uczestniczyło 15 jachtów - od Sportiny 595 do Bingo 930 Mariana Bełbota, regatowej maszyny z hydroskrzydłem.
    Klasa Tango była reprezentowana przez 5 jachtów: Morelowy Pies, Haze i Uśpiony Grom w rejsie regatowym Albatrosa, Łóbódóbó Andrzeja Składa oraz Nieuchwytny Cel.
    3 wyścigi przy słabym, kręcącym wietrze 1-2B bardzo odpowiadały Nieuchwytnemu Celowi, który tym razem w pełni zasłużył na swoją nazwę. Natomiast Marian Bełbot w tych warunkach nie był w stanie rozwinąć skrzydeł a właściwie hydroskrzydła (halsy były za krótkie i za słabo wiało), przy silniejszym wietrze trudno byłoby go pokonać.
    Nieuchwytny Cel wygrał wszystkie 3 wyścigi, przy czym w ostatnim wyścigu przewaga przed finiszującym w zwartej grupie Bingo była kilkusetmetrowa(prawie połowa trasy). Marian zajął drugie miejsce we wszystkich wyścigach.
    Z bardzo dobrej strony pokazał się Piotrek Pruszko na Haze - we wszystkich wyścigach przychodził na 3 pozycji, raz nawet o zaledwie długość łódki za Marianem.
    Na IV miejscu sklasyfikowany został Andrzej Skład na Łóbódóbó, a na V i VI znów 2 tanga z Albatrosa: Rafał Chroszcz na Morelowym Psie i Michał "Bolan" Bolanowski na Uśpionym Gromie.
    Regaty zakończyły się dużym sukcesem jachtów klasy Tango. Wszystkie 5 jachtów znalazło się w pierwszej szóstce, tylko na II miejsce wdarło się Bingo. Nieuchwytny Cel otrzymał puchar za zwycięstwo, pierwsze 3 załogi udekorowane zostały medalami przez Burmistrza Rucianego-Nidy, a załogi Andrzeja, Rafała i "Bolana"... "puścili z torbami" (dostali jako nagrody bardzo fajne worki żeglarskie).
    "Chłopcy z Albatrosa" bardzo poważnie potraktowali przygotowanie do tych regat. Trenowali cały tydzień, nawet w deszczu a w sobotę tak zawzięcie, że w końcu przy gwałtownym porywie wiatru Morelowy Pies i Uśpiony Grom, płynąc na przeciwnych kursach sczepiły się topami i wykręciły ostrego pirueta. Nie obyło się bez strat, na szczęście tylko w sprzęcie , nie w ludziach. Maszt Morelowego Psa wygiął się na bok w " duży indiański łuk" ok 30 stopni na wysokości 6 metrów nad pokładem, a lewy saling przybrał kształt kija hokejowego.
    Próba prostowania masztu pomiędzy dwoma drzewami ubranymi w kapoki, mimo wysiłku 8 osób "gibających" po blisko godzinie dała połowiczny efekt - maszt nadal był zgięty, chociaż nieco mniej.
    Pan Marek Tumiński właściciel przystani "Pod Dębem" miał odpowiedni profil salingowy więc ten element udało się na miejscu dorobić.
    Jacht z krzywym masztem wyraźnie lepiej żeglował lewym halsem, choć na prawym zdecydowanie tracił do jachtów z prostymi masztami. Jednak w tych warunkach nie było ryzyka, Morelowy Pies mógł wystartować i zajął bardzo dobre V miejsce w regatach.

    Wyniki regat:
    1. Nieuchwytny Cel Jacek Paluszkiewicz 1,1,1 3 pkt.
    2. Bingo 930 Marian Bełbot 2,2,2 6 pkt.
    3. Haze Piotr Pruszko 3,3,3 9 pkt.
    4. Łóbódóbó Andrzej Skład brak danych
    5. Morelowy Pies Rafał Chroszcz brak danych
    6. Uśpiony Grom Michał Bolanowski brak danych
   

PUCHAR KLASY TANGO

24-25.06.2017r.

    X Puchar Klasy Tango, jedyna przyzwoita (czytaj 2-dniowa) impreza w czasie wiosennego Grand Prix Warszawy zgromadziła mimo trudnej pogody (wiatr 4-5°B w porywach dochodziło do mocnej "6") zgromadziła 15 jachtów w tym 5 w klasie Tango.
    Skład sterników i załóg był dość nietypowy, co jest resztą tradycją w Pucharze Tanga. I tak na Uśpionym Gromie popłynął Paweł "Żółw" Zambrzycki, na Follow Me - Wojtek Koblak, na Rozwianym Dymie - Włodek Bartołd, na Nieuchwytnym Celu - Wojtek "Misjonarz" Chodkowski a na Morelowym Psie - Grześ Guzowski.
    Warunki były trudne, ostro wiało, większość jachtów mocno refowała żagle, co zresztą przynosiło bardzo korzystne efekty. Na kursach wolnych tylko na Follow Me czasem pojawiał się desperacko mały spinaker, większość jachtów wolała nawet nie wyciągać spinakera z worka. W sobotę rozegrane zostały rozegrane 3 wyścigi, z których dwa pierwsze wygrał Morelowy Pies przed Rozwianym Dymem a w wyścigu III zamienili się miejscami.
    W niedzielę rozegrane zostały 2 wyścigi: jeden krótki a drugi długodystansowy "O Memoriał Witka Wasilewskiego". I znów nie było mocnych na Guzika - Morelowy Pies wygrał w klasie Tango oba wyścigi, tym razem na drugim miejscu dwa razy zameldował się Wojtek Koblak na Follow Me.
    Wyścig długodystansowy "O Memoriał Witka Wasilewskiego" ze wspólnego startu w tych warunkach wygrały Omegi sport. Zameldowały się na mecie na pierwszych 4 miejscach przed wszystkimi kabinówkami. Z kabinówek jako pierwszy przyszedł Fokus 730 Wir prowadzony przez Maćka Kalinowskiego przed Morelowym Psem i Follow Me.
    Tym samym regaty zakończyły się pełnym sukcesem Morelowego Psa (4pkt.) - tym samym Grześ pokazał, że ten jacht też może wygrywać. Włodek na Rozwianym Dymie utrzymał II miejsce (9pkt.) przed Wojtkiem na Follow Me III miejsce (10 pkt.) choć po desperackiej walce Wojtek pawie odrobił straty z sobotnich wyścigów. "Misjonarz" na Nieuchwytnym Celu żeglując w tych warunkach na pełnych żaglach mając zaledwie 1 załoganta i problemy z zaciętym fałem miecza niewiele stracił do czołówki(w wyścigach miał 3 miejsca trzecie i 2 czwarte), zakończył regaty na IV miejscu z 13 pkt.
    "Żółw" na Uśpionym Gromie mając też tylko 1 załoganta nie miał szans na równorzędną walkę z czołówką i przyjął na siebie rolę "czerwonej latarni" we wszystkich wyścigach, choć walczył dzielnie. Ostatniego wyścigu nie ukończył, bo musiał z powodów rodzinnych zjechać wcześniej z trasy - regaty zakończył na V miejscu (20pkt.)
    Przy okazji relacji z tych regat warto wspomnieć o największym pechu, który spotkał naszego sympatycznego kolegę Jacka Kotkiewicza. "Kotek" wystartował po raz pierwszy w regatach na nowym, prototypowym Fokusie 680 Jurka Pieśniewkiego (jacht zwodowany 2 tygodnie wcześniej). W I wyścigu zajął II miejsce ale w następnym miał przykry wypadek. Dwa jachty - Wiesiek na Innej i Kotek na Fokusie walczyły zaciekle w bliskim kontakcie burta w burtę na kursie z wiatrem. W pewnym momencie przy ostrym szkwale oba jachty gwałtownie wyostrzyły odskakując od siebie. Fokus wyostrzył z pełnego aż do linii wiatru "Kotek" został celnie trafiony bomem i padł (na szczęście) do kokpitu brocząc obficie krwią z rozciętej głowy. Wiesiek nawet tego nie zauważył i po opanowaniu jachtu pożeglował dalej. Rozpaczliwe machanie rękami i wzywanie pomocy załoganta Fokusa zauważył patrol Policji Wodnej i ich ponton dość szybko dobił do burty jachtu, po chwili do drugiej burty dobił drugi ponton policji. Wezwano WOPR a Komisja Regatowa motorówkę aby przewieźć ratownika medycznego ze statku KR do wypadku. Po paru minutach przy Fokusie były już 4 pontony (po 2 z każdej burty), bo do jednostek policji dobiły jeszcze: karetka WOPR, która na sygnale szybko przyleciała ze swojej bazy i ponton z ratownikiem medycznym , który został dowieziony ze statku KR.
    Komisja Regatowa z niepokojem obserwowała tratwę złożoną z 4 pontonów okalających szczelnie Fokusa, która oddalała się coraz bardziej dryfując z wiatrem.
    Po paru minutach było już wszystko wiadomo - mocno rozcięta głowa nad czołem, założony opatrunek, pacjent przytomny może wrócić na silniku do portu - przed samym portem policja jeszcze raz podpłynęła do "Kotka" żeby ? podmuchał w balonik, bo takie są procedury.
    Wieczorem "Kotek" pojechał do szpitala żeby, zgodnie z zaleceniem ratownika, założone zostały mu szwy i wykonano tomografię komputerową. Następnego dnia był jak nowy (ukrywając opatrunek pod czapką) i niewiele się zastanawiając ruszył walczyć w kolejnych wyścigach.
    Jednak przypadło mu w udziale zostać seryjnym pechowcem. W wyścigu memoriałowym przy opływaniu Statku Komisji, który był dolnym znakiem, dociśnięty przez 3 inne jachty (mimo, że jako wewnętrzny powinien dostać miejsce przy znaku), zaczepił o "kaczy dziób" statku swoimi wantami i ? złamał maszt.
    W sezonie namówić firmę System Mast, która ma 1,5-2-miesięczne terminy, do zrobienia w ciągu 3-4 dni masztu nie było łatwo ale jakoś się udało. W niecały tydzień profil był gotowy, następnego dnia przekute zostały wszystkie okucia, przeciągnięte fały i cały maszt znalazł się w Nieporęcie. Po kilku dniach połamane fragmenty masztu też znalazły swoje zastosowanie - krótszy stał się bomem w Sportinie 595 a dłuższy latarnią w porcie Zegrze Południowe.
    Na zakończenie regat zostały wręczone puchary dla zwycięzców w klasach oraz puchary za wyścig "O Memoriał Witka Wasilewskiego". Trofea wręczali: Prezes Klasy Tango Szymon Mirecki oraz syn Witka - Wojtek Wasilewski. Dla uczestników regat rozlosowane zostały drobne, ale sympatyczne upominki, które przygotowali organizatorzy regat.

    Wyniki regat:
    1. Grzegorz Guzowski Morelowy Pies 1,1,2,1,1 4 pkt.
    2. Włodzimierz Bartołd Rozwiany Dym 2,2,1,4,4 9 pkt.
    3. Wojciech Koblak Follow Me 4,3,3,2,2 10 pkt.
    4. Wojciech Chodkowski Nieuchwytny Cel 3,4,4,3,3 13 pkt.
    5. Paweł Zambrzycki Uśpiony Grom 5,5,5,5,DNF 20 pkt.
   

REGATY ŚWIĘTOJAŃSKIE

17 czerwca 2017r.

    W jednodniowych Regatach Świętojańskich startowało 10 jachtów, po 5 w klasach TANGO i przeliczeniowej T.
    Przy wietrze 3-4B udało się rozegrać 5 wyścigów, w tym jeden długodystansowy o Memoriał Andrzeja Bortkiewicza.
    W I wyścigu "Nieuchwytnym Celem" był Mariusz, który wyprzedził Jarka na Ognistym Podmuchu. Kolejne dwa wyścigi wygrał Rozwiany Dym przed Celem, a wyścig IV Cel przed Dymem. Zadecydować miał ostatni wyścig długodystansowy.
    Znakomicie popłynął Mariusz i Nieuchwytny Cel z wyraźną przewagą osiągnął jako pierwszy linię mety - tradycyjnie w kanale.
    Na drugim miejscu przyszedł Dym, który musiał się bronić przed Ognistym Podmuchem. Kolejność w całych regatach ułożyła się tak jak w wyścigu długodystansowym, przy czym Mariusz otrzymał również puchar za zwycięstwo w wyścigu memoriałowym.
    Na IV miejscu w regatach sklasyfikowany został Filip "Chaos" Cieślak na Uśpionym Gromie. Miejsce V przypadło Maćkowi "Oho" Szewczykowi na Morelowym Psie, który żeglując rodzinnie z dwójką małych dzieci ukończył 2 wyścigi z pięciu.
    Podczas zakończenia młodym "Morelowym" wręczone zostały małe pucharki - "dla najmłodszych uczestników regat", z których się wściekle ucieszyły.

    Wyniki regat:
    1. Mariusz Sternicki Nieuchwytny Cel 1,2,2,1,1 5 pkt.
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 3,1,1,2,2 6 pkt.
    3. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 2,3,3,3,3 11 pkt.
    4. Filip Cieślak Uśpiony Grom 4,4,4,4 DNC 16 pkt.
    5. Maciek Szewczyk Morelowy Pies DNS,5,5,DNC.DNC 22 pkt.
   

GUZEX CUP

11 czerwca 2017r.

    Regaty Grzesia Guzowskiego odbyły się 11 czerwca w Nieporęcie, trwały tylko 1 dzień i zgromadziły zaledwie 14 jachtów - w tym 4 Tanga.
    Z planowanych 4 wyścigów rozegrano 3, które przy słabnącym wietrze trwały dość długo (pełna trasa - 3 śledzie).
    SG Piotr Marcyniuk licząc się z możliwością burzy, która z wolna nadchodziła, nie zdecydował się rozegrać 4-tego wyścigu, zresztą wiatr wtedy odkręcił o blisko 180 i przestawienie trasy mogłoby długo trwać.
    Pod nieobecność Follow Me 2 wyścigi wygrał Rozwiany Dym, który prezentował się bardzo znakomicie z nowymi żaglami Ocean Sails. Ale żagle nie pomogły w III wyścigu, który wygrał ze zdecydowaną przewagą Mariusz na Nieuchwytnym Celu. Mariusz zresztą wyraźnie rozkręcał się z wyścigu na wyścig i po uniknięciu pewnych drobnych błędów - np. łowienie spinakerem planktonu przed dziobem własnej łódki po dolnej boji w I wyścigu, co w naturalny sposób mogło go nieco przyhamować i uzyskać przez Jarka na Ognistym Podmuchu trochę przewagi, dzięki czemu Podmuch w tym wyścigu przyszedł na II miejscu.
    W regatach (nazywanych przez Organizatora "TRENINGIEM" na
    I miejscu sklasyfikowany został Rozwiany Dym (4 pkt.), przed Nieuchwytnym Celem (6 pkt.) i Ognistym Podmuchem (8 pkt.). IV miejsce zajął debiutant - Filip z dobrej żeglarskiej rodziny Cieślaków. Żeglował bardzo majestatycznie ( w końcu nazwa Uśpiony Grom zobowiązuje) z uzbieraną przypadkowo załogą, nie wychylając się ze stawianiem spinakera, ale udało mu się ukończyć II wyścig przed zamknięciem linii mety.

    Wyniki regat:
    1. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 1,1,2 4 pkt
    2. Mariusz Sternicki Nieuchwytny Cel 3,2,1 6 pkt.
    3.Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 2,3,3 8 pkt.
    4. Filip Cieślak Uśpiony Grom DNF, 4, DNF 14 pkt.
   

PUCHAR GUZEXU

24 września 2016r.

    Grześ Guzowski zorganizował regaty z okazji jubileuszu otwarcia swojej firmy 20 lat temu oraz swoich 60-tych urodzin. Z założenia regaty miały być jednodniowe, ponieważ w programie sobotniego dnia zaplanowane było huczne przyjęcie urodzinowe "Guzika" więc w konsekwencji w niedzielę trudno byłoby żeglować.
    Odbyły się 4 wyścigi przy wietrze 3B: 3 wyścigi niezbyt długie (ok. 25 min.) 2x góra-dół, oraz 1 wyścig dłuższy: dookoła wyspy transformatorowej z metą w główkach portu. W klasie Tango startowało 5 jachtów.
    W I wyścigu, tuż po starcie prowadzenie objął Mariusz na Nieuchwytnym Celu i kontrolował przeciwników przez prawie cały wyścig. Jednak po ominięciu dolnej boi, gdy do mety pozostawała krótka halsówki, stracił na chwilę czujność licząc na utrzymanie przewagi. Rozwiany Dym na ostatnim odcinku trasy trafił na bardzo korzystną odkrętkę i ku własnemu zdumieniu na mecie znalazł się przed Celem.
    II wyścig należał do Szymka - Follow Me prowadząc od startu do mety wygrał z wyraźną przewagą przed Celem i Ognistym Podmuchem, a Rozwiany Dym po zmianie grota na "lepszego" był dopiero 4-ty, więc na następne wyścigi z powrotem zmienił grota.
    W III wyścigu przy przekraczaniu linii startu Uśpiony Grom prowadzony przez Maćka Moniaka znalazł się tak blisko Follow Me, że Szymek chcąc uniknąć sczepienia się jachtów topami, tak gwałtownie wyszedł na balast, aż pokład mu się skończył i wypadł do wody. Ten przypadek zmobilizował go do niezwykle szybkiego odrabiania strat i w końcówce przed samą metą wyprzedził Nieuchwytny Cel i ukończył na 2 miejscu za Rozwianym Dymem.
    Wyścig długi dookoła wyspy transformatorowej znów odbył się pod dyktando Prezesa - Follow Me pierwszy okrążył wyspę i po postawieniu spinakera odskoczył na bezpieczna odległość. Pozostałe jachty kilkukrotnie zamieniały się miejscami. Najpierw do przodu poszły Nieuchwytny Cel i Ognisty Podmuch, potem więcej wiatru dostał Rozwiany Dym i minął konkurentów. Po chwili powiało Nieuchwytnemu i Podmuchowi - Cel wyszedł przed Rozwianego a Jarek mimo, że na Podmuchu były tylko 2 osoby postawił spinakera i zaczął przykrywać Dyma, który miał trochę kłopotu z uwolnieniem się ze stożka.
    Końcówka wyścigu była dość ciekawa. Follow Me niezagrożony przeciął jako pierwszy linię mety. Nieuchwytny Cel na kilkadziesiąt metrów przed metą był na 2 pozycji, ale Dym złapał go w stożek i poważnie się zbliżył. Mariusz zaczął ostrzyć i oba jachty zbliżyły się do mielizny przy "Ziemowicie". W tym momencie Dym zaczął domagać się miejsca przy przeszkodzie (mieliźnie) i Cel musiał odpadać, oba jachty weszły w strefę znaku i Dym jako wewnętrzny przeciął linię mety przed Celem.
    Regaty wygrał Szymon na Follow Me (4pkt.) Rozwiany Dym z tą samą ilością punktów został sklasyfikowany na II miejscu - zadecydował ostatni wyścig.
    Nieuchwytny Mariusz zajął III miejsce a Ognisty Jarek był IV.
    Na 5 miejscu w każdym wyścigu (choć po bardzo dobrych startach) przychodził Maciek Moniak na Uśpionym Gromie, tak więc jemu przypadło V miejsce w regatach.

    Wyniki regat:
    1. Follow Me Szymon Mirecki 3,1,2,1 4 pkt.
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1,4,1,2 4 pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 2,2,3,3 7 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 4,3,4,4 11pkt.
    5. Uśpiony Grom Maciek Moniak 5,5,5,5 15pkt.
   

PUCHAR KS POLONEZ

17-18 września 2016

    W regatach wystartowało 13 jachtów, w tym 5 w klasie Tango. W sobotę przy wietrze 3-4 B (czasem w szkwałach dochodziło do 5 B) rozegrane zostały 4 wyścigi na trasie 2 razy góra-dół. Pod nieobecność Szymka na Follow Me startował Strażak i bez żadnego respektu dla przeciwników, odważnie stawiając dużego spinakera, dzięki znakomitej jeździe z wiatrem, pewnie wygrał wszystkie 4 sobotnie wyścigi. Niewątpliwie duży udział w sukcesie miała załoga dyrygowana przez Kubę "Jimmiego".
    Rozwiany Dym w I wyścigu również próbował postawić spinakera, ale źle przywiązany fał puścił zaraz po postawieniu i spinaker znalazł się pod dziobem. Szybka akcja wyjęcia spinakera z wody skutkowała: rozwaleniem nogi Filipa prawie do piszczeli, paroma wiadrami wody na koi dziobowej, utratą wózka szotowego foka, wpadnięciem do wody Maćka Moniaka, który próbował ratować w/w wózek przed chlupnięciem do wody. Na szczęście Maciek zdążył się chwycić brasa, potem pantografu ale po drabince przy dużej prędkości jachtu nie było szans wejść, zwłaszcza, że bermudy w okolicach kolan działały jako dryfkotwa. Dwóch załogantów z niemałym trudem ale szczęśliwie wyholowało w końcu na pokład przypadkowego pływaka. Przed rozpoczęciem kursu na wiatr udało się nawet znaleźć zapasowy wózek szotowy z bloczkiem dzięki czemu nie trzeba było rezygnować z dalszych wyścigów. Ale na Strażaka nie było siły. Rozwiany Dym w każdym wyścigu przychodził regularnie na 2 miejscu.
    Mariusz na Nieuchwytnym Celu próbował innego grota, który jednak okazał się zbyt płaski i nie przyniósł spodziewanego rezultatu. Po 4 wyścigach sobotnich Mariusz i Jarek na Ognistym Podmuchu uzyskali remis punktowy i wszystko okazać się miało w niedzielę.
    W niedzielę miało wiać mocniej 4-5 B i chyba tak było choć chwilami spadało do 3B. Rozegrany został tylko 1 wyścig, który nie miał widocznego wpływu na ostateczną klasyfikację.
    Regaty wygrał Strażak na Follow Me, który zapewnił sobie zwycięstwo po 4 wygranych sobotnich wyścigach, w niedzielnym mógł sobie pozwolić na 2 miejsce, które i tak było odrzucone. Rozwiany Dym niedzielny wyścig wygrał z wyraźną przewagą, w regatach zajął II miejsce. Mariusz na Nieuchwytnym Celu zajął III miejsce w regatach a Jarek na Ognistym Podmuchu, którego opuściła w niedzielę załoga nie wystartował w ostatnim wyścigu i tym samym sklasyfikowany został na IV miejscu.
    Paweł "Żółw" na Morelowym Psie żeglował bardzo odważnie, w III wyścigu był nawet przed Celem. W każdym pełnym kursie stawiał spinakera - raz nawet chciał uprawiać swoisty kitesurfing, gdy spinaker pofrunął powyżej topu masztu, ale po chwili grozy i wannie wody w kokpicie, udało się go okiełznać. Ostatecznie zamknął stawkę jachtów klasy Tango zajmując V miejsce.

    1. Follow Me Krzysztof Budek 1,1,1,1,2 4 pkt.
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2,2,2,2,1 7 pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3,4,5,3,3 13 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 4,3,3,4,DNC 14 pkt.
    5. Morelowy Pies Paweł Zambrzycki 5,5,4,5,4 18 pkt.
   

BŁĘKITNA WSTĘGA YKP

Jadwisin, 10-11.09.2016

    W regatach brało udział 24 jachty, w klasie Tango zaledwie 5. Ambitny plan rozegrania 5 wyścigów pokrzyżowała pogoda, która była upalna ale bardzo słabowiatrowa.
    Komisja z rozmachem ustawiła trasę 1 wyścigu. Miały być 2 pętle: góra - dół ze startem i metą w połowie halsówki, ale dolny znak ustawił im się jakoś o prawie 1 km za daleko.
    Z początku trochę wiał i jachty ruszyły ochoczo w stronę Euzebii, okrążyły górny znak kursem spinakerowym pożeglowały do ledwo widocznej przy ujściu Bugu dolnej boi.
    Gdy pierwsze jachty dopływały do dolnego znaku, wiatr powoli tracił chęć do pracy (zresztą nie ma się co dziwić, w taki upał komu by się chciało pracować!). W końcu wiatr prawie zupełnie zamarł, i żeby było śmieszniej obudzili się motorowodniacy i tzw. "skutersyny".
    Oni właśnie uatrakcyjniali nam żeglugę wytwarzaniem różnego rodzaju fal i to z dużą częstotliwością.
    Komisja skróciła wyścig do 1 okrążenia. Wyścig I wygrał Rozwiany Dym po ok.1 godz. 15 min. prawie 10 minut przed Follow Me. Czas pierwszej kabinówki wyniósł ponad 1,5 godziny. Pozostał Tanga przyszły na metę w zasadzie po czasie zamknięcia (w instrukcji żeglugi 30 minut) ale Komisja Regatowa w swojej wielkiej łaskawości, choć nie bardzo zgodnie z przepisami przyjmowała wszystkich, którzy mieli ochotę przepłynąć przez metę.
    Marcin Bartold po 30 minutach, przekonany, że jest po czasie, zrzucił żagle i zjechał do portu na silniku (widać znał instrukcję żeglugi). Mariusz na Celu i Jarek na Podmuchu zaparkowali na mieliźnie pod lewym brzegiem i nawet się nie zorientowali, że stoją w wodorostach ale w końcu i oni osiągnęli metę. Ostatnia kabinówka ukończyła wyścig ( przy skróconej do połowę trasie) po ok. 3 godzinach. Więcej wyścigów w sobotę nie było.
    W niedzielę wiało nieco wyraźniej, przez cały czas utrzymywała się siła wiatru 2B. Tym razem były 2 krótkie wyścigi - po ok. 30 minut. Po wyrównanej walce między Celem, Dymem i Follow Me najwięcej opanowania wykazał Szymon i wygrał oba wyścigi, raz przed Dymem a raz przed Celem.
   
    Zwycięzca regat i Błękitnej Wstęgi YKP (I wyścig niedzielny ze wspólnego startu) został Szymon na Follow Me, II miejsce w regatach i Wstędze osiągnął Rozwiany Dym. Mariusz na Celu w dniu swoich urodzin w regatach zajął III miejsce, ale i dla Jarka na Podmuchu było coś na osłodę - statuetka za III miejsce w Błękitnej Wstędze (w regatach IV miejsce). Marcin na Uśpionym Gromie zaczął się przyzwyczajać do łódki i w ostatnim wyścigu był nawet przed Podmuchem, mocno naciskając na Rozwiany Dym: V miejsce - choć gdyby ukończył 1 wyścig, byłby przed Jarkiem.

    1. Follow Me Szymon Mirecki 2,1,1 4 pkt.
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1,2,3 6 pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3,4,2 9 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 4,3,5 12 pkt
    5. Uśpiony Grom Marcin Bartold DNF,5,4 15 pkt.
   

MISTRZOSTWA WARSZAWY 2016

03-04 września 2016r.

    Tym razem frekwencja była bardzo, bardzo słaba: 22 jachty w tym Tang zaledwie 4 (zajmujące zresztą aktualnie 4 czołowe miejsca w tegorocznym rankingu).
    W pierwszym dniu regat rozegrano 4 wyścigi przy wietrze 2-3 B. Mocnym akcentem rozpoczął aktualny lider rankingu Mariusz Nieuchwytny Cel - wygrał 2 pierwsze wyścigi.
    W 2 następnych wyścigach do ostatnich metrów trwała bliska, kontaktowa walka i punktami podzieliły się Rozwiany Dym i Follow Me. Jarek na Ognistym Podmuchu w I wyścigu przyszedł przed Dymem i Follow Me, ale potem mimo, że deptał po piętach, dawał się wyprzedzić pozostałej trójce. W ogóle jachty żeglowały blisko, że na ponad półgodzinnej trasie różnice między pierwszym i ostatnim Tangiem nie przekraczały kilkudziesięciu metrów (i sekund). Poza tym w trakcie każdego wyścigu kolejność zajmowanych miejsc zmieniała się wielokrotnie, odległości między jachtami na dolnej boi zazwyczaj nie przekraczały 2-3 długości jachtu, a często 2-3 jachty wchodziły w strefę znaku w kryciu, w ostatniej chwili zrzucając spinakery.
    Po sobocie, po pierwszych 4 wyścigach na I miejscu znajdował się Mariusz na Nieuchwytnym Celu przed Szymkiem na Follow Me i Rozwianym Dymem, ale różnica między I i III miejscem wynosiła zaledwie 1 pkt.
    Drugiego dnia regat wiatr stopniowo się rozpędzał do 4 B i przewagę zaczęła uzyskiwać 5-osobowa załoga Rozwianego Dymu ważąca w sumie dobrze ponad 450 kg. W porównaniu z 3-osobową załogą Szymka na Follow Me, było to ponad ćwierć tony więcej na balaście, na Nieuchwytnym Celu też brakowało chociaż jednej, ciężkiej osoby.
    Rywalizacja trwała do mety ostatniego VI wyścigu, który dopiero miał wyłonić skład pierwszej trójki.
    Rozwiany Dym po bardzo wyrównanej walce szczęśliwie wygrał V i VI wyścig i załoga mogła cieszyć się tytułem Mistrza Warszawy. Wicemistrzem został Szymon na Follow Me a Mariusz na Nieuchwytnym Celu dość pechowo wylądował w końcu na najniższym stopniu podium. Najbardziej niepocieszony był Jarek na Ognistym Podmuchu zajmując IV miejsce, tylko on nie nie zmieścił się na pudle.

    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 3,3,1,2,1,1 8 pkt.
    2. Follow Me Szymon Mirecki 4,2,2,1,2,2 9 pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 1,1,3,3,4,4 12 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 2,4,4,4,3,3 16 pkt.
   

BMW Warsaw Sailing Days 2016

27-28 sierpnia 2016

    Tym razem z frekwencją w klasie było nieco gorzej . Zaledwie 5 Tang w stawce 33 jachtów (najwięcej było Scandynawii).
    Przy wietrze 2-3 B w sobotę udało się rozegrać 5 wyścigów. Po pierwszym dniu regat na prowadzeniu dość pewnie znajdował się Szymon na Follow Me przed Mariuszem na Nieuchwytnym Celu i Rozwianym Dymem.
    W niedzielę przy słabym wietrze 1-2 B, 2 wyścigi (w tym pierwszy ze skróconą trasą). Warunki były trudne - wiatr kręcił, chwilami zamierał, a motorówki w niespotykanych ilościach, robiły tak duże fale, że jachty często były hamowane a żagle łopotały przewalając się z burty na burtę.
    Niedzielne wyścigi trochę przewróciły punktację. Znakomicie pojechał Mariusz i Cel wygrał 2 wyścigi przed Dymem i Follow Me. Tym samym Mariusz przy remisie punktowym wygrał regaty, Szymon został sklasyfikowany na II miejscu (po 10 pkt.), Rozwiany Dym z 13 pkt. na III. Paweł "Żółw" na Morelowym Psie był IV (26 pkt.) a Mateusz Jóźwiuk na Ognistym Podmuchu V (27 pkt.).

    1. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3,3,2,2,1,1,1 10 pkt.
    2. Follow Me Szymon Mirecki 2,1,1,1,2,3,3 10 pkt.
    3. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1,2,3,3,3,2,2 13 pkt.
    4. Morelowy Pies Paweł Zambrzycki 4,5,4,5,DNF, 4,4 26 pkt.
    5. Ognisty Podmuch Mateusz Jóźwiuk 5,4,5,4,4,5,5 27 pkt.
   

MISTRZOSTWA POLSKI

Giżycko, 19-21 sierpnia 2016

    Tym razem jachtów było niewiele, impreza zgromadziła zaledwie 41 załóg: po 6 w klasach T1 i Sympathy, 8 w T2, 10 w T3 i 11 w klasie Tango. Tak więc byliśmy najliczniejszą klasą!
    W piątek w słabych warunkach wiatrowych z planowanych 3 wyścigów udało się rozegrać tylko 2 i ten drugi przy słabnącym prawie zupełnie wietrze (w limicie czasu 15 min. zmieściły się zaledwie 4 jachty). Nieźle wypadł Rozwiany Dym (1,2), ze stratą 1 pkt. Follow Me (1,3) i tuż za nim Soul (3,1). Największego pecha miał Mariusz na Nieuchwytnym Celu, który stawiając grota zerwał fał przed pierwszym wyścigiem (fał stalowo-miękki, łączony w maszcie). Konieczność kładzenia masztu i naprawa fału kosztowały 2 wyścigi DNC.
    Drugiego dnia regat przeprowadzono 5 wyścigów - w tym pierwszy jako Memoriał Jacka Orlińskiego. Wyścig ten w pięknym stylu prowadząc od startu do mety wygrał Nieuchwytny Mariusz, wczorajszy pechowiec, a w kolejnych walka o zwycięstwo toczyła się między dwoma zawodnikami - Radkiem na Soulu a Szymkiem na Follow Me. 3 wyścigi wygrał Soul uzyskując bezpieczną przewagę nad Follow Me.
    W niedzielę, w ostatnim dniu regat oba wyścigi wygrał Soul i wszystko było jasne.
    Radek po raz drugi zdobył tytuł Mistrza Polski w Klasie Tango (11 pkt.), pierwszy raz było to w 2007r. a pięciokrotny Mistrz Szymon tym razem był II (16pkt.). Rozwiany Dym żeglował nieco spokojniej, zajmując w 6 wyścigach 3-cie miejsca i raz niechcący 2-gie, co dało III miejsce w regatach (20pkt.).
    Mariusz na Nieuchwytnym Celu pomimo pecha w 1 dniu regat i DSQ za pomylenie trasy w IV wyścigu, mając zaledwie trzyosobową załogę, zajął wysokie IV miejsce (47pkt.), choć przed regatami liczył na wyższą lokatę. Ze stratą zaledwie 1 pkt. V miejsce zajął Wojtek na Misji. Jarek na Ognistym Podmuchu poprzez DNS w VIII wyścigu spadł o 2 pozycje i wylądował na VI miejscu (51pkt.). Przemkowi na Haze w słabych warunkach idzie zdecydowanie gorzej niż w silniejszych i tym razem sklasyfikowany został na VII miejscu (53pkt.).
    Strażak z przypadkowo zebraną tuż przed regatami załogą dwoił się i troił żeby z Uśpionego Groma wycisnąć co się da. Najpierw urwał wózek szotowy foka i reanimował go metodą "usta-usta" , potem miał na pokładzie ostry stan choroby morskiej u swojej załogantki, na koniec w niedzielę urwał fał foka i już chciał wracać do portu ale tak mu było żal zjeżdżać z regatowej trasy, że oba wyścigi niedzielne ukończył z fokiem postawionym na fale spinakera - grunt to się nie załamywać! (VIII miejsce, 61 pkt.).
    Michał na Błękitnym Wietrze ostatnio mało startuje i nie jest w swojej najwyższej żeglarskiej formie (ale za to jak on gra i śpiewa!), w efekcie IX miejsce w Mistrzostwach (65pkt) i zdecydowanie I miejsce przy ognisku (mimo, że inni bez prawa drogi nie zawsze chcieli ustępować).
    Na jachcie MAG startował Tomasz Borowiec i zajął X miejsce (67pkt.). Jacht po 12 latach rozsychania na lądzie od ubiegłego roku startuje w Mistrzostwach Polski - widać, że ta załoga nie raz brała udział w wyścigach i po dłuższej przerwie ma chęć trochę namieszać. Muszą się tylko uzbroić w dobrego spinakera i potrenować kursy wolne.
    Stawkę jachtów klasy Tango zamknął Edek na jachcie Mira. Mimo pogiętego na skutek działania sił rozszalałych żywiołów masztu (co spotkało go w drodze na Puchar Prezesa PZŻ w Mikołajkach 2 tygodnie wcześniej) jacht i cała załoga spisywali się dzielnie kończąc 7 z 9 wyścigów (86pkt.). Udział Edka na Mirze jest szczególnie cenny, bo dzięki niemu byliśmy najliczniejszą klasą w Mistrzostwach Polski.

    1 Soul Radomił Maciak 2, 3, 2, 1, 1, 2, 1, 1, 1 11 pkt
    2 Follow Me Szymon Mirecki 3, 1, 4, 2, 2, 1, 2, 3, 2 16 pkt
    3 Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 2, 3, 3, 3, 3, 3, 2, 3 20 pkt
    4 Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki DNC, DNC, 1, DSQ, 4, 6, 4, 4, 4 47 pkt
    5 Misja Wojciech Chodkowski 5, 4, 5, 8, 6, 8, 7, 6, 7 48 pkt
    6 Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 6, DNF, 8, 4, 5, 5, 5, DNS, 6 51 pkt
    7 Haze Albatros Przemysław Stańczyk 7, DNF, 9, 6, 9, 4, 8, 5, 5 53 pkt
    8 Uśpiony Grom Krzysztof Budek 9, DNF, 7, 5, 7, 7, 6, 10, 10 61 pkt
    9 Błękitny Wiatr Michał Nischk 4, DNF, 10, 7, 10, 10, 9, 7, 8 65 pkt
    10 MAG Tomasz Borowiec 8, DNS, 6, 9, 8, 9, 10, 8, 9 67 pkt
    11 Mira Edward Peła DNS, DNS, 11, 10, 11, 11, 11, 9, 11 86 pkt
   

Puchar Klasy Tango Memoriał Witka Wasilewskiego

25-26 czerwca 2016

    Nareszcie długie wyścigi. Instrukcja żeglugi przewidywała ich 7 w tym jeden long dystans o Memoriał Witka Wasilewskiego. Niestety program Mistrzostw Europy w piłce kopanej kolidował z naszym harmonogramem. Mecz polskiej reprezentacji odbywal się o godzinie 15. Tak więc na prośby zawodników (już kilka dni wcześniej do organizatorów dzwonili wierni kibice piłki nożnej prosząc o umożliwienie obejrzenia meczu). Organizator stanął na wysokości zadania i pod namiotem Spójni zorganizował strefę kibica z dużym telewizorem. Musieliśmy też dopasować program rozgrywanych wyścigów do pierwszego gwizdka meczu. Zaczęliśmy nieco wcześniej i udało się rozegrać 4 wyścigi i to wcale długie - średnio około 35-40 min (w Świętojańskich wyścig trwał około 20 min ale warunki były ciężkie i Komisja nie chciała męczyć zawodników, a na Spójni ok. 25 min, ale nie wiadomo dlaczego). Zresztą wiatr był niezły 2-3B.
    W niedzielę wiało bardzo słabo - ledwo 1B czasem dochodziło do słabej "dwójki". Ale wyścig o Memoriał Witka udało się rozegrać i mimo skrócenia trwał on dostatecznie długo: zwycięzca, Mariusz na Nieuchwytnym Celu, osiągnął metę po 1 godz. 45 min od chwili startu.
    Mariusz został zwycięzcą całych regat (6 pkt). Na II miejscu regaty ukończył Jarek na Ognistym Podmuchu (7 pkt). Strażak na Follow Me z 11 pkt zajął najniższe miejsce podium.
    Miejscami IV i V podzielili się Ula na Rozwianym Dymie i Michał na Błękitnym Wietrze - obie załogi po 15 pkt, ale Michał jako gentlemen ustąpił miejsca Uli - był na V a Dym na IV (decydowała ilość miejsc lepszych w wyścigach).
    Dzięki uprzejmości Maćka Kalinowskiego z T2 po zwycięskim meczu naszych piłkarzy, mogliśmy usiąść do bogatego posiłku z grilla. Obchodzony był żeglarsko-rodzinnie: żona Maćka Nina miała w przeddzień imieniny - były kwiaty dla solenizantki i wspólna kolacja: rodzina państwa Kalinowskich i grono żeglarskie. Zresztą Maciek, który kupił Fokusa 730 od Jurka Pieśniewskiego bardzo ładnie wszedł w naszą społeczność żeglarską Zalewu Zegrzyńskiego, i mimo że ma prawie 100 km przyjeżdża na każde regaty. Daj Bóg takich więcej!
    Niestety obciążenie pracą nie pozwoli Michałowi Nischkowi przyjechać do nas na regaty w rundzie jesiennej (on ma zresztą najdalej bo z GDAŃSKA). W sobotę odbył się jego pożegnalny koncert. Ognisko trwało do 2 w nocy.
    W niedzielę rozegrano tylko 1 wyścig - Memoriał Witka. Zamiar był ambitny, żeby rozegrać jeszcze 1 lub 2 wyścigi krótkie, ale nadciągający burzowy front (zapowiadany zresztą przez wszystkie prognozy pogody) skutecznie odstraszył nas od tego pomysłu (bardzo dobrze - w momencie nadciągnięcia silnego wiatru (ok 7B) wszystkie nasze jachty stały zacumowane w porcie i mogliśmy tylko podziwiać niefrasobliwość niektórych wracających "w te pędy" do brzegu - tu jakaś Omega w ślizgu na baksztagu ze zrefowanym grotem, tu jakiś rowerek wodny czy kajaczek ...) Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że nasz przyjaciel, Jacek Nejman, na Sasance "Querenta" nie zdążył i niestety jacht miał wywrotkę - wiele nie brakowało, mało nie zatonął.
    Zakończenie regat miało być na wolnym powietrzu, ale szybko przenieśliśmy się do namiotu Spójni i puchary wręczone były zwycięzcom przy wtórze gromów (bynajmniej nie Uśpionych) i błyskawic. Puchary zwycięzcom wyścigu długodystansowego o Memoriał Witka Wasilewskiego wręczał jego najmłodszy syn Wojtek - zresztą też żeglarz, wielokrotnie pływał na aluminiowym 7,5 metrowym jachcie Arkadia" wykonanym w firmie Witka, lub na Uśpionym Gromie.
    Wyścig Memoriałowy wejdzie na stałe w program regat o Puchar Klasy Tango. Zresztą wszystkie Tanga i większość jachtów klas T w naszych regatach żegluje na masztach, takielunku i osprzęcie firmy Mast. Bez Witka, który jako pierwszy rozpoczął na dużą skalę taką produkcję, bylibyśmy jeszcze o sporo lat z tyłu za...
    Po zakończeniu regat rozszalał się potop - ulewa z silnym wiatrem. Ci co chcieli wyciągać jachty na wózki, decydowali się na błyskawiczne wyslipowanie jeszcze przed deszczem albo na totalne przemoczenie (Michał Nischk) albo po krótkim namyśle i ocenie sytuacji umawiali się z załogą na inny termin i w strugach deszczu wracali do domu.

    1. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 1, 4, 2, 1, 1 5 pkt
    2. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 3, 1, 1, 2, 3 7 pkt
    3. Follow Me Krzysztof Budek 2, 2, 5, 5, 2 11 pkt
    4. Rozwiany Dym Ula Ziemska 5, 5, 3, 3, 4 15 pkt
    5. Błękitny wiatr Michał Nischk 4, 3, 4, 4, 5 15 pkt
   

Puchar Spójnia Warszawa

18 czerwca 2016

    I znów regaty, które miały być 2-dniowe okazały się jednodniowe. Wiatr wiał z siłą 3B, momentami zahaczając o 4B. Wyścigi miały być dłuższe niż w poprzednich regatach - i były średnio ... o 5 min.
    Klasą dla siebie był Szymon na Follow Me, który wygrał wszystkie wyścigi praktycznie bez kontaktu z przeciwnikiem. Po odrzuceniu najgorszego wyniku (1 miesce), zajął 1 miejsce (3 pkt). Po wyścigach mówił, że nie wie dlaczego w tym roku łódka mu tak szybko chodzi... Dla pozostałych Nieuchwytnym Celem okazał się Mariusz, który tylko w jednym wyścigu wpuścił przed siebie Rozwiany Dym, w pozostałych nie był już tak uprzejmy (II miejsce, 6 pkt). Rozwiany Dym próbował walczyć z Mariuszem, ale on był Nieuchwytny, i tak rozwiały się nadzieje na miejsce lepsze niż III (8 pkt).
    Jarek na Ognistym Podmuchu żeglował bardzo równo mimo dość przypadkowej załogi i z 12 pkt zajął miejsce IV. Zawzięte boje toczyli Arek na Uśpionym Gromie i Michał na Błękitnym Wietrze. Zwycięsko z tych zmagań wyszedł Arek, zajmując V miejsce (15 pkt), a Michał miał chyba zbyt dużą przerwę w żeglowaniu i nie mógł się jeszcze przestawić na zegrzyńskie warunki - ukończył regaty na VI miejscu z 16 pkt. Z jedynie słusznej klasy Tango zdezerterował Edward - Mira ścigała się tym razem w klasie T2 - znów za namową jakichś "dobrych ludzi".
    W niedzielę drugiego dnia odbył się 1 wyścig, tzw. "długodystansowy" o Memoriał Zenka Płońskiego. Miał być to długi wyścig, ale komisja stwierdziła, że 45 min wystarczy na cały dzień pływania i skróciła trasę do 1 okrążenia, zamiast 2. Większość załóg była mocno zawiedziona, bo w końcu przyjechali na CAŁY DZIEŃ, ale organizatorowi się do czegoś śpieszyło. A szkoda, bo wiatr był co prawda słaby, ale w chwili skrócenia wyścigu zaczynało wiać lepiej i potem przez parę godzin wiało mocniej niż w czasie wyścigu. Potem zawodnicy musieli jeszcze czekać 2 godziny na zakończenie (większość i tak nie doczekała i wolała wrócić do domu).
    Long dystans wygrał Marcin Gajkowski na Nieuchwytnym Celu, Rozwiany Dym był II a Ognisty Podmuch III.

    1. Follow Me Szymon Mirecki 1, 1, 1, 1 3 pkt
    2. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 2, 3, 2, 2 6 pkt
    3. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 3, 2, 3, 3 8 pkt
    4. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 5, 4, 4, 4 12 pkt
    5. Uśpiony Grom Arkadiusz Sadowski 4, 6, 6, 5 15 pkt
    6. Błękitny Wiatr Michał Nischk 6, 5, 5, 6 16 pkt
   

Regaty Świętojańskie

11 czerwca 2016

    Regaty Świętojańskie w tym roku trwały tylko 1 dzień. Startowało 16 jachtów: po 2 w klasach T i Omega, po 6 w klasach T2 i Tango. Jak na pierwsze w tym sezonie regaty wiatr był dość mocny, ok. 4B, czasem co prawda schodził do spokojnej "trójki", ale czasem uderzał z dziwnej strony z siłą 5B. Prawie wszyscy zredukowali powierzchnię żagli refując grota lub stawiając małego foka i nikt nawet nie próbował stawiać spinakera.
    Rozegrane 3 wyścigi krótkie i jeden dłuższy o Memoriał Andrzeja Bortkiewicza.
    Szymon na Follow Me wygrał na luzie 3 wyścigi krótkie i było już pozamiatane.
    O kolejne miejsca trwała wyrównana walka; po 3 wyścigach 3 jachty (Cel, Podmuch i Dym) miały dokładnie taką samą ilość punktów mając takie same miejsca w wyścigach: 2-gie, 3-cie i 4-te. Zadecydować miał wyścig długi.
    Tym razem Szymon zachował się bardzo uprzejmie, dając wygrać innym. Z tej szansy skorzystał Jarek na Ognistym Podmuchu i pierwszy osiągnął metę w kanale wygrywając tym samym puchar za I miejsce w wyścigu memoriałowym. O drugie miejsce walka była bardziej zacięta - puchar za II miejsce w Memoriale padł łupem Mariusza na Nieuchwytnym Celu a Szymon na Follow Me otrzymał puchar za III miejsce.
    Regaty wygrał Szymon na Follow Me co nie jest niespodzianką (3 pkt), przed Jarkiem na Ognistym Podmuchu (6 pkt) i Mariuszem na Nieuchwytnym Celu (7 pkt).
    Załoga Rozwianego Dymu była wyjątkowo nie w formie, nie pomogła zmiana foka w długim wyścigu - trwało to zbyt długo i nie było szans na odrobienie strat. Rozwiany Dym ukończył wyścig długodystansowy na IV miejscu, w podsumowaniu całych regat znalazł się za pudłem (8 pkt).
    Miejsca V i VI przypadły Edwardowi na Mirze i Uli na Uśpionym Gromie - oba jachty miały idealną równowagę, zarówno w punktach(16pkt.), jak i w miejscach - o klasyfikacji Miry przed Gromem zdecydowało lepsze miejsce w ostatnim wyścigu regat.
    Po regatach organizator zaprosił na poczęstunek - kiełbaski przy ognisku i przy piwie, po czym nastąpiło odczytanie wyników i wręczenie pucharów.
    Klasa Tango nie była może zbyt liczna - 6 jachtów, ale to dopiero pierwsze regaty w tym sezonie i jest nadzieja, że kolejne ragaty będą liczniejsze.

    1. Follow Me Szymon Mirecki 1, 1, 1, 3 3 pkt
    2. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 3, 2, 4, 1 6 pkt
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 4, 3, 2, 2 7 pkt
    4. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2, 4, 3, 4 9 pkt
    5. Mira Edward Peła 5, 6, 6, 5 16 pkt
    6. Uśpiony Grom Urszula Ziemska 6, 5, 5, 6 16 pkt
   

Puchar Pro-Skippers

Zegrze 26-27.09.2015

    Ostatnie regaty cyklu Grand Prix Warszawy 2015 zgromadziły zaledwie garstkę jachtów: po 3 jachty w klasach T-1 i T-2 i 7 w klasie Tango. Czyli klasa Tango stanowiła ponad połowę wszystkich jachtów startujących. Na tej samej trasie ze wspólną Komisją Regatową startowały również Omegi, w odrębnej imprezie-Akademickich Mistrzostwach Warszawy.
    W sobotę pogoda nie rozpieszczała. Wiatr 3-4B, chłodno, pochmurno i od czasu do czasu deszcz. Komisja sprawnie przeprowadziła 4 wyścigi na trasie 2 śledzie powyżej startu z metą na pełnym.
    Na I wyścig mimo że Tango startowało w 3-ciej grupie startowej, większość jachtów się spóźniła. Po bardzo równej walce na trasie metę jako pierwszy przeciął szczęśliwie Rozwiany Dym, dosłownie niecałe pół metra przed Follow Me. II wyścig, z ogromną przewagą wygrał Follow Me przed Fate i Nieuchwytnym Celem. W III wyścigu Rozwiany Dym znów miał fart i przeszedł o pół długości jachtu przed Follow Me, który z kolei w IV wyścigu finiszował jako pierwszy, daleko przed wszystkimi.
    Po 4 sobotnich wyścigach, na tabeli wyników widniały 2 remisy punktowe: Follow Me i Dym po 4pkt. Fate i Ognisty Podmuch po 10pkt. a tuż za nimi czaił się Nieuchwytny Cel z 11pkt. Zadecydować miały wyścigi wyścigów niedzielnych.
    Pogoda w niedzielę była wyraźnie sympatyczniejsza, trochę chłodno ale przyjemne słońce i z początku trochę mniejsza siła wiatru-3B. Szymon łatwo wygrał V wyścig przed Dymem i Celem. Ale potem powiało mocniej, część jachtów zmieniła lub zrefowała żagle. VI wyścig rozpoczął się przy wietrze 5B ale potem wiatr trochę osłabł, 3B do słabej 4-ki. Najgorzej wyszedł na tym Follow Me-mając tylko 3 osobową załogę zarefował grota i o ile było to korzystne na początku wyścigu, o tyle w drugiej jego fazie przeszkadzało w osiągnięciu pożądanej prędkości.
    Walka w ostatnim, VI wyścigu między dwoma prowadzącymi jachtami, Celem i Dymem trwała do samej mety. Oba jachty szły pod spinakerami burta w burtę, od górnej boi. Nieuchwytny Cel zaczął wysuwać się do przodu i na kilkadziesiąt metrów przed metą, miał prawie całą długość kadłuba przewagi, gdy niespodziewany podmuch (ale nie Ognisty) na chwilę zgasił spinakera. W tym momencie na ostatnich metrach przed metą Rozwiany Dym wysunął się do przodu dosłownie o centymetry. Jakże pasjonująca walka do ostatnich metrów-ostatniego wyścigu-ostatnich regat cyklu Grand Prix 2015. Po to warto żeglować!
    W ten sposób Rozwiany Dym zajął I miejsce w regatach, a Follow Me drugie, choć oba jachty zakończyły regaty na remisie punktowym (7pkt.), zadecydowały miejsca w ostatnim wyścigu. Dzięki dobrym wynikom w wyścigach niedzielnych, Mariusz na Nieuchwytnym Celu przesunął się z V na III miejsce (16pkt.) Gdzie dwóch się bije...
    W ten sposób Rafałowi na Fate przypadło najbardziej nie lubiane IV miejsce (17pkt.)
    Jarek na Ognistym Podmuchu, niedzielę miał słabszą niż sobotę- 2 razy 5-te miejsce i tym samym znalazł się na miejscu V (19pkt.)
    Wojtek na Szalonym Cieniu zajął w regatach VI miejsce (29pkt.) ale swoje przeżył. W sobotę miał bliskie spotkanie z lewohalsową Omegą, która nie była skłonna ustąpić prawohalsowemu Cieniowi mimo że, gromkie "PRAWY! PRAWY! PRAWY!"" rozlegało się z daleka. Wojtek był przekonany do ostatniej chwili że Omega go słyszy i ustąpi. Po czym ostania chwila nastąpiła i nie było już czasu na reakcję, a tylko ruch sterem aby zminimalizować skutki kolizji. Po wjechaniu Szalonego Cienia na pokład Omegi, wydawało się że Omega zostanie przerobiona na U-Boot`a. Ponieważ Tango wpychało ją pod wodę ale na szczęście oba jachty doszły do siebie po kolizji dość szybko i mogły kontynuować żeglugę. Tango ma porysowany dziób a Omega pęknięty półpokład. Dyskusja nad wzajemnymi roszczeniami na razie trwa.
    Maciek na Morelowym Psie, miał awarię foka i udało mu się ukończyć zaledwie jeden (II wyścig). Potem próbował pływać na samym grocie ale było to dalece nieefektywne, w końcu wycofał się i nie brał udziału w dalszych wyścigach. (VII miejsce-39pkt.)

    WYNIKI REGAT:
    1.Rozwiany Dym, Jacek Paluszkiewicz 1,5,1,2,2,1 7pkt.
    2.Follow Me, Szymon Mirecki 2,1,2,1,1,4 7pkt.
    3.Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 6,3,3,5,3,2 16pkt.
    4.Fate Rafał Iwanicki 4,2,5,4,4,3 17pkt.
    5.Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 3,4,4,3,5,5 19pkt.
    6.Szalony Cień Wojciech Koblak 5,6,6,6,6,6 29pkt.
    7.Morelowy Pies Maciek Szewczyk DNF,7,DNF,3xDNC 39pkt.
   

Puchar Klasy Tango

Nieporęt 19-20.09.2015

    Na starcie do regat zjawiło się 16 jachtów: w T1-4, w T2-5, w klasie Tango 6 i jeden w klasie "Michał Siwek", który ścigał się bezwzględnie i przeliczeniowo z jachtami klas T. Było jeszcze jedno Tango "Mira" ale jest to jacht specjalnej troski i nie czuje się 100%-owym Tangiem bo startował znów w klasie T2.
    Wiało słabo albo wcale. Po 2 odroczeniach Komisja w końcu zdecydowała się rozegrać jakiś wyścig. Na krótkiej trasie jachty pokonać musiały 2 śledzie i wejść na metę z wiatrem. I wyścig udało się jakoś przeprowadzić. Po zaskakującym finiszu na ostatnich metrach Ula na Rozwianym Dymie minęła prowadzącą dwójkę Follow Me (Szymona) i
    Nieuchwytny Cel (Strażaka) i jako pierwsza osiągnęła linię mety, mimo 4-ro minutowego spóźnienia na start. Sporą rolę w tym sukcesie odegrała zapewne różnica w powierzchni spinakera na korzyść Dymu ale warto również podkreślić znakomitą pracę całej załogi.
    II wyścig był niezwykle męczący. Po pierwszym okrążeniu na którym coś jeszcze wiało jachty weszły na drugie okrążenie, minęły nawet górny znak i po pewnym czasie, gdy wiatr ustał zaparkowały. W dodatku zaczęły jak głupie jeździć motorówki, które na nieruchomej tafli zalewu wytwarzały takie fale że wiele jachtów z pozycji stojącej zaczęło się cofać.
    Wg. prognoz o tej porze miał przyjść wiatr i Komisja mając nadzieję na sprawdzenie się tej prognozy szła "w zaparte" i nie przerywała wyścigu. W sumie szkoda, że nie było skrócenia po jednym okrążeniu. Niektórzy nie wytrzymywali psychicznie lub też ograniczony czas przebywania na wodzie z powodów rodzinnych lub zawodowych, spowodował że kilka jachtów wycofało się, odpaliło silniki i spłynęło do portu. Tak właśnie zmuszony był zrobić prowadzący w wyścigu Follow Me. W końcu po ok. 2 godzinach na tej jakże krótkiej trasie (jeśli chodzi o przebytą drogę) a jednocześnie tak długiej (jeśli brać pod uwagę czas przebycia) pierwsze jachty zaczęły osiągać metę. Pod nieobecność Szymka Nieuchwytny Cel zasłużył na swoją nazwę i Strażak wygrał przed Ulą na Rozwianym Dymie. Po pierwszym dniu regat Zadymiona Ula zajmowała I miejsce przed Nieuchwytnym Strażakiem i przed Ognistym Jarkiem na Podmuchu.
    W niedzielę, w drugim dniu regat wiało nieco wyraźniej, 1-2B. Udało się rozegrać 2 wyścigi. Jachty nawet wystartowały do trzeciego, ale wiatr znów osłabł i zaczęło się robić nieciekawie-ciemne chmury przesłoniły horyzont i należało się liczyć z uderzeniem wiatru wraz z deszczem z zupełnie innego kierunku. Wyścig został przerwany niedługo po starcie i załogi z wyraźną ulgą skierowały się do portu.
    Oba wyścigi niedzielne wygrał Follow Me i został zwycięzcą regat (4pkt). O II miejsce w regatach zacięta walka między Dymem a Celem toczyła się z reguły do samej mety. Raz górą był strażak a raz Ula. Ostatecznie dzielna Ula tym razem mając do dyspozycji świetny jacht pokazała co potrafi i zajęła II miejsce w regatach (5pkt) a Strażak III miejsce (6pkt). Różnice punktowe między jachtami pierwszej trójki były naprawdę niewielkie!
    Na IV miejscu regaty zakończył Ognisty Podmuch Jarek (11pkt), a na V miejscu Wojtek na Szalonym Cieniu (14pkt). Maciek w wyścigach niedzielnych w ogóle nie wystartował i Morelowy Pies zamknął stawkę Tang startujących w regatach(18pkt).

    Wynik regat:
    1. Follow Me 2,DNF,1,1 4pkt.
    2. Rozwiany Dym 1,2,3,2 5pkt.
    3. Nieuchwytny Cel 3,1,2,3 6pkt.
    4. Ognisty Podmuch 4,3,4,4 11pkt.
    5. Szalony Cień 5,4,5,5 14pkt.
    6. Morelowy Pies 6,5,DNC,DNC 18pkt. wyniki

Błękitna Wstęga YKP

Jadwisin 12-13.09.2015

    Akwen w okolicach Jadwisina rzadko pozwala na rozegranie klasycznych Regat na wiatr i z powrotem. Z reguły wieje w poprzek. Tak było niestety i tym razem. Wschodni wiatr o sile 2-3*B wiejący prostopadle do ustawionej wzdłuż zalewu trasy pozwalał na żeglowanie od startu do znaku nr.1 jednym halsem a po zwrocie też jednym halsem do znaku nr.2 i tak przez dwa okrążenia.
    W sobotę rozegrano 3 wyścigi. Wszystkie wyglądały podobnie, pewnym urozmaiceniem był padający od czasu do czasu deszcz. Szymek wymyślił nawet nową nazwę "Regaty 12-tu zwrotów". W obu kierunkach praktycznie żeglowało się nieco ostrzejszym lub trochę pełniejszym bejdewindem, bez halsówki i spinakerów.
    Nieco urozmaicenia wprowadziła Komisja regatowa która wyścigi puszczała z brzegu. Jako pierwsze miały startować klasy T-1 i T-2. Jednak w czasie procedury startowej do I wyścigu część jachtów opieszale klarowała się po wyjściu z portu powyżej linii startu. Komisja zdecydowała się podać sygnał generalnego falstartu ponieważ nie była w stanie jednoznacznie określić jak dużo jachtów w chwili startu jest powyżej linii. Spora część zawodników z drugiej grupy startowej- Tango i Omega spokojnie oczekiwała na powrót jachtów T-1 i T-2 z falstartu i ich powtórny start, nie wiedząc że w międzyczasie procedura startowa dla drugiej grupy cały czas trwa. W ten sposób sygnał startu do pierwszego wyścigu dla grupy Tango-Omega niektórych ucieszył, innych zaskoczył-proporcje były mniej więcej 50/50.
    Wyścigi były dość długie, każdy trwał blisko godzinę, można więc było odrobić spóźnienie na start. Szymon na Follow Me, który nie spóźnił się na żaden start wygrał wszystkie sobotnie wyścigi w tym III wyścig ze wspólnego startu o "Błękitną Wstęgę YKP". W Błękitnej Wstędze II był Rozwiany Dym a III Nieuchwytny Cel. W niedzielę Szymon który miał ogromną przewagę, mógł już trochę odpuścić i pozwolił sobie zająć miejsce III i II w dwóch ostatnich wyścigach, co zapewniło mu pierwsze miejsce w regatach-5pkt.
    W czasie, gdy zawodnicy zajęci byli żeglowaniem w kolejnych wyścigach ktoś "zajął się"" samochodem stojącym przed bramą YKP. Niestety był to samochód załoganta Rafała z Rozwianego Dymu. Po powrocie z Regat właściciel znalazł swój Land Rover z wybitymi szybami, rozbebeszonego: przepadła gitara i sprzęt turystyczny, stratą były również 2 rozbite szyby, jakby złodziejowi nie starczyło wybić jednej.
    Bardzo dobrze żeglował Mariusz na Celu, który dwa razy przychodził na II miejscu i raz na III miejscu. Po sobocie z niewielką stratą za Celem był Dym (2 III miejsca i jedno II). Rozstrzygające miały być wyścigi niedzielne. Nieuchwytny Cel wygrał 4-ty wyścig przed Dymem a Dym 5-ty wyścig przed Follow Me. W ten sposób po 5-ciu wyścigach oba jachty ukończyły z remisem punktowym (po 8pkt.) a szczęśliwie wygrany wyścig ostatni zadecydował o tym że drugie miejsce zajął Rozwiany Dym a Nieuchwytnemu Celowi przypadło miejsce III.
    Rafał w słabych warunkach nie mógł zmusić Fate`a do tak skutecznej żeglugi jak tydzień wcześniej w Mistrzostwach Warszawy które wygrał w silnych warunkach. Choć trzeba przyznać że żeglował bardzo równo, zajmując w 4-ech wyścigach IV miejsce (i raz VI miejsce do odrzutki), w efekcie 4-te miejsce 16pkt.
    Jarek na Ognistym Podmuchu tym razem walczył z mocno naciskającym go Arkiem na Uśpionym Gromie. Po 3-ech sobotnich wyścigach Grom był o jeden punkt przed Podmuchem, ale w niedzielę Jarek odrobił straty i skończył regaty na V miejscu (20pkt.) o 1pkt. wyprzedzając Arka (21pkt.)
    Wojtek na Szalonym Cieniu ma spore problemy z ustawieniem masztu-na jednym halsie jacht płynął szybko i ostro a na drugim wolno i dużo pełniej niż inne. Kręcenie ściągaczami nie dało porządanego efektu. W wyścigach niedzielnych jacht nie chciał być szybszy. Być może przyczyn trzeba upatrywać w geometrii miecza, który ma już wiele, wiele lat, jest mocno podeformowany i bardzo niechętnie przemieszcza się w skrzyni mieczowej. Szalony Cień-najstarszy jacht w klasie Tango zajął miejsce VII (28pkt.)
    Paweł na Morelowym Psie próbował różnych układów żagli (trochę, żeby się przekonać ile one są warte). Poza tym przyjeżdżał na regaty chory, zamiast leżeć w łóżku, nic więc dziwnego że nie bardzo mógł nawiązywać równorzędną walkę z pozostałymi jachtami. 31 pkt. dało mu VIII miejsce.
    Zakończenie regat było jak zwykle w YKP bardzo miłe z wieloma upominkami dla startujących zawodników i w końcu przy słonecznej pogodzie.

    Wyniki Regat:
    1. Follow Me Szymon Mirecki 1,1,1,3,2 5pkt.
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 3,3,2,2,1 8pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 2,2,3,1,3 8pkt.
    4. Fate Rafał Iwanicki 4,4,4,5,4 16pkt.
    5. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 5,6,6,4,5 20pkt.
    6. Uśpiony Grom Arkadiusz Sadowski 6,5,5,5,6 21pkt.
    7. Szalony Cień Wojciech Koblak 7,7,8,7,7 28pkt.
    8. Morelowy Pies Paweł Zambrzycki 8,8,7,8,8 31pkt.
   

Mistrzostwa Warszawy Jachtów Kabinowych 2015

    Regaty odbyły się w pierwszy weekend września 05-06.09.2015. Na starcie stanęły 43 jachty w 8 klasach. W klasie Tango startowało 7 jachtów.
    Pogoda nie rozpieszczała. Wiatr o sile 4-6*B w porywach zahaczający nawet o 7*B (wg. wskazań SG-Marka Gałaja) zmusił załogi do mocnego refowania żagli. W sobotę mimo mocno opóźnionego startu (ok. godz. 13:00) na ciekawej, choć krótkiej trasie (2x góra-dół z bramką rozjazdową w lewo lub prawo z pełnego powyżej linii startu) rozegrane zostały 4 wyścigi.
    Znakomicie żeglował Rafał na Fate, który wygrał 2 wyścigi, raz był 2 i raz 3. Rozwiany Dym też miał dwie 1, jedno 2 i jedno 4 miejsce. Mariusz na Nieuchwytnym Celu po wyścigach sobotnich zajmował III miejsce z wyraźną przewagą 4pkt. Nad Jarkiem na Ognistym Podmuchu.
    W niedzielę wg. Komisji Regatowej podobno wiało słabiej ale zawodnicy odczuwali siłę wiatru jakby większą, poza tym zmiany siły i kierunku wiatru były gwałtowniejsze. Kilkanaście jachtów w ogóle nie wypłynęło z portu. Wywracały się nie tylko Omegi i Sigmy. Leżała nawet kabinówka-Maxus "60-tka". Udało się go postawić bez większych strat: trochę wody w kabinie, utopiona sztorcklapa i garść mułu na topie.
    Wyścig niedzielny wygrał Fate przed Ognistym Podmuchem i Nieuchwytnym Celem. Pozostałe jachty wycofały się i spłynęły do portu: Dym po pierwszej halsówce a Grom i Cień bardzo roztropnie jeszcze przed sygnałem startu, prawidłowo oceniając możliwości żeglugi w tych warunkach. Najrozsądniejszą opcję wybrał Maciek na Morelowym Psie, który po prostu został w porcie przy keji.
    Tytuł Mistrza Warszawy 2015 padł łupem Rafała na Fate (5pkt). Rozwiany Dym musiał zadowolić się II miejscem (8pkt.), na III miejscu podium znalazła się załoga Mariusza na Nieuchwytnym Celu (10pkt).
    Jarek na Ognistym Podmuchu z 13pkt. zajął IV miejsce. Szalonego Cienia prześladował pech-w sobotę urwany stalowy fał foka zmusił Wojtka do pływania tylko na grocie, choć w tych warunkach nie tracił aż tak wiele. Uzyskując 22pkt. zajął V miejsce.
    Bardzo zażarta walka rozgrywała się pomiędzy Morelowym Psem Mackiem a Gromowładną Ulą. Morelowy na pożyczonych żaglach (jeszcze z Mistrzostw Polski) nie bardzo chciał ustępować pola walcząc bez pardonu. Wjechał nawet trochę do środka jednej Scandynavi. Po wyścigach sternicy wymienili wizytówki, nr. polis etc. i sprawa została załatwiona elegancko Uśpiony Grom z nowym grotem też nie rezygnował. Oba jachty skończyły z remisem punktowym. Morelowy Pies na VI miejscu, Uśpiony Grom na VII po 25pkt.
    W klasie Tango zgłoszony był jacht Mira, ale w końcu "dobrzy ludzie" przekonali załogę że powinni "ratować" klasę T-3 bo brakował tam jednego jachtu do klasyfikacji. W ten sposób jeden jacht z klasy nam ubył. To już drugi w tym sezonie przypadek gdy ten jacht jest wyciągnięty siłą z naszej klasy...

    Wyniki Regat:
    1. Fate Rafał Iwanicki 1,3,1,2,1 5 pkt.
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2,1,4,1,DNF 8pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3,2,2,3,3 10pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 4,4,3,4,2 13pkt.
    5. Szalony Cień Wojciech Koblak 5,7,5,5,DNC 22pkt.
    6. Morelowy Pies Maciej Szewczyk 7,5,6,7DNC 25pkt.
    7. Uśpiony Grom Urszula Ziemska 6,6,7,6,DNC 25pkt.
   

Mistrzostwa Polski

Giżycko, 28-30 sierpnia 2015

    Mistrzostwa Polski odbyły się jak zwykle w Giżycku, choć w późniejszym terminie - dopiero w ostatni weekend wakacji - 28-30 sierpnia. Na starcie pojawiło się 51 załóg (nieco gorsza frekwencja niż rok wcześniej), klasa Tango licząca 11 jednostek (podobnie jak T2) ustępowała ilością startujących jachtów jedynie klasie T3 - 13 jachtów. Rozegrano wszystkie planowane 9 wyścigów (3 w piątek, 4 w sobotę i 2 w niedzielę). Po blisko miesiącu słabych wiatrów tym razem powiało (w piątek 3-4, w sobotę 4-5, w niedzielę 3B).
    Mocnym akcentem zaczął Radek na Soulu wygrywając 2 pierwsze wyścigi przed Follow Me. W III wyścigu po zamieszaniu na starcie Komisja chyba wprowadziła go w błąd każąc mu zrobić karę 2 obrotów przez co wyraźnie stracił i przyszedł 4ty. Wyścig ten wygrał Szymon (Follow Me) przed Rafałem na Fate i Mariuszem na Celu.
    W sobotę wiało do 5B i 4 długie wyścigi po trapezowej trasie z podwójna pętlą zewnętrzną trwające około 1 godziny nieźle zmęczyły zawodników. Ale wyniki były bardzo ciekawe. Co prawda IV wyścig wygrali faworyci: Follow Me przed Soulem, ale potem zaczęły się niespodzianki. V wyścig wygrał Przemek na Haze przed Mariuszem na Celu, a VI i VII wygrał Rafał na Fate raz przed Follow Me a raz przed Haze.
    W niedzielę wiatr nieco odpuścił, ale i tak wiało mocne 3B. I znów wszystko wróciło do normy. Oba wyścigi VIII i IX wygrał Soul przed Follow Me. Zacięta walka o III miejsce w Mistrzostwach toczyła się między Rafałem na Fate i Mariuszem na Celu. Po 7 wyścigach Rafał miał jeden punkt przewagi nad Mariuszem, ale pechowo zaliczył tzw "dzwon" z Misją i jako lewohalsowy w tym zdarzeniu przyjął karę i Mariusz przyszedł przed nim, a więc po 8 wyścigach Fate i Cel mieli remis. Decydował ostatni wyścig, w którym Cel przyszedł na 3 a Fate na 4 miejscu i tym samym Mariusz wskoczył na podium.
    Z Mistrzostwami Polski w Klasie Tango jest trochę tak jak z piłką nożną, mecze mogą być różne, ale wygrywają Niemcy. Regaty w Giżycku są zacięte i bardzo zróżnicowane, ale z reguły wygrywa Szymon. Tak było i tym razem. Szymon wygrał Mistrzostwo Polski po raz piąty w ciągu 6 lat (w zeszłym roku miał awarię miecza i stracił 3 wyścigi). Żeglował bardzo równo, wygrał tylko 2 wyścigi, ale miał 5 drugich miejsc i tylko 2 miejsca trzecie (jedno do odrzutki) - uzbierał 15 punktów.
    Radek na Soulu wygrał co prawda 4 wyścigi, raz był 2gi ale zaliczył po 2 razy miejsca 4 i 5 - 19 punktów dało mu Wicemistrzostwo Polski.
    Mariusz na Celu powtórzył zeszłoroczny sukces zajmując miejsce III - 26 pkt, tuz przed Rafałem na Fate - 27 pkt.
    Przemek na świeżo wyremontowanym Haze z nowym fokiem od Sawki najlepiej żeglował w silniejszych warunkach (w sobotę) zajmując wysokie miejsca 3, 1 ,2, ale miał sporo pecha bo przed startem do VI wyścigu miał poważna kolizje z jachtem Salamander klasy T2 (Haze urwał achtersztag, a Salamander miał podarty salingiem Haze`a grot i przez długi czas nie mogli się rozczepić - achtersztag Haze`a był zaklinowany przy wczepie stenwanty na maszcie Salamandra - za kolizje na starcie Przemek dostał DSQ). Gdyby nie ta dyskwalifikacja, realnie mógłby włączyć się do walki o III miejsce w regatach, bo tego dnia żeglował znakomicie. Ostatecznie zajął V miejsce - 38 pkt.
    Rozwiany Dym po nienajgorszych dwóch pierwszych wyścigach (2x 3 miejsce) w III wyścigu utopił spinakerbom i po próbach wyłowienia go nie ukończył wyścigu. W sobotę żeglował fatalnie przegrywając nawet 2 wyścigi z Morelowym Psem - z 43 punktami zajął VI miejsce w Regatach.
    Wojtek na Misji żeglował na bardzo przyzwoitym poziomie zajmując miejsca 4 do 7 w każdym z wyścigów, ale z punktów (47) wyszło mu dopiero VII wiejsce.
    Paweł na Morelowym Psie uzbierał trochę pożyczonych żagli (fok od Follow, grot od Celu i spinaker od Dyma) i radził sobie znakomicie - zwłaszcza na silnych wiatrach. 66 pkt dało mu w efekcie VIII miejsce.
    Na 9 miejscu sklasyfikowany został Tomasz Borowiec na jachcie Mag z Gizycka. Gdyby nie dwie dyskwalifikacje (a do odrzutki była tylko jedna) mógłby być wyżej. W efekcie 68 pkt i IX miejsce.
    Na miejscu X (73 pkt) sklasyfikowana została Ula na Uśpionym Gromie. Ula narzekała bardzo na niewielkiego grota , ale jest jeszcze szansa, że Groma da się dozbroić na regaty jesienne. W słabszych warunkach toczyła zażarte i często zwycięskie boje z Morelowym Psem, ale w silniejszych lepszy był Pies.
    Na ostatnim, XI miejscu sklasyfikowany został jacht Pielgrzym i trzeba podkreślić, że niezależnie od tego kto jest sternikiem tego jachtu (dotychczas w Mistrzostwach był to Jacek Krasnodębski, a tym razem zastąpiła go córka, Malwina - sztafeta pokoleń!), Pielgrzym zawsze prezentuje równą formę i dzielnie zamyka stawkę. Mając raczej małe doświadczenie jako sternik z jeszcze mniej doświadczoną załogą Malwina podjęła słuszną decyzję i nie startowała gdy wiało zbyt silnie. I właśnie takie decyzje należy szczególnie szanować . Najważniejsze jest bezpieczeństwo jachtu i załogi. Mimo młodego wieku Malwiny, decyzja ta świadczy o jej dojrzałości.

    Wyniki regat:
    1. Szymon Mirecki, Follow Me 2, 2, 1, 1, 3, 2, 3, 2, 2, 15pkt;
    2. Radomił Maciak, Soul 1, 1, 4, 2, 4, 5, 5, 1, 1, 19pkt;
    3. Mariusz Sternicki, Nieuchwytny Cel 6, 4 3, 4, 2, 3, 4, 3, 3, 26pkt;
    4. Rafał Iwanicki, Fate 4, 6, 2, 6, 5, 1, 1, 4, 4, 27pkt
    5. Przemysław Stańczyk, Haze 8, 5, 6, 3, 1, DSQ, 2, 6, 7, 38pkt;
    6. Jacek Paluszkiewicz, Rozwiany Dym 3, 3, DNF, 5, 9, 7, 6, 5, 5, 43pkt;
    7. Wojciech Chodkowski, Misja 5, 7, 5, 7, 6, 4, 7, 7, 6, 47pkt;
    8. Paweł Zambrzycki, Morelowy Pies 10, 9, 8, 8, 8, 6, 8, OCS, 9, 66pkt;
    9. Tomasz Borowiec, Maag 7, 8, DSQ, 9, 7, DSQ, 9, 8, 8, 68pkt;
    10. Urszula Ziemska, Uśpiony Grom 9, 10, 7, 10, 10, 8, 10, 9, 10, 73pkt;
    11. Malwina Krasnodębska, Pielgrzym DNF, 11, 9, DNS, DNC, DNC, DNC, DNS, DNS, 92pkt;

Puchar Prezesa PZŻ

Mikołajki, 1-2 sierpnia 2015

    Regaty początkowo miały się odbyć w nietypowym terminie, tj w ostatni weekend lipca (25-26). I miało nas tam nie być. Ale na 3 dni przed tą datą Sekretarz Generalny PZŻ osobiście zadzwonił i zaprosił na regaty w tradycyjnym terminie tj w pierwszy weekend sierpnia. Tradycji stało się zadość, choć w tym zamieszaniu jachtów było niezbyt wiele - 18: po 3 w klasach OPEN, T2, T3, OMEGA i podwójna ilość - 6 w klasie Tango.
    W sobotę odbyły się 3 wyścigi przy wietrze 2-3B. Pierwszy wyścig wygrał Nieuchwytny Cel przed Follow Me i Misją. II wyścig był bardzo nietypowy, bo wiatr momentami słabł i zmieniał kierunek o 180 stopni. Największym pechowcem tego wyścigu może czuć się Przemek Stańczyk na Soulu, który prowadził przez 2/3 trasy a po tym zawirowaniu wiatrowym spadł na 6 pozycję . Wyścig ten wygrał Follow Me przed Misją.
    W III wyścigu dość spokojnie prowadził Nieuchwytny Cel ale i jego nie ominął pech. Spinaker na dolnej boi odmówił zejścia w dół (a była już tylko jedna prosta do mety) i tak po pewnych próbach negocjacji ze spinakerem idąc mu nawet na rękę (płynąc dalej z wiatrem po boi, zamiast w kierunku mety), ale się cholernik zawziął i po raz pierwszy zdarzyło się, że jacht musiał przebyć ostatnią prosta na wiatr ze spinakerem. Dzielny załogant ciągnął go w dół przy przednim liku foka tworząc malowniczy galion, ale sprawność foka w tym układzie była poważnie zakłócona. Skorzystała z tego Misja i pierwsza przeszła linię mety. Nieuchwytny Cel ze spinakerem tracąc tylko 1 miejsce przyszedł drugi tuż przed naciskającym go Soulem.
    Po pierwszym dniu regat na czele stawki znajdowała się Misja z 6 pkt, na drugim Nieuchwytny Cel również z 6 pkt, Follow Me z 7 punktami był głównym pretendentem do 3 miejsca.
    W niedzielę, drugiego dnia regat Follow Me gładko wygrał dwa wyścigi i było pozamiatane. Cel był 2 razy 2gi, Misja przychodziła regularnie 4ta, a 3 miejsce w obu wyścigach przypadło Soulowi.
    Zwycięzcą regat została załoga Follow Me (5 pkt) przed Nieuchwytnym Celem (7 pkt) i Misją (10pkt). Soul z 14 pkt zajął 7 miejsce choć nie mógł sobie odżałować tego II wyścigu, w którym prowadził ale przyszedł w nim na 6 miejscu.
    Paweł na Morelowym Psie dzięki bardzo profesjonalnej załodze mocno naciskał czołówkę i niewiele ustępował stawce - zajął V miejsce (8 pkt). Na VI miejscu uplasował się Darek na Uspionym Gromie (22pkt), który ma na razie najmniejszą praktykę w regatowych startach, ale w poszczególnych wyścigach potrafił być przed Morelowym Psem a nawet przed Soulem.

    wyniki:
    1. Szymon Mirecki, Follow Me 2, 1, 4, 1, 1, 5pkt;
    2. Jacek Paluszkiewicz, Nieuchwytny Cel 1, 3, 2, 2, 2, 7pkt;
    3. Wojciech Chodkowski, Misja 3, 2, 1, 4, 4, 10pkt;
    4. Przemysław Stańczyk, Haze 5, 6, 3, 3, 3, 14 pkt;
    5. Paweł Zambrzycki, Morelowy Pies, 4, 4, 5, 5, 6, 18pkt;
    6. Dariusz Gawrysiak, Uśpiony Grom 6, 5, 6, 6, 5, 22pkt;

REGATY O PUCHAR BURMISTSZA WYSZKOWA

Nieporęt, 27 - 28 czerwca 2015

    W dniach 27-28 czerwca w Nieporęcie rozegrano ostatnie regaty wiosennej rundy Grand Prix Warszawy. Ta impreza dzięki zaangażowaniu organizatorów z KŻ Spinaker Wyszków jak zawsze przygotowana była wyjątkowo profesjonalnie, za co serdecznie dziękujemy.
    Rozegrano łącznie pięć wyścigów. Pomimo początkowych kłopotów z zebraniem pełnych załóg, w klasie Tango wystartowało 8 jachtów. Nie było tym razem niestety Michała na Błękitnym Wietrze, ale przypłynęła Mira, która w poprzednich regatach startował w klasie T2.
    W sobotę w bardzo dobrych warunkach wiatrowych, odbyły się cztery wyścigi - trzy klasyczne podwójne śledzie oraz jeden wyścig długodystansowy. Było sporo dobrej rywalizacji na wodzie. Bardzo dobrze popłynął tym razem Jarek na Ognistym Podmuchu w pierwszym wyścigu wyprzedzając Rozwiany Dym i dochodząc do mety tuż za Follow Me. Dawno już Jarek nie prezentował tak dobrej formy jak w tych regatach. Drugi wyścig ukończył do prawda na piątym miejscu, ale w kolejnych dwóch bezproblemowo zajął trzecią pozycję za Follow Me i Dymem.
    W drugim wyścigu, za zwycięskim Rozwianym Dymem, drugi na metę dopłynął Strażak na Gromie. Dobre warunki wiatrowe pozwoliły mu utrzeć nieco nosa Mariuszowi na Celu i Szymonowi na Follow Me, który tym razem wylądował dopiero na czwartej pozycji. Mariusz radził sobie dobrze, ale tym razem dość nierówno przypływając czasem na 3 a czasem na 6 miejscu.
    O miejsca 7 i 8 rywalizowali Paweł na Morelowym Psie i Edek na Mirze. Pomimo tego, że Mira jest sporo cięższa od pozostałych Tang, wygrała z Morelowym Psem a w II wyścigu. W sporcie jak wiadomo wszystko jest możliwe.
    Niedziela przywitała nas niestety całkowitą flautą. Początkowo Komisja Regatowa odroczyła jeszcze na lądzie ostatni V wyścig o jedną godzinę. Potem wyszliśmy na wodę i dalej oczekiwaliśmy na jakikolwiek podmuch wiatru. Trwało to trochę. Część załóg oddawała się w tym czasie kąpielom, a na ekipa Ognistego Podmucha wyciągnęła gitarę i zaprezentowała program artystyczny.
    W końcu warunki wiatrowe nieco się poprawiły i Komisja zdecydowała o rozegraniu zaplanowanego wyścigu. Niestety wiatr był tego dnia bardzo kapryśny. Już na samym starcie siła wiatru osłabła tak bardzo, że Rozwiany Dym i Ognisty Podmuch utknęły na linii startu wraz z Pulsarem, który nie zdążył na start klas T.
    Bardzo szybko stało się jasne, że niedzielny wyścig nie będzie sprawdzianem umiejętności sterników czy sprawności załóg, a wyniki zależeć będą w największej mierze od tego komu przytrafi się pasmo dobrego wiatru, a kto na dobrych kilka minut utknie w kompletnej ciszy. Kilka razy wydawało się, że Komisja przerwie lub skróci wyścig po pierwszym pełnym śledziu, ale wzięli nas na przetrzymanie i trzeba było się dokulać jeszcze połowę drugiego śledzia. Ostatecznie wyścig wygrał Cel tuż przed Follow Me, dzięki czemu Mariusz przesunął się na III miejsce, spychając Jarka na IV (przy remisie punktowym zadecydowało jedno miejsce 1). Do udanych może zaliczyć te regaty Strażak na Gromie, który regaty ukończył na V miejscu, wyprzedzając Rafała na Fate, choć walka trwała do ostatnich metrów. Morelowy Pies Paweł najbardziej się cieszył z wyniku w ostatnim wyścigu, bo dosłownie na ostatnich metrach przed metą wyprzedził Rozwiany Dym i zajął niezłe piąte miejsce w tym wyścigu. Regaty ukończył na VII miejscu przed Mirą, która zamknęła stawkę na VIII miejscu. Na podium stanęły załogi Follow Me, Rozwianego Dymu i Nieuchwytnego Celu.
   

    1. Follow Me Szymon Mirecki 1, 4, 1, 1, 2, 5 pkt
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 3, 1, 2, 2, 6, 8 pkt
    3. Nieuchwytny Cel, Mariusz Sternicki 5, 3, 6, 4, 1, 13 pkt
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 2, 5, 3, 3, 7, 13 pkt
    5. Krzysztof Budek Uśpiony Grom 6, 2, 5, 6, 3, 16 pkt
    6. Fate Rafał Iwanicki 4, 6, 4, 5, 4, 17 pkt
    7. Morelowy Pies Paweł Zambrzycki 7, 8, 7, 7, 5, 26 pkt
    8. Mira Edward Peła 8, 7, 8, 8, 8, 31 pkt
   

PUCHAR KS SPÓJNIA

Nieporęt, 13 czerwca 2015

    W tym roku wyścigi Regat Spójni punktowane do Żeglarskiego Grand Prix Warszawy odbywały się jedynie w sobotę (o czym zawodnicy dowiedzieli się dopiero na odprawie sterników), natomiast w niedzielę, przy spodziewanych silniejszych warunkach wiatrowych rozegrany został jeden długodystansowy wyścig towarzyski, w którym wzięło udział kilka jachtów, w tym cztery Tanga, choć w gruncie rzeczy aż tak mocno nie wiało.
    W sobotę pogoda była piękna, bardzo słoneczna, wręcz nawet upalna, ale wiatru nie brakowało. W klasie Tango wystartowało 8 jachtów, przy czym na Błękitnym Wietrze pod nieobecność Michała wystartował Karol, a na Uśpionym Gromie popłynął Arkadiusz Sadowski.
    Rozegrano 4 wyścigi. Pierwszy wyścig po bardzo dobrym starcie wygrał Rozwiany Dym. Tuż za nim na metę wszedł Follow Me, który następnie bez problemu wygrał kolejne dwa wyścigi. W drugim wyścigu Dym musiał zadowolić się drugim miejscem, a w pozostałych dwóch przypłynął na trzeciej pozycji, gdyż doskonała forma wróciła Rafałowi na Fate. Fate w pierwszych dwóch wyścigach zajął kolejno pozycje 4 i 6, ale nadrobił straty zajmując w trzecim wyścigu 2 miejsce, tuż za Follow Me, i elegancko wygrywając czwarty i ostatni wyścig tego dnia.
    Całkiem dobrze radził sobie Mariusz na Nieuchwytnym Celu zajmując w dwóch pierwszych wyścigach trzecią pozycję, a w kolejnych dwóch czwartą, tuż za Rozwianym Dymem. O piątą, szóstą i siódmą pozycję walczyli między sobą Arek na Uśpionym Gromie, Jarek na Ognistym Podmuchu i Karol na Błękitnym Wietrze. Niestety nie obyło się tym razem bez kilku nieprzyjemnych sytuacji, wynikających z nieposzanowania przepisów. Z uwagi na brak flagi protestowej na Błękitnym Wietrze, nie można było wyjaśnić nieodpowiednich zachowań na drodze formalnego protestu. Warto jest jednak przypomnieć, że jedna z Zasad Podstawowych mówi: "Zawodnicy w sporcie żeglarskim podlegają zbiorowi przepisów, których powinni przestrzegać i których przestrzegania powinni wymagać". Wymagajmy więc od siebie nawzajem pływania fair, bo ma to większe znaczenie niż uzyskane miejsca.
    Ostatecznie w I wyścigu 5 miejsce zajął Ognisty Podmuch, a tuż za nim Uśpiony Grom i Błękitny Wiatr. W II wyścigu na 5 pozycji przypłynął Wiatr, Grom uplasował się na 4 pozycji zostawiając 6 miejsce załodze Fate. Kolejne dwa wyścigi Podmuch, Grom i Wiatr kończyły w tej samej kolejności zajmując kolejno miejsca 5,6 i 7. Zdecydowanie najbardziej wyrównaną formę prezentował Paweł na Morelowym Psie zajmując za każdym razem stabilną 8 pozycję.
    Wieczorem pomimo skromnych środków organizatorzy przygotowali dla nas wspaniałą zabawę, pyszny gorący żurek oraz boczek i karkówkę z grilla.

    1. Follow Me Szymon Mirecki 2, 1, 1, 2
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 2, 3, 3
    3. Fate Rafał Iwanicki 4, 6, 2, 1
    4. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3, 3, 4, 4
    5. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 5, 7, 5, 5
    6. Uśpiony Grom Arkadiusz Sadowski 6, 4, 7, 7
    7. Błękitny Wiatr Karol Pajka 7, 5, 6, 6
    8. Morelowy Pies Paweł Zambrzycki 8, 8, 8, 8
   

Składka członkowska

16 lipca 2015

   
Uprzejmie prosimy o uregulowanie składek członkowskich. Wpłat należy dokonywać na konto:

Polski Bank Spółdzielczy w Wyszkowie
Oddział w Piastowie
nr konta: 32 8931 0003 0733 0120 2000 0001

Dziękujemy za opłacenie składki!
   

REGATY ŚWIĘTOJAŃSKIE

Nieporęt, 20-21 czerwca 2015

    Regaty zgromadziły 16 jachtów: w T1 - 3 jachty, w T2 - 6 jachtów i w klasie Tango 6 jachtów, poza tym jeden jacht startował tylko w klasyfikacji bezwzględnej i przeliczeniowej - Saturn 25. Mimo małej ilości startujących regaty były ciekawe i do ostatniej prostej w ostatnim wyścigu ważyły się losy podziału punktów w klasie Tango.
    Rozegrano 6 wyścigów: 4 w sobotę (w tym jeden long dystans o Memoriał Andrzeja Bortkiewicza) oraz 2 w niedzielę.
    3 wyścigi krótkie w sobotę kolejno wygrywały: Rozwiany Dym, Follow Me i Ognisty Podmuch. Wyścig długodystansowy ze wspólnego startu (który był IV-tym, ostatnim wyścigiem w sobotę) z dużą przewagą wygrał Rozwiany Dym, tym samym zdobywając puchar z tabliczką: "Bezwzględnie Pierwszy Memoriał Andrzeja Bortkiewicza". Follow Me powinien chyba dostać punkty za asystę, bo w tym wyścigu spóźnił się bardzo uprzejmie o ponad 3 minuty na start, przez to, że nie będąc na odprawie nie wiedział, że wyścig jest ze wspólnego startu i nie znał też schematu trasy.
    W niedzielę V wyścig wygrał Follow Me przed Rozwianym Dymem, a VI Fate również przed Rozwianym Dymem, choć walka toczyła się do ostatnich metrów.
    Zwycięzcami regat została załoga Rozwianego Dymu (8pkt), przed Follow Me (10pkt) i Fate (13pkt). Ognisty Podmuch, który zajmował 3 miejsce po sobotnich wyścigach, spadł na IV miejsce (15pkt). Michał na Błękitnym Wietrze tym razem żeglował bardzo ostrożnie, choć w wyścigu długodystansowym był nawet przed Follow Me. Poza tym po sobotnim szantowo-żeglarskim wieczorze, w niedzielę czuł się nieco osłabiony. Regaty ukończył na V miejscu z 24 pkt. Ula na Uśpionym Gromie podobno nie działa słuchać żadnych sugestii ze strony swojej dzielnej załogi i w każdym wyścigu absolutnie samodzielnie wybierała trasę swojego jachtu - no i też dobrze, widać sama chce się wszystkiego nauczyć. Regaty skończyła na VI miejscu (30pkt).
    Szkoda, że na starcie zabrakło Mariusza na Nieuchwytnym Celu (w piątek wieczorem wysypała mu się cała załoga, 4 osoby!). Mariusz co prawda rozpaczliwie próbował znaleźć jakąkolwiek załogę w różnych przystaniach Zalewu Zegrzyńskiego, ale nikogo nie udało się zaszanghajować i musiał zrezygnować. Nie było też Morelowego Psa. Na regatach pojawił się co prawda Edek na jachcie Mira, ale niestety uprzejmi koledzy z klas T przekonali go, że nie powinien pływać w klasie Tango, tylko razem z nimi i w końcu zapisał się bezsensownie w T2.

    Wyniki regat
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 2, 2, 1, 2, 2 8 pkt.
    2. Follow Me Szymon Mirecki 2, 1, 3, 5, 1, 3 10 pkt.
    3. Fate Rafał Iwanicki 3, 3, 4, 3, 3, 1 13 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 4, 4, 1, 2, 4, 4 15 pkt.
    5. Błękitny Wiatr Michał Nischk 5, 5, 5, 4, 5, 5 24 pkt.
    6. Uśpiony Grom Urszula Ziemska 6, 6, 6, 6, 6, 6 30 pkt.

REGATY O PUCHAR PREZESA WOZŻ

Nieporęt 30-31 maja i 6-7 czerwca 2015

    Sądząc z dat, wydawałoby się, że będą to najdłuższe regaty w cyklu GRAND PRIX Warszawy 2015. Ale rzeczywistość jest znacznie prostsza. Kabinówki klas T1 i T2 rozgrywały wyścigi w ostatni weekend maja, a klasa Tango miała samodzielnie wyścigi w pierwszy weekend czerwca.
    W sobotę rozegrano 4 wyścigi, przy wietrze 3-4B, z czego ostatni był wyścigiem długodystansowym. Rozwiany Dym w wyścigach sobotnich bez większych problemów przychodził jako pierwszy na metę.
    Jak to bywa na pierwszych regatach w sezonie, posypały się awarie sprzętu. Na Błękitnym Wietrze płynącym w I wyścigu na wysokiej 2 pozycji, na ostatniej prostej do mety urwał się fał foka, przez co Michał stracił kilka pozycji i przypłynął na 6 miejscu. Nie popłynął w II wyścigu, ale przez ten czas położył maszt i założył nowy fał. W pierwszym wyścigu nie udało się wystartować Jarkowi na Ognistym Podmuchu.
    W II wyścigu na Nieuchwytnym Celu pękł fał spinakera. Przez awarię Mariusz stracił parę punktów w tym wyścigu i szanse na wygranie wyścigu długodystansowego, w którym w połowie wyścigu prowadził. Ale ogólnie Cel zajmował wysoką 2 pozycję, po sobotnich wyścigach mając sporą przewagę nad najgroźniejszymi konkurentami - Rafałem na Fate i Jarkiem na Ognistym Podmuchu.
    W niedzielę wiatr był wyraźnie słabszy, niektóre jachty zdecydowały się na zmianę żagli na maksymalne. Znakomicie popłynął w V wyścigu Michał na Błękitnym Wietrze, zajmując w pięknym stylu 1 miejsce. Przy słabym, kręconym wietrze bardzo skutecznie żeglował Rafał na Fate zajmując w obu niedzielnych wyścigach 2 miejsca, natomiast Jarek na Ognistym Podmuchu przypłynął raz na 3 miejscu, a ostatni wyścig regat wygrał.
    Tak więc zwycięzcą regat została załoga Rozwianego Dymu, która co prawda bardzo zachowawczo pływając, zajęła w niedzielnych wyścigach 5 i 3 miejsce, ale miała znaczną przewagę punktową z soboty i regaty zakończyła mając 7 pkt. na koncie.
    II i III miejsce w regatach zajęli Jarek na Ognistym Podmuchu i Rafał na Fate przy remisie punktowym po 13 pkt. Zadecydowało I miejsce Jarka w ostatnim wyścigu. Tym samym Mariusz na Nieuchwytnym Celu spadł poza podium na najbardziej nielubiane przez zawodników 4 miejsce (14pkt.).
    Michał na Błękitnym Wietrze (jacht jest w tym roku w pięknej nowej szacie graficznej) był chyba największym pechowcem tych regat - urwany fał foka w I wyścigu i w konsekwencji DNC w II wyścigu zaważyły znacząco na gorszym wyniku. Choć pokazał klasę w V wyścigu, który pięknie wygrał, strata punktowa była zbyt wielka. W efekcie zajął V miejsce - 20 pkt.
    Na Folllow Me pod nieobecność Szymona pływał Bartek Germaniuk, ale mógł startować tylko w sobotę, niestety na niedzielnych wyścigach go nie było - zajął 7 miejsce, 31 pkt.
    Paweł na Morelowym Psie bardzo odważnie żeglował, zwłaszcza na kursach wolnych, dzielnie walcząc na półwiatrach na spinakerze, w I wyścigu zajął bardzo przyzwoite 4 miejsce, później było nieco gorzej, 6 miejsce - 31 pkt.
    Ula na Uśpionym Gromie mając pewne kłopoty z załogą i tocząc nieustanne boje z dużo bardziej od niej doświadczonym Pawłem na Morelowym Psie zajęła 8 miejsce - 34 pkt.

    Wyniki regat:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 1, 1, 1, 5, 3 7 pkt.
    2. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski DNC, 3, 3, 3, 3, 1 13 pkt.
    3. Fate Rafał Iwanicki 3, 4, 2, 5, 2, 2 13 pkt.
    4. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 2, 2, 4, 2, 4, 5 14 pkt.
    5. Błękitny Wiatr Michał Nischk 6, DNC, 5, 4, 1, 4 20 pkt.
    6. Morelowy Pies Paweł Zambrzycki 4, 7, 7, 7, 7, 6 31 pkt.
    7. Follow Me Bartosz Germaniuk 5, 5, 6, 6, DNC, DNC 31 pkt.
    8. Uśpiony Grom Urszula Ziemska 7, 6, 8, 8, 6, 7 34 pkt.

Puchar Pro-Skippers

Zegrze, 27 - 28 września 2014

    Pogoda dopisała znakomicie! Deszczowy poranek zmienił się w słoneczne przedpołudnie i tak już zostało na całe dwa dni regat. Natomiast nie bardzo dopisała frekwencja. Uzbierało się raptem 15 jachtów: 4 w klasie T2, 3 w klasie TD i 8 w klasie Tango. Komisja Regatowa postarała się urozmaicić monotonię najczęściej stosowanych na Zalewie Zegrzyńskim tras i wymyśliła trochę bardziej skomplikowaną konfigurację. Po starcie i ominięciu górnej boi trzeba było od góry wpłynąć na linię startu-mety i okrążając dowolny koniec startu (znak lub statek KR), wrócić na górny znak, następnie płynąc na pełnym należało przejść przez bramkę startowo-metową, okrążyć dolny znak i dopiero po wcale niekrótkiej halsówce dopłynąć do mety.
    Ale nie była to trasa szczególnie trudna do zapamiętania. Podczas całych regat tylko 1 zawodnik na Saturnie nie trafił w bramkę i dostał DSQ za złamanie przepisu 28 (zasada "nici"). Ale potem już dobrze się pilnował i wygrał klasę TD bardzo malowniczo żeglując w niedzielę na spinakerze.
    Zgodnie z harmonogramem w sobotę przeprowadzono 4 wyścigi i 2 w niedzielę. Komisja Regatowa z rozmachem ustawiała trasy - wyścigi mogły być naprawdę długie, ale czas oczekiwania na kolejne skrócony do niezbędnego minimum. Wiatr w sobotę z początku 3-4 B, po południu momentami wchodzący na 5 B, oraz w niedzielę mocne 3 B (chwilami 4 B) dawał możliwość szybkiego i ciekawego żeglowania.
    Wyścigi trwały: 42, 40, 34, 33 min (dla pierwszego). I wyścig wygrał Mariusz na Nieuchwytnym Celu przed Rafałem na Fate i Michałem na Błękitnym Wietrze. Ale potem powiało mocniej i Rafał, który lubi silniejsze wiatry nie dał swoim konkurentom żadnych szans i zaliczył komplet I miejsc w pozostałych wyścigach. Za jego rufą pozostali toczyli szaleńcze boje, czasem nawet w gwałtownych podmuchach gubiąc własnych załogantów. Na Uśpionym Gromie Tomek, i Rozwianym Dymie Ania bez zgody sternika nagle opuścili swoje stanowiska i poszli się kąpać. Trenowany był manewr "człowiek za burtą" i trzeba przyznać, że nigdy ten manewr nie wychodzi tak szybko i sprawnie jak w regatach.
    Po 4 sobotnich wyścigach Fate miał ogromną przewagę nad resztą sterników (po 1 odrzutce 3 pkt.). Następne pozycje zajmowali: Ognisty Podmuch 7 pkt., Nieuchwytny Cel 8 pkt. i Błękitny Wiatr 9 pkt., a więc wszystko mogło się zdarzyć.
    W niedzielę wyścigi były dłuższe na podobnej trasie - trwały 57, 51 min. Już w pierwszym z nich Rafał na Fate postawił "kropkę nad i" - spokojnie przyszedł na metę jako pierwszy (mógł już nie startować w ostatnim wyścigu, ale wystartował i znów wygrał! - I miejsce w regatach z 5 pkt.). Po zaciętej walce, zwłaszcza na kursach spinakerowych, Mariusz osiągnął Cel i dwa razy przyszedł na 2 miejscu (choć w ostatnim wyścigu musiał wracać po falstarcie, na który wywieźli się razem z Ulą - z tym, że Cel wrócił dość szybko, a Grom wracał z blisko 200 metrów, tak, że potem ciężko było złapać kontakt z resztą stawki). Zresztą nie był to jedyny falstart Mariusza na tych regatach - w sobotę też mu się to zdarzyło, chyba nadrabiał za cały sezon...
    W ten sposób Mariusz na Nieuchwytnym celu w Pro-Skippers Cup sklasyfikowany został na II miejscu (12 pkt.), spychając Jarka na Ognistym Podmuchu na III miejsce (13 pkt.). Na wysokim IV miejscu zakończył regaty Michał na Błękitnym Wietrze - 17 pkt.
    Jednakże najrówniej w całych regatach żeglował Michał na Rozwianym Dymie. Zresztą całą trasę czujnie kontrolowała załoga - gdy Dym wysunął się w wyścigu na 3 miejsce, od razu Ania wyskoczyła za burtę i mimo bardzo sprawnego manewru podejścia do człowieka, sytuacja natychmiast się unormowała i Rozwiany Dym wrócił na swoją pozycję nr 5. Zajmując miejsca 5 w każdym wyścigu Rozwiany Dym zajął miejsce V w regatach (25 pkt.). Jest to postawa szczególnie lubiana przez Komisję Regatową - nie stwarza jej żadnych problemów z liczeniem, a nie tak jak inni - za każdym razem inne punkty, trzeba to potem liczyć, sumować, sprawdzać...
    Paweł na Follow Me mocno kombinował z żaglami w sobotę, przez co spóźnił się na I i II wyścig, ale formą błysnął w IV wyścigu i przypłynął na 3 miejscu. Mając 31 pkt. regaty skończył na VI miejscu. Wojtek na Misji przez całą sobotę trenował samotne żeglowanie. Mimo braku załogi (i bardzo dobrze, przynajmniej wiedział, że nikt mu nie wypadnie za burtę) odważnie pływał na pełnych żaglach - tylko spinakera nie stawiał. Nie odstawał od reszty stawki, a nawet przychodził przed Uśpionym Gromem, czasem przed Follow Me (32 pkt. - tylko jeden punkt za Follow Me, VII miejsce).
    Coraz odważniej radziła sobie Ula na Uśpionym Gromie, na kursach spinakerowych można pochwalić dobre prowadzenie spinakera, nie odpuszczała na starcie, choć powrót z falstartu kosztował dość sporo, tak samo jak niespodziewana kąpiel załoganta Tomka w jednym z wyścigów - same kłody po nogi. Z czterema miejscami 7 i dwoma 8 (jedno do odrzutki) z sumą 36 pkt. przypadło jej miejsce VIII.
    Podczas zakończenia 3 pierwsze załogi w każdej klasie otrzymały puchary i obijaczo-poduszki (3 za I miejsce, 2 za II i 1 za III), a wszystkie załogi dostały dyplomy. Pierwsze Regaty o Puchar Pro-Skippers zostały bardzo pozytywnie ocenione przez zawodników. Podziękowania należą się Tomkowi Bednarczykowi, że dał się namówić na zorganizowanie tych regat i mamy nadzieję, że w przyszłym roku impreza nie zniknie z kalendarza.

    1. Rafał Iwanicki Fate 2, 1, 1, 1, 1, 1 5 pkt.
    2. Mariusz Sternicki Nieuchwytny Cel 1, 4, 3, 4, 2, 2 12 pkt.
    3. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 4, 3, 2, 2, 3, 3 13 pkt.
    4. Michał Nischk Błękitny Wiatr 3, 2, 4, 6, 4, 4 17 pkt.
    5. Michał Wójcik Rozwiany Dym 5, 5, 5, 5, 5, 5 25 pkt.
    6. Paweł Zambrzycki Follow Me DNF, 7, 6, 3, 8, 7 31 pkt.
    7. Wojciech Chodkowski Misja 6, 6, 8, 8, 6, 6 32 pkt.
    8. Urszula Ziemska Uśpiony Grom 7, 8, 7, 7, 7, 8 36 pkt.
   

Puchar Klasy Tango

Nieporęt, 20 - 21 września 2014

    W tegorocznych regatach o Puchar Klasy Tango udział wzięło 17 jachtów. Cztery z nich startowały w klasie T1, a kolejne cztery w klasie TD. Pozostałe 9 jachtów startowało w klasie TANGO czyniąc ją zdecydowanie najliczniejszą w tych regatach.
    Łącznie zaplanowano rozegranie 6 wyścigów, w tym 4 w sobotę i 2 w niedzielę.
    Sobotnie starty odbyły się niemal zgodnie z planem (tylko jeden wyścig skrócono). Mimo nie najlepszych prognoz pogoda dopisała. Wiatr o sile 2B utrzymywał w miarę stały kierunek, choć pulsował ze zmienną siłą. Sternicy musieli się więc dobrze się rozglądać i nieustannie szukać dla siebie lepszego wiatru.
    Trasa obejmująca dwa pełne "śledzie" (dwa razy góra dół, ze startem i metą w połowie halsówki) była stosunkowo długa. Poszczególne wyścigi trwały 51min, 48min, 25min (wyścig skrócony), 50min (czasy dla pierwszego jachtu na mecie).
    Przyjęta formuła Pucharu Tango stanowi, że zawodnicy, którzy w poprzednim sezonie uzyskali jedno z trzech pierwszych miejsc w klasyfikacji Grand Prix Warszawy, w czasie tych regat pełnią rolę sędziów. W związku z tym na starcie pojawiło się kilku zawodników, którzy (z braku własnych jachtów) nieco rzadziej mają okazję wystartować w Grand Prix.
    I wyścig ze zdecydowaną przewagą wygrał Michał Wójcik na Rozwianym Dymie przed Michałem Nischkiem na Błękitnym Wietrze i Wojtkiem Koblakiem na Szalonym Cieniu.
    W II wyścigu Jarek Wąsowski na Ognistym Podmuchu w końcu zdecydował się na postawienie spinakera, dzięki czemu dotarł na metę na drugiej pozycji. Pierwszą wywalczył Rafał Iwanicki na Fate, a trzecią Michał na Rozwianym Dymie.
    III wyścig pewnie wygrał Jarek, którego załoga tym razem świetnie radziła sobie ze spinakerem. Na 2 miejscu znakomicie przypłynęła Ula Ziemska na Nieuchwytnym Celu, której nie dali rady liderzy pierwszego wyścigu, czyli dwa Michały na jachtach Rozwiany Dym i Błękitny Wiatr.
    IV wyścig znowu wygrał Ognisty Podmuch przed Dymem i Wiatrem i taka właśnie była kolejność po 4 sobotnich wyścigach (przy niewielkich różnice punktowych: 4,6,9). Rafał na Fate miał tylko 1 pkt straty do 3 miejsca a tuż za nim była Ula na Celu z kolejnymi dwoma punktami straty.
    Po sobotnich wyścigach na wszystkich zawodników czekał bardzo zacny poczęstunek - w tym miejscu duże podziękowania dla Małgorzaty i Włodzimierza Bartołd, którzy zorganizowali catering non profit. Zupa gulaszowa była znakomita, można było brać dokładek do woli. Było również drugie danie i kilka sałatek do wyboru. Wszystkie te smakołyki podane były na fajansowych talerzach z metalowymi sztućcami! Żadnych jednorazowych plastików - a jak wiadomo sposób podania jest równie ważny jak jak zawartość talerzy :) Niestety nie udało nam się zjeść wszystkiego, choć niektórzy brali nawet na wynos, na następny dzień...
    Wieczorem dzięki bezdeszczowej pogodzie rozpaliliśmy ognisko. Akompaniament zapewnił Michał Nischk z gitarą i duża grupa towarzyszących "przeszkadzajek" tworzących sekcję rytmiczną. Mariusz okazał zaś prawdziwy talent perkusisty grając na pudle rezonansowym... Ognisko trwało niemal do 4 nad ranem i spalony został prawie cały zapas drewna Piotra Marcyaniuka, który trzeba mu będzie jakoś uzupełnić... ale damy radę, przywieziemy drewno.
    Niedzielny poranek przywitał nas tak gęstą mgłą, że nie widać było nawet drugiej strony basenu portowego. Planowane ostatnie dwa wyścigi stanęły więc pod dużym znakiem zapytania, a Komisja Regatowa przywitała zawodników komunikatami odroczenia startów najpierw o jedną, a potem o kolejną godzinę. W końcu zaczęło się lekko rozwiewać, a mgła podniosła się na tyle, że Komisja zdecydowała się rozegrać jeden wyścig, komunikatem uprzedzając zawodników, że może on zostać skrócony.
    Wyścig ten przy tak niedużych różnicach punktowych miał zadecydować o ostatecznej kolejności. Wyścig był skrócony do półtora okrążenia (tzn meta była na linii START-META z wiatrem), ale i tak trwał 44 minuty (czas zwycięzcy). Siła wiatru 2B, ale pasma słabszego i silniejszego wiatru dość różnie układały się na wodzie, znów trzeba było się rozglądać i kontrolować ruchy przeciwników.
    W tych trudnych warunkach najlepiej poradziła sobie załoga Michała na Rozwianym Dymie uzyskując dość wyraźną przewagę na mecie. Po górnej boi Jarek na Ognistym Podmuchu i Michał na Błękitnym Wietrze wdali się w bezpośrednią walkę na spinakerach. A gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta - i Rafał na Fate przypływa na metę jako drugi. Natomiast walka o trzecie miejsce w tym wyścigu trwała do samego końca. Rozstrzygnęła dopiero fotokomórka a właściwie dwie fotokomórki: jedna ma na imię Jacek (SG) druga Mariusz. Obaj w/w patrzyli przez nabieżnik na linię mety i obaj uchwycili przecięcie mety przez Błękitny Wiatr przed Ognistym Podmuchem, nieco trudniej było ustalić czy było to 4 czy 6 cm! Przypuszczalnie gdyby meta była kilka metrów dalej, kolejność mogłaby być inna.
    W ten sposób zwycięzcą regat został Michał Wójcik z załogą na Rozwianym Dymie (7pkt) przed Jarkiem na Ognistym Podmuchu (8pkt). Rafał na Fate zajmując 2 miejsce w ostatnim wyścigu rzutem na taśmę wysunął się na III miejsce w regatach (12pkt). Z tą samą ilością 12pkt Michał na Błękitnym Wietrze został sklasyfikowany na najbardziej nielubianym przez zawodników IV miejscu (stracił miejsce na podium, które miał po 4 sobotnich wyścigach).
    Ula Ziemska na Nieuchwytnym Celu zajęła dobre V miejsce (18pkt), mając na koncie jeden znakomity (III wyścig) w którym zajęła 2 miejsce! Na VI miejscu sklasyfikowany został Wojtek Koblak (21pkt), choć po I wyścigu, w którym przypłynął jako 3 liczył na nieco lepszy rezultat.
    Na Follow Me popłynął tym razem Paweł Zambrzycki w stałym teamie z Maćkiem Oho (na Mistrzostwach Polski obaj startowali na Morelowym Psie). Po trzech wyścigach udało im się nawet pożyczyć większego spinakera i nawiązać równorzędną walkę z czołówką - zajęli m.in. 4 miejsce w IV wyścigu. Ostatecznie z sumą 23 punktów załoga Follow Me zajęła VII miejsce.
    Równo i spokojnie żeglowała Monika Protasiuk na Uśpionym Gromie uzyskując VIII miejsce w każdym z wyścigów i w całych regatach (32pkt).
    Bardzo równą formę prezentował również Edward Peła na jachcie Mira zajmując IX miejsce w każdym wyścigu. Nie ma się co dziwić - jacht ten jest o ponad pół tony cięższy od pozostałych i żegluje bez spinakera. Ale w żadnym z wyścigów nie przekroczył czasu limitu zamknięcia linii mety.
    Oprócz tradycyjnych nagród za pierwsze trzy pozycje na zakończeniu regat przyznano trzy nagrody specjalne. Załoga Miry została uhonorowana CZERWONĄ LATARNIĄ - specjalnie wybranym pucharem w kolorze czerwonym. Ponieważ regaty o puchar klasy TANGO rozgrywane są po raz VIII w Grand Prix Warszawy, z tej okazji Monikę Protasiuk zaskoczyła niespodzianka - otrzymała puchar za VIII miejsce w regatach. Dodatkowym pucharem mógł się cieszyć także Michał Nischk, ponieważ Komisja zdecydowała by wręczyć puchar za IV miejsce w regatach (nielubiane przez zawodników bo tuż za pudłem), tym bardziej, że z Rafałem który był na III miejscu miał tą samą ilość punktów.

    1. Rozwiany Dym Michał Wójcik 1, 3, 3, 2, 1 7 pkt.
    2. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 5, 2, 1, 1, 4 8 pkt.
    3. Fate Rafał Iwanicki 4, 1, 5, 6, 2 12 pkt.
    4. Błękitny Wiatr Michał Nischk 2, 4, 4, 3, 3 12 pkt.
    5. Nieuchwytny Cel Urszula Ziemska 6, 5, 2, 5, 7 18 pkt.
    6. Szalony Cień Wojciech Koblak 3, 7, 6, 7, 5 21 pkt.
    7. Follow Me Paweł Zambrzycki 7, 6, 7, 4, 6 23 pkt.
    8. Uśpiony Grom Monika Protasiuk 8, 8, 8, 8, 8 32 pkt.
    9. MIRA Edward Peła 9, 9, 9, 9, 9 36 pkt.
   

Błękitna Wstęga YKP

Jadwisin, 13-14.09.2014

    W regatach startowało zaledwie 20 jachtów, w tym 6 w klasie Tango. W międzyczasie nastąpiło cudowne rozmnożenie i sklasyfikowanych zostało 7 sterników. Wyjaśnienie tego "cudu" jest jednak dość proste. Na Uśpionym Gromie startował Strażak w sobotę, a Daniel Janiak w niedzielę, i tak obaj zostali osobno sklasyfikowani, mimo że pływali na 1 jachcie.
    Wiało niezbyt mocno, 2-3 B, ale zwłaszcza w sobotę w poprzek, tak więc trasa: góra dół z bramką była raczej trasą: prawy bajdewind, lewy bajdewind. W międzyczasie kręciło, były momenty półwiatru, a nawet chwile baksztagu, ale w większości kurs w obie strony oscylował około pełnego bajdewindu, czyli klasyczny żużel.
    Już w sobotę Mariusz okazał się Nieuchwytnym Celem dla pozostałych i bez żadnego respektu wygrał wszystkie 3 wyścigi. Rozwiany Dym (2,2,4) po sobocie miał niewielką przewagę nad Błękitnym Wiatrem (3, 5, 2).
    W niedzielę IV wyścig odbył się ze wspólnego startu o Błękitną Wstęgę YKP. Tym razem było trochę halsówki. Przez większą część trasy trwała zacięta walka o to, który jacht okaże się najszybszy. W początkowej fazie wyścigu najlepiej radziła sobie załoga Saturna "Trzech Buddystów", ale na kursach pełnych Tanga dzięki spinakerom zaczęły wysuwać się do przodu. Nieuchwytny Cel na kursie spinakerowym został gwałtownie wyostrzony przez Rozwiany Dym i musiał przyjąć karę 2 obrotów, ale mimo tej kary łódka płynęła jak zaczarowana i załoga Mariusza szybko odrabiała straty. Na ostatniej halsówce Dym wyszedł jako pierwszy z kilkunastometrową przewagą, ale Nieuchwytny Cel nic sobie z tego nie robił i w połowie halsówki wysunął się na prowadzenie, wygrywając Błekitną Wstęgę z 14-sekundową przewagą przed Rozwianym Dymem. Kolejny na metę dotarł Błekitny Wiatr, a za nim Saturn "Trzech Buddystów". 3 Tanga na trzech pierwszych miejscach!
    V wyścig wygrał Michał na Błękitnym Wietrze. Cały sobotni wieczór załoga Błękitnego pracowała usuwając awarię złamanej wędki i trymując maszt - warto było, efekty były bardzo widoczne w niedzielnych wyścigach (3 i 1 miejsce!).
    W V wyścigu znów Mariusz dał się złapać na szybkim ostrzeniu i musiał kręcić kółka niedaleko mety. Dzięki temu Rozwiany Dym przyszedł w tym wyścigu na 2 miejscu i obronił II pozycję w regatach.
    Regaty zakończyły się bezapelacyjnym zwycięstwem załogi Mariusza na Nieuchwytnym Celu (4 pkt.); tym razem nazwa jachtu w pełni oddaje to, co działo się na akwenie. Rozwiany Dym ledwo ledwo obronił II miejsce w regatach (8 pkt.) tuż przed mocno naciskającym go Michałem na Błękitnym Wietrze (9pkt.). Wojtek na Misji zajął IV miejsce (16 pkt.), choć pewnie mogłoby być lepiej, gdyby zdecydował się na stawianie spinakera (w końcu reprezentuje KŻ SPINAKER Wyszków). Strażak na Uśpionym Gromie zajął V miejsce (21 pkt.), a Daniel na Uśpionym Gromie VI miejsce (24 pkt.). Z tym samym rezultatem punktowym zakończyła załoga Edwarda na jachcie MIRA (24 pkt.), który też nie stawiał spinakera. Zresztą z tymi spinakerami było wiele przekory. Wszystkie jachty stawiały spinakery, oprócz dwóch, z klubu.. SPINAKER. Być może więc wystarczał im spinaker w nazwie klubu.
    Na zakończeniu rozlosowano drobne upominki (przy tak małej ilości załóg dla wszystkich starczyło). Pogoda wyśmienita, wiatr 3 B, 25 stopni ciepła, przyjemnie było nawet wracać z Jadwisina do swoich portów.

    1. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 1, 1, 1, 1, 3 4 pkt.
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2, 2, 4, 2, 2 8 pkt.
    3. Błękitny Wiatr Michał Nischk 3, 5, 2, 3, 1 9 pkt.
    4. Misja Wojciech Chodkowski 4, 4, 3, 5, 5 16 pkt.
    5. Uśpiony Grom Krzysztof Budek 5, 3, 5, DNC, DNC 21 pkt.
    6. Uśpiony Grom Daniel Janiak DNC, DNC, DNC, 4, 4 24 pkt.
    7. MIRA Edward Peła 6, 6, 6, 6, 6 24 pkt.
   

Mistrzostwa Warszawy

Nieporęt, 6 - 7 września 2014

    Regaty zgromadziły 36 jachtów w 6 klasach. Tango, 8 jachtów, było klasą najliczniejszą. Nareszcie warunki słabowiatrowe 2-3 B. W sobotę rozegrano 4 wyścigi, a w niedzielę 1. Trasa 2x góra-dół z antybramką zarówno z wiatrem jak i pod wiatr. Bezchmurne niebo i przyjemne ciepło jakże różne były od trudnych warunków w jakich rozgrywana była większość regat wiosennej rundy GP. Pierwszego dnia regat wiatr mocno kręcił - zdarzały się "dziury wiatrowe" i jachty prawie stojąc oczekiwały aż coś przyjdzie, ale czasem przychodziły nieco mocniejsze podmuchy, tak że cała załoga musiała wyjść na balast. Generalnie wiatr nie przekraczał 3 B. w niedzielę wiało trochę nieco słabiej, ale przy sile 2 B udało się rozegrać V wyścig, który trwał prawie godzinę (wyścigi sobotnie ok. 30-35 min.).
    Najwięcej szczęścia i dużego spinakera miał Rozwiany Dym, który wygrał 3 wyścigi sobotnie przed Follow Me (głównie dzięki powierzchni spinakera), ale w III wyścigu nawet spinaker nie pomógł i Szymon na Follow Me wygrał ten wyścig przychodząc na metę daleko przed Dymem.
    O trzecie miejsce walczył Marcin na Nieuchwytnym Celu z Rafałem na Fate, który w końcu się zwodował i nawet tuż przed startem zdążył wymienić pęknięte okucie bomu. Nieuchwytny Cel zajął dwa 3 miejsca i dwa 4-te, Fate miał co prawda też dwa 3, ale raz był 5 a raz 7 (do ewentualnej odrzutki).
    Coraz lepiej żegluje Wojtek na Misji. Michał na Błękitnym Wietrze całe regaty płynął ze złamaną wędką, która bardzo psuła pracę górnej części grota. Najbardziej nierówno żeglował Jarek na Ognistym Podmuchu - zwykle w początkowej fazie wyścigu był bardzo wysoko, ale potem się gubił i przychodził na dalekich pozycjach.
    W cyklu GRAND PRIX Warszawy na Uśpionym Gromie zadebiutowała Ula, która spodziewała się lepszego wyniku (zwłaszcza, że na Mistrzostwach Polski radziła sobie całkiem nieźle), ale widać, że nie odzyskała jeszcze dobrej formy i tym razem z godnością i spokojem zamykała każdy wyścig.
    Już po 4 wyścigach sobotnich walka o I i II miejsce była rozstrzygnięta. Niedzielny wyścig miał zadecydować o wejściu na trzeci stopień podium i dalszych miejscach w regatach.
    Rewelacyjnie popłynął pierwszą halsówkę Jarek na Ognistym Podmuchu, który z przewagą kilkudziesięciu metrów minął górny znak, ale potem chciał szukać wiatru bliżej brzegu i zrezygnował ze spinakera, co okazało się błędem. Prowadzenie objął Rozwiany Dym, za rufą którego rozgrywały się ciekawe rzeczy. Na kursie spinakerowym Follow Me i Nieuchwytny Cel wywoziły się ostrząc, a gdy w końcu Cel uwolnił się, ruszył szybko do przodu, dolny znak minął jako pierwszy i kontrolował całą halsówkę.
    Nerwowo nie wytrzymał dopiero na ostatnim kursie wolnym - gdy wiatr osłabł i zmienił kierunek na pełny bajdewind, załoga Mariusza zrzuciła spinakera, ale po jakimś czasie lekko zawiało z baksztagu i niepracujący (lecz zawsze gotów) spinaker na Rozwianym Dymie pociągnął i zanim Cel znów postawił spinakera strata była dość wyraźna. W tej kolejności jachty okrążyły dolny znak i osiągnęły metę. Tym sposobem Marcin wywalczył III miejsce w Mistrzostwach Warszawy.
    Rafał na Fate wygrzebał się co prawda z dalekiego miejsca i mocno gonił Mariusza, ale trasy trochę zabrakło i przypłynął 3 na metę. Po ładnym finiszu 4 ukończył Błękitny Wiatr, dzięki czemu w punktacji regat wysunął się na VI miejsce. Misja utrzymała V miejsce w regatach.
    Najgorzej będzie wspominał ostatni wyścig regat Jarek na Ognistym Podmuchu, bo prowadząc po pierwszej halsówce, później spadł na dalekie miejsce i ostatecznie zajął VII miejsce w regatach. VIII miejsce zajęła Ula na Uśpionym Gromie.

    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 1, 2, 1, 1 4 pkt.
    2. Follow Me Szymon Mirecki 2, 2, 1, 2, 5 7 pkt.
    3. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 3, 4, 4, 3, 2 12 pkt.
    4. Fate Rafał Iwanicki 5, 3, 3, 7, 3 14 pkt.
    5. Misja Wojciech Chodkowski 4, 5, 5, 6, 20 pkt.
    6. Błękitny Wiatr Michał Nischk 7, 7, 7, 4, 4 22 pkt.
    7. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 6, 6, 6, 5, 7 23 pkt.
    8. Uśpiony Grom Urszula Ziemska 8, 8, 8, 8, 8 32 pkt.
   

Puchar Przewodniczącego ZGZZ

Zegrze - Serock 30.08.2014

    Regaty były trochę nietypowe. Zwykle trudno znaleźć organizatora, który chciałby zrobić regaty. Tym razem organizatorów było 2: Związek Gmin Zalewu Zegrzyńskiego oraz klasa Skippi 650. Na starcie stanęło 25 jachtów. Najliczniejszymi klasami były Skippi 650 (obecnie przyjęła nazwę Scandynavia 650, bo ta stocznia przejęła produkcję tych jachtów) - 8 jachtów oraz Tango - 7 jachtów.
    Na starcie zabrakło tym razem Follow Me Szymona, który zagapił się i nie zdążył przywieźć jachtu z Mazur, Fate Rafała, który też się zagapił i nie zwodował jachtu oraz Misji - Wojtek w tym czasie startował na Mazurach w regatach swojego klubu Spinaker-Wyszków.
    Natomiast pojawiły się na starcie jachty, które nie startowały w rundzie wiosennej - Szalony Cień Wojtka Koblaka i Mira Edwarda Peły.
    Komisja Regatowa sprawnie przeprowadziła 4 wyścigi na patelni w okolicach Zegrza oraz jeden wyścig długodystansowy - do Serocka. Wiatr z początku 2-3 B, chwilami osiągał siłę 4 B; po południu osłabł do 2 B.
    Rozwiany Dym wygrał 3 pierwsze wyścigi mocno naciskany przez Mariusza na Nieuchwytnym Celu. IV wyścig skrócony o połowę w ładnym stylu wygrał Cel przed Rozwianym Dymem. W długim wyścigu do Serocka, przy coraz bardziej słabnącym wietrze, po krótkiej halsówce rozprowadzającej, większość jachtów postawiła spinakery. Na patelni wiało jeszcze z fordewindu, schodząc z patelni był już baksztag coraz bardziej wyostrzający. Przy Zegrzynku wiało już z połówki, a od YKP w pełnym bajdewindzie nie dało się już utrzymać spinakerów.
    Z początku Rozwiany Dym wypracował sobie wyraźną przewagę, choć przy ujściu Bugu musiał przechodzić bajdewindem z podniesionym mieczem i sterem przez dość rozległe mielizny. Przewaga zmniejszyła się z kilkuset metrów do stu kilkudziesięciu, ale na mecie zameldował się jako pierwszy w czasie ok. 1h 25 min. Uśpiony Grom przyszedł na 2 miejscu z 3-minutową stratą. Pozostałe Tanga wkrótce osiągnęły metę (pomiędzy pomostem w Serocku i boją), ale nie wiedzieć czemu zaczęły ją atakować z niewłaściwej strony. A jak zaczął jeden, kolejne jachty powtarzały ten sam manewr przy gromkich okrzykach dopingujących z brzegu kibiców "Nie z tej strony! Nie z tej strony!", "Jeszcze jedno okrążenie boi!", "Po nitce, przepis 28!".
    W końcu wszystkim zainteresowanym udało się trafić w metę. O godzinie 18 odbyło się Zakończenie Regat. Puchary wręczał osobiście Burmistrz Serocka Sylwester Sokolnicki.
    Regaty wygrał Rozwiany Dym (4pkt.) przed Mariuszem na Nieuchwytnym Celu (7pkt). III miejsce wywalczył Michał na Błękitnym Wietrze (14pkt.). Strażak na Uśpionym Gromie, mimo że podarł jednego spinakera i potem startował z innym, znacznie mniejszym, zajął dobre 4 miejsce. Tym razem Ognisty Podmuch miał przeróżne problemy, nie ukończył III wyścigu i ostatecznie zajął V miejsce.
    Wojtek Koblak na Szalonym Cieniu miał nadzieję na lepszy wynik. Chciał składać 2 protesty na Ognisty Podmuch. Był bardzo rozgoryczony, że Komisja Regatowa nie chciała przyjąć jego protestów, choć formalnie spełnił wymagania - pokazał czerwoną flagę po incydencie i na mecie (chociaż KR nie odnotowała tej flagi). Jednak zawiniła tu głównie... organizacja imprezy. Na mecie w Serocku KR reprezentowana była tylko przez jedną osobę, SG notował kończących wyścig dla klasy Skippi 650 w Zegrzu. Poza tym Zakończenie Regat ustalone ściśle na godzinę 18 (bo Burmistrz, bo koncert szantowy...), nie przewidziano rozpatrywania protestów...
    Z dyskusji zawodników wynikało co prawda, że protesty miały małe szanse wygranej (bo Jarek raz był na prawym halsie i ani na chwilę na lewym, jak wydawało się Wojtkowi, a po drugim incydencie wykonał karę 2 obrotów), jednak zawodnik jak najbardziej miał prawo do przeprowadzenia pełnego postępowania protestowego, choć najprawdopodobniej nie miałoby to wpływu na zmianę wyników regat.
    Po wręczeniu pucharów w Serocku, zdecydowana większość uczestników regat odpaliła silniki i pognała do Hotelu 500, gdzie odbył się bardzo zacny bankiet i... drugie zakończenie regat: Volvo CUP - tym razem puchary otrzymali zwycięzcy klas T1, T2 i Tango. Było też sporo nagród losowanych.
    W regatach startował w klasie Tango jacht Mira, zajmując 7 miejsce. Choć żeglował bez spinakera i jest wyraźnie cięższy od innych jachtów, nie odstawał wyraźnie od pozostałych. Jacht Mira ukoronowany został nagrodą extra - pucharem dla najstarszego jachtu w klasie Tango (prawdopodobny rok produkcji 1988!).

    1. ROZWIANY DYM Jacek Paluszkiewicz 1, 1, 1, 2, 1 4 pkt.
    2. NIEUCHWYTNY CEL Mariusz Sternicki 2, 2, 2, 1, 2 7 pkt.
    3. BŁĘKITNY WIATR Michał Nischk 3, 6, 4, 4, 3 14 pkt.
    4. UŚPIONY GROM Krzysztof Budek 5, 5, 3, 3, 5 16 pkt.
    5. OGNISTY PODMUCH Jarosław Wąsowski 6, 3, DNF, 5, 4 18 pkt.
    6. SZALONY CIEŃ Wojciech Koblak 4, 4, 5, 6, 6 19 pkt.
    7. MIRA Edwart Peła 7, 7, 6, 7, 7 27 pkt.
   

Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych 2014

22 - 24 sierpnia 2014

    Mistrzostwa Polski odbyły się, jak zwykle ostatnio, w Giżycku, choć w nieco późniejszym niż zwykle terminie - 22-24 sierpnia. Gdyby odbyły się tydzień wcześniej przypuszczalnie wystartowałoby więcej jachtów, a tak, w klasie Tango zabrakło Rafała (Fate) i Jacka (Pielgrzym), którzy nie dostali urlopów...
    W regatach wystartowało 67 jachtów. Najwięcej w klasach T2 - 13, T3 - 15 i Micro - 15 jachtów. W klasie Tango zebrało się 9 załóg.
    W piątek odbyły się 3 wyścigi, w sobotę kolejne 4, a w niedzielę, po trzech odroczeniach Komisja Regatowa pod przewodnictwem Wojtka Cabana z powodu braku wiatru odwołała 2 ostatnie zaplanowane wyścigi.
    Zarówno w piątek, jak i w sobotę wiało dobre 4 B. Część jachtów refowała się lub zakładała mniejsze żagle. Zaczęło się dramatycznie. Szymon, na Follow Me, wychodząc z portu uderzył w kamienie tak mocno, ze miecz zaklinował się w połowie skrzyni... Okazało się, że miecz jest skrzywiony i rozerwany na spawanym łączeniu jego górnej i profilowanej dolnej części. Na szczęście w Żegludze Mazurskiej znaleźli się ślusarze, którzy naprawili uszkodzony miecz. Jednak przez tę niefortunną awarię czterokrotny Mistrz Polski nie wystartował w żadnym z sobotnich wyścigów.
    Wyścigi były raczej krótkie. W dużej mierze o wygranej decydował dobry start z bardzo długiej linii startu. Niestety długo trzeba było czekać na kolejny wyścigi, ponieważ Komisja czekała, aż wszystkie jachty ukończą wyścig lub zmieniała trasę. Przerwy między startami bywały nawet dwa razy dłuższe niż same wyścigi.
    Od pierwszego wyścigu, pod nieobecność Szymona, trwała zacięta rywalizacja między Rozwianym Dymem, a Radkiem na Soulu. Dym wygrał I i III wyścig przed Soulem, a Soul II przed Dymem. W pierwszym wyścigu bardzo dobrze popłynęła Ula na Uśpionym Gromie przychodząc na III miejscu. W II i III wyścigu Mariusz, na Nieuchwytnym Celu przypływał na III miejscu. Na Misji jako sternik pływał tym razem Marek Borys i regularnie zajmował IV pozycję we wszystkich piątkowych wyścigach.
    O dalsze miejsca także trwała zawzięta rywalizacja. Paweł Zambrzycki na Morelowym Psie walczył z Andrzejem Składem na Łóbódóbó (jedyne Tango spoza naszej stałej grupy regatowej), który w pierwszym wyścigu przyszedł na metę nawet przed Nieuchwytnym Celem. Co prawda Cel miał w tym wyścigu awarię windy fału foka, ale wynik pozostaje. Pecha miał także Michał na Błękitnym Wietrze, któremu w II biegu zerwał się fał i musiał się z niego wycofać. Na szczęście przed następnym wyścigiem zdążył już położyć maszt i usunąć awarię.
    W sobotę wiało podobnie - do 4oB. Tym razem Soul wygrał IV wyścig przed Rozwianym Dymem i Follow Me. W V wyścigu, po zamieszaniu na starcie między Dymem i Soulem (Radkowi zablokował się ster i nie wpuścił Dyma na start - Soul przyjął karę, a Dym musiał powrócić na start) oba jachty dużo straciły i nie zdołały odrobić strat przychodząc na dalszych pozycjach (Dym - 4, Soul - 6). Wyścig wygrał Szymon na Follow Me przed Mariuszem na Celu i Markiem na Misji.
    W VI wyścigu walka miedzy Soulem, Dymem i Follow była bardzo zawzięta. Dopiero gdy załoga Soula zaczęła mieć kłopoty przy zrzucaniu spinakera Dym zyskał pewną przewagę i utrzymał ją do końca, a Follow Me przypłynął na 2 miejscu. W VII wyścigu Radek pokazał klasę żeglując na spinakerze na boku półwiatrowym (inni nawet nie próbowali) i pewnie wygrał przed Dymem i Nieuchwytnym Celem. Za plecami czołówki walka o dalsze miejsca toczyła się do ostatnich metrów wyścigu.
    Na brzegu organizatorzy regat zarówno w piątek, jak i w sobotę zapewniali poczęstunek z grilla połączony z codziennym losowaniem nagród oraz pokazem zdjęć z rozgrywanych kilka godzin wcześniej wyścigów. Złoty płyn - ulubiony napój żeglarzy serwowany był bez ograniczeń, a Komandor KTŻ Szkwał wraz z Dyrektorem Eko-Mariny podawali mocniejszy alkohol przy każdym ze stołów. Niektórzy z uczestników sobotniego przyjęcia mieli nawet obawy, czy podołają zmaganiom na wodzie w ostatnim dniu regat. Jednak na szczęście dla nich niedzielnych wyścigów nie rozegrano ze względu na brak ruchu powietrza i można było wcześniej ogłosić oficjalne zakończenie regat.
    Ostatecznie w klasie Tango I miejsce szczęśliwie utrzymała załoga Rozwianego Dymu (9 pkt.), zaledwie o 1 punkt przed załogą Radka na Soulu (10 pkt.). Na III miejscu zakończył Mario na Nieuchwytnym Celu (19 pkt.).
    Żeglujący bardzo równo Marek Borys na Misji zajął wysokie IV miejsce (25 pkt.), choć gdyby żeglował ze spinakerem mógłby powalczyć. Odrzutce Szymon na Follow Me, startujący tylko w sobotę w czterech wyścigach zajął ostatecznie V miejsce w regatach (30pkt.), bo w piątek miał trzy razy DNS, a odrzutka była tylko jedna. Debiutująca jako sternik Ula Ziemska na Uśpionym Gromie radziła sobie całkiem nieźle - zajęła VI miejsce (32 pkt). To rokuje dobrze przy kolejnych startach - tym razem w Grand Prix Warszawy.
    Andrzej Skład na Łóbódóbó ma spore doświadczenie w startach w regatach, jednak nie mógł wiele zdziałać bez spinakera - VII miejsce (42 pkt.) na pewno nie zaspokaja jego ambicji, ani możliwości, jednak był z nami i chwała mu za to.
    Paweł Zambrzycki płynący z Oho na Morelowym Psie zajął VIII miejsce (43 pkt.) i bardzo żałował, że nie odbyły się niedzielne wyścigi ponieważ uzbroili w końcu spinakera z zamiarem pełnego wykorzystania możliwości Morelusa. Przetrenowali stawianie i zrzucanie spinakera oraz zwroty... niestety tylko na cumach w porcie.
    Najbardziej niepocieszony odwołaniem niedzielnych wyścigów był Michał na Błękitnym Wietrze, który po awarii fału miał DNS w drugim wyścigu, a nie biorąc udziału w VI i VII wyścigu w sobotę (w tym czasie podążał dzielnie na wesele do Olsztyna - kolejne dwa DNS) zamknął klasyfikację Tango na IX miejscu (44 pkt.). Liczył na wyższą pozycję, szczególnie, że już o poranku stawił się na pomoście rześki i gotowy do dalszej walki, a tym czasem wiatr zupełnie nie chciał przyjść mu z pomocą i wyścigi się nie odbyły.
    Przy dekoracji organizatorzy, jak zwykle, zapomnieli, że pływa nas w załogach 4-5 osób i przygotowali tylko po trzy medale, choć można było przypuszczać, że po kilku latach powinni już to wiedzieć. Cóż, dorobią i doślą. Jak zwykle...
    Z ostatniej chwili: już dosłali!

    1. ROZWIANY DYM Jacek Paluszkiewicz 1, 2, 1, 2, 4, 1, 2 9 pkt.
    2. SOUL Radomił Maciak 2, 1, 2, 1, 6, 3, 1, 10 pkt.
    3. NIEUCHWYTNY CEL Mariusz Sternicki 6, 3, 3, 4, 2, 4, 3 19 pkt.
    4. MISJA Marek Borys 4, 4, 4, 5, 3, 5, 6 25 pkt.
    5. FOLLOW ME Szymon Mirecki DNS, DNS, DNS, 3, 1, 2, 4 30 pkt.
    6. USPIONY GROM Urszula Ziemska 3, 5, 6, 8, 7, 6, 5 32 pkt.
    7. ŁÓBÓDÓBÓ Andrzej Skład 5, 7, 8, 6, 9, 8, 8 42 pkt.
    8. MORELOWY PIES Paweł Zambrzycki 8, 6, 7, 9, 8, 7, 7 43 pkt.
    9. BŁĘKITNY WIATR Michał Nischk 7, DNS, 5, 7, 5, DNS, DNS 44 pkt.
   

Regaty o Puchar Prezesa PZŻ

2 - 3 lipca 2014

    Regaty odbyły się w dniach 2-3 lipca w Mikołajkach. Ty razem wiatr dopisał - wiało 3oB, i co się rzadko zdarza wzdłuż jeziora. Natomiast nie dopisali uczestnicy. Do regat zgłosiło się zaledwie 8 jachtów. 5 w klasie Tango i 3 w klasie OPEN, w tym regatowe Bingo Mariana Bełbota, który nie miał problemów z pokonaniem Laguny i Morsa.
    W klasie Tango zgłosiło się 5 jachtów, prze czym jeden z nich - Misja - brał udział w sobotę w regatach z cyklu "7 cudów mazur" w Nidzie zajmując dobre 3 miejsce (puchar!), ale już w sobotę zdążył wrócić do Mikołajek i w niedzielę włączył się do rywalizacji, mimo braku szans na dobre miejsce.
    W sobotę rozegrano 3 wyścigi, a w niedzielę 2. Pierwszy wyścig dość łatwo wygrał Nieuchwytny Cel (tym razem jako sternik zadebiutowała Ula Ziemska), zwłaszcza, że Przemek Stańczyk na Błękitnym Wietrze BARDZO spóźnił się na start. W dwóch następnych wyścigach toczyła się zacięta walka pomiędzy Błękitnym Wiatrem i Nieuchwytnym Celem. Oba jachty wygrały po jednym wyścigu. Na kolejnych miejscach przypływali Strażak na Uśpionym Gromie i Krzysiek na Morelowym Psie.
    W niedzielę Nieuchwytny cel, po bardzo wyrównanej walce, wygrał IV wyścig przed Błękitnym Wiatrem, a w V wyścigu Błękitny Wiatr przyszedł na metę przed Misją i Gromem.
    Były to bardzo udane regaty dla debiutującej w roli sternika Uli, która okazała się Nieuchwytnym Celem dla pozostałych konkurentów. Błękitny Wiatr zajął pewne 2 miejsce, chociaż spóźnił się na pierwszy wyścig zmniejszając tym swoje szanse na zwycięstwo o 20%.
    Strażak na Uśpionym Gromie zajął najniższe miejsce podium.
    Błękitny Wiatr i Morelowy Pies startowały w regatach z rejsowymi załogami Albatrosa. O ile Przemek jest już opływany w regatach, to dla Krzyśka na Morelowym Psie był to debiut, a mimo to kursy pełne odważnie pływał ze spinakerem, całkiem nieźle sobie z nim radząc. Misja zapisała się do dwóch różnych imprez w dwóch różnych miejscach: Puchar Prezesa PZŻ w Mikołajkach (sobota-niedziela) i "7 cudów Mazur" w Nidzie, Pod Dębem (sobota), i startowała w obu imprezach. Ukończyła regaty w Mikołajkach na 5 miejscu, bo brała udział tylko w dwóch wyścigach niedzielnych.

    1. Nieuchwytny Cel, Ula Ziemska 1 2 1 1 4 5
    2. Błękitny Wiatr, Przemek Stańczyk 4 1 2 2 1 6
    3. Uśpiony Grom, Krzysztof Budek 2 3 3 3 3 11
    4. Morelowy Pies, Krzysztof Wasiak 3 4 4 5 5 16
    5. Misja, Wojtek Chodkowski DNC DNC DNC 4 2 17
   

Puchar Burmistrza Wyszkowa

28-29 czerwca 2014

    W ostatnich regatach wiosennej rundy GRAND PRIX wzięło udział 29 jachtów, co na dzisiejsze czasy jest całkiem dobrym wynikiem. W klasie Tango wystartowało 8 sterników.
    Znowu wiało 4-5 B. Jachty, które wyszły z portu z postawionymi żaglami z reguły zmieniały je przed lub między wyścigami na mniejsze lub refowały się. W sobotę KR pod przewodnictwem Piotra Groszyka przeprowadziła 4 krótkie (można powiedzieć, że wyjątkowo krótkie) wyścigi i 1 długodystansowy. Wyścigi krótkie składały się z 2 śledzi z bramką, a statek KR z wiatrem trzeba było minąć koniecznie prawą burtą. Wyścigi były tak krótkie, że podczas pierwszego kursu pełnego Tanga rozpoczynające 5 minut przed pozostałymi klasami wjeżdżały akurat na linię za chwilę startujących jachtów, które gromadziły się już przy prawej burcie statku KR. Wyścigi te trwały ok. 15-18 min. I w efekcie wszystkie 4 wyścigi stanowiły w sumie niecałą jedną godzinę pływania.
    Wyścig długodystansowy składał się z 1 śledzia, trasy wokół Wyspy Transformatorowej oraz opłynięcia Eusebii lub bojki przy Eusebii - tu zdania zawodników, co dokładnie należy opłynąć, były nieco rozbieżne. Prowadzące 2 jachty, Rozwiany Dym i Fate, miały zupełnie inną wizję trasy, tak więc Fate okrążył Eusebię, a Rozwiany Dym osiągnął rejon YKP ale tam boi nie było, więc po skontaktowaniu się telefonicznie z SG i wyjaśnieniu sobie różnicy zdać jak powinien wyglądać podany zawodnikom szkic trasy (ostatecznie okazało się, że chodziło o okrążenie Eusebii, nie bojki) Rozwiany Dym zrzucił żagle i na silniku wrócił do portu.
    Tymczasem nad Zalew nadciągnęła wielka czarna chmura i w oddali zaczęło błyskać. W zasadzie w tym momencie wyścig należało przerwać i motorówką zawiadomić pozostających na trasie zawodników o przerwaniu oraz dać im czas aby mogli się gdzieś schować. Kilka jachtów zdążyło osiągnąć metę, jednak znów nie wszyscy zrozumieli intencję SG co do szkicu trasy i tak niektóre jachty dzielnie atakowały metę od góry, a niektóre od dołu. Co prawda w obu przypadkach KR oddzwaniała jachty i zapisywała miejsce na mecie. Potem przyszła ulewa i szkwał (choć nie tak duży jak można się było spodziewać), nieliczne jachty zdążyły przed ulewą, większość została na wodzie (chociaż tak naprawdę woda była wszędzie - od spodu, z boku i bardzo obficie z góry), jakaś omega się wywróciła, ale i tak byli kompletnie mokrzy, więc nie zrobiło im to specjalnej różnicy. Część jachtów po ponad godzinnym żeglowaniu w wyścigu zrezygnowała z próby dotarcia do mety.
    Ostatecznie ostatni wyścig został przerwany, mimo że część jachtów go ukończyła, a niektórym udało się nawet prawidłowo pokonać trasę, i miał być powtórzony w niedzielę. Jednak przy prognozie, że spodziewana siła wiatru wyniesie 5-6 B, a jego prędkość do 40 km/godz. SG zrezygnował z wyścigów w niedzielę (przeprowadził jednak wyścig samotników nie zaliczany do klasyfikacji GP). Prognoza zresztą zupełnie się nie sprawdziła; wiało znacznie słabiej niż w sobotę - 2-3 B. Tak więc przy przerwaniu wyścigu długodystansowego (dawniej stosowana nazwa unieważnienie byłaby bardziej adekwatna), liczyły się tylko 4 krótkie wyścigi sobotnie.
    Dwa wyścigi wygrał Rozwiany Dym, poza tym miał miejsca 5 i 3 - co przy jednej odrzutce dało 5 pkt. Tyle samo punktów uzyskał Rafał na Fate, który miał jedno miejsce 1 i trzy drugie. W ten sposób na I miejscu regat dość szczęśliwie sklasyfikowany został Rozwiany Dym - dzięki większej ilości pierwszych miejsc. Fate na II miejscu cieszył się dość umiarkowanie, bo w zasięgu było wygranie tych regat. Strażak na Uśpionym Gromie w tych ciężkich warunkach z liczną załogą, która mogła wybalastować jacht, uzyskał znakomity wynik: miejsca 3, 1, 2 (odrzutka: 6 miejsce) dały w sumie 6 pkt, ze stratą tylko 1 punktu do I miejsca!
    O IV miejsce walczył Jarek na Ognistym Podmuchu i Mariusz na Follow Me. Mariusz w III wyścigu był na minimalnym falstarcie, którego nie zauważył i myśląc, że zajął II miejsce, tak naprawdę został przez Komisję sklasyfikowany jako jacht, który nie ukończył (DNS), choć przy falstarcie powinno być OCS. Bardzo popsuło mu to punktację i w ten sposób Ognisty Podmuch z 11 pkt. utrzymał IV miejsce, a Mariusz z 13 pkt. musiał zadowolić się miejscem V.
    Wojtek na Misji zaczął się powoli rozkręcać i nawiązał walkę z najlepszymi, ale problemy zdrowotne dały o sobie znać i po sobotnich wyścigach był zmuszony pojechać do szpitala. Bardzo rozsądnie w ciężkich warunkach podszedł do regat Michał na Błękitnym Wietrze - startował z mocno zrefowanym grotem stawiając przede wszystkim na bezpieczeństwo i nie ryzykując awarią sprzętu. Na pewno wolałby żeglować w słabszych warunkach, gdzie mógłby pokazać na co naprawdę go stać.
    Na Nieuchwytnym Celu startował Grzegorz, który kilka lat temu pływał w całym cyklu GRAND PRIX na Haze. Jest to bardzo niepokorny zawodnik i po kilku starciach na wodzie z zawodnikami i na lądzie z KR w wyniku protestów nie uzyskał żadnego miejsca w regatach, bo we wszystkich wyścigach dostał dyskwalifikację (choć w zapisie nie wiadomo dlaczego zamiast DSQ zastosowano zapis DNS).
    Wyniki regat:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 5, 3, 1 5 pkt.
    2. Fate Rafał Iwanicki 2, 2, 1, 2 5 pkt.
    3. Uśpiony Grom Krzysztof Budek 3, 1, 2, 6 6 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 4, 4, 4, 3 11 pkt.
    5. Follow Me Mariusz Sternicki 6, 3, DNF, 6 13 pkt.
    6. Misja Chodkowski Wojciech 5, 6, 5, 5 15 pkt.
    7. Błękitny Wiatr Michał Nischk 7, 7, 6, 7 20 pkt.
    8. Nieuchwytny Cel Grzegorz Maciak DNS, DNS, DNS, DNS
   

Regaty Świętojańskie

21 - 22 czerwca 2014

    W regatach startowało zaledwie 18 jachtów - Tanga standardowo stanowiły najliczniejszą klasę: 7 jachtów. Trasa tradycyjnie już w tym roku: 2 śledzie z bramką na wiatr i zakazem przepływania przez linię start-meta z wiatrem. Znów wiatr nie rozpieszczał zawodników (4-5 B) i pomimo znacznego refowania, momentami było groźnie.
    W I wyścigu znakomicie żeglujący w silnych warunkach Rafał na Fate wypracował sobie kilkudziesięciometrową przewagę, ale wiatr się wzmagał. Przy sile wiatru 7 B Fate z 3-osobową załogą żeglował od dolnego znaku w kierunku mety lub przy pulsujących szkwałach dryfował, nieco się od mety oddalając. W ten sposób Fate został zdmuchnięty z 1 miejsca w tym wyścigu na rzecz Rozwianego Dymu, który z 5-osobową załogą nieco częściej mógł płynąć "do" a rzadziej "od" mety. Ostatecznie Rafał przeciął linię mety jako drugi; trzeci dopłynął Ognisty Podmuch.
    Rozsądnie działająca Komisja Regatowa pod kierunkiem Piotra Marcyaniuka zdecydowała się odroczyć kolejne wyścigi. Jachty spłynęły do portu WODNIK, by spokojnie oczekiwać na komunikaty. Kuć przestało późno po południu. Kolejny wyścig odbył się dopiero tuż przed 17.00. Wiało 4 B, w końcówce wyścigu spadło nawet do 3 B.
    Wyścig wygrał Rafał na Fate przed Rozwianym Dymem i Mariuszem na Follow Me. Kolejne wyścigi zostały przełożone na następny dzień. Wieczorem było ognisko, puszczanie wianków, tańce i bogate życie towarzyskie. W niektórych przypadkach poważnie odbiło się to na kondycji zawodników w niedzielnych wyścigach.
    Drugiego dnia regat rozegrano 3 wyścigi. Wiało 4 B, ale wiatr był w miarę równy, nagłe szkwały tym razem odpuściły. Pierwszy niedzielny wyścig prowadził Rozwiany Dym, wychodząc z dolnego znaku do mety z 40-metrową przewagą. Jednak dopiero w ostatniej chwili zauważył duży statek wycieczkowy, który pojawił się nie wiadomo skąd. Przejść przed dziobem statku byłoby zbyt dużym ryzykiem, przepłynięcie wzdłuż niego i przejście za metą spowodowało sporą stratę. W tym samym czasie Rafał na Fate, Marcin na Follow Me i Jarek na Ognistym Podmuchu zdążyli przejść przed dziobem wycieczkowca i osiągnąć metę w takiej właśnie kolejności. Rozwiany Dym przypłynął dopiero na IV pozycji. Może gdyby nie aktywność towarzyska w sobotni wieczór Rozwiany Dym uniknąłby takiej wpadki. Następny wyścig rozgrywał się głównie na kursach spinakerowych. Wygrał Rozwiany Dym po bardzo dobrym pilnowaniu Fate na ostatniej halsówce; 3 był Mariusz na Follow Me.
    Wszystko musiało się rozstrzygnąć dopiero w wyścigu długodystansowym. Składał się on z 1 śledzia i trasy dookoła Wyspy Transformatorowej z tradycyjną metą w kanale. Wszystkie jachty startowały razem. Bardzo dobrze wystartował Rozwiany Dym, a Fate trochę zadołował na starcie, choć potem odrabiał bardzo szybko. Jednak przy dość równym wietrze Rozwiany Dym kontrolował sytuację i udało mu się osiągnąć metę na 1 miejscu; 2 był Fate, 3 Follow Me. Był to wyścig o Memoriał Andrzeja Bortkiewicza i Puchar za ten wyścig przypadł załodze Rozwianego Dymu (natomiast w klasyfikacji przeliczeniowej tego wyścigu Tanga zajęły 7 ostatnich miejsc - taki właśnie jest ten przelicznik).
    Regaty minimalnie wygrał Rozwiany Dym (5 pkt.) przed Rafałem na Fate (6 pkt.). Tym razem Mariusz na Follow Me stał na najniższym stopniu podium - 11 pkt., a Jarek na Ognistym Podmuchu zajął IV miejsce (14 pkt.). Najbardziej zarefowany w całych regatach żeglował Karol Pajka na Błękitnym Wietrze i skończył regaty na V miejscu (20 pkt.), tuż przed Danielem na Nieuchwytnym Celu, który miał jedynie o 1 punkt więcej od Karola - w sumie 21 pkt. Monika na Uśpionym Gromie w tych trudnych warunkach nie ukończyła I wyścigu i nie wystartowała w II, a regaty ukończyła ostatecznie na miejscu VII - 29 pkt.

    Wyniki regat:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1, 2, 4, 1, 1 5 pkt.
    2. Fate Rafał Iwanicki 2, 1, 1, 2, 2 6 pkt.
    3. Follow Me Mariusz Sternicki DNF, 3, 2, 3, 3 11 pkt.
    4. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 3, 4, 3, 4, 4 14 pkt.
    5. Błękitny Wiatr Karol Pajka 5, 5, 5, 5, 6 20 pkt.
    6. Nieuchwytny Cel Daniel Janiak 4, 6, 6, 6, 5 21 pkt.
    7. Uśpiony Grom Monika Protasiuk DNF, DNC, 7, 7, 7 29 pkt.

Puchar WTR

15 czerwca 2014

    W niedzielę 15 czerwca 2014 rozegrane zostały Ragaty o Puchar Warszawskiego Towarzystwa Regatowego. WTR zdecydował się zorganizować tę imprezę jako uzupełnienie regatowego weekendu, ponieważ Gmina Nieporęt nie zdecydowała się na organizację dwudniowej imprezy. Dzięki temu w 1 weekend odbyły się dwie niezależnie punktowane imprezy.
    Wiało niemal tak, jak w sobotę, ale znacznie równiej, bez nagłych podmuchów ok. 4 B. Startowały 22 jachty, w tym 7 Tang. Tym razem nie było Michała na Błękitnym Wietrze, startował natomiast Rafał na Fate. Rozegrano 4 wyścigi na trasie podobnej do sobotniej - 2 śledzie z bramką i antybramka z wiatrem.
    Niemożliwym było dogonić Szymona na Follow Me, który wygrał 3 wyścigi, w związku z czym nie musiał startować w ostatnim (w sumie 3 pkt.). Rozwiany Dym przypłynął 3 razy na II miejscu i pod nieobecność Szymka, ukończył ostatni wyścig na I miejscu, zajmując ostatecznie II miejsce w regatach (5 pkt.).
    Mocnym akcentem zaznaczył swój pierwszy w tym roku start Rafał na Fate. W 3 wyścigach żeglował bardzo skutecznie zajmując w nich III miejsce, stale naciskając Rozwiany Dym. Trochę gorzej poszło mu w ostatnim wyścigu - IV miejsce, które jednak i tak poszło do odrzutki. W ten sposób znalazł się na III miejscu na podium (9 pkt.). Jarek na Ognistym Podmuchu toczył zaciętą walkę z Mariuszem na Nieuchwytnym Celu. Ostatecznie Podmuch z 11 punktami utrzymał IV miejsce, a Nieuchwytny Cel (12 pkt.) sklasyfikowany został na V miejscu.
    Wojtek na Misji znów czeka na swoją szansę. Tym razem poszło mu nie najlepiej - VI miejsce(17 pkt.). Maciek Machnik z wyścigu na wyścig coraz lepiej porozumiewał się ze swoim jachtem. Uśpiony Grom w II wyścigu był nawet przed Misją, jednak z uwagi na daleką drogę powrotną do domu nie startował w ostatnim wyścigu i tym samym sklasyfikowany został na VII miejscu (20 pkt.).

    Wyniki Regat
    1. Follow Me Szymon Mirecki 1 1 1 DNC 3
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2 2 2 1 5
    3. Fate Rafał Iwanicki 3 3 3 4 9
    4. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 4 4 4 3 11
    5. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 5 5 5 2 12
    6. Misja Wojciech Chodkowski 6 7 6 5 17
    7. Uśpiony Grom Maciej Machnik 7 6 7 DNC 20
   

Puchar Wójta Gminy Nieporęt i KS Spójnia

14 czerwca 2014

    Regaty odbyły się 14 czerwca 2014. Była to tym razem impreza jednodniowa. Zgłosiło się 14 jachtów, w tym 7 w klasie Tango.
    Wiatr nie oszczędzał zawodników. Wiało 4-5 B, a nasze jachty mocno redukowały powierzchnię żagli. Małe foki, czasem zrefowane lub po prostu o mniejszej powierzchni groty pozwalały na żeglugę w wyznaczonym znakami trasy kierunku. Trasę stanowiły 2 śledzie z bramką pod wiatr i antybramka z wiatrem.
    Już w pierwszym wyścigu spotkała nas niemiła niespodzianka. Jachty były już po pierwszym górnym znaku, gdy lunął rzęsisty deszcz, któremu towarzyszył wzmagający się wiatr. Rozwiany Dym, który prowadził wyścig, wycofał się z niego spodziewając się wzrostu siły wiatru. Nie było jednak aż tak źle; pozostałe jachty bez strat ukończyły wyścig. Wygrał Szymon na Follow Me, przed Jarkiem na Ognistym Podmuchu. Kolejne 3 wyścigi zdecydowanie wygrał Follow Me, wyprzedzając Rozwiany Dym. Mariusz na Nieuchwytnym Celu raz był trzeci, Ognisty Podmuch zajął to miejsce 2 razy.
    Przed startem do V wyścigu wiatr wzmógł się do 6 B. W zasadzie wszyscy mili już dość, nawet Komisja Regatowa, ale organizatorom bardzo zależało na rozegraniu pełnego programu 5 wyścigów. Szymon na Follow Me (4pkt.), który wygrał 4 wyścigi, a tym samym całe regaty (czyli wszystko wróciło do normy!), mógł spokojnie wrócić do portu, a reszta musiała walczyć dalej. Sygnał startu zastał załogę Rozwianego Dymu 200m od linii startu, mocujących się z głowicą grota, która za nic nie chciała wejść do likszpary - w ten sposób ponad 2-minutowe spóźnienie na start poskutkowało utratą szansy na dobre miejsce w tym wyścigu i spadek na III miejsce w regatach (9pkt.). W ostatnim, V wyścigu, tuż po mecie Maxus 22 wywrócił się i porwał foka; tego dnia warunki były naprawdę ciężkie.
    Ostatni wyścig wygrał Jarek na Ognistym Podmuchu, który dzięki temu wysunął się na II miejsce w regatach (9pkt.). Jako następny na linię mety dopłynął Mariusz na Nieuchwytnym Celu, dzięki czemu w ostatecznym rozliczeniu zajął IV miejsce (13pkt.). Bardzo rozważnie i spokojnie żeglował Michał na Błękitnym Wietrze - jego grot był najbardziej zrefowany (II refbanta). Było to korzystne z wyścigach, gdy wiało najbardziej. W I z nich zajął trzecie miejsce, w V - czwarte, w pozostałych dopływał na 5-tej pozycji i na tej właśnie ukończył całe regaty (17pkt.).
    Wojtek na Misji zajął w regatach VI miejsce (22pkt.), ale twardo walczył na trasie - m.in. nastąpiło "zetknięcie" masztów pomiędzy Misją i Błękitnym Wiatrem; na szczęście nie doszło do poważniejszych uszkodzeń. Na Uśpionym Gromie startował Maciej Machnik, młody ale obiecujący zawodnik, który nie obawiał się nawet stawiania spinakera w tych trudnych warunkach. A przyjechał wraz z załogą aż w Raciborza. Gdyby nie 5-godzinny dojazd z miejsca zamieszkania, byłby zapewne częstym uczestnikiem naszych regat. Był to jego pierwszy start na Tangu i od razu w gronie doświadczonych zawodników, trudno się więc dziwić, że w regatach przypadło mu w udziale VII miejsce (25pkt.). Bardzo dobrze radził sobie w tych trudnych warunkach, a postawienie i utrzymanie w nich spinakera świadczy o sporych umiejętnościach całej załogi.
    Zakończenie regat odbyło się dość późno, ponieważ rozpatrywany był protest w klasach T1 i T2. Na starcie zderzyły się 3 jachty: Drago, Heveta III i Inna. Heveta, którą ostrzył zawietrzny Drago, uderzyła w rufę Innej, obróciła ją o 180 stopni. Sczepione burtami jachty przepłynęły kilkanaście metrów - Heveta dziobem w prawidłowym kierunku, a Inna z talią zaczepioną o reling Hevety była ciągnięta rufą do przodu. W tym nietypowym układzie jachty wystartowały i dopiero po dłuższej chwili uwolniły się od siebie. Był protest, nie była przyjęta kara dwóch obrotów, protest został złożony do KR. Sternik Hevety dostał DSQ, Innej przyznano zadośćuczynienie (RDG) i punkty ze średniej z dotychczas rozegranych wyścigów. Po długim rozpatrywaniu protestu nareszcie mogło się odbyć zakończenie.

    Wyniki regat:
    1. Follow Me Szymon Mirecki 1 1 1 1 DNC 4
    2. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 2 3 3 3 1 9
    3. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz DNF 2 2 2 3 9
    4. Nieuchwytny Cel Mariusz Sternicki 5 3 4 4 2 13
    5. Błękitny Wiatr Michał Nischk 3 5 5 5 4 17
    6. Misja Wojciech Chodkowski 4 6 6 6 DNF 22
    7. Uśpiony Grom Maciej Machnik 6 7 7 7 5 25
   

Puchar Prezesa WOZŻ

7 - 8 czerwca 2013

    W weekend 7-8 czerwca odbyły się pierwsze regaty z cyklu GRAND PRIX Warszawy 2014 o Puchar Prezesa WOZŻ. Do regat zgłosiło się 17 jachtów, z czego Tang było 7.
    W sobotę wiało ledwie - ledwie (1B, czasem 2B), jednak SG Regat Marek Gałaj zrealizował w pełni plan rozgrywania wyścigów.
    Każdy z sobotnich 3 wyścigów był inny. Najkrótszy składał się z jednego śledzia. Wygrał go Jarek na Ognistym Podmuchu przed Michałem na Błękitnym Wietrze. Obaj bardzo dobrze wystartowali, a na krótkiej trasie, jeśli ktoś zadołował na starcie, nie miał już kiedy odrobić. Najgorzej wyszedł na tym Strażak płynący na Gromie, bo sygnał ostrzeżenia zastał go ponad 200 metrów powyżej linii startu i przy tak słabym wietrze powrót zajął mu prawie 5 minut. Startował gdy pierwsze jachty osiągały już górny znak.
    II wyścig był dwa razy dłuższy - dwa śledzie. Tym razem pierwszy przyszedł na metę Rozwiany Dym przed Follow Me i Ognistym Podmuchem, który bardzo dobrze żeglował w tych słabych warunkach.
    III wyścig ,długodystansowy" był wyścigiem w zasadzie ,średnio-krótkodystansowym", tyle że dłużej trwającym (prawie 50 minut). Był to również Memoriał Jacka Orlińskiego - wyścig liczony ze wspólnego startu w klasyfikacji bezwzględnej dla wszystkich Jachtów i przeliczeniowej.
    Rewelacyjnie wystartował Michał na Błękitnym Wietrze i z dużą przewagą prowadził przez większość trasy. Trochę zamieszania wprowadziła mielizna przy Wyspie Transformatorowej, którą trzeba było opłynąć. Najskuteczniej zatrzymała ona Szymona, który już przebijał się na drugą pozycję, ale Follow Me zahaczył mieczem tak skutecznie, że stanął w poprzek, tracąc kilka miejsc, a nawet wpadła na niego rozpędzona Misja. Ale Szymon błyskawicznie wykaraskał się z opresji i tuż za Wyspą wyszedł na trzecią pozycję. Wiatr zaczął nieźle kręcić i zamiast spodziewanego półwiatru była halsówka do - nazwijmy go - ,dolnego znaku", po którym należało żeglować krótki odcinek 150-200m do mety. W końcowej fazie tejże halsówki powiało po prawej stronie, gdzie znajdował się Follow Me, Dym i Ognisty Podmuch. Zupełnie po macoszemu wiatr potraktował lewą stronę trasy, po której na początku z dużą przewagą, a później z wyraźną stratą żeglował samotnie Błękitny Wiatr.
    Follow Me, Dym i Podmuch osiągnęli rzeczony ,dolny znak" w tej właśnie kolejności (i w bardzo bliskich odległościach między jachtami), po czym natychmiast postawiły spinakery. Pierwszy ruszył Follow Me, a dwa następne jachty poszły tuż za nim. Follow Me co prawda pierwszy ruszył, ale Podmuch i Dym dysponujące maksymalnymi powierzchniami spinakerów po krótkiej szamotaninie w końcu je odpaliły i trzy jachty wpadły na metę w zasadzie równocześnie. Zadecydowała fotokomórka tzn. czujne oko Sędziego Głównego, a zawodnicy sami nie byli w stanie określić, kto pierwszy osiągnął metę. Okazało się, że Dym był o 10-15cm przed Follow, który wyprzedził Podmuch o około 3/4 metra. Był to wyścig "długodystansowy", a wszystkim trzem jachtom zapisany został ten sam czas - 47min 20sek. Gdyby meta była powiedzmy 5m bliżej, układ pierwszej trójki byłby zupełnie inny - zdecydowanie wygrałby Szymon i to przypuszczalnie o dobre pół metra! Rozwiany Dym zgarnął jeszcze puchar w klasyfikacji bezwzględnej wyścigu długodystansowego o Memoriał Jacka Orlińskiego.
    Jednak największym pechowcem tego wyścigu był niewątpliwie Michał na Błękitnym Wietrze, który prowadził przez znakomitą część trasy i to z wydawałoby się wyraźną przewagą ok. 200m, w końcówce spadł na 4 miejsce, kończąc 17sek za pierwszą trójką.
    W niedzielę wiało bardziej zdecydowanie - 3B. Rozegrane zostały 2 wyścigi. W pierwszym (tzn. IV wyścigu regat) po zaciętej walce na trasie, a zwłaszcza na dolnej boi zwycięzcą został Mariusz na Nieuchwytnym Celu, przed Rozwianym Dymem i Follow Me.
    W ostatnim wyścigu trasa została wyraźnie wydłużona. Bardzo dobrze radził sobie Strażak na Uśpionym Gromie. Były momenty, gdy dochodził do górnego znaku jako pierwszy i pewnie skończyłby wyścig na wysokim 3 miejscu, ale na ostatniej halsówce zerwał się naciąg fału foka na windzie i kosztowało to utratę kilku pozycji. Wyścig ten wygrał Dym przed Follow Me i Celem.
    W regatach na pierwszym miejscu sklasyfikowany został Rozwiany Dym - 4pkt., Szymon na Follow Me zajął 2 miejsce - 9pkt. przed Jarkiem na Ognistym Podmuchu - 14pkt. Dzięki wygranej w IV wyścigu Mariusz na Nieuchwytnym Celu wysunął się na 4 miejsce. Tylko jeden punkt podzielił Mariusza (13pkt.) i Michała na Błękitnym Wietrze (14pkt.).
    Strażak w sobotę nie miał dobrego foka, ale w niedzielę już tak i mógłby zająć niezłe miejsce, zwłaszcza w V wyścigu, jednak przeszkodziła mu awaria.
    Wojtek na Misji chyba jeszcze nie ustawił nowego masztu, poza tym często nie mógł się znaleźć w swobodnej sytuacji i był atakowany w dzikim tłumie przez całą gromadę innych jachtów, wyjątkowo często kontaktując się z Podmuchem, Celem i Gromem, a czasami z Follow Me.
    Miejmy nadzieję, że w następnych regatach będzie nas więcej, czekamy na Fate, mając nadzieję, że Rafał zdąży się zwodować.

    Wyniki regat
1. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 5, 1, 1, 2, 1 5 pkt.
    2. Szymon Mirecki Follow Me 3, 2, 2, 3, 2 9 pkt.
    3. Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 1, 3, 3, 4, 5 11 pkt.
    4. Mariusz Sternicki Nieuchwytny Cel 4, 5, 5, 1, 3 13 pkt.
    5. Michał Nischk Błękitny Wiatr 2, 4, 4, 6, 4 14 pkt.
    6. Krzysztof Budek Uśpiony Grom 7, 6, 7, 5, 6 24 pkt.
    7. Wojciech Chodkowski Misja 6, 7, 6, 7, 7 26 pkt.
   

Błękitna Wstęga YKP

21 - 22 września 2013

    Na starcie pojawiło się 41 jachtów, w klasie Tango 8. W sobotę rozegrano 3 wyścigi w tym jeden (II wyścig) ze wspólnego startu o Błękitną Wstęgę YKP. Niestety wiało bardziej "poprzecznie" niż "podłużnie", więc trasa była bez halsówki, albo z 1-2 krótkimi halsami na wysokość przed samą metą.
    Trudno było też żeglować na spinakerze, dodatkowo nierówny szarpiący wiatr 3B w porywach do 4B z mocnymi odkrętkami też nie sprzyjał. Większość jachtów próbowała mimo to stawiać spinakery. Najskuteczniej udawało się to Konradowi na Nieuchwytnym Celu, który dzięki temu wygrał I i II wyścig. Najbardziej widowiskowo żeglował pod spinakerem Wojtek na Misji. Znacznie lepiej w takich warunkach żeglowały jachty genakerowe- Sympathy 600 i Skippi 650. Właśnie załoga Skippi 650 "Mechanik" Michała Bułkina wygrała błękitną wstęgę YKP.
    W III sobotnim wyścigu Mariusz uzyskał pełne porozumienie z Follow Me i po dwóch "dołach" wygrał wyścig.
    W niedzielę wiało nieco słabiej i trochę równiej, ale wiatr choć trochę zmienił kierunek dalej wiał "poprzecznie". W sobotę startowaliśmy w stronę Wierzbicy. W niedzielę w kierunku Nieporętu rozegrano 2 wyścigi choć oba z falstartami generalnymi.
    IV wyścig wygrał Mariusz na Follow Me i dopiero ostatni wyścig miał rozstrzygnąć kolejność w pierwszej trójce, o którą walczyły: Nieuchwytny Cel, Follow Me i Rozwiany Dym. Najskuteczniej w tym wyścigu żeglował Rozwiany Dym i na metę przyszedł z wyraźną przewagą zostając zwycięzcą tych regat (7pkt). Jako drugi finiszował Follow Me po ciężkiej walce z Ognistym Podmuchem i tak Mariusz został sklasyfikowany na II miejscu (9pkt). Nieuchwytny Konrad próbował żeglować bliżej brzegu na mocniejszym wietrze, ale nie przyniosło to spodziewanego efektu, zwłaszcza, że w niedzielę spinakera już nie dało się postawić. Ostatecznie zajął III miejsce (10pkt).
    Jarek na Ognistym Podmuchu dzięki wysokim 3-cim miejscom w II i V wyścigu regaty skończył na IV miejscu (15pkt). Rafał na Fate zaledwie o 1 punkt przegrał z Podmuchem i zajął V miejsce (16pkt). Krzysiek (Strażak) na Uśpionym Gronie z młodzieżową załogą potrafił zaskoczyć w I i III wyścigu zajmując wysokie 3 miejsce, ale załapał też "doły" i w efekcie wylądował na VI miejscu (18pkt).
    Bardzo ambitnie walczył Wojtek na Misji. Szczególnie kursy spinakerowe płynął niezwykle odważnie, w końcu urwał róg szotowy spinakera. Drugiego dnia niestety nie mógł wystartować i regaty ukończył na VII miejscu (29pkt).
    W regatach tych pojawiło się Tango dotychczas nie startujące w Grand Prix Warszawy. Tango Mira z ciężkim 300kg mieczem zamknęło stawkę (VIII miejsce- 30pkt), choć na trasie Michał Wójcik nawiązywał równorzędną walkę z Gromem, Fate i Misją, a więc jacht po niewielkim przygotowaniu może z powodzeniem startować w regatach.

    Wyniki regat:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 2 2 2 2 1 7 pkt
    2. Follow Me Mariusz Sternicki 5 5 1 1 2 9 pkt
    3. Nieuchwytny Cel Konrad Masłowski 1 1 5 4 4 10 pkt
    4. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 6 3 4 5 3 15 pkt
    5. Fate Rafał Iwanicki 4 4 5 3 5 16 pkt
    6. Uśpiony Grom Krzysztof Budek 3 7 3 6 6 18 pkt
    7. Misja Wojciech Chodkowski 7 6 7 dnc dnc 29 pkt
    8. Mira Michał Wójcik 8 8 8 7 7
   

Puchar Prezesa TRADE TRANS

14 - 15 września 2013

    Regaty odbyły się w Jachrance. Startowało 20 jachtów, z czego 7 w klasie Tango. Wiało bardzo słabo. 1 - 2 o B.
    W sobotę rozegrano 2 wyścigi, oba praktycznie na trasie "żużlowej" - bez halsówki. I wyścig odbył się na trasie skróconej (jeden śledź, od razu przy stracie podany został sygnał, że trasa jest skrócona) i trwał zaledwie 13 minut. Przy tak krótkiej trasie trudno jest odrobić jakiś błąd. Dwa jachty prowadzące wyścig (Follow Me i Rozwiany Dym) uwikłane walką miedzy sobą na ostatnim znaku straciły kilkanaście metrów podczas okrążenia znaku, co znakomicie wykorzystał Konrad na Nieuchwytnym Celu i pierwszy przeciął linę mety. Mariusz na Follow Me był II, a Rozwianego minęła jeszcze Misja.
    II wyścig był już na pełnej trasie - dwa śledzie. Tym razem wygrał Rozwiany Dym przed Follow Me i Misją - Nieuchwytny Cel był IV.
    III wyścig po przedstawieniu trasy (2 wyścigi były w kierunku mostu, III w kierunku zapory ), nareszcie dał trochę halsówki, ale wiatr był coraz słabszy. W końcu gdy pierwsze jachty ( Rozwiany Dym, Misja i Fate ) były prawie na mecie wyścig został przerwany. bo zerwała się boja. Trochę szkoda, bo w zasadzie wszystkie Tanga już ominęły tą boję i w klasie Tango można było ten wyścig dokończyć a przerwać dla klas T i Omega, które były jeszcze daleko od dryfującego znaku.
    W niedzielę start miał się odbyć o godzinie 10, został przesunięty na godz. 11, a potem jeszcze odroczony bo były trudności z ustawieniem boi startowej. Znowu szkoda, że nie zostały wykorzystane warunki, bo od godziny 10 do 12 wiało a potem już nie. Odbył się tego dnia tylko jeden wyścig. Wygrał go Mariusz na Follow Me wygrywając tym samym całe regaty ( 5pkt ), drugi przyszedł Rozwiany Dym wyprzedając tuż przed metą Jarka na Ognistym Podmuchu. Tym samym Rozwiany Dym skończył regaty na II miejscu ( 7pkt ). III miejsce w regatach otrzymał Konrad na Nieuchwytnym Celu ( 9 pkt ).
    Wojtek na Misji zaklasyfikowany została na IV miejscu ( 11pkt ) chodź bardzo zawiedziony był przerwaniem ostatniego sobotniego wyścigu, w którym płynął na pewnym drugim miejscu, co dawało by mu miejsce na podium.
    Jarek na Ognistym Podmuchu niedzielny wyścig może zaliczyć do bardzo udanych - przez prawie cały czas walczył z Follow Me o pierwsze miejsce, jednak Follow Me pierwszy wyszedł z dolnego znaku, a na ostatniej prostej Rozwiany Dym lepiej rozegrał halsówkę i ostatecznie Podmuch-Sekstant zajął ostatecznie V miejsce w regatach ( 13 pkt ).
    Bardzo dobrze sobie radziła na trasie Kasia Omelańczuk startująca na Uśpiącym Gromie. Uzyskała VI miejsce ( 19 pkt ). Największego pecha miał Rafał na Fate - w przerwanym sobotnim wyścigu był już blisko mety na trzeciej pozycji, w niedzielnym natomiast prezentował widowiskowy sposób stawiania spinakera rogiem szotowym do góry. W efekcie zajął VII miejsce ( 20 pkt ).

    Wyniki Regat":
    1. Follow Me Mariusz Sternicki 2,2,1 5 pkt
    2. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 4,1,2 7pkt
    3. Nieuchwytny Cel Konrad Masłowski 1,4,4 9pkt
    4. Misja Wojciech Chodkowski 3,3,5 11pkt
    5. Ognisty Podmuch Jarek Wąsowski 5,5,3 13pkt
    6. Uśpiony Grom Katarzyna Omelańczuk 6,6,7 19pkt
    7. Fate Rafał Iwanicki 7,7,6 20pkt
   

Mistrzostwa Warszawy Jachtów Kabinowych

7-8 września 2013

    Na starcie stanęło 43 jachty w 9 klasach, z których najliczniejsze były T2, Delphia 24 i Tango - po 7 jachtów. Pogoda była wyśmienita. Udało się przeprowadzić wszystkie zaplanowane wyścigi: 4 w sobotę i 3 w niedzielę. W sobotę wiało nieco słabiej 2-3B. Nieco mocniej w niedzielę ale siła wiatru nie przekraczała 3B. Przy bezchmurnym niebie, ale bez upału żeglowanie sprawiało prawdziwą przyjemność. Ciekawe trasy (trapezy z pętlą zewnętrzną) i kręcący wiatr z różnymi niespodziewanymi odkrętkami sprawiało, że stawka niejednokrotnie tasowała się na trasie.
    Po 4 sobotnich wyścigach w klasie Tango wyłoniła się wyraźna czołówka: na czele stawki znajdowały się dwa jachty z tą samą ilością punktów (7pkt): Follow Me i Rozwiany Dym (po 2 wygrane wyścigi, jedno miejsce II i jedno III). Dość pewne III miejsce zajmował Konrad na Nieuchwytnym Celu (10pkt). Na kolejnych miejscach różnice między Fate, Uśpionym Gromem, Misją i Ognistym Podmuchem były bardzo niewielkie- wszystko miało rozstrzygnąć się w niedzielę.
    W sobotę po wyścigach poczęstunek był bardzo zacny a wieczorem spora część towarzystwa zebrała się przy ognisku, gitarze i szantach.
    W niedzielę odbyły się wszystkie 3 wyścigi. Dwa z nich wygrał Rozwiany Dym a jeden Follow Me, który spóźnił się na pierwszy start o 200 metrów i na krótkiej trasie nie był w stanie nic odrobić przez co zajął 7 miejsce w tym wyścigu. W ten sposób walka o I miejsce została rozstrzygnięta. Tytuł Mistrza Warszawy przypadł załodze Rozwianego Dymu- 8pkt, a załoga Follow Me została Wicemistrzem Warszawy- 10pkt. Nieuchwytny Konrad umocnił się na III miejscu zajmując 4,3,3 miejsca w wyścigach (20pkt).
    O dwa miejsca w stosunku do wyników sobotnich awansował Wojtek na Misji dzięki bardzo dobremu wynikowi w IV wyścigu- przez większą część trasy prowadził, ale w końcu był drugi na mecie, zajmując ostatecznie IV miejsce (27pkt).
    O zaciętości zmagań świadczy punktacja: 3 jachty na miejscach V, VI, VII po 7 wyścigach skończyły regaty mając po 29pkt. Z tej trójki najwyższe miejsce w wyścigu miał Rafał na Fate (2 miejsce w II wyścigu) został więc sklasyfikowany na V miejscu w regatach. Mariusz w V wyścigu miał miejsce 3, a więc w regatach przypadło mu miejsce VI. Jarek na Ognistym Podmuchu miał najlepsze miejsca 4 (w 3 wyścigach), a więc musiał być sklasyfikowany na VII miejscu.

    Wyniki regat:
    1. Rozwiany Dym Jacek Paluszkiewicz 1,3,2,1,1,1,2 8pkt
    2. Follow Me Szymon Mirecki 3,1,1,2,7,2,1 10pkt
    3. Nieuchwytny Cel Konrad Masłowski 2,6,5,3,4,3,3 20pkt
    4. Misja Wojciech Chodkowski 7,7,3,4,2,5,6 27pkt
    5. Fate Rafał Iwanicki 6,2,6,5,6,7,4 29pkt
    6. Uśpiony Grom Mariusz Sternicki 5,5,4,6,3,6,7 29pkt
    7. Ognisty Podmuch Jarosław Wąsowski 4,4,7,7,5,4,5 29pkt
   
   

Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych

Giżycko 15-18 sierpnia 2013

   
    W tym roku dopisała zarówno pogoda jak i organizatorzy. Wysokie wpisowe (100 zł jacht i po 40 zł każdy członek załogi, co w sumie w klasie Tango dawało 260-300 zł) tym razem przełożyło się na znacznie lepszą organizację imprezy. Wydzielona keja dla jachtów regatowych oraz poczęstunek z grilla w piątek i w sobotę usatysfakcjonował zawodników zmęczonych zmaganiami na wodzie.
    W piątek po prawie 3 godzinach oczekiwania na wiatr i przestawianiu tras, Komisja Regatowa dała za wygraną i przełożyła wyścigi na dzień następny. Trochę szkoda, bo po południu można było rozegrać 1-2 wyścigi, ponieważ wiało już regularne 2RB ze stałego kierunku.
    W sobotę powiało z początku 2-3RB (I i II wyścig), potem po korekcie trasy wiało już 4RB.
    I i II wyścig wygrał Rozwiany Dym, ale przy silniejszym wietrze maszt ustawiony na słaby wiatr zaczął się dziwnie zachowywać. Dym wycofał się z wyścigu i załoga spędziła ten czas pracując przy regulacji takielunku, choć nie przyniosło to spodziewanego efektu.
    Follow Me zajął II miejsce w pierwszym wyścigu, przegrywając na ostatnich metrach. W drugim wyścigu po dotknięciu znaku i przyjęciu kary przypłynął dopiero szósty. W kolejnych wyścigach żeglował pewniej i szybko odrabiał straty.
    Znakomicie żeglował Konrad na Nieuchwytnym Celu, zajmując 3 i 2 miejsce w dwóch pierwszych wyścigach. Później Konrad wygrał III wyścig, gdy warunki się zmieniły i wiało mocniej, jednak w IV miał awarię napinacza foka - w wyniku tego zajął 8 miejsce, jednak V wyścig znów wygrał. W ten sposób Konrad po 5 wyścigach sobotnich był na I miejscu z liczbą 7 pkt. Szymon na Follow Me uzbierał 8pkt., a Rozwiany Dym 10 pkt.
    Z wyścigu na wyścig coraz lepiej żeglował Radek na Soulu, który po dwóch latach przerwy musiał najpierw przećwiczyć załogę.
    W niedzielę rozegrano 2 wyścigi przy słabym wietrze ~2RB. Tym razem załoga Szymona naprawdę wzięła się w garść i Follow Me wygrał oba wyścigi z wyraźną przewagą. Równie pewnie na drugim miejscu przypłynął Radek na Soulu, a Dym dwa razy przyszedł na III miejscu.
    Po dramatycznej walce Nieuchwytnego Celu z Uśpionym Gromem, Mariusz na Gromie był dwa razy czwarty, a Konrad oba wyścigi ukończył na piątym miejscu.
    Mimo, że w międzyczasie sporo się działo, ostatecznie wszystko wróciło do normy - znowu wygrała załoga Szymona (10pkt.).
    Rozwiany Dym szczęśliwie przesunął się na II pozycję (16pkt.), a wyraźnie rozczarowany Konrad na Celu musiał zadowolić się III miejscem (17pkt.), choć przy silniejszym wietrze zapewne byłby wyżej.
    Radek na Soulu zajął IV miejsce, choć bardzo niewiele brakowało mu do podium (18pkt.).
    Mariusz na Uśpionym Gromie żeglował bardzo równo, w IV wyścigu zajął nawet II miejsce i ostatecznie regaty ukończył na V pozycji (25pkt.), choć miał większe oczekiwania. Wojtek na Misji, żeglujący z masztem "po wypadku" zajął VI miejsce z sumą 31 pkt. (3 tygodnie wcześniej burza rozwinęła foka i silne szarpania spowodowały przegięcie masztu, który następnie był prostowany między drzewami i naprawiany zakładką wzmacniającą).
    Jarek na Ognistym Podmuchu, który przywiózł jacht z Zalewu tylko na te regaty, zajął VII miejsce (36 pkt.), z czego nie był zachwycony. Miło jednak, że przyjechał i był tam z nami.
    Rafał na Fate nie wziął udziału w pierwszych dwóch wyścigach, co bardzo odbiło się na punktacji (tylko 1 wyścig był odrzucany), później żeglował ze zmiennym szczęściem (miejsca od 8 do 4), co dało mu VIII miejsce w regatach (41 pkt.).
    Skromnym bohaterem tych regat jest Jacek Krasnodębski na Pielgrzymie. Przypływa na Mistrzostwa Polski doskonale zdając sobie sprawę, że jego bardzo turystyczny jacht z obrotowym mieczem i ponad 25-letnimi żaglami (bez spinakera), nie ma szans nawiązania walki z jachtami przygotowanymi do regat.
    Pielgrzym nigdy nie walczy z przeciwnikami (choć ma bardzo udane starty - startował bezpośrednio po sygnale startu z pierwszej linii i z dobrej pozycji), ale zawsze walczy do końca. z Komisją Regatową, która często zamyka mu metę zanim ukończy, albo zabiera boje trasy zanim Pielgrzym do nich dopłynie. W tym roku Jacek wygrał z Komisją 4:3 - 4 razu udało musię zmieścić przed zamknięciem mety, a 3 razy Komisja była szybsza. Raz nawet statek KR zdążył już wrócić do portu, gdy Pielgrzym dzielnie walczył na trasie. Zajął oczywiście IX miejsce (54 pkt.), ale był z nami i chwała mu za to!
    Rozdanie pucharów i medali odbyło się w niedzielę po wyścigach. Jak zwykle organizatorzy byli zaskoczeni, że w klasie Tango załoga liczy 5 osób - przygotowali po 4 medale. Zostawiliśmy jednak namiary i mają dosłać brakujące sztuki. Niektórzy z zawodników podczas zakończenia regat dowiedzieli się, że VI wyścig, tj. pierwszy niedzielny, rozgrywany był o Błękitną Wstęgę Jeziora Niegocin (w każdej klasie). W klasie Tango zdobył ją Follow Me; Szymon został udekorowany piękną szarfą i było mu bardzo do twarzy.
    W Mistrzostwach startowały 53 jachty, w tym 9 w klasie Tango, co jest całkiem niezłym wynikiem. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie nas więcej.

    Wyniki regat:
    Sternik Nazwa jachtu Miejsca w wyścigach Punkty
    Szymon Mirecki Follow Me 2, 6, 2, 1, 3, 1, 1 10
    Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 1, 1, DNF, 3, 5, 3, 3 16
    Konrad Masłowski Nieuchwytny Cel 3, 2, 1, 8, 1, 5, 5 17
    Radomił Maciak Soul 5, 7, 3, 4, 2, 2, 2 18
    Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 4, 5, 6, 2, 7, 4, 4 25
    Wojciech Chodkowski Misja 6, 4, 4, 5, 6, DNF, 6 31
    Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 7, 3, 5, 7, 8, 7, 7 36
    Rafał Iwanicki Fate DNC, DNC, 7, 6, 4, 6, 8 41
    Jacek Krasnodębski Pielgrzym 8, DNF, 8, 9, 9, DNF, DNF 54
   

Puchar Prezesa PZŻ

3 - 4 sierpnia 2013

    W regatach o Puchar Prezesa PZŻ w sobotę 3 sierpnia odbyły się 3 wyścigi, w niedzielę 4 sierpnia kolejne dwa. Sobotnie wyścigi były również traktowane jako impreza sama w sobie - Arefiew Familia Cup. Za jedno wpisowe wynoszące 100 zł było się sklasyfikowanym w obu imprezach.
    Zarówno w AFC jak i w Pucharze Prezesa PZŻ kolejność czterech startujących Tang była taka sama. Regaty AFC zdecydowanie wygrał Rafał na Fate (3pkt.), przed Przemkiem Stańczykiem na Haze - Albatros (7pkt.), Andrzejem Składem na Łóbódóbó (8pk.) i Szymonem Szczepańskim na Morelowym Psie (12pkt.).
    W Pucharze Prezesa PZŻ różnice były tylko w ilości punktów (4, 8, 12, 13 pkt. po pięciu wyścigach z 1 odrzutką) kolejność sterników w klasyfikacji nie uległa zmianie.
   

7 cudów Mazur

    Startowaliśmy w 2 imprezach z cyklu "7 cudów Mazur". Są to regaty w klasie otwartej - wszyscy startują razem, wśród jachtów kabinowych trafiają się Sympatie i Omegi, nie używa się żagli dodatkowych.
    W Giżycku rozegrano 3 wyścigi. Wiesiek Zmysłowski na Nieuchwytnym Celu był piąty, a Daniel Janiak na Uśpionym Gromie dwunasty na 24 jachty.
    W Nidzie "Pod Dębem" rozegrano tylko 1 wyścig, prawie bez wiatru. Daniel na Gromie był czwarty, a Wojtek na Misji piąty na 21 jachtów startujących.

Puchar Burmistrza Wyszkowa

29 - 30 czerwca 2013

    Regaty odbyły się 29-30 czerwca w YKP Nieporęt. Na starcie stanęły 34 jachty - całkiem sporo w porównaniu z ostatnimi sezonami. Tang było 7.
    W sobotę przeprowadzono 4 wyścigi przy bardzo słabym wietrze 1-2RB. Poza tym wiatr był "rzadki" i trochę kręcił. Tylko jeden wyścig odbył się na pełnej trasie trójkąt - śledź. Pozostałe były skracane po trójkącie.
    Trzy wyścigi wygrał Rozwiany Dym, a jeden - Szymon na Follow Me (II wyścig, w którym zresztą były największe przetasowania). W wyścigu tym sytuacja zmieniała się diametralnie - najpierw prowadzenie objął Wojtek na Misji, ale ostatecznie ukończył piąty. Mariusz na Uśpionym Gromie z ostatniej boi wyszedł pierwszy, a ukończył jako trzeci. Szymon, który na ostatnią prostą wyszedł z boi szósty, lepiej wykorzystywał wszystkie tchnienia wiatru i wygrał wyścig.
    W niedzielę odbył się jeden wyścig - ale za to długodystansowy (i to jak długo!). Start był w pobliżu Nieporętu, potem Wyspa Transformatorowa prawą burtą, boja prawie pod Serockiem (prawą burtą!) i meta w główkach portu Nieporęt.
    Tym razem wiało 3-4RB, nawet trochę padało, a ciemne chmury wokół horyzontu nie zapowiadały nic dobrego. Wyścig był rzeczywiście długi, w dodatku trzeba było trochę pomyśleć nad trasą, aby ominąć mielizny. Niektórzy wybierali drogę najszybszą, inni najbezpieczniejszą - po farwaterze. Wyścig powinien wygrać Mariusz na Uśpionym Gromie, ale źle zrozumiał stwierdzenie SG, że meta jest w główkach portu i kilka metrów prze nią zawrócił na patelnię, będąc przekonanym, że ukończył wyścig (tymczasem meta była kilka metrów dalej między bojkami ograniczającymi wejście do portu). Wojtek na Misji, a tuż za nim Konrad na Nieuchwytnym Celu, wjechali więc do portu przekraczając metę i kończąc wyścig na I i II pozycji. Mariusz w końcu się zorientował i zawrócił do portu osiągając ostatecznie III miejsce w tym wyścigu.
    Regaty wygrała załoga Rozwianego Dymu, zapewniając sobie wygraną już po 4 sobotnich wyścigach (7pkt.). II miejsce w regatach przypadło Konradowi (Nieuchwytny Cel - 11pkt.), co może zawdzięczać trochę pomyłce Mariusza z Uśpionego Gromu na mecie wyścigu długodystansowego. Mariusz przy tej samej ilości punktów (11pkt.) sklasyfikowany został na II miejscu. Z 14 punktami na IV miejscu znalazł się Jarek (Ognisty Podmuch). Dzięki szczęśliwej wygranej w ostatnim wyścigu Wojtek z Misji skończył regaty na V miejscu z tą samą ilością punktów (15 pkt.) co Szymon (Follow Me - 15 pkt.).
    Stawkę jachtów klasy Tango sklasyfikowanych w regatach zamknął Rafał na Fate, który startował tylko w trzech wyścigach z pięciu i w dodatku w ostatnim się wycofał (27 pkt.).

    Wyniki regat:
    Jacek Paluskziewicz Rozwiany Dym 1, 4, 1, 1, 6 7pkt
    Konrad Masłowski Nieuchwytny Cel 4, 5, 3, 2, 2 11pkt
    Marcin Sternicki Uśpiony Grom 2, 3, 4, 3, 3 11pkt
    Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 3, 2, 5, 4, 5 14pkt
    Wojtek Chodkowski Misja 6, 6, 2, 6, 1 15pkt
    Szymon Miercki Follow Me 5, 1, 5, DNF, 4 15pkt
    Rafał Iwanicki Fate DNF, DNF, 6, 5, DNF 27pkt

Regaty Świętojańskie

22 - 23 czerwca 2013

    Regaty odbyły się w dniach 22-23 czerwca w Wodniku. Było sporo zamieszania. Brak zawiadomienia o regatach i instrukcji żeglugi. Wpisowe było "na gębę" i czasem co innego mówił organizator a co innego Sędzia Główny. Dyskusja czy wyścig długodystansowy powinien być liczony normalnie w klasach i dodatkowo jako generalka czy tylko w generalce a w klasach już nie była bardzo gorąca. Oczywiście dyskusja była po wyścigu. Ci którzy zajęli dobre miejsca byli zdania, że wyścig powinien się liczyć w klasach, a ci którzy zadołowali uważali, że absolutnie nie. Ostatecznie wyścig był liczony w klasach a dla zwycięzcy w generalce puchar który wygrał na Sympathy Łukasz Dakszewicz.
    Znowu wiało słabo. W sobotę rozegrano 4 wyścigi, w niedzielę 2. Zwłaszcza w sobotę żeglowania było dużo: od godz. 13 do prawie godz. 19.
    W regatach jak na obecne trudne czasy jachtów było całkiem sporo: 26 w tym 9 w klasie Tango. Pod nieobecność Szymona załoga Rozwianego Dymu nie miała większych problemów- 5 wygranych wyścigów i jedno miejsce II (do odrzutki) dało zdecydowanie I miejsce (5 pkt). Bardzo dobrze na słabych wiatrach żeglował Mariusz na Uśpionym Gromie- wygrał V wyścig, dwa II miejsca i dwa III miejsca (z jednym IV miejscem odrzucanym) dało pewne II miejsce regatach (11pkt).
    O III miejsce walka była bardzo zacięta. Miejsce to ostatecznie przypadło Jarkowi na Ognistym Podmuchu (18pkt), na IV miejscu regaty zakończył Wojtek na Misji (19pkt), a na V Strażak na Follow Me z tą samą ilością punktów.
    Tym razem zdecydowanie gorzej poszło Konradowi na Nieuchwytnym Celu- dopiero VI miejsce (24pkt), na pewno wolałby trochę mocniejszy wiatr.
    Rafał na Fate żeglował tylko w 2 pierwszych wyścigach zajmując VII miejsce.
    W regatach wzięły udział 2 jachty Tango turystyczno-szkoleniowe reprezentujące Pro-Skippers Club. Prowadząc szkolenie na żeglarza zgłosiły się do regat, zapłaciły wpisowe i wystartowały tylko w jednym wyścigu. Walczyły zawzięcie- widać, że mają wiele entuzjazmu dla regat, udało im się nawet objechać. TUKANA, który zawsze ma zaszczytny przywilej niesienia CZERWONEJ LATARNI REGAT.

    Wyniki regat: 1. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 1,1,1,1,2,1 5pkt
    2. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 3,4,2,2,1,3 11pkt
    3. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 5,2,3,4,6,4 18pkt
    4. Wojciech Chodkowski Misja 7,6,5,3,3,2 19pkt
    5. Krzysztof Budek Follow Me 2,3,4,5,5,6 19pkt
    6. Konrad Masłowski Nieuchwytny Cel 4,5,6,6,4,5 24pkt
    7. Rafał Iwanicki Fate 6,7,DNS,DNC,DNC,DNC 43pkt
    8. Katarzyna Jagielska Pro-Skippers 2 8,DNC,DNC,DNC,DNC,DNC, 48pkt
    9. Pola Jarzębska Pro-Skippers 3 9,DNC,DNC,DNC,DNC,DNC, 49pkt
   

Puchar Klasy Tango

8 - 9 czerwca 2013

    Regaty odbyły się 8-9 czerwca 2013, a nie jak planowano we wrześniu, w Nieporęcie (YKP- Spójnia) a nie jak planowano w Lagunie. Rozegrano je na Patelni no i bardzo dobrze.
    Tym razem mieliśmy już własne boje z logo klasy Tango. Statkiem Komisji Regatowej działającej w składzie: Mira, Szymon, Jacek dzięki uprzejmości Grzesia Guzowskiego była 16-to tonowa Mewa- znakomity statek do sędziowania regat.
    Na starcie stanęło 20 jachtów w klasach: T, T1, T2, Sympathy, Tango oraz tylko w sobotę w ramach AZS Saling Cup i Akademickich Mistrzostw Warszawy 8 jachtów klasy Laser Bahia.
    W sobotę wiatru było niewiele, ale jakoś udało się przeprowadzić 2 wyścigi. Był nawet start do 3 wyścigu, ale wyścig ten został przerwany bo wiatr się wyłączył. Komisja miała nadzieję na przeprowadzenie jeszcze wyścigów w sobotę (bo plan był 4wyścigi w sobotę i 2 w niedzielę) ale po sygnale przerwania III wyścigu większość jachtów wybrała wolność i spłynęła do swoich portów. Wiatr pojawił się co prawda, ale dopiero po 2 godzinach.
    Po sobotnich wyścigach z 3 punktową przewagą pewnie prowadził Mariusz na Uśpionym Gromie (I i II miejsce- 3pkt.), przed Wojtkiem na Misji i Michałem na Rozwianym Dymie (po 6 pkt). Tuż za nimi był Rafał na Fate (7pkt.).
    W niedzielę udało się w przerwach między burzami przeprowadzić 2 wyścigi- przy czym ostatni był skrócony bo znowu blisko grzmiało. Tym razem wiatru było wystarczająco- około 3oB, niektórzy nawet zmienili żagle na mniejsze. Zupełnie inne warunki niż w sobotę przemieszały całą stawkę. Najlepiej udało się te warunki wykorzystać Konradowi na Nieuchwytnym Celu- wygrał III i IV wyścig uzyskując prowadzenie w regatach (5 pkt.). Wojtek na Misji utrzymał II miejsce a Michał na Rozwianym Dymie III miejsce (obaj po 7 pkt, decydowało jedno miejsce lepsze).
    Dopiero na IV miejscu sklasyfikowany został Mariusz na Uśpionym Gromie, który dwa razy ukończył wyścigi na V miejscu - 8 pkt. (choć wystarczyło jedno IV, żeby zmieścił się na podium).
    Rafał na Fate był trochę zdziwiony, że z miejsc 4,3,4,3 wyszło mu dopiero V miejsce. Monika na Ognistym Podmuchu praktycznie zaliczyła tylko I wyścig, w II zmyliła trasę a w niedzielę nie mogła już startować i tym samym została sklasyfikowana. w pierwszej szóstce regat.
    Puchar dla pechowca otrzymał Mariusz, który przez całą sobotę czuł słodki smak zwycięstwa a w niedzielę bolesną gorycz porażki.

    Wyniki regat

    1. Konrad Masłowski Nieuchwytny Cel 3,DNF,1,1 5pkt
    2. Wojtek Chodkowski Misja 5,1,2,4 7pkt
    3. Michał Wójcik Rozwiany Dym 2,4,3,2 7pkt
    4. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 1,2,5,5 8pkt
    5. Rafał Iwanicki Fate 4,3,4,3 10pkt
    6. Monika Protasiuk Ognisty Podmuch 6,DNF,DNC,DNC, 20pkt

    Ranking po 2 imprezach:

    1. Konrad Masłowski Nieuchwytny Cel 17pkt
    2. Szymon Mirecki Follow Me 10pkt
    3. Wojtek Chodkowski Misja 9pkt
    4. Michał Wójcik Rozwiany Dym 5pkt
    5. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 5pkt
    6. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 4pkt
    7. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 3pkt
    8. Rafał Iwanicki Fate 2pkt
    9. Monika Protasiuk Ognisty Podmuch 1pkt
   

Regaty o Puchar Prezesa WOZŻ

1 - 2 czerwca 2013

    Regaty rozegrane zostały w dniach 1-2czerwca 2013. 37 jachtów startowało w 8 klasach: T, T1, T2, Hornet, Skippi, Sympathy, Delphia.
    W sobotę SG Igor Rubikowski przeprowadził 4 wyścigi. 3 z nich wygrał Szymon na Follow Me i raz był II-gi, zostając ostatecznie zwycięzcą regat. Duży pech spotkał załogę Rozwianego Dymu, która prowadząc w III wyścigu tuż przed metą uprzejmie przepuściła dwa jachty gdy pod czas ostatniego zwrotu na wiatr karabińczyk szotów foka wpiął się w babysztag i jacht zamiast płynąć w kierunku mety stanął zgrabnie w dryfie. Na dokładkę Rozwiany Dym po przekroczeniu mety III wyścigu pożeglował spokojnie do portu święcie wierząc, że w sobotę miały być 3 wyścigi.
    Tymczasem wystartował IV wyścig. Wygrał go Konrad na Nieuchwytnym Celu, dzięki czemu przesunął się na II miejsce w regatach. Na III miejscu regaty skończył Jarek na Ognistym Podmuchu z uczącą się regat załogą. Rozwiany Dym zakończył regaty po za podium- na IV miejscu. O miejsce V trwała zażarta walka między Mariuszem na Uśpionym Gromie a Wojtkiem na Misji. Przy remisie punktowym decydowało jedno miejsce lepsze- Misja została sklasyfikowana na V a Uśpiony Grom na VI miejscu.
    W niedzielę wyścigów nie było, bo wiatr nie chciał współpracować, tak że regaty skończyły się po 4 wyścigach sobotnich.

    Wyniki regat

    1. Szymon Mirecki Follow Me 1,1,1,2 3pkt
    2. Konrad Masłowski Nieuchwytny Cel 4,2,4,1 7pkt
    3. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 3,4,2,3 8pkt
    4. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2,3,3,DNC 8pkt
    5. Wojtek Chodkowski Misja 6,5,6,4 15pkt
    6. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 5,6,5,5 15pkt
   

Puchar Szefa Sztabu Generalnego

29 - 30 września 2012

    Regaty "ostatniej szansy" dla tych, którzy mieli jeszcze szansę na poprawę pozycji odbyły się w ostatni weekend września (29-30.09.2012) przy świetnej żeglarskiej pogodzie. W sobotę rozegrano 3 wyścigi przy wietrze do 3OB, natomiast w niedzielę 2 wyścigi przy wietrze zdecydowanie mocniejszym 4-5OB.
    W sobotę o I miejsce w regatach walczyły 2 jachty: Follow Me i Rozwiany Dym. Prowadzący od poprzednich regat Follow Me miał minimalną przewagę 1,5pkt możliwą do odrobienia gdyby Rozwiany Dym wygrał te regaty. W sobotę nie udało się tego rozstrzygnąć, choć Szymon wygrywając I i III wyścig był w lepszej sytuacji niż Rozwiany Dym, który wygrał II wyścig. Wszystko miało się rozstrzygnąć w niedzielę.
    Bardzo dobrze żeglował w sobotę Mateusz Probola, który od kilku lat tęskni do własnego jachtu. Tym razem żeglując na Niebieskim Wietrze (tak została zapisana nazwa jachtu w oficjalnych wynikach regat) po wyścigach sobotnich zajmował dobre III miejsce z 2pkt przewagi nad konkurentami.
    Zmiana warunków wietrznych w niedzielę spowodowała spore przetasowania stawki. Wyścig zaplanowany na godzinę 10.00 rozpoczął się nieco wcześniej i większość jachtów spóźniła się na start (zwłaszcza, że statek Komisji stał daleko od portu regat). Najgorzej wyszedł na tym Rozwiany Dym, który zmieniając żagle na mniejsze spóźnił się na start przeszło 3 minuty. Potem co prawda szybko odrabiał straty i wyścig skończył na 4 miejscu dającym mu pewne II miejsce w regatach, ale przy wygranej Follow Me w tym wyścigu Grand Prix Warszawy 2012 zostało rozstrzygnięte. Szymon postawił jeszcze "kropkę nad i" i wygrał sobie ostatni V wyścig.
    Mateusz na Niebieskim Wietrze nie zmienił odpowiednio wcześniej foka na mniejszego i spadł z III na IV miejsce. Wykorzystał to Rafał na Fate, który zajmując w 2 ostatnich wyścigach II i III miejsce wskoczył na III miejsce podium.
    Jarek na Ognistym Podmuchu w sobotę miał przygodę ze spinakerem w II wyścigu. Po zrzuceniu spinakera użył go jako dryfkotwy (spinaker ciągnięty w wodzie za rufą ma duży wpływ na utratę prędkości!) i przyszedł na metę na VIII miejscu. W niedzielę walczył dzielnie, w IV wyścigu przez długi czas był nawet przed Follow Me, ale potem spadł na III miejsce. W regatach zajął miejsce V.
    W ostatnim wyścigu odzyskał formę Wojtek na Misji zajmując II miejsce tuż za Follow Me, ale przy gorszych wynikach sobotnich i DSQ w IV wyścigu ostatecznie wylądował na VI miejscu.
    Strażak na Nieuchwytnym Celu nie miał odpowiednio małych żagli (wszystkie mniejsze podarły się na jakiejś silnowiatrowej firmówce) i walczył bardziej o dopłynięcie do mety niż o wynik. Ostatecznie dało mu to VII miejsce.
    Bardzo rozsądnie zrobił Mariusz Sternicki- sternik Uśpionego Groma. W wyścigach niedzielnych mając dość przypadkową świeżą załogę postanowił nie ryzykować i nie wystartował. Przez co z VII spadł na VIII miejsce.
    Na zakończenie regat zwycięzcom we wszystkich klasach wręczono puchary. Stowarzyszenie Klasy Tango było fundatorem pucharów w klasie Tango, w innych klasach organizator zapewnił puchary. Natomiast kilka z załóg naszych Tang zostało wylosowanych i otrzymały nagrody: korkowy breloczek do kluczy z dołączoną do niego nawigacją GPS- gratulacje dla szczęśliwców.
    Zwycięska załoga Follow Me niczym w F1 strzeliła szampanem fetując ostateczne zwycięstwo w Grand Prix Warszawy 2012.

    Wyniki regat

    1. Szymon Mirecki Follow Me 1,2,1,1,1 4pkt
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2,1,2,4,DNS 9pkt
    3. Rafał Iwanicki Fate 3,5,5,2,3 13pkt
    4. Mateusz Probola Niebieski Wiatr 5,3,3,5,6 16pkt
    5. Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 4,8,4,3,5 16pkt
    6. Wojciech Chodkowski Misja 6,4,6,DSQ,2 18pkt
    7. Krzysztof Budek Nieuchwytny Cel 8,7,7,DSQ,4 26pkt
    8. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 7,6,8,DNS,DNS 30pkt
   

Puchar Burmistrza Wyszkowa

22 - 23 września 2012

    Regaty rozegrane zostały 22-23 września 2012. Na starcie stanęło 27 jachtów, klasa Tango jako najliczniejsza liczyła 8 załóg. Trudny akwen- płycizny naprzeciw Laguny i wiatr 4oB z kierunku SE sprawiał trudności zarówno Komisji Regatowej w ustawieniu trasy jak i zawodnikom w jej pokonywaniu. Prawie każdy jacht po kilka razy miał kontakt z mieliznami. Było to szczególnie nieprzyjemne na kursach spinakerowych gdy płetwa sterowa zrywała bezpiecznik i wyskakiwała z wody, a jacht losowo wybierał dowolny kurs, czasem robiąc jeszcze rufę. Jedna z Sympatii w takiej sytuacji złamała rumpel. Niemiła przygoda spotkała Konrada żeglującego tym razem na Uśpionym Gromie. Płynąc na lewym halsie odpadł żeby przejść prawohalsowej Sympatii tuż za rufą. Jednak Sympatia kończyła się nieco dalej niż zakładał to pechowy sternik ponieważ miała jeszcze silnik. Jacht udało się co prawda ominąć na centymetry ale silnik został obcięty z chirurgiczną precyzją tuż przy pawęży. Po wyścigach obaj zainteresowani gentelmani spisali oświadczenie, potwierdził to SG i sprawa pójdzie do Ubezpieczyciela. Po to właśnie w regatach musimy mieć obowiązkowe OC. Po za tym silnik lepiej schować na wyścig, zwłaszcza przy silniejszym wietrze.
    W sobotę rozegrano 4 wyścigi ale IV wyścig w 2 grupie startowej (Sympathy i Tango) został przerwany po ukończeniu tzn. unieważniony ponieważ błędnie przebiegła procedura startowa. Po 1 dniu regat czyli po 3 wyścigach ważnych zdecydowanie prowadził Szymon na Follow Me (1,1,1), na II miejscu był świetnie żeglujący Rafał na Fate (4,2,3) a na III Jarek na Ognistym Podmuchu (2,4,4). Rozwiany Dym zajmował dopiero IV miejsce ponieważ w I wyścigu wypchnięty przez kolizję z Sympatią miał falstart, o którym nie wiedział zajęty wyplątywaniem bomu z want Sympatii (OCS,3,2). Bezpośrednio po wyścigach odbył się poczęstunek. Obiad był znakomicie lepszy niż na Mistrzostwach Polski- czego nie omieszkali zakomunikować organizatorom zawodnicy.
    W niedzielę rozegrano jeden wyścig- długodystansowy (dolna boja przy Serocku). Wiało mocniej, zwłaszcza w początkowej fazie wyścigu i bardzo nierówno. Siła wiatru potrafiła zmaleć do 2oB by po chwili uderzyć znienacka 6oB, niekoniecznie z przewidywanego kierunku. Na szczęście trasa przebiegała po głębokiej wodzie i halsówki prawie nie było. Wszyscy uzbroili się w jak najmniejsze żagle i popłynęli. Najrozsądniej zrobił Szymon bo wycofał się po pierwszych 200 metrach, a regaty miał już wygrane.
    Dość szczęśliwie żeglował Rozwiany Dym, który dzięki wygranej w ostatnim wyścigu przesunął się na II miejsce w regatach. III miejsce utrzymał Jarek na Ognistym Podmuchu. Rafał na Fate wracając z Serocka po silnym podmuchu najpierw prawie zgubił załoganta- Michał wisiał za burtą trzymany przez swojego kolegę i była szansa, że wróci na pokład, ale w końcu wypadli obaj. Spóźnienie na starcie i łowienie załogi mocno zaważyło na wyniku regat. Fate przyszedł dopiero na VI miejscu w ostatnim wyścigu i w efekcie spadł na IV miejsce w całych regatach. Wojtek na Misji zajął V miejsce. On lubi wyścigi długodystansowe, w ostatnim wyścigu przez długi czas płynął na II miejscu, a skończył na III.
    Michał na Błękitnym Wietrze próbował odrobić stratę do Misji po wyścigach sobotnich. W wyścigu niedzielnym dość długo płynął na spinakerze (ale mniejszym niż normalnie). W końcu rozmienił spinakerom na dwa krótsze- po półtora metra (złamał się dokładnie w tym samym miejscu co Szymkowi w YKP) i zrezygnował z żeglugi na spinakerze. W tej sytuacji nie mógł skutecznie zaatakować Misji i regaty skończył na VI pozycji. Piotr na Nieuchwytnym Celu na wyścig długodystansowy zdecydował się założyć mocno okrojone "sztormowe" żagle ta taktyka okazała się właściwa na te warunki- IV miejsce w tym wyścigu, najlepsze w całych regatach pozwoliło mu wysunąć się przed Groma i zająć VII miejsce. Konrad na Uśpionym Gromie nie dysponując małymi żaglami miał naprawdę dużo wrażeń płynąc na największym grocie ze wszystkich Tang, które żeglowały w niedzielę. Wyścig ukończył na VII miejscu co w efekcie dało mu VIII miejsce w regatach. Po za tym odcinanie komuś silnika od pawęży powoduje sytuację stresową, która nie pozwala się właściwie skoncentrować, aby uzyskać dobry wynik.
    Zakończenie regat uświetnił swoją obecnością Burmistrz Wyszkowa- Grzegorz Nowosielski, który osobiście wręczał puchary.

    1. Szymon Mirecki Follow Me 1 1 1 DNF 3pkt
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym OCS 3 2 1 6pkt
    3. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 2 4 4 2 8pkt
    4. Rafał Iwanicki Fate 4 2 3 6 9pkt
    5. Wojtek Chodkowski Misja 5 5 5 3 13pkt
    6. Michał Nischk Błękitny Wiatr 3 7 7 5 15pkt
    7. Piotr Eychler Nieuchwytny Cel 7 8 6 4 17pkt
    8. Konrad Masłowski Uśpiony Grom 6 6 DNF 7 19pkt
   

BŁĘKITNA WSTĘGA YKP 2012

16 - 17 września 2012

    Regaty odbyły się w dniach 15-16 września w Jachrance. Startowały 32 jachty, najliczniejszą była klasa T2 - 9 złóg i Tango - 8 złóg.
    W sobotę wiało 3 - 4oB, w niedzielę słabe 2oB. rozegrano 5 wyścigów: 3 w sobotę i 2 w niedzielę. Wyścig IV ze wspólnego startu wszystkich załóg o Błękitną Wstęgę Zalewu Zegrzyńskiego wygrała Sympatia Jacka Orlińskiego.
    Trasa na wiatr, prawie bez halsówki, była bardzo ciekawa ale z wiatrem od bejdewindu do pełnego baksztagu stwarzała załogom spore trudności zwłaszcza w żegludze pod spinakerem.
    W sobotę 2 wyścigi wygrał Szymon na Follow Me przed Rozwianym Dymem, ale w III wyścigu przy silnych podmuchach wiatru połamał spinakerom i był dopiero IV a wyścig ten wygrał Rozwiany Dym.
    Nie obyło się bez sytuacji kolizyjnych. Rozwiany Dym i Misja skrzyżowały się masztami płynąc naprzeciw siebie - cud, że żaden z nich nie stracił masztu. Inne Tanga też ochoczo brały udział w przepychankach na dolnym znaku. Pojawiały się flagi protestowe, ktoś kręcił kółka, ktoś inny nie kręcił choć powinien, ale w końcu obyło się bez protestów.
    Zasadą powinno być jednak to, że w przypadku nieustąpienia należy przyjąć karę 2 obrotów.
    Im krótsze są trasy wyścigów tym prawdopodobieństwo sytuacji kolizyjnej jest większe, przy długich wyścigach jachty żeglują mniej kontaktowo.
    Regaty zakończyły się zwycięstwem Szymka na Follow Me (4pkt.) przed Rozwianym Dymem (7 pkt.).
    Walka o III miejsce była bardzo zacięta. Dość szczęśliwie III miejsce udało się wywalczyć Michałowi na Błękitnym Wietrze przed Wojtkiem na Misji (14pkt.), nie pomogły nawet dwa II miejsca, ponieważ Wojtek złapał 2 "doły" - VII miejsca, a odrzutka była tylko jedna.
    Jarek na Ognistym Podmuchu nie bardzo był w stanie żeglować na miarę swoich możliwości (poza tym jest na etapie zmian w załodze) w efekcie zajął V miejsce (20pkt.).
    Dokładnie z taką samą ilością punktów zakończył regaty Mariusz Sternicki na Uśpionym Gromie, nawet miejsca mieli takie same w poszczególnych wyścigach (po odrzutce), o kolejności miedzy Podmuchem i Gromem zadecydowało lepsze miejsce w ostatnim wyścigu.
    Piotr na Nieuchwytnym Celu miał III wyścig bardzo dobry - zajął w nim wysokie III miejsce (nawet przed Follow Me), z pozostałych wyścigów nie był zadowolony. Uzbierał 23 pkt. Co dało mu VII miejsce. Rafał na Fate nie mógł wystartować w niedzielę, co miało wpływ na ostateczną punktację - VIII miejsce, 28 pkt.

    Wyniki regat:

    1. Szymon Mirecki Follow Me 1 1 4 1 1 4 pkt
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2 2 1 2 4 7 pkt
    3. Michał Nischk Błękitny Wiatr 3 4 7 3 3 13 pkt
    4. Wojciech Chodkowski Misja 7 3 2 7 2 14 pkt
    5. Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 6 8 5 4 5 20 pkt
    6. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 4 5 6 5 6 20 pkt
    7. Piotr Eichler Nieuchwytny Cel 8 7 3 6 7 23 pkt
    8. Rafał Iwanicki Fate 5 6 8 DNC DNC 28 pkt

PUCHAR KLASY TANGO

8 - 9 września 2012

    w dniach 8 i 9 września odbyły się Regaty o Puchar Klasy Tango. Impreza organizowana przez Stowarzyszenie Klasy Tango w oparciu o gościnny klub Laguna zgromadziła na starcie zaledwie 17 jachtów: po 3 w klasach T, T1 i T2, oraz 8 w klasie Tango. O tak słabej frekwencji w dużej mierze zdecydowała bardzo nieprzyjemna pogoda w czwartek i piątek poprzedzające weekend (wiało wtedy 4-6 oB, było zimno i po południu w piątek padał deszcz. Ale sobota i niedziela pogodowo były bardziej udane, choć wiatr nie chciał wiać równolegle do brzegu.
    Akwen w pobliżu Laguny jest trudny do żeglowania - zdarza się tu wiele mielizn i prawie każdy jacht miał z nimi jakieś kontakty. Poza tym kręcący wiatr o zmiennej sile często powodował istotne przetasowania stawki. W sobotę wiało 2-4 oB, a w niedzielę 1-3 oB.
    Komisja w składzie Jacek, Szymon, Jarek (tradycyjnie pierwsza trójka z ubiegłorocznego GRAND PRIX Warszawy) miała trochę problemów z ustawianiem tras, a szczególnie stresującym momentem była kradzież górnego znaku w IV wyścigu. Zawodnicy dawno minęli rejon, w którym znak mieli okrążyć i nie znajdując go płynęli dalej w kierunku Serocka, mając już na trawersie Zegrzynek. Wyścig został przerwany, motorówka zawiadomiła wszystkie jachty. Udało się od bosmana Grzegorza wypożyczyć kolejną boję z obciążnikiem, trasa została ponownie ustawiona i wyścig mógł się rozpocząć.
    Po trzech sobotnich wyścigach Konrad na Rozwianym Dymie mający trzy zwycięstwa był zdecydowanym liderem. Natomiast pozostałe siedem jachtów dzieliły tak małe różnice punktowe, że każdy z nich mógł być zarówno na II jak i na VIII miejscu.
    Wystartowanie i ukończenie wyścigu były najtrudniejsze, ponieważ start i meta ustawione były tuż przy brzegu, gdzie wiatr był najbardziej zasłonięty i najbardziej kręcił. Często zdarzało się, że jacht przed samą metą zyskiwał lub tracił kilka pozycji.
    W drugim dniu regat doskonale poradził sobie Jacek Nejman na Ognistym Podmuchu zajmując dwa I miejsca, tym razem Konrad nie znalazł na niego sposobu, ale utrzymał I miejsce.
    Rozwiany Dym z sumą 5 pkt zajął I miejsce, załoga Ognistego Podmuchu stanęła na drugim stopniu podium - 8 pkt. Bardzo mile wspominał będzie regaty Mariusz Sternicki, sterujący na Uśpionym Gromie - w swoim drugim starcie na Tangu wywalczył puchar za III miejsce (15 pkt). Otrzymał również Puchar dla Największego Pechowca, ponieważ w sobotę przydarzyła mu się ciekawa przygoda. Podczas balastowania pękł pas balastowy i sternik wypadł za burtę a jacht z nieco skonsternowaną załogą popłynął dalej. Załoga szybko opanowała sytuację - sprawnie podeszli do "sternika za burtą" i po chwili w komplecie mogli kontynuować wyścig.
    Na wysokim IV miejscu sklasyfikowany został Piotr Eychler na Nieuchwytnym Celu (również 15 pkt), o jeden punkt mniej, a byłby na podium. Poza tym Komisja Regatowa obserwująca z brzegu zmagania zawodników na wodzie przyznała mu Puchar za Najciekawszy Styl Żeglowania. Choć prawdę mówiąc decyzja o przyznaniu tego pucharu była na prawdę bardzo trudna, bo właściwie wszyscy zawodnicy na Tangach (i nie tylko) w tych regatach żeglowali bardzo dziwnie i nieharmonijnie. Wiatr z różnych kierunków i o niespodziewanie zmieniającej się sile oraz dodatkowo mielizny utrudniające życie zawodnikom dały obserwatorom na brzegu bardzo ciekawe widowisko. Zdania wśród samych zawodników były również mocno podzielone - jednym bardzo podobała się taka losowa zmienność warunków, innym to zupełnie nie odpowiadało.
    Wśród tych ostatnich jest zapewne Wojtek na Misji, który prowadząc z dużą przewagą IV wyścig na ostatnich metrach przed metą wpadł w takie zawirowania wiatru, że w końcu skończył wyścig na IV pozycji. W sumie zajął miejsce V (16 pkt), tym razem za swoim klubowym kolegą Piotrem.
    Michał na Błękitnym Wietrze w trzyosobowej załodze przy silniejszym sobotnim wietrze miał kłopoty z wybalastowaniem łódki, brakowało mu jednego załoganta. Zajął VI miejsce (20 pkt).
    Na Follow Me tym razem pływał Mateusz Probola. Nie będzie chyba za dobrze wspominał tych regat uzbierał 20 pkt zajmując VII miejsce.
    Ale najmniej szczęścia miał Rafał na Fate. W niektórych wyścigach żeglował w czołowej grupie jachtów, lecz pod koniec wpadał w dziury bezwiatrowe i zajmował odległe miejsca. W efekcie zajął miejsce VIII - 24 pkt. Na osłodę goryczy porażki otrzymał mały ale bardzo zgrabny Puchar Klasy Tango - Dla "Czerwonej Latarni" regat.

    Wyniki regat:

    1. Konrad Masłowski Rozwiany Dym 1, 1, 1, 5, 2 5 pkt
    2. Jacek Nejman Ognisty Podmuch 6, 4, 2, 1, 1 8 pkt
    3. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 2, 8, 6, 3, 4 15 pkt
    4. Piotr Eychler Nieuchwytny Cel 7, 3, 5, 2, 5 15 pkt
    5. Wojciech Chodkowski Misja 3, 2, 8, 4, 7 16 pkt
    6. Michał Nischk Błękitny Wiatr 4, 6, 7, 7, 3 20 pkt
    7. Matusz Probola Follow Me 8, 5, 3, 6, 6 20 pkt
    8. Rafał Iwanicki Fate 5, 7, 4, 8, 8 24 pkt
   

MISTRZOSTWA WARSZAWY 2012

1 - 2 września 2012

    Regaty rozegrane zostały w dniach 1-2 września w Nieporęcie. W regatach wystartowało 49 jachtów w 10 klasach (więcej niż na Mistrzostwach Polski). Tym razem Tanga - 8 jachtów były najliczniejsze, prawie tyle samo było Delphi 24 - 7 jachtów.
    Rozegrano 3 wyścigi w sobotę przy wietrze 2 czasem 3 oB. Tym razem 2 pierwsze wyścigi wygrał Rozwiany Dym, ale w III-cim Follow Me odzyskał czujność i pierwszy przyszedł na metę. Wszystko miało się rozstrzygać w niedzielę, ale po godzinnym oczekiwaniu na wiatr (ale wiatr nie chciał współpracować) SG zdecydował, że wyścigów niedzielnych nie będzie.
    Tym samym nieoczekiwanie regaty zakończyły się wynikami sobotnich wyścigów. Na najwyższym stopniu podium stanęła więc szczęśliwa załoga Rozwianego Dymu - 4 pkt. Na miejscu II Szymon na Follow Me - 5 pkt.
    Znakomicie żeglował tym razem Michał na Błękitnym Wietrze zajmując III miejsce - 10 pkt.
    Jarek na Ognistym Podmuchu mając spore problemy ze zdjęciem spinakera w II wyścigu musiał się zadowolić IV miejscem - 13 pkt. Tuż za Podmuchem - V miejsce zajęła Misja - 14 pkt., choć w gąszczu jachtów dążących do górnej boi z trudem przyszło jej przebijać się przez jachty innych klas. Coraz pewniej radzi sobie Piotr Eychler na Nieuchwytnym Celu - VI miejsce 18 pkt.
    Te warunki nie najlepiej odpowiadały Rafałowi na Fate - VII miejsce - 20 pkt.
    Na Uśpionym Gromie zadebiutował nowy sternik w barwach Pro-Skippers Club - Mariusz Sternicki. W swoich pierwszych regatach na Tangu poznawał jacht i oswajał się z nim, ale nawiązując równorzędną walkę z Fate.
    Na zakończenie wręczono puchary i medale (tym razem starczyło dla wszystkich). Zwycięzcy dostali zegarki sportowe - cała załoga! Oprócz tego było sporo nagród losowanych (zegarków) - brawo organizator!

    Wyniki regat:

    1. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 1, 1, 2 4 pkt
    2. Szymon Mirecki Follow Me 2, 2, 1 5 pkt
    3. Michał Nischk Błękitny Wiatr 4, 3, 3 10 pkt
    4. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 3, 6, 4 13 pkt
    5. Wojciech Chodkowski Misja 5, 4, 5 14 pkt
    6. Piotr Eychler Nieuchwytny Cel 6, 5, 7 18 pkt
    7. Rafał Iwanicki Fate 7, 7, 6 20 pkt
    8. Mariusz Sternicki Uśpiony Grom 8, 8, 8 24 pkt
   

MISTRZOSTWA POLSKI 2012

10 - 12 sierpnia 2012

    Regaty rozegrane zostały na jeziorze Niegocin w dniach 10-12 sierpnia. W piątek wiało naprawdę ostro 5-7 oB, miały być trzy wyścigi, ale na szczęście po II wyścigu (w którym 4 Tanga nie brały udziału, bo rozsądnie nie chcąc przeciążać sprzętu po I wyścig spłynęły do portu). Komisja Regatowa zrezygnowała z rozgrywania III wyścigu w tym dniu.
    W sobotę przy wietrze 3-4 oB rozegrano cztery wyścigi, a w niedzielę kolejne 2 wyścigi, przy wietrze 3 oB.
    Nasz Kochany Pan Prezes Szymon nie dał najmniejszych szans nikomu. Follow Me wygrał wszystkie osiem wyścigów. Przy ośmiu wyścigach była jedna odrzutka - Szymon musiał odrzucić najgorsze miejsce - pierwsze, uzyskując 7 pkt.
    Daleko za Follow Me, ale pewnie na II miejscu Mistrzostwa zakończyła załoga Rozwianego Dymu (16 pkt.). O miejsce III walka pomiędzy Jarkiem na Ognistym Podmuchu i Rafałem na Fate toczyła się do ostatniego wyścigu. Ostatecznie Jarek obronił III miejsce (27 pkt.), a Rafałowi zabrakło 1 punktu do wejścia na podium (28 pkt.).
    Na V miejscu uplasował się Wojtek na Misji, choć w sobotę miał jeszcze szansę na podium - do II miejsca zabrakło mu zaledwie 3 pkt. (w sumie 30 pkt.). Misję spotkała ciekawa przygoda - na szczęście już po mecie ostatniego wyścigu. Meta była z wiatrem - wszystkie jachty żeglowały na spinakerach, po czym po ukończeniu zrzucały spinakery i z Niegocina wracały pod wiatr do EKOMARINY. A Misja nie... Gnała dalej w kierunku Rydzewa na spinakerze, choć wyścig dawno się skończył. Wyjaśnienie tego faktu okazało się dość proste. Chcieli go zrzucić, ale nie mogli. Pętla ratownicza, którą wiązany był fał spinakera do głowicy żagla wczepiła się w śrubę okucia korony masztu i załoga nie była w sranie nic zrobić. Położyli więc masz ze spinakerem i wrócili do portu na silniku, łapiąc trochę glonów w spinakera. Dopiero w porcie można się było zorientować o co zaczepiła się lina.
    Startujący na Nieuchwytnym Celu Konrad Masłowski miał dwa "wypadki przy pracy" - w I wyścigu spóźnił się na start oraz nie ukończył III wyścigu. Potem z wyścigu na wyścig żeglował coraz lepiej, ale ciężko było odrobić straty. Ostatecznie ukończył regaty na VI miejscu (37 pkt.).
    Duże problemy z ustawieniem masztu miał Michał na Błękitnym Wietrze - zbyt pionowo ustawiony maszt, działając jako dźwignia na cęgi spowodował, że pokład zaczął pękać. Przestawienie masztu do tyłu wyraźnie pomogło (choć po sezonie trzeba będzie laminować osłabione miejsce) - w ostatnich dwóch wyścigach nawiązywał równorzędną walkę z prowadzącymi. W regatach zajął VII miejsce - 45 pkt.
    Michał Wójcik popłynął na Uśpionym Gromie, z którym się nie lubi (wolałby popływać na innym jachcie). Ale nie odpuścił żadnego wyścigu, nawet wtedy, gdy wiało najmocniej i inni uciekli do portu. Uzyskując 49 pkt. zajął miejsce VIII.
    Statystycznie byliśmy drugą co do liczebności klasą (po T2- 12 jachtów) w Mistrzostwach Polski. W całych Mistrzostwach startowało 42 jachty.
    W podsumowaniu: na wodzie ciekawie - 8 wyścigów, wiatru trochę zbyt wiele, zwłaszcza w piątek, ale regaty przeprowadzone bardzo dobrze. Natomiast na lądzie - porażka organizatorów. Miejsce regat - port EKOMARINA (przy okazji obchody 400-lecia Giżycka) port mało funkcjonalny - miało być tam 360 miejsc dla jachtów, wyszło im 170 stanowisk. Połowa portu to keje Rezydenckie, czasem trudno było po regatach znaleźć rozsądne miejsce do zacumowania, jachty stały daleko od siebie, zacumowane gdzie kto mógł. Jakby nie można było wydzielić dla jachtów biorących udział w Mistrzostwach jednej zwartej przestrzeni. Bankiet sobotni przejdzie do historii - większość myślała, że to "próbka" obiadu - a to była "całość". Wielu uczestników regat spotkało się bezpośrednio po tym "obiedzie" w Omedze, gdzie po prostu poszli coś zjeść. Nagrody: rozlosowano kilkanaście dukatów z okazji 400-lecia Giżycka. Na dukatach widniał m. in. herb Giżycka - trzy leszcze. Leszcze te były przedstawione w wyjątkowo głodowej formie (przypominały raczej stynki), dobrze oddające wystawny, sobotni bankiet w EKOMARINIE, skojarzenie było dla niektórych oczywiste. Pozostałe nagrody to garnek kiszonych ogórków i "herb Giżycka" - trzy wędzone, tym razem normalne leszcze.
    Żenujące i karygodne jest również to, że mimo przyjęcia wpisowego za 5 osób organizator przygotował dla klasy Tango po cztery medale dla każdej załogi. Szkoda, bo taki medal kosztuje ok. 8 zł, a Tanga w pięcioosobowych załogach startują w Mistrzostwach już od kilku lat. Miejmy nadzieję, że interwencja o dosłanie dla naszych załóg na miejscach I, II, III brakujących medali coś pomoże.

    Wyniki regat:

    1. Szymon Mirecki Follow Me 1, 1, 1, 1, 1, 1, 1, 1 7 pkt
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2, 9, 2, 2, 4, 2, 2, 2 16 pkt
    3. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 4, 3, 3, 3, 3, 4, 7, 7 27 pkt
    4. Rafał Iwanicki Fate 5, 9, 5, 4, 2, 3, 3, 6 28 pkt
    5. Wojciech Chodkowski Misja 3, 4, 4, 5, 6, 5, 6, 3 30 pkt
    6. Konrad Masłowski Nieuchwytny Cel 9, 2, 9, 7, 5. 6, 4, 4 37 pkt
    7. Michał Nischk Błękitny Wiatr 7, 9, 6, 6, 7, 9, 5, 5 45 pkt
    8. Michał Wójcik Uśpiony Grom 6, 5, 7, 8, 8, 7, 8, 8 49 pkt

Puchar Prezesa PZŻ, Volvo Family Cup

4-5 sierpnia 2012

    W Mikołajkach 4-5 sierpnia obyły się "podwójne" regaty. Pierwszy dzień regat - 3 wyścigi były odrębną imprezą Volvo Family Cup, ale jednocześnie te 3 wyścigi i 2 rozegrane w niedzielę składały się na Puchar Prezesa PZŻ. Można było zapisać się do jednych lub drugich regat (odrębne wpisowe) lub do obu na raz płacąc podwójne wpisowe. W regatach Volvo losowaną nagrodą był samochód Volvo X60 do jeżdżenia na rok czasu (wygrał jakiś starszy Pan i bardzo się ucieszył bo właśnie tego dnia obchodził swoje urodziny- niezły prezent urodzinowy!). W Volvo startowały 4 Tanga i zajęły miejsca kolejno: "Follow me" Szymon , "Misja" Wojtek , "Ognisty Podmuch" Jarek i "Nieuchwytny Cel" Strażak. W Pucharze Prezesa PZŻ klasyfikacja była niemal identyczna z tym, że zamiast "Ognistego Podmuchu" na III miejscu sklasyfikowany był "Fate" Rafał , pozostałe miejsca bez zmian. "Ognisty Podmuch" zapisał się tylko do Volvo, a "Fate" tylko do Prezesa, pozostałe jachty zapisały się podwójnie.

Błękitna Wstęga Jeziora Nidzkiego

28 lipca 2012

    Regaty zorganizowane przez Urząd Miasta Ruciane-Nida odbyły się 28 lipca. Bazą imprezy była przystań "U Andrzeja". 16 jachtów startowało jako jedna grupa, bez podziału na klasy. Wiatr do 3-4oB nie sprzyjał naszym Tangom. Odbył się jeden wyścig na trasie: start (i meta) w pobliżu przystani "U Andrzeja" do Zatoki Zamordeje Wielkie (boja zwrotna zaraz za mielizną przy Krzyżackim Rogu) i z powrotem. Bardzo szczęśliwie wystartował Jaś Domański na "Uśpionym Gromie" już w początkowej fazie wyścigu miał sporą przewagę nad grupą jachtów, na boję zwrotną wszedł jako pierwszy. Ale wyścig należał do Mariana Bełbota na Bingo 930. Podobnie jak w Sztynorcie nie dał szans konkurentom i metę osiągnął jako pierwszy ze znaczną przewagą. "Uśpiony Grom" zajął pewne II miejsce. "Nieuchwytny Cel" był IV a Rafał na "Fate" V (z VI miejsca przebił się na V na ostatnich metrach). Podsumowując 3 Tanga w pierwszej piątce na 16 jachtów startujących- bardzo dobry wynik.

Błękitna Wstęga Sztynortu

25 lipca 2012

   
    25 lipca odbyły się regaty jachtów kabinowych organizowane przez Lenowo, Datakom oraz Port Jachtowy Sztynort. W regatach brały udział 24 jachty różnych typów jako jedna klasa, odbył się jeden długodystansowy wyścig: Sztynort - Wyspa Kormoranów na J. Dobskim - boja pod Almaturem na J. Kisajno - Sztynort.
    Wiatr 3oB faworyzował raczej duże jednostki, jednak 3 startujące w regatach nasze Tanga radziły sobie świetnie. Regaty z dużą przewagą wygrał Marian Bełbot na Bingo 930.
    Na drugim miejscu regaty ukończył Wojtek Chodkowski na "Misji".
    Długi czas na III miejscu utrzymywał się Jacek z młodą rejsową załogą na "Nieuchwytnym Celu", potem wyprzedził go Jaś Domański na "Uśpionym Gromie", ale gdy urwały mu się szoty foka spadł na V pozycję.
    W końcówce wyścigu "Grom" zaczął odrabiać na pełnym kursie i "Cel" musiał kilka razy bronić się ostrząc "Groma". Z sytuacji tej skorzystał Storm 22, który w efekcie tej bratobójczej walki wyprzedził oba Tanga przed samą prawie metą i skończył na III miejscu.
    Po 3,5-godzinnym wyścigu "Cel" ukończył jako IV o pół długości jachtu przed V na mecie "Gromem".
    W sumie nasze Tanga pokazały się w regatach z bardzo dobrej strony - wszystkie trzy w pierwszej piątce na 24 startujące jachty!
    Atmosfera zakończenia regat była bardzo serdeczna, warto przyjechać na takie regaty.

Finał Rajdu Rowerowego

30 czerwca 2012

    W sobotę 30 czerwca odbyły się regaty w Serocku. Startowało 6 jachtów klasy Tango. Na starcie tym razem zabrakło: Uśpionego Groma, Fate i Błękitnego Wiatru. Tak w ogóle to wiatru zabrakło w III wyścigu a planowany IV wcale się nie odbył.
    Regaty przeprowadzone "na zamówienie" Związku Gmin Zalewu Zegrzyńskiego, finansowane z programu PO Ryby 2007-2013 pod nazwą "Zegrzyński Rajd Rowerowy" (tak właśnie głosiły tabliczki na pucharach wręczanych zwycięskim załogom!) uświetniły finał tegoż rodzinnego rajdu rowerowego. Podczas wyścigów mogli "się przepłynąć" przygodni kibice z brzegu i kilka osób skorzystało z tej okazji.
    Walka była niezwykle zacięta, zwłaszcza przed wyścigami, bo potem (start do I wyścigu o 14.40) siła wiatru z 2oB stopniowo ale konsekwentnie spadała. I tak Karol Pajka złamał rumpel na Rozwianym Dymie zanim jeszcze dopłynął do Serocka a Nieuchwytny Cel po raz pierwszy w tym sezonie postawił spinakera - brawo! (co prawda przed wyścigiem-treningowo, bo podczas regat już nie stawiali).
    Karol poradził sobie z rumplem całkiem nieźle - za pomocą młotka, który był "bardzo przywiązany do rumpla" w miejscu złamania (poszły na to wszystkie krawaty z jachtu).
Wytrzymali wszyscy trzej: Karol, rumpel i młotek a Rozwiany Dym wygrał regaty (1, 3, 1 = 5pkt).
Na II miejscu uplasował się Wojtek na Misji, tym razem wykorzystując walory swojego dużego spinakera (4, 1, 2 = 7 pkt).
Na III miejscu sklasyfikowany został Wojtek na Szalonym Cieniu, który płynąc wyłącznie z dziećmi nie miał szans postawić spinakera (5, 3, 3 = 11 pkt).
Na miejscu IV regaty ukończył Kuba Wieczyński na Ognistym Podmuchu (3, 5, 4 = 12 pkt), zostawiając za sobą samego Prezesa. Tym razem Follow Me był V (2, 4, DNF = 13 pkt).
Na VI miejscu sklasyfikowany został Nieuchwytny Cel, choć gdyby stawiali spinakera podczas wyścigów a nie tylko treningowo przed startem, to pewnie namieszaliby w ostatecznych wynikach.
Trzem pierwszym załogom zostały wręczone bardzo ładne puchary z tabliczkami o treści: Regaty na Zakończenie Rajdu Rowerowego.
    No i niech kto teraz powie, że Tango nie jest jachtem wszechstronnym!

Regaty Świętojańskie

Nieporęt 23-24 czerwca 2012

    W regatach startowały 23 jachty, w klasie T - 4 jachty, T1 - 6 jachtów, Symathy - 4 jachty, Tango - 9 jachtów.
    Wiatr o sile 2-3o B z kierunków różnych z przewagą zachodniego. W sobotę rozegrano 3 wyścigi- 2 krótkie i jeden longdystans. Najwięcej kłopotów sprawiała zawodnikom zmienna siła wiatru (czasami zmiany były dość raptowne) oraz trudności ze znalezieniem znaków trasy. Boje były niezbyt duże i w mało jaskrawych kolorach, tak więc jachty prowadzące stawkę musiały zdobyć sprawność "znajdywacza boi".
    I wyścig wygrał Rozwiany Dym przed Follow Me i Ognistym Podmuchem. W II wyścigu siła wiatru dochodząca do 4o B pod koniec wyścigu spadła do 1-2 o B, po za tym nieźle kręciło. Najlepszego nosa do tych odkrętek miał Jarek na Ognistym Podmuchu, który na ostatniej halsówce z piątego miejsca dopłynął na metę jako pierwszy przed Follow Me i Błękitnym Wiatrem.
    III wyścig- długodystansowy (trójkąt, długa prosta do ujścia Rządzy, opłynięcie wyspy Eusebii, długa prosta do kanału i meta prostopadle do baru pani Gieni) dodał zawodnikom następną trudność- pokonywanie mielizn. Chyba niebyło nikogo kto choć raz nie zawadził mieczem o dno. Można tu przytoczyć definicję głębokości: "Głębokość jest to odległość do najbliższego lądu mierzona w pionie". Niestety nasz Zalew jest dość płytki, a Tanga mają około 1,5m. zanurzenia. Najgorzej wyszedł na tym Ognisty Podmuch, który przy niepodnoszącym się mieczu trzy razy stanął na mieliźnie i miał spore kłopoty z zejściem na wodę żeglowną. W efekcie Jarek dopłynął blisko pół godziny za resztą stawki na ostatnim miejscu. Start w tym wyścigu był wspólny dla wszystkich klas i dodatkowy puchar w tym wyścigu przypadł Jackowi Orlińskiemu na Sympathy, który nie oddał prowadzenia do samej mety mimo nieustających nacisków Rozwianego Dymu. Znakomicie popłynął Rafał na Fate zajmując miejsce tuż za Dymem. Kolejnym jachtem na mecie był Szalony Cień.
    Po sobotnich wyścigach w klasie Tango prowadził Rozwiany Dym (1,5,1) przed Follow Me (2,2,4) i Ognistym Podmuchem (3,1,9). "Już był w ogródku, już witał się z gąską."
    Ale niedziela należała do Follow Me. Prezes wygrał zdecydowanie oba wyścigi i tym samym całe regaty (2,2,4,1,1 - 6pkt) Rozwiany Dym musiał się zadowolić II miejscem (1,5,1,3,2 - 7pkt) Jarek na Ognistym Podmuchu znowu III (3,1,9,5,3 - 12pkt)
    Niewiele zabrakło do III miejsca Wojtkowi na Szalonym Cieniu- po bardzo dobrym wyścigu długodystansowym (3 miejsce) w IV wyścigu był drugi. Do Jarka zabrakło mu jedynie 1pkt i ostatecznie zajął IV miejsce (6,4,3,2,4- 13pkt).
    Rafał na Fate zajął V miejsce, ale najlepiej żeglował w wyścigu długodystansowym. Znakomite 2 miejsce! (Rozwiany Dym musiał się często oglądać za siebie!)
    Michał na Błękitnym Wietrze po sobocie zajmujący czwarte miejsce wraz z Szalonym Cieniem w niedzielę już w pierwszym wyścigu miał pecha- strzelił mu fał foka na halsówce. Dopłynął do mety na grocie, ale w ostatnim wyścigu już nie startował. Ostatecznie zajął VI miejsce.
    Michał Wójcik na Nieuchwytnym Celu w sobotę radził sobie bardzo dobrze- 2 wyścigi w tym długodystansowy przychodził przed Misją. Trochę gorzej szło mu w niedzielę, ale utrzymał VII miejsce w regatach.
    Wojtek na Misji- "Dobry Samarytanin" oddał własnego spinakera na Follow Me, tracąc na pewno bardzo wiele na kursach pełnych. Regaty zakończył na VIII miejscu.
    Tomek Bednarczyk - (Pro-Skippers Club) na Uśpionym Gromie rozkręcał się z wyścigu na wyścig, jeszcze kilka wyścigów i pewnie zacząłby pływać w czubie. Postęp widać bardzo wyraźny (miejsca: 9,9,8,7,6) ale regaty skończyły się po 5 wyścigach i musiał zadowolić się IX miejscem. Ale pierwsze punkty do Grand Prix zdobył.

Puchar Prezesa PKP Cargo S.A.

Jachranka, 16 - 17 czerwca 2012

    Tym razem w regatach wystartowało 19 jachtów: po 3 w T i T 2, 4 w T1 i 9 w klasie Tango. Wiatr 2 - 3o B w porywach do mocnej "4" w sobotę południowo- wschodni, w niedzielę zachodni, kręcący i z nierównymi podmuchami jak zwykle w Jachrance. Rozegrano 3 wyścigi w sobotę i 2 w niedzielę.
    Do ostatniego wyścigu ważyły się losy tych regat. Wyścig ten wygrał ze zdecydowaną przewagą Szymon na Follow Me zajmując I miejsce w całych regatach (1, 1, 5, 3, 1 - 6pkt). Rozwiany Dym zajął miejsce II (2, 7, 1, 1, 2- 6pkt), nie pomógł nawet baner "Tylko Rozwiany Dym" wystawiony na brzegu przez wierny fanklub, ale . "Nic się nie stało!..
    Bardzo dobrze żeglował Jarek na Ognistym Podmuchu. Po sobotnich wyścigach był nawet na drugiej pozycji. Regaty ukończył na III miejscu (3, 3, 2, 2, 4- 10pkt).
    O IV miejsce walka była szczególnie zacięta. Po dwóch bardzo dobrych wyścigach Michała na Błękitnym Wietrze (dwa 4 miejsca w I i II wyścigu) i wysokich miejscach Rafała na Fate (2 i 4 miejsce w II i III wyścigu) w III wyścigu zaatakował Wojtek na Misji- zajmując 3 miejsce. Ale końcówka należała do Szalonego Cienia, 4 i 3 miejsce w dwóch niedzielnych wyścigach i dzięki temu Szalony Cień w pierwszym swoim starcie w tym roku zajął wysoką IV pozycję w regatach (17pkt).
    Na V miejscu Rafał na Fate stracił do Cienia zaledwie 1pkt (18pkt), z kolei Misja została sklasyfikowana na VI miejscu (19pkt) ze stratą tylko 1pkt do Fate.
    Przy nieco silniejszym wietrze i osłabionej sobotą załodze w niedzielę Błękitny Wiatr wypadł nieco gorzej i regaty skończył na pozycji VII (22pkt).
    Piotr na Nieuchwytnym Celu, który ma duży respekt dla stawiania spinakera zajął miejsce VIII (28pkt), a Strażak na Uśpionym Gromie zajął miejsce IX (35pkt).

Puchar Prezesa Trade Trans 2012

Jachranka, 09 - 10 czerwca 2012

    W Jachrance na starcie pojawiły się 22 jachty, w tym 8 Tang.
    Przy dość słabym wietrze 2-3 B w sobotę rozegrano 3 wyścigi, w niedzielę tylko jeden i po dość długim oczekiwaniu na V wyścig i wiatr, który słabł z minuty na minutę regaty zakończyły się ostatecznie na 4 wyścigach.
    Niesymetryczna halsówka i kursy pełne, które często okazywały się pełnymi. bajdewindami sprawiały trochę kłopotu zarówno sędziom przy ustawieniu trasy jak i zawodnikom zwłaszcza na starcie.
    W tych warunkach najwięcej szczęścia miał Rozwiany Dym, któremu udało się wygrać wszystkie wyścigi głównie dzięki bardzo skutecznej żegludze na kursach spinakerowych.
    Szymon na Follow Me żeglował bardzo spokojnie zajmując miejsca 3,2,3,2 ostatecznie ukończył na II miejscu. Szymon próbował dwóch różnych spinakerów, ale kapryśny wiatr nie chciał iść na pełną współpracę z żadnym z nich. Jak dla Szymka to wiało chyba trochę za słabo i zdaje się, że On się jeszcze w tym sezonie na dobre nie rozkręcił.
    Jarek na Ognistym Podmuchu świetnie znający ten akwen popłynął rewelacyjnie zajmując 2 miejsce w I wyścigu i w kolejnych 3,4,3. Tym samym ukończył regaty na III miejscu tracąc do Szymka tylko 1 punkt.
    Zaciekłą walkę toczyli Michał na Błękitnym Wietrze i Wojtek na Misji. Wiatr był przed misją 3 razy (zajmując miejsca 4-te gdy Misja 5-te), natomiast Misja miała rewelacyjny wyścig III gdy przyszła na metę jako druga. Przy remisie punktowym pomiędzy Wiatrem i Misją (po 12 punktów), miejsce IV przypadło Misji, a Wiatr został sklasyfikowany na V.
    Załoga Piotra na Nieuchwytnym Celu eksperymentująca z fokami i oswajająca się jeszcze z jachtem została sklasyfikowana na miejscu VI, zajmując miejsca w kolejnych wyścigach 6,6,6 i DSQ za używanie silnika po sygnale przygotowania (przekroczony przepis 42 -niedozwolone środki napędowe).
    W tych regatach pojawił się Rafał na Fate, nie obyło się u niego bez przygód. Nie zaliczył I wyścigu. Podczas procedury startowej musiał kłaść maszt bo fał grota przypadkowo odpiął się z głowicy i wybrał wolność podczas stawiania. Rafał próbował potem różnych foków, ale wszystkie było silnowiatrowe, a tym czasem wiało słabo i nie można było osiągnąć lepszego efektu niż VII miejsce.
    Monika na Uśpionym Gromie jest początkującym zawodnikiem w regatach, ale ma wiele entuzjazmu i łatwo się nie załamuje. Mimo raczej słabych warunków wiatrowych walczyła tak ostro, że aż połamała przedłużacz rumpla. Ostatecznie na brzegu znalazła się "taśma na gada" i jakiś MacGyver, tak że na niedzielne wyścigi wszystko było naprawione. Uśpiony Grom zamknął stawkę na VIII miejscu.

Puchar Prezesa WOZZ 2012

Zegrze, 02 - 03 czerwca 2012

    No i doczekaliśmy się! Sezon Grand Prix Warszawy 2012 rozpoczęty! Na starcie zgromadziło się 30 jachtów: 3 w klasie T2, po 4 w klasach Żagle 500 i Sympathy, 9 Delphi 24 i 10 w klasie Tango.
    W sobotę pierwszego dnia regat wiało 7oB i klasa Tango po krótkim referendum zgłosiła Komisji Regatowej niechęć do startowania w tym dniu. W chwilę później propozycję niestartowania w sobotę zgłosiła Delphia 24 i T2. Wyścigi odroczone z początku do godz. 15 zostały odroczone na dzień następny.W niedzielę wiało trochę słabiej i nieco równiej. Siła wiatru do 5oB (choć czasami schodziła do 3oB) zmusiła zawodników do ograniczenia powierzchni ożaglowania - czasem trudno było się zdecydować na właściwy zestaw żagli ale generalnie opłaciło się mieć mocno zredukowaną powierzchnię.
    Odbyły się 3 wyścigi, ale z rozmachem. Klasa Tango miała do przepłynięcia trójkąt i śledź i trwało to ok. 40 min. (dla pierwszych) inni przebywali trasę kilkanaście minut dłużej. Trzeba było się dobrze napracować na balaście, a ludzie po zimie jeszcze nie przygotowani. Klasa T2 spłynęła do portu już po II wyścigu, Delphia miała dość po III wyścigu i KR zdecydowała skończyć regaty po 3 rozegranych wyścigach.
    W klasie Tango najlepiej udało się dobrać powierzchnię żagli na Rozwianym Dymie, którego 5-osobowa załoga (ponad 430kg!) nie miała problemów z wybalastowaniem, choć czasem trzeba było ciężko pracować. Rozwiany Dym wygrał regaty zajmując pierwsze miejsca we wszystkich 3 wyścigach.
    Szymon na Follow Me koniecznie chciał przetrenować nowego spinakera i mając stratę na górnej boji dzięki spinakerowi odrabiał wszystko na kursach wolnych, tak że na dolny znak wchodził równo z Rozwianym Dymem. W I i II wyścigu Follow Me tracił do zwycięzcy zaledwie kilkanaście metrów, w III wyścigu bez spinakera strata była nieco większa. II miejsce dla załogi Szymona jest bardziej rozczarowaniem niż sukcesem.
    O III miejsce ostro walczyli Wojtek na Misji i Jarek na Ognistym Podmuchu. Ognisty Podmuch stawiał nawet w ostatnim wyścigu spinakera (poza nim i Follow Me nikt inny się na to nie odważył). Ostatecznie Podmuch zajął III miejsce(3 miejsca III) a Misja IV (3 miejsca IV).Na V miejscu regaty ukończył Piotr Eichler - debiutant w klasie Tango na Nieuchwytnym Celu, mając miejsca: VI, V, V.
    W regatach tych startowała silna drużyna z Pro-Skipppers na Tangach 730 ale w wersji turystyczno-szkoleniowej, która jednak znacznie odstaje od jachtów specjalnie przygotowywanych do regat. W tych ciężkich warunkach znakomicie poradził sobie Jurek Staszewski na Tangu Pro-Skippers zajmując VI miejsce w regatach (miejsca w wyścigach: 7, 7, 7). Tym smym uhonorowany został przez Stowarzyszenie Klasy Tango " Pucharem Klasy Tango" za najwyższe miejsce dla Tanga szkoleniowego.
    Michał na Błękitnym Wietrze ma nowy maszt i żagle. W I i II wyścigu walczył z Nieuchwytnym Celem, ale w II wyścigu żywioł tak mocno dał mu się we znaki (gnący się maszt), że zdecydował się na wczepienie baby- sztagu na III wyścig. Po tym przezbrojeniu takielunku nie wystartował jednak w wyścigu ponieważ zajął się akcją ratunkową przewróconej omegi. W efekcie spadł na VII miejsce.
    Michał Wójcik na drugim Pro-Skippers nie ukończył ostatniego wyścigu zajmując zarówno w dwóch wyścigach, jak i w całych regatach VIII miejsce. Poza tym urwał mu się stalowy fał miecza obrotowego.
    Monika Protasiuk, debiutantka w klasie Tango, startując w bardzo żeńskiej załodze 2 wyścigi straciła na opanowanie jachtu i zmianę żagli na mniejsze (odpowiednie do warunków i możliwości załogi). W efekcie zajmując 6 miejsce w III wyścigu regaty ukończyła na IX miejscu. Jako jedyna kobieta-sternik (a w załodze 1 facet i 4 dziewczyny) otrzymała malutki puchar od Stowarzyszenia Klasy Tango.
    Nie został sklasyfikowany Michał Dąbrowski na Magellanie, ponieważ już w pierwszym wyścigu złamał tuż pod jarzmem ster, który zatonął mu razem z fałem. Prezes WOZŻ przyznał mu Puchar dla Największego Pechowca.
    Na regaty nie zdążyli Wojtek na Szalonym Cieniu i Rafał z Fate ale na następne może już się zwodują.


POŻEGNANIE ROKU 2011

31 grudnia 2011r.

    W sobotę 31 grudnia w Serocku odbyły się Regaty Sylwestrowe. Grupa zapaleńców postanowiła wykorzystać fakt, że Zalew jest wolny od lodu. Wojtek Chodkowski z Misją gotów był do zwodowania w każdej chwili. Gorzej było ze znalezieniem drugiego Tanga. Większość jachtów była przystawiona innym sprzętem, częściowo rozbrojona na zimę lub wręcz zdekompletowana. W końcu dzięki Jarkowi Wąsowskiemu, który sam nie mógł uczestniczyć ale zgodził się użyczyć jachtu, impreza mogła się odbyć.
    Na starcie stanęły więc 2 Tanga: Misja oraz Ognisty Podmuch z ekipą Piotra Groszyka. Na molo plaży miejskiej w Serocku znalazła się spora grupa entuzjastów, którzy przyjechali aby przyglądać się jak wariaci będą ścigać się ostatniego grudnia. Atmosfera była świąteczno-noworoczna. Znakami startu-mety i trasy były choinki na zakotwiczonych podestach. Na bojce startowej przy choince miał być jeszcze Święty Mikołaj (ponad metrowa lalka) ale po przypadkowej kąpieli tak namókł, że przebalastowywał i przewracał choinkę, więc za karę wrócił na brzeg.
    Pojedynek miał odbyć się do trzech zwycięstw. 2 pierwsze wyścigi wygrała Misja ale Ognisty Podmuch wygrał następne dwa.
    Na jachtach zmieniali się sternicy, po każdym wyścigu jachty dobijały do pomostu, część załogi schodziła na ląd a załogę uzupełniali chętni z pomostu (aż do wyczerpania zapasów). Każdy kto chciał mógł przepłynąć się chociaż w jednym wyścigu.
    Pod koniec imprezy do wspólnej zabawy włączyły się 2 jachty, które zaciekawione tym, że coś się dzieje podpłynęły i spontanicznie wystartowały w ostatnich wyścigach.
    Wyścig V decydujący miał swoją dramaturgię. Załogi Misji i Ognistego Podmuchu wróciły do swoich podstawowych składów. Po zaciekłej walce, gdzie były ostrzenia, wywożenia, karne obroty i jachty zmieniające się na prowadzeniu w końcowej fazie wyścigu Ognisty Podmuch wykorzystał korzystny . podmuch wiatru (w końcu podmuch z podmuchem może się dogadać !) i ostatecznie jako pierwszy osiągnął metę.
    Były puchary i medale dla obu zwycięskich załóg. Był również szampan dla każdej załogi, również dla obu przypadkowych jachtów, które znienacka włączyły się do rywalizacji jako druga grupa. W tym wypadku wynik sportowy nie był najważniejszy. Entuzjazm uczestników i kibiców, świetna atmosfera na wodzie i na pomoście (mimo chłodu i czasem padającego deszczu ) pokazały, że nie brakuje wśród nas prawdziwych pasjonatów. Była fajna zabawa i będą wspomnienia, że można i tak pożeglować.
    Poza tym była to swoista promocja żeglarstwa. Fragmenty wypowiedzi uczestników na tle żeglujących w nietypowej scenerii jachtów można było już wieczorem zobaczyć w Telewizyjnym Kurierze Mazowieckim.


X PUCHAR SZEFA SZTABU GENERALNEGO

24 - 25 września 2011r.

    Regaty WAT-u zgromadziły 37 jachtów - najwięcej w klasie Skipi - 11, naszych Tang było 8. Regaty odbyły się praktycznie w sobotę - 3 wyścigi, bo planowane na niedzielę 2 kolejne po odroczeniu i czekaniu na wiatr nie miały szans się odbyć. Sobotnie wyścigi przy wietrze 3°B odbyły się bardzo sprawnie (choć między wyścigami trzeba było dość długo czekać aż skończą Skippi ). Tanga miały trasę trójkąt- śledź, a Skippi 3 śledzie na długiej trasie, tak, że czas oczekiwania był dość dotkliwy. W I wyścigu tym razem stawianie spinakera na Follow Me nie szło tak gładko jak zwykle. Na jednym boku trasy trałował spinakerem prawie pół boku" łowiąc kryla", aż w końcu wyciągnął mokrą "sieć" przy rufie. Rozwiany Dym już chciał go ostrzyć jako nawietrznego, ale widząc jak bardzo załoga Follow Me jest zajęta "odławianiem" dał im spokój. Szymon szybko się pozbierał, odrobił straty i na metę przyszedł jako pierwszy o długość jachtu przed Dymem. Trzeci metę osiągnął Jarek na Ognistym Podmuchu przed Rafałem na Fate. W wyścigu tym Strażak na Uśpionym Gromie i Michał na Błękitnym Wietrze walczyli tak zawzięcie, że w ferworze walki na okrążeniu przeszli przez metę mimo, że na trasie była to strefa zakazana. W efekcie oba jachty dostały DSQ. W II wyścigu Follow Me przedobrzył w drugą stronę i spinakera postawił wybierając fał tak mocno, że na boku półwiatrowym nie mógł go zdjąć. Przez większą część boku załoga walczyła ze spinakerem, Rozwiany Dym uzyskiwał coraz większą przewagę a Czarne Tango czuło już na plecach Ognisty Podmuch Jarka. W końcu spinaker dał się opanować i zdjąć a Szymon utrzymał drugą pozycję. Dym przyszedł na 1 miejscu, Podmuch na 3, tym razem przed Andrzejem na Nieuchwytnym Celu.
    Szymon zmienił foka na większego i w III wyścigu nie było już nikogo, kto mógłby nawiązać z nim walkę. Wygrał zdecydowanie. Jako drugi metę osiągnął Dym, Podmuch był znowu trzeci i znowu przed Celem.
    Regaty wygrał Follow Me (1, 2, 1- 4 pkt.) przed Rozwianym Dymem (2, 1, 2 - 5pkt.) i Ognistym Podmuchem (3, 3, 3, -9 pkt.). Wysokie IV miejsce zajął Andrzej Nassalski na Nieuchwytnym Celu (5, 4, 4 - 13 pkt.) na pożegnanie z klasą Tango. Rafał na Fate tym razem V (4, 5, 6 - 15pkt.) przed Wojtkiem na Szalonym Cieniu (6, 7, 5 - 18 pkt.). Kolejne miejsca zajęli, toczący zaciekłe boje Strażak na Uśpionym Gromie (DSQ, 6,7 - 22 pkt.) - VII miejsce i Michał na Błękitnym Wietrze (DSQ, 8, 8 - 25 pkt.) - VIII miejsce.
    Wszystkie sobotnie wyścigi Grom płynął stawiając spinakera bez spinakerbomu, który w tajemniczych okolicznościach rozstał się ze swoją macierzystą jednostką na poprzednich regatach. Jak się potem okazało Szalony Cień w czasie wyścigu płynąc na trasie nieopodal portu YKP mijał się z jakimś spinakerbomem, z tym, że ten ostatni płynął akurat w przeciwnym kierunku. Załoga Cienia nawet trochę się dziwiła. Tym razem w roli spinakerbomu wystąpiła gościnnie Ania Bartołd i wywiązywała się z tej roli znakomicie. Sternik twierdził po wyścigach, że nie było żadnych problemów z wypinaniem a przecież na wielu jachtach często bywa z tym kłopot.

BŁĘKITNA WSTĘGA YKP

17 - 18 września 2011

    Regaty zgromadziły 25 jachtów: w klasie T - 3 jednostki, Omega i Sympathy po 4, T2 i Tango po 7. Odbyło się 5 wyścigów na trasie góra-dół. W sobotę wiało słabo, 1-2B. W niedzielę ~3B w porywach do mocnej "czwórki".
    I wyścig był bardzo długi. Tym razem szczęście miał Rozwiany Dym, który przyszedł jako pierwszy na metę ze sporą przewagą nad Szymonem na Follow Me i Radkiem na Uśpionym Gromie. W II wyścigu trasa została mocno skrócona. Follow Me wygrał przed Dymem i Gromem.
    W III wyścigu Uśpiony Grom się przebudził. Lekki kontakt prowadzącej dwójki - Gromu i Dymu - przy okrążaniu górnego znaku spowodował, że Dym przyjmując karę 2 obrotów stracił 5 pozycji, a próbując odzyskać dobre miejsce. przesunął się na ostatnie miejsce w tym wyścigu. Na końcowej halsówce po spotkaniu się Follow Me i Gromu (do zetknięcia jednak nie doszło) również Szymon kręcił 2 obroty i w efekcie Radek wygrał. Follow Me był drugi, a na trzeciej pozycji ukończył Kuba na Ognistym Podmuchu.
    W niedzielę wiało mocniej. IV wyścig wygrał Follow Me przed Dymem i Gromem. V wyścig odbył się ze wspólnego startu wszystkich 25 jachtów o Błękitną Wstęgę. W wyścigu tym groźne były Sympatie i omegi mogące żeglować w ślizgu na swoich genakerach i spinakerach. Przy jednym z mocniejszych podmuchow przykrość spotkała Sympathy Piotra Groszyka - wiatr uderzył dwa razy tak silnie, że najpierw łódka weszła w ślizg, a jak wyhamowała, drugi podmuch złamał maszt nad salingami.
    Górny znak prawie bez halsowania jako pierwsze osiągnęły Tanga Follow Me i Rozwiany Dym. Ale na kursie wolnym, przy kręcącym od baksztagu do bajdewindu wietrze, do głosu doszły żeglujące w częstych ślizgach Sympatie i Omegi. Na dolnym znaku Szymon stracił prowadzenie na rzecz Sympathy, Dym spadł na dalszą pozycję, za dwiema Omegami i kolejną Sympatią.
    Jednak na kursie ostrym - prawie jeden hals - Follow Me odrobił stratę do prowadzącego i metę osiągnął jako pierwszy jacht, tym samym wygrywając Błękitną Wstęgę YKP. Potem kolejno przychodziły: Sympatia, Omega, Sympatia, a następnie Tango - Rozwiany Dym. Jako trzecie Tango na metę przypłynął Uśpiony Grom.
    Regaty wygrał Szymon na Follow Me (2, 1, 2, 1, 1) umacniając się tym samym na pozycji lidera w Grand Prix. II miejsce zajął Rozwiany Dym (1, 2, 7, 2, 2), a III Radek na Uśpionym Gromie (3, 3, 1, 3, 3). IV miejsce pewnie utrzymywał Kuba Wieczyński na Ognistym Podmuchu (4, 4, 3, 5, DNC), który nawet nie startował w ostatnim wyścigu. Misja zajęła miejsce V (3, 5, 4, 7, 6), ale było ich tylko dwoje - Wojtek z żoną, i nawet stawiali spinakera, ale przy silniejszym wietrze w niedzielę niewiele mogli zdziałać.
    VI był Rafał na Fate (7, 7, 5, 4, 5), a Wojtek na Szalonym Cieniu ukończył regaty na ostatnim miejscu (6, 5, 6, 6, 4), z którym nie wdział się od zeszłego sezonu.


PUCHAR KLASY TANGO

10 - 11 września 2011

    Regaty zgromadziły 25 jachtów w 5 klasach: 5 w klasie T, po 3 jachty w T1, T2, i Sympathy oraz 10 w klasie TANGO. Rano cały Zalew opanowała gęsta mgła i było kilka telefonów od zawodników, żeby opóźnić termin zgłoszeń i startu do I wyścigu. Wszystko przesunięto o pół godziny i jak się okazało, później tego czasu trochę zabrakło.
    W sobotę przy bardzo słabym, kręcącym wietrze udało się przeprowadzić 2 wyścigi, w tym jeden skrócony na trasie góra dół. Dwa wyścigi wygrał Konrad na Rozwianym Dymie, oba przed Jarkiem na Ognistym Podmuchu. Radek na Follow Me zajął miejsca 3 i 4.
    Prawie udałoby się rozegrać 3 wyścig, ale wiatr ustał zupełnie. Część jachtów jeszcze jakąś siłą woli się poruszała, ale większość stała, przesuwając się lekko z prądem. Wyścig został przerwany po pokonaniu przez jachty ponad połowy trasy. Najbardziej rozgoryczony był Andrzej na Nieuchwytnym Celu, który po 6 miejscu w I wyścigu i 3 pozycji w II, tym razem zdecydowanie prowadził. Wojtek na Misji też nie był szczęśliwy - w momencie przerwania zajmował 2 pozycję, a następne jachty były kilkaset metrów za prowadzącą dwójką. Ale cóż, bez wiatru i tak trudno byłoby dokończyć ten wyścig. Tak więc jedni zniechęceni, inni zadowoleni spłynęli do portu.
    W sobotę wieczorem odbyło się wspólne ognisko Lagunowo-Tangowe. Wieczór był bardzo udany - nie mogło być inaczej; Michał z Karolem (Błękitny Wiatr) prezentowali swój szantowy repertuar z akompaniamentem dwóch gitar. Czasem trafiała się najbardziej znana nie tylko wśród żeglarzy "szanta - Sto lat", jako że w gronie biesiadujących był solenizant Jacek Kotkiewicz i kilku innych Jacków oraz jubilat Włodek Bartołd.
    Drugiego dnia regat udało się rozegrać 3 wyścigi. Tym razem Radek na Follow Me przypomniał sobie, jak nazywa się jacht, którym pływał w tych regatach i bez problemu wygrał dwa wyścigi oraz prowadził przez dłuższy czas w trzecim, dopóki nie stanął na jakiejś dziurze bez wiatru. Szansę tę wykorzystał Konrad na Rozwianym Dymie, który jadąc cały czas za Radkiem i nie mogąc go wyprzedzić powoli już tracił nadzieję - w tym momencie ominął Radka dużym łukiem i wysunął się na prowadzenie, które utrzymał aż do mety. Konrad w poprzednich, niedzielnych wyścigach zajął III i IV miejsce.
    Za plecami tych dwóch jachtów rozgrywających między sobą o zwycięstwo w regatach, toczyły się zacięte boje o III miejsce, na które miały szanse Ognisty Podmuch, Nieuchwytny Cel, Misja i Szalony Cień. Błękitny Wiatr i Fate były tuż za nimi. Z brzegu wyglądało to szczególnie widowiskowo. Były momenty, że po przepłynięciu ponad połowy trasy 4-5 jachtów szło równolegle na spinakerach tuż obok siebie i trudno było przewidzieć, kto z tej stawki wysunie się do przodu.
    Ostatecznie III miejsce w regatach zajął Wojtek na Szalonym Cieniu (zajmując w niedzielę miejsca 3, 5 i 4). Trzeba podkreślić ten sukces, zwłaszcza, że Cień ma już 22 lata i jest najstarszy wśród jachtów w klasie. Jarek na Ognistym Podmuchu zajmujący II miejsce po sobotnich wyścigach i mając - wydawałoby się - dużą przewagę nad przeciwnikami (2 drugie miejsca) przegrał podium o 1 punkt. Andrzej na Nieuchwytnym Celu zajął ostatecznie V miejsce, choć gdyby nie fatalny V wyścig, to miałby szansę na podium.
    Wojtek na Misji zajął miejsce VI i podobnie jak Andrzej nie mógł odżałować przerwanego sobotniego wyścigu. Rafał na Fate dzięki wysokim miejscom (4 i 3) w ostatnich wyścigach, wysunął się na VII miejsce, a Wiatr spadł na VIII. Michał Wójcik na Uśpionym Gromie niepotrzebnie eksperymentował ze zmianą żagli: zmienił grota i źle na tym wyszedł, choć nadrabiał na kursach spinakerowych - w efekcie IX miejsce. Przemek na Proskippers (Tango szkoleniowe wyraźnie odstające od naszych regatowych) podjął jedynie słuszną decyzję i wycofał się już w II sobotnim wyścigu, a w niedzielę nie pojawił się na starcie regat. Różnica w tym przypadku była zbyt wysoka, choć przy silnym wietrze pewnie byłoby inaczej.
    Podczas uroczystego Zakończenia regat na podium stanęli:
    I miejsce - Konrad na Rozwianym Dymie
    II miejsce - Radek na Follow Me
    III miejsce - Wojtek na Szalonym Cieniu
    Wręczono także dodatkowe puchary.
    Puchar za V miejsce (ponieważ Puchar Klasy Tango był rozgrywany po raz piąty) otrzymała załoga Andrzeja z Nieuchwytnego Celu.
    Puchar za VIII miejsce (ponieważ klasa Tango jest już 8 raz w Grand Prix Warszawy) trafił do załogi Michała Nischka z Błękitnego Wiatru.
    Puchar dla załogi, która przyjechała na te regaty z najodleglejszego miejsca (Bytom i Żywiec) dostał się w ręce załogi Uśpionego Groma.


MISTRZOSTWA WARSZAWY JACHTÓW KABINOWYCH

3 - 4 września 2011

    Prawie powtórzyła się historia z Mistrzostw Polski. Pierwszy dzień - zero wiatru! Ale przynajmniej drugiego dnia powiało 2-3B, nawet jakaś Omega leżała. Tanga były o dziwo najliczniejszą klasą - 9 jachtów, licznie stawiła się Delphia 24 - 8 jachtów, brakowało Sympathy, a w klasach 500 i Omega startowały tylko po 3 jachty (bez przyznania tytułu Mistrza Warszawy, bo wymagany jest limit dla klasy: 4 jachty). W sumie 43 jednostki.
    Sobota upłynęła w oczekiwaniu na wiatr, którego nie było i w dodatku kręcił. Niektórzy nawet nie wytrzymywali napięcia nerwowego i wypływali "potrenować", albo przynajmniej postawić parę razy spinakera. Zresztą gdy nic nie wieje, stawianie go idzie nadzwyczaj sprawnie, zwroty przez rufę wychodzą za każdym razem i przy zrzucaniu nawet się nie plącze.
    Wieczorem, dzięki gitarzystom z Błękitnego Wiatru (Michał i Karol), którzy mają świetny repertuar szantowy i są naprawdę dobrze zgrani, przy wieczornym ognisku czuliśmy się prawie jak na Mazurach.
    W niedzielę odbyły się 3 wyścigi, a więc trzeba było pojechać dobrze w każdym wyścigu, bo nie było odrzutek.
    Klasa Tango startowała bardzo komfortowo - żadnych innych jachtów w naszej grupie startowej nie było i puszczono nas jako trzecich w kolejności, można więc było wyciągnąć wnioski obserwując najlepszych zawodników Delphi 24 lub Skippi, które startowały przed nami.
    W I wyścigu rewelacyjnie wystartował Jarek na Ognistym Podmuchu (z lewej strony tuż przy znaku startu) i prowadził prawie do końca halsówki. Bardzo dobrze pożeglował Rozwiany Dym, który pierwszy osiągnął górny znak i potem dobrze pilnował swojej przewagi w efekcie kończąc wyścig na I miejscu. Drugi do mety dojechał Szymon na Follow Me, a Jarka (IV miejsce) wyprzedził jeszcze Wojtek na Misji, zajmując III miesjce.
    Trójkątna trasa nie dawała pełnych możliwości stosowania spinakera. Na bokach półwiatrowych wiatr kręcił i było od bajdewindu po fordewind, poza tym wiatr z wyścigu na wyścig trochę przybierał na sile i momentami dochodził do granicy 4B.
    II wyścig po dobrym starcie wygrał zdecydowanie Follow Me. Bardzo dobrze wystartował Ognisty Podmuch, który zajął III miejsce. Po spóźnionym starcie (akurat trochę przydechło) Rozwiany Dym ledwo wyskrobał się na II miejsce, przez pierwsze okrążenie żeglując na V pozycji. Dobre miejsce IV w tym wyścigu zajął Konrad na Uśpionym Gromie.
    Najwięcej działo się w III wyścigu. Najpierw prowadzenie objął Rozwiany Dym. Pod koniec drugiego boku z wiatrem, Follow Me na spinakerze wyszedł na prowadzenie i pilnował Dymu przez całą halsówkę. W górnej części halsówki dodatkową zmienną wprowadziły Delphie 24, które z dużą prędkością zjeżdżały na genakerach od górnego znaku. W pewnym momencie Szymon zrobił trochę zbyt blisko zwrot z prawego na lewy, chcąc złapać Rozwianego w stożek, ale odległość była za mała i dał się złapać na karę 2 obrotów. Po wykonaniu kary próbował jeszcze gonić, ale przy tej sile wiatru i niezbyt długiej trasie Rozwiany Dym utrzmał prowadzenie.
    Jako III w ostatnim wyścigu linie mety osiągnął Andrzej na Nieuchwytnym Celu przed Wojtkiem na Szalonym Cieniu.
    Ostatecznie Mistrzostwo Warszawy wywalczyła załoga Rozwianego Dymu przed Follow Me i Ognistym Podmuchem.
    Z wyścigu na wyścig coraz lepiej płynął Szalony Cień, który ostatecznie zajął IV miejsce. Na V zakończył Mistrzostwa znany niszczyciel foków, Rafał na Fate. Wojtek na Misji chyba liczył na słaby wiatr, bo jak się okazało, 3 osoby załogi to było jednak za mało w tych warunkach - w efekcie VI miejsce.
    VII miejsce - Andrzej na Nieuchwytnym Celu, mógł być sporo wyżej, gdyby nie wpadka w II wyścigu, w tym przypadku III miejsce w ostatnim wyścigu niewiele pomogło.
    O dużym pechu w ostatnim wyścigu może mówić Konrad, pływający na Uśpionym Gromie. Był już niedaleko mety płynąc na III pozycji, gdy pękł mu pas balastowy i załoga poszła się kąpać. Chwilę trwało, zanim ich skompletował, ale w międzyczasie stracił 5 pozycji i w efekcie przyjechał dopiero na VIII miejscu (tracąc równocześnie 4 miejsca w całych regatach).
    Na IX miejscu Michał na Błekitnym Wietrze. Tym razem miał nawet największego spinakera, ale przy trójkątnej trasie nie mógł go dobrze wykorzystać, choć doważnie próbował i w którymś wyścigu nieźle go przeturlało.
    Na zakończenie wręczone zotały puchary, medale i dyplomy - tym razem starczyło dla kazdego członka załogi. Ale niestety, dyplomy były tylko do III miejsca.


MISTRZOSTWA POLSKI

Giżycko 12-15 sierpnia 2011-09-12

    Na starcie stanęło 66 załóg w 8 klasach. Najliczniej zjawiły się: T2 - 11 załóg, TANGO - 9 załóg i Skipi - 8 załóg. Wysokie wpisowe 100zł/jacht + 25 od osoby od razu targnęło trochę po kieszeni. Zapisać można się było w piątek 12-tego. W sobotę po uroczystym rozpoczęciu wyszliśmy na trasę regat. Przy słabym wietrze udało się rozegrać tylko 1 wyścig, który w klasie TANGO zdecydowanie wygrał Szymon. W połowie następnego wyścigu wiatr zdechł zupełnie i Komisja słusznie zdecydowała się na przerwanie. Trochę jeszcze czekaliśmy, aż w końcu sygnał AP nad A pozwolił nam schronić się w porcie przed nadchodzącym deszczem. W niedzielę jachty nie wychodziły z portu, wiatr nie wiał, a Komisja co godzinę wieszała komunikat o odroczeniu startu - w sumie po siedmiu takich komunikatach, o 16.00 okazało się, że w tym dniu żadnych wyścigów nie będzie.
    W niedzielę trochę powiało - całe 2°B i udało się przeprowadzić 3 wyścigi. Najbardziej stabilną formę w całych Mistrzostwach prezentowały 3 jachty: Follow Me (1, 1, 1, 1), Rozwiany Dym (2, 2, 2, 2) oraz Pielgrzym Jacka Krasnodębskiego, który z dalszej perspektywy mógł obserwować swoich konkurentów na strasie, walcząc o to, aby zmieścić się w limicie czasu; nawet raz mu się to udało, a więc mógł być sklasyfikowany w regatach. Zresztą jest to jedyny jacht z obrotowym mieczem (który czasem nie chce opaść) i bez spinakera.
    Po trzech wyścigach walka o 3 miejsce na podium była jeszcze nierozstrzygnięta. 3 jachty miały jeszcze szanse: Szalony Cień, Misja i Błękitny Wiatr. O podziale miejsc zdecydować musiał ostatni wyścig. Przy nieco słabnącym wietrze najskuteczniej popłynął Wojtek Chodkowski na Misji uzyskując III miejsce w wyścigu i tym samym w całych regatach (3, 5, 4, 3). Na IV miejscu wyścig ten ukończył Szalony Cień Wojtka Koblaka i tak jemu przypadło to najbardziej nielubiane przez zawodników miejsce IV, tuż za podium (4, 3, 6, 4). Michał Nischk na Błękitnym Wietrze skończył ten wyścig daleko - na VII miejscu i w efekcie w całej imprezie zajął miejsce V (5, 4, 3, 7). Debiutujący w Mistrzostwach Polski nowy właściciel Haze - Przemek Stańczyk toczył zacięte zmagania z Michałem Wójcikiem (Nieuchwytny Cel). W ostatnich wyścigu Haze (8, 6, 7, 5) przyjechał przed Celem (7, 8, 5, 6). Przy remisie punktowym o kolejności w regatach zdecydował ostatni wynik.
    Słabych warunków szczególnie nie kocha Rafał na Fate, który pływa na pożyczonych, silnowiatrowych żaglach, psując kolejne foki na kolejnych regatach. Mimo dużego zaangażowania Rafała i jego załogi, w tych warunkach niewiele mogli zdziałać i regaty przypadło mu zakończyć na VIII miejscu (6, 7, 8, 8). Pielgrzym żeglował bardzo równo (DNF, 9, DNF, DNF), ale był z nami i to było ważne. Na przyszły rok odgraża się nawet, że odblokuje miecz - kto wie, może tak zrobi... Co prawda przez ostatnie dwa lata jakoś mu się to nie udawało, ale nie traćmy nadziei. Jacku - trzymamy kciuki, napraw ten miecz (i załóż fał spinakera. może coś się znajdzie). Szkoda, że nie wszyscy byli - brakowało Jarka na Ognistym Podmuchu, Radka na Soul i Uśpionego Groma. Na następnych Mistrzostwach spróbujmy się zjawić całą siłą klasy TANGO!


PUCHAR PREZESA PZŻ

Mikołajki 6 - 7 sierpnia 2011

    Bardzo mało jachtów, zaledwie 32, wzięło udział w tej imprezie. Wśród nich 14 Omeg i 8 Skippi. Z klasy Tango jedynie 3 jachty: Follow Me, Misja i Błękitny Wiatr. W sobotę odbyły się 4 wyścigi.
    I wyścig o pół długości jachtu wygrał Wojtek na Misji przed Szymkiem na Follow Me. Dwa kolejne zdecydowanie zwyciężył Szymon, Misja tymczasem po zaciętej walce z Błękitnym Wiatrem dwa razy przypłynęła druga.
    Ale Jezioro Mikołajskie lubi sprawdzać zawodników - wiatr potrafił nagle osłabnąć lub zmienić kierunek i to nawet o 90 stopni. W tych trudnych warunkach 4 wyścig zakończył się wyraźnym zwycięstwem Misji, a więc niespodzianka. Po pierwszym dniu regat, przy równowadze punktowej, dzięki wygranej w ostatnim wyścigu, na I miesjcu był Wojtek, za nim Szymon. Na Misji otworzono szampana i panowała ogólna euforia.
    W niedzielę wiało mocniej i Misja miała kłopoty z wybalastowaniem 3-osobową załogą swoich większych żagli. Choć Szymek też miał nieco kłopotów z windą fału foka (strzeliła mu linka windy), jednak wygrał oba wyścigi. I wszystko wróciło do stanu początkowego, kolejność ustaliła się zgodnie z oczekiwaniami: I miejsce Szymon - Follow Me (6pkt.), II Wojtek - Misja (8pkt), III Michał - Błekitny Wiatr (15pkt.). Miejmy nadzieję, że będzie nas więcej na przyszłorocznych, jubileuszowych, 35-tych regatach o Puchar Prezesa PZŻ.
   


III Regaty TIGA YACHT

Sztynort, 28 lipca 2011r.

    W Sztynorcie Tiga organizuje bardzo ciekawe regaty. Jedna klasa - wszystkie kabinówki - a więc OPEN. Jeden wyścig, za to długi - ponad 30km. Trasa - od wejścia do kanału Sztynorckiego, dookoła Wyspy Kormoranów na Dobskim, pod Almatur (boja zwrotna) i meta przy Królewskim Rogu. Przypomnieć trzeba, że I i II regaty TIGI wygrał Wojtek Chodkowski na Misji. Tym razem był on również w gronie faworytów. Tradycyjnie słabo wiało - 1-2°B, na Dobskim była chwilami słaba "3". Po starcie na czoło wysunął się Maxus 28 Babooshka - lider klasy T3. W czołówce były również Nautiner z Markiem Stańczykiem, Marian Bełbot na Bingo 930, Fokus 800. Nieźle radziły sobie nasze 3 Tanga; Misja, Nieuchwytny Cel i Błękitny Wiatr.
    Dochodząc do Dębowej Górki w stronę Almaturu Babooshka była dobre 200-300 m przed wszystkimi, na II pozycji Misja i niedaleko za nią Nieuchwytny Cel. Między wyspami nie dość, że prawie nic nie wiało, to jeszcze kręciło. Na słabiutkich powiewach Babooshka po zrobieniu 2 zwrotów przy samej boji stanęła, dzięki czemu Nieuchwytny Cel szerokim łukiem minął ją wychodząc na I pozycję chwilami z 200-metrową przewagą. Przewagę utrzymał do Dębowej Górki, potem wiatr już był, co prawda słaby (ok. "2") ale równy i Babooshka jak tramwaj pojechała do przodu osiągając metę po 4,5 godzinach z przewagą ok. 400m. 6 minut później metę osiągnął Nieuchwytny Cel. Jako III finiszował Marian Bełbot na Bingo 930 (18 min. po zwycięzcy) i 2 minuty później Misja na najbardziej nielubianym miejscu IV, Błękitny Wiatr zajął wysokie V miejsce w kolejne 2 minuty po Misji. Na 28 jachtów 3 Tanga w pierwszej piątce! - to bardzo dobry wynik. Meta była otwarta przez 2 godziny, w tym czasie 24 jachty ukończyły wyścig, dla 4 meta została zamknięta ale i tak zostali sklasyfikowani ex aequo na 25 miejscu .
    Zwycięzcy - 3 pierwsze załogi otrzymały piękne szklane puchary z panoramą Sztynortu oraz medale. Bardzo sympatyczne regaty i wynik bardzo korzystny dla naszych Tang. Warto było przyjechać.


BOATSHOW CUP

Giżycko, 16-17 lipca 2011r.

    Przy dobrej, wietrznej pogodzie odbyły się regaty BOATSHOW w Giżycku. Na starcie stanęło 95 jachtów, najwięcej Micro bo były to Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w klasie Micro (przyjechało kilka łódek z Rosji i Łotwy).W klasie Tango startowało tylko 5 jachtów ale to i tak lepiej niż w ubiegłym roku.
    W sobotę odbyły się 4 wyścigi (choć miało być ich tylko 3), przy wietrze 3-4°B. Trzy z nich wygrał Follow Me i pojechał się kąpać, bo Komisja nie zawiadomiła go na mecie, że będzie jeszcze jeden wyścig. Tak więc w IV wyścigu Szymon spóźnił się na start i był dopiero trzeci. Na drugim miejscu po sobotnich wyścigach był Nieuchwytny Cel - załoga Rejsu Regatowego BLUE YACHT Jacek Paluszkiewicz (miejsca 2,2,3,2).
    Po trzech wyścigach obudził się Wojtek na Misji i zdecydowanie wygrał IV wyścig- wtedy gdy załoga Szymka jeszcze nie dosuszyła się po kąpieli. Rafał na Fate mocno na ciskał na Misję i miał jeszcze szansę nawet na pudło, choć od czasu do czasu jakieś punkty urywał mu Michał na Błękitnym Wietrze - druga załoga Rejsu Regatowego BLUE YACHT.
    W niedzielę odbył się tylko 1 wyścig - wygrał Follow Me przed Fate i Misją, ale nie miało to większego wpływu na podział łupów. Ostatecznie Szymon na Follow Me - I miejsce (4 pkt), Jacek na Nieuchwytnym Celu , pierwszy raz na tym jachcie! - II miejsce (9 pkt), Wojtek na Misji -III miejsce (11 pkt.), Rafał na Fate-IV miejsce (12 pkt. Mało brakowało do pudła!) i Michał na Błękitnym Wietrze -V miejsce (18 pkt.).
    Błękitny Wiatr w niedzielę po regatach przeżył jeszcze jedną przygodę. Choć słabiej wiało niż w ciągu dnia na wyścigu to po południu płynąc z Giżycka do Bogaczowa przy wietrze 2-3°B złamał maszt. Pękła wanta kolumnowa tuż przy wczepie hakowym do masztu.
    Maszt złamał się w 2 miejscach: nad cęgami (wyginając cęgi - co spowodowało również pęknięcie laminatu między pokładem a skrzynią mieczową na całej długości skrzyni) oraz na wysokości salingów.
    Najgorzej, że jacht był w rejsie z młodzieżą i nie można było pozwolić sobie na przerwę w żegludze. O piątej rano Michał pojechał najpierw po samochód do Olsztyna a potem do Piastowa po maszt, gdzie Radek i Łukasz już czekali żeby mu pomóc w załadunku (Serdeczne dzięki za pomoc!) Około 20-ej był już z masztem, narzędziami i materiałami do laminowania w Mikołajkach a rejs w tym czasie pokonał trasę : Giżycko-kanały-Mikołajki.
    Następnego dnia do ok. 16-ej udało się zalaminować skrzynię (nawet z topkotem ) oraz ustawić cęgi i maszt od Tańczącej Furii, wykorzystując część takielunku Aeroskrzata a część Tanga. Strata w harmonogramie rejsu była niewielka a dla młodych ludzi stała się nawet ciekawą przygodą.
   


PUCHAR PKP CARGO

Jachranka, 25-26 czerwca 2011r.

    Wiało nieźle! W sobotę wiatr dobrze przetestował przygotowanie kondycyjne zawodników i sprzętu. Startowało wszystkiego 20 jachtów, tym razem Tang było 8 i mieliśmy osobną grupę startową. Jeszcze przed startem trwały gorączkowe prace szkutnicze. Szymon wymieniał okucie bomu na maszcie(dostał je przed północą poprzedniego dnia), poważny remont stopy masztu miała Misja. Pomysł zrobienia opaski na słowackim maszcie z zupełnie innego kętowskiego profilu i osadzenie tuleji pasującej do cęg bez zdejmowania masztu z jachtu był dużym wyzwaniem. Ale o dziwo udało się to zrobić przed startem do pierwszego wyścigu, w dodatku wszystko pasowało i jeszcze maszt wytrzymał tak ciężkie warunki w jakich przyszło nam startować.
    W sobotę przy sile wiatru do 6°B rozegrano 3 mniejwięcej godzinne wyścigi. Dobrze, że Sędzia Główny przełożył IV wyścig na niedzielę. Mało kto w chwilach gdy trochę słabło stawiał spinakera.
    Wszystkie 3 wyścigi wygrał Szymon-Follow Me, zazwyczaj z przewagą kilkusetmetrową! Daleko za jego plecami rozgrywała się walka o kolejne miejsca. Sobotnie wyścigi na II miejscu zakończył Rozwiany Dym (3,2,2) z minimalną przewagą 1 punktu nad Fate Rafała (2,3,3), który jeździł w tak ciężkich warunkach bardzo szybko i skutecznie mimo rozpruwającego się foka (przy każdym zwrocie oderwany tylny lik zaczepiał o pierścień spinakerbomu na maszcie!).
    Jarek na Ognistym Podmuchu (4,4,4) też jeszcze nie miał zamiaru rezygnowania z walki. Większych strat nie zanotowano chociaż w innych klasach . Piotr Groszyk zamiast żeglować na powierzchni wody zrobił z Sympatii łódź podwodną już w I wyścigu. Akcja ratownicza 2 motorówek z obstawy była długa i męcząca dla obu uczestniczących w niej stron. Później tylko WOPR-owcy podpływali do niektórych widowiskowo przechylonych jachtów i nieśmiało prosili: "tylko się nie przewracajcie!". Wywrotkę miała również jakaś Omega, ale sami sobie dość szybko poradzili.
    Po południu była jak zwykle bardzo smaczna grochówka, a po 20ej bankiet, co w KKW stało się miłym zwyczajem. Były nawet tańce, ale większość była zbyt zmęczona aby w nich uczestniczyć. Bawiła się głównie młodzież, no i Grześ Guzowski, ale on to zawsze.
    W niedzielę 2 wyścigi odbyły się przy nieco słabszym wietrze 3-4°B. Na Szymona nie ma mocnych. Nawet jak spóźnił się na start o dobre 200m, to i tak wygrał IV wyścig i V też, choć nawet nie musiał już startować. W IV wyścigu zacięta walka między kolejnymi jachtami trwała do samej mety. Rozwiany Dym na samej końcówce wjeżdżając w las wędek (przy okazji nastąpiła wymiana uprzejmości z rybakami, którzy bez wyobraźni zarzucili wędki na kilkadziesiąt metrów od brzegu) stracił II miejsce w tym wyścigu na rzecz Jarka na Ognistym Podmuchu - o pół długości jachtu!
    W ostatnim wyścigu regat za plecami niedościgłego Follow Mee trwała walka o miejsce na podium. Najbardziej zaciekłe pojedynki toczyły Rozwiany Dym i Fate, wożąc się w poprzek trasy (gdy inni płynęli wzdłuż). Skorzystał na tym Ognisty Podmuch i Jarek zajmując miejsce II w tym wyścigu przy remisie punktowym z Rafałem wskoczył na pudło a Rafał po sobocie mający chrapkę na II skończył na IV miejscu.
    Jacht na Misji jednak wytrzymał (o dziwo!) - V miejsce w regatach. Na VI miejscu regaty zakończył Strażak na Uśpionym Gromie, choć gdyby nie spóźnił się na niektóre z wyścigów mógłby powalczyć. VII miejsce Wojtka na Szalonym Cieniu nie satysfakcjonuje, nie może ustawić łódki, choć gdy fok zaciął mu się na rolerze jacht zaczął płynąć bardzo ostro. Michał na Błękitnym Wietrze (VIII miejsce) znacznie więcej czasu spędził na pracy przy takielunku niż na wodzie. Z pomocą Janka Domańskiego przestawiali, trymowali, naciągali i choć uzyskali cieszące ich ustawienie masztu (dobra jazda i V miejsce w IV wyścigu), to teraz grot nie chce współpracować.
    W niedzielę odbył się jeszcze Wyścig Samotnych, który wygrał Grześ Guzowski na Sasance, Wojtek na Misji był II, Jarek na Ognistym Podmuchu III a Strażak V.
    Przed samym startem do tego wyścigu Strażak chciał przestawić barkę. Nagły, silny podmuch podczas odejścia z boji spowodował gwałtowne przemieszczenie jachtu i dziób jachtu spotkał się na swej drodze niczego nie spodziewającą się barkę. Uderzenie było jak Grom - tak silne, że mieszkańcy barki szybko wybiegli ocenić skutki. Ale mimo głośnego huku straty były znikome - ucierpiała bardziej barka (wgięta blacha na nadburciu), nieco mniej Grom (zmiażdżona trochę część dziobowa kołnierza, ale dziób mocny - "to się nadszpachluje").
    Teraz to się spotkamy już na Mazurach: Boatshow, Puchar Prezesa PZŻ, no i oczywiście Mistrzostwa Polski.


REGATY ŚWIĘTOJAŃSKIE

Nieporęt, 18-19 czerwca 2011r.

    Do regat zapisało się zaledwie 15 jachtów, w tym 7 w klasie Tango. Nie mógł wystartować Michał na Błękitnym Wietrze, w porcie pozostał również Uśpiony Grom.
    W sobotę wiatr o sile 4°B wiał z kierunku S-E. Sędzia Główny Krzysztof Kowalski musiał ograniczać się co do akwenu ponieważ odbywały się również inne regaty: Optymisty, Lasery oraz duża impreza Puchar YKP w klasie Omega.
    Tuż przed startem do I wyścigu awaria okucia łączącego bom z masztem spowodowała, że Follow Me spłynął do portu i nie chcąc narażać jachtu nie brał udziału w dalszych wyścigach. Pod nieobecność głównego pretendenta do zwycięstwa I wyścig wygrał Rozwiany Dym przed Rafałem na Fate.
    Podczas jednego ze startów Nieuchwytny Cel tak blisko wystartował przy statku komisji, że chciał zabrać cały maszt sygnałowy ze sobą na trasę a choć uderzył potężnie w statek KR zabrał ze sobą tylko metalowe okucie kończące listwę odbojową i pojechał dalej. Ponieważ Jacek Wichrowski bardzo był do swojego okucia przywiązany, dostał je potem z powrotem (po wyjęciu go z burty Tanga). Na Celu została w dziobowej części burty dziura wielkości tegoż okucia.
    W II wyścigu bardzo źle pracował maszt na Misji (wyginał się mocno do tyłu na wysokości salingów) tak, że Wojtek zdecydował się na założenie baby-sztagu kładąc maszt po drugim wyścigu, tym samym nie zdążył na start III wyścigu - długodystansowego.
    Podczas startu do III wyścigu nastąpiła kolizja pomiędzy Rozwianym Dymem startującym przy statku z pozycji zawietrznej a Ognistym Podmuchem Jarka, Sympatią Roberta Stachelskiego i Cardinalem T2 Andrzeja Wyszyńskiego, które próbowały znaleźć jeszcze jakąś lukę przy statku KR. Mimo okrzyków "nie ma miejsca" (aż do zachrypnięcia), żaden z jachtów nawietrznych nie ustąpił w efekcie wszystkie trzy najpierw sczepiły się ze sobą a potem staranowały Rozwiany Dym. Straty okazały się duże - ucierpiała cała prawa burta (nawietrzna) - rozbity falochron tuż za blokiem brasów spinakera, odbite jaskółki na całej prawej burcie plus miejscami rozwarstwiony laminat na burcie. Jakby tego było mało, po deszczu okazało się, że jacht przecieka na okuciach. Ponieważ jacht utrzymywał się na wodzie i nie chciał zatonąć, załoga zdecydowała się kontynuować wyścig.
    Po minięciu górnego znaku Rozwiany Dym postawił nawet spinakera, choć szło to jakoś wyjątkowo ciężko. Rzecz wyjaśniła się, gdy spinaker znalazł się całkiem w górze, wówczas spadła na dół jakaś stalówka -był to sztag. Okazało się, że fał spinakera zaczepił się o zawleczkę bolca sztagu i idąc do góry rozciągnął ją i rozpiął sztag, stąd ten wyjątkowo silny opór przy stawianiu. W tej sytuacji Rozwiany Dym natychmiast zrolował foka, zrzucił spinakera, grota i pozostawiając czerwoną flagę na achtersztagu, na silniku spłynął do portu.
    Decyzja okazała się nadzwyczaj trafna. Po paru minutach granatowa chmura nadciągająca z zachodu zawisła nad całym Zalewem, błyskawice przecinały niebo a ostatnie lasery w ryzykownych ślizgach uciekały do portu. SG przerwał wyścig i pontonem razem z WOPR-em zbierali naszych zawodników.
    Protest zgłoszony przez sternika Rozwianego Dymu rozpatrywany był dopiero w niedzielę o 10-ej rano, po zebraniu odpowiednio mocnego Zespołu Protestowego. W wyniku protestu zdyskwalifikowane zostały wszystkie jachty protestowane, co nie wpłynęło wprawdzie na wyniki regat (wyścig w którym nastąpiło DSQ był przerwany) ale określiło odpowiedzialność finansową za zniszczenia.
    Przez te perturbacje protestowe uciekło sporo czasu i tak w niedzielę rozegrany został tylko 1 wyścig. Z początku prowadziła Misja ale ostatecznie wygrał Rozwiany Dym, a na ostatnich metrach na 2-ie miejsce wysunął się Fate.
    W regatach miejsca pokryły się dokładnie z kolejnością w ostatnim wyścigu: Dym, Fate, Misja, Podmuch, Cel, Cień.


Puchar Prezesa WOZŻ

Zegrze, 11-12 czerwca, 2011

    Regaty odbyły się w Ośrodku MOS Zegrze. Impreza zaliczana zarówno do Grand Prix Warszawy jak i do PPJK zgromadziła na starcie 55 załóg w 10 klasach, z których najliczniejszymi były Delphia 24 - 12 jachtów oraz Tango - 9. Jachty startowały podzielone na 3 grupy z czego najliczniejsza była właśnie nasza: T, T1, T2, OPEN, Tango. Bardzo trudny był start - w tym tłoku niełatwo było się przebić, mniej rywalizowaliśmy w klasie między sobą a częściej z jachtami innych klas - zarówno na starcie jak i na całej trasie a szczególnie przy okrążaniu znaków.
    Trasa trapezowa z zewnętrzną pętlą i ustawiona co prawda z rozmachem (obrysowująca 2/3 patelni) dawała w efekcie bardzo mało żeglugi pod spinakerem a na długich odjazdach półwiatrem i baksztagiem niewiele się działo.
    W sobotę rozegrano 5 wyścigów przy wietrze 2-3 °B z kierunku NW. Wszystkie wyścigi w naszej klasie wygrał Szymon na Follow Me, chociaż V wyścig przez większość trasy prowadził po bardzo udanym starcie Wojtek na Misji, jednak ukończył go na 2 pozycji. Rozwiany Dym po pierwszym dniu regat i miejscach: 2, 2, 2, 2, 4 zajął pewne II miejsce. O miejsce III toczyła się zacięta walka do ostatniego wyścigu. W sobotę III miejsce zajmował jeszcze Jarek na Ognistym Podmuchu ale o 1 punkt za nim była Misja, a o kolejny 1 punkt Strażak na Gromie i Rafał na Fate. Z niewielką stratą za nimi był Andrzej na Nieuchwytnym Celu. Wojtek na Szalonym Cieniu tym razem nie mógł sobie poradzić z ustawieniem masztu i jacht wyraźnie mu nie chodził. Dość wyrównaną walkę z Cieniem toczył Michał na Błękitnym Wietrze.
    Wieczorem odbył się bankiet oceniony baaardzo wysoko przez uczestników: duży wybór potraw na zimno i gorąco, bez kartek, bez ograniczeń i bez prohibicji. W niedzielę wiatr wzrósł do 4°B momentami osiągając nawet 5. Najefektowniej żeglowały w tych warunkach Delphie 24 - było na co popatrzeć, zwłaszcza półwiatry w ślizgu na genakerach. Pierwszy niedzielny wyścig wygrał Szymon przed Fate i Rozwianym Dymem. Zatem dwa pierwsze miejsca były już zaklepane i Follow Me spłynął do portu a Dym (któremu tuż po przekroczeniu linii mety zerwał się róg fałowy foka) "poszedł za nim". Pozostałe na akwenie jachty mogły więc powalczyć o podium zajmując wyższe miejsca.
    Najskuteczniejszy był Rafał na Fate, który zawsze bardzo dobrze żegluje w ciężkich warunkach - zajął I miejsce w ostatnim wyścigu. Jako 2-gi metę osiągnął Andrzej na Nieuchwytnym Celu a 3-ci był Strażak na Uśpionym Gromie.
    Po niedzielnych wyścigach Rafał z 6 miejsca wszedł na 3, o jedno miejsce awansował Andrzej na Nieuchwytnym Celu. Jarek na Ognistym Podmuchu miał bardzo duże problemy z masztem - okucie bomu spowodowało pęknięcie masztu wzdłuż likszpary, tak że pół trasy jednego wyścigu spędził na wiązaniu bomu do masztu przez co spadł aż na 7 miejsce.
    W rankingu po 2 imprezach trochę zmian w środku tabeli: niekwestionowanym liderem jest Szymon - 26pkt., załoga Rozwianego Dymu musi oswoić się na dłużej z miejscem II - 20 pkt., na razie miejsce III utrzymał Andrzej na Nieuchwytnym Celu - 12 pkt., ale już naciskają go Wojtek na Misji i Rafał na Fate - po 11 pkt. Po 2 imprezach sklasyfikowanych jest już 9 sterników. Brakowało nam bardzo Radka, który nie wie: gdzie, kiedy i czy? zwoduje w końcu Soula, zwłaszcza w sobotę kiedy wznosiliśmy kolejne toasty za jego zdrowie (11 czerwca - jedyne w roku imieniny Radomiła).


Puchar Toyota Auto Podlasie

Jachranka 5-6 czerwca, 2011

    No i stało się. Sezon Grand Prix 2011 rozpoczęty! Już w pierwszymo dniu regat zaatakowały nas trudne warunki: szalejące słońce i niedosyt wiatru. Na starcie zjawiło się 26 jachtów po 3 w klasach: T, T1, T3, Sympathy, 5 Omeg i 9 Tang. Nieskomplikowana trasa - 2 śledzie, dostarczyła jednak zawodnikom wielu ciekawych wrażeń.
    Wiatr wiał z nieprzewidywalnych kierunków, czasem nawet w pionie (dym z fajki unosił się wtedy łagodnie z dołu do góry, niemalże pionowo i w ogóle nie był rozwiany). Chwilami powiało tak, że nawet nie wszyscy musiali balastować ... na zawietrznej. Momentami załogi niektórych jachtów doznawały niezwykłych wrażeń np. w 2 wyścigu Szymek zaparkował nieopodal mety i długi czas zbierał siły, żeby się przez nią przebić, w 3 wyscigu "Ognisty Podmuch"na dolnym znaku stanął tak nieszczęśliwie, że powolny prąd w kierunku zapory zniósł go na prawą stronę znaku (mimo intensywnych wysiłków całej załogi) a wiatr kompletnie odmówił współpracy z żaglami i w ten sposób z dobrej 2 pozycji Jarek spadł na 6. Przy tych zmiennych wiatrach stawka jachtów niejednokrotnie mieszała się w sposób zupełnie losowy, czasem jacht nieoczekiwanie tracił 5-6 miejsc a inny w cudowny, niezwykły sposób zyskiwał kilka pozycji.
    Michał na "Błękitnym Wietrze" (już jego własnym) mając niezłą 3 pozycję w wyścigu, pamiętając, która strona tak dobrze niesie, powtórzył trasę na drugim okrążeniu i tu się zdziwił, bo totalnie odwróciło i teraz ta druga strona była lepsza. W efekcie stracił i minęło go 5 jachtów.
    Bardzo dobrze radził sobie Wojtek na "Szalonym Cieniu" - nowe żagle i większa wiara w sukces załogi.
    Ciekawe przygody przeżywała załoga Uśpionego Gromu - empirycznie sprawdzali takie zagadnienia jak:
- czy jacht z brasami spinakera pod kadłubem płynie wolniej od innych
- czy możliwe jest halsowanie bez miecza (po zablokowaniu windy w pozycji "miecz góra" i przypaleniu rąk fałem )
Eksperymenty jednoznacznie wykazały, że szybsze są jachty bez brasów pod kadłubem a miecz przydaje się przy żegludze na wiatr. Na Gromie żeglowała ze "Strażakiem" załoga z kursu regatowego przeprowadzonego w maju w Nieporęcie. Teraz utrwalają wiadomości z kursu na regatach. Strażak wysoko oceniał zaangażowanie załogi, a wiadomo że najtrudniejsze są początki - te pierwsze 10 lat (intensywnych treningów rzecz jasna!) a potem to już "z górki" można walczyc o wysokie miejsca. A w klasie Tango konkurencja jest mocna!!!
    Po sobotnich wyścigach gościnnie jak zwykle przyjął nas klub KKW - po spłynięciu z wody tradycyjna grochówka a wieczorem bankiet. Szkoda że niewiele osób zostało, kto pojechał niech żałuje - póżnym wieczorem koncert szantowy dała załoga "Błękitnego Wiatru" - Michał ze swoim załogantem Piotrem. I to było naprawdę znakomite zakończenie tego dnia.
    W niedzielę wiało równiej i mocniej. Wiatr z kierunku E o sile 2-3B. Oba wyścigi wygrał Szymon na Follow Me (w sobotę był 2 razy 1-szy i raz 4-ty) i było po zawodach.
    Na drugim miejscu ukończył regaty Rozwiany Dym zajmując w kolejnych wyścigach miejsca drugie. Na miejsce III przesunął się Andrzej Nasalski na Nieuchwytnym Celu. Jest to nowa załoga w klasie Tango - ale bardzo doświadczona, bo startująca od wielu lat w innych klasach, muszą tylko dobrze poznać tę łódkę.
    Wysokie IV miejsce zajął Wojtek na "Szalonym Cieniu" - nowe żagle dodały mu skrzydeł, niewiele brakowało do miejsca na pudle.
    Wojtek na "Misji" żeglujący w międzynarodowym składzie: polsko-wietnamskim drugiego dnia regat miał kłopoty z załogą oraz awarię foka - z którą poradził sobie bardzo sprawnie.
    Na V miejsce spadł Jarek na Ognistym Podmuchu, który nie mógł startować w niedielę. Troche mocniejszy wiatr lepiej pasował Rafałowi na Fate, dzięki 3 miejscu w IV wyścigu zamienił się miejscami z Uśpionym Gromem - Rafał awansował na VII a "Strażak" przy tej samej ilości punktów spadł na VIII miejsce.
    Na IX miejscu wylądował ostatecznie Błękitny Wiatr, którego akwen Jachranki totalnie zaskoczył, tu zmiany wiatru są nieobliczalne. Poza tym Michał szuka optymalnego ustawienia masztu, jeszcze nie trafił w odpowiednie, choć włożył w to naprawdę dużo energii.


ZAKOŃCZENIE SEZONU 2010

10 grudnia, 2010

    26 listopada odbyła się uroczystość zakończenia jubileuszowego 35-tego sezonu GRAND PRIX WARSZAWY 2010. Tym razem nasze wyniki fetowaliśmy w restauracji FETA Małgorzaty i Włodka Bartołd. Wręczone zostały puchary i medale w klasyfikacjacji indywidualnej (za 3 pierwsze miejsca w klasie) oraz dyplomy dla wszystkich. Kluby otrzymały puchary za zwycięstwa zespołowe. W klasie Tango zespołowo wygrał Klub WKTW Laguna, który również dzięki Tangom zwyciężył w klasyfikacji zespołowej łącznej z dużą przewagą nad nastepnymi.
    W klasie Tango puchary i medale oraz statuetki dla każdego sklasyfikowanego zawodnika wręczał konstruktor jachtu Tango Andrzej Skrzat. Był on również fundatorem Pucharu - tym razem dla załogi, która ściga się na najstarszym jachcie. Puchar ten (najbardziej okazały ze wszystkich w tym dniu) trafił do rąk Wojtka Koblaka, który żegluje na Szalonym Cieniu. Nawiasem mówiąc jacht pływa dłużej niż Wojtek, który jest jego 4-tym włascicielem - bo już ponad 20 lat, i miał w swojej historii wiele triumfów, m. in. dwukrotne Mistrzostwo Polski i czterokrotne Grand Prix Warszawy. To jacht - a Wojtek - wszystko przed nim.
    Po rozdaniu nagród przystąpiliśmy do stołu i tu ciekawostka geograficzna - stół szwedzki, a kuchnia śródziemnomorska - żeglarstwo łączy narody! W trakcie przybywania coraz liczniej gości (wstępnie liczyliśmy na 60-70 osób, a przyszło ponad 120!) odbyła się charakterystyczna wymiana zdań między właścicielem lokalu a jego kucharzem. Włodek przedstawił mu taki problem: "jest prawie dwa razy więcej osób niż liczyliśmy" - na co otrzymał odpowiedź: "nie ma problemu, mnie jeszcze nikt nie przejadł". I była to szczera prawda. Były dania na gorąco i zimno, jednak nie daliśmy rady.
    Jak już trochę poucztowaliśmy, przyszła kolej na następną atrakcję wieczoru - loterię. Każdy, kto przy wejściu kupił bilet-los, mógł wziąć w niej udział i wygrać fajne nagrody, a tym razem było ich naprawdę dużo: torby podróżne, kieszenie fałowe, jachtowe aktówki i flagi protestowe od Zbyszka Kani, plecaki i sporo drobnych gadżetów od MUSTO, kotwica, roler i osłony na odbijacze od Mariusza Dziedzica - System MAST, wentylator z lampą, zegarkiem i radiem od Huberta Cieślaka, worki, knagi i rękawice od WAWER-Sail, SZEKLI i Sławka Płatka, oraz kalendarze żeglarskie z WOZŻ. Iwona dorzuciła jeszcze Kompedium Wiedzy Regatowej - przpisy w pigułce (ok. 30 sztuk). Przy tej ilości nagród ok. 2/3 losów było wygranych. W "torbach z niespodzianką" można było wylosować nawet 100 tys. zł. (co prawda zmielone i sprasowane w formie brykietu, ale zawsze...).
    A potem były tańce, które trwały prawie do godziny 2, kiedy to goście zaczęli stopniowo opuszczać gościnne progi FETY. To tyle na temat samego zakończenia. Natomiast wypada wspomnieć o wynikach minionego sezonu.
    Tym razem GRAND PRIX WARSZAWY w klasie Tango przypadło załodze Rozwianego Dymu (jest to 17-te Grand Prix Jacka). Choć załoga ta nie wygrała w tym sezonie żadnych regat, jednak zajmując 6 miejsc II i jedno V uzyskała niewielką przewagę. W tym roku rozegranych było 8 imprez, z czego do punktacji liczyło się 7 najlpeszych wyników.
    Prezes Szymon na Follow Me musiał zadowolić się miejscem II, choć wygrał aż 5 imprez, a raz był IV, ale zabrakło mu jeszcze jednej imprezy dającej punkty (nie mógł startować w Mistrzostwach Warszawy - imprezie o dużym współczynniku 1,5; zresztą frekwencja na MW w tym roku była szczególnie wysoka - 11 jachtów, co miało też wpływ na ilość punktów).
    Na III miejscu zakonczył GP Jaś na Uśpionym Gromie. Jest to bardzo duże osiągnięcie tego młodego zawodnika, który z roku na rok potwierdza swoje coraz wyższe umiejętności regatowe. IV miejsce Radka na Soul jest wynikiem zbyt małej ilości startów. Startował tylko w 3 imprezach. Dwie z nich wygrał, a raz zajął miejsce II. Przy tak małej ilości startów, miejsce IV jest znakomitym rezultatem.
    Wojtek na Misji zajął wysokie V miejsce i widać, że ten zawodnik zrobił duże postępy od ubiegłego roku, a jacht jest naprawdę szybki. Jak nabierze więcej rutyny może być bardzo groźny dla najlepszych. Miejsce VI zajął Paweł na Nieuchwytnym Celu, mając jedno zwycięstwo w regatach ale tylko 3 starty. Na wysokim VII miejscu znalazł się Kuba na Ognistym Podmuchu. Miejsca VIII - IX zajęli Jarek na Ognistym Podmuchu (pływał zamiennie z Kubą, praca nie pozwoliła Jarkowi na więcej, ale w przyszłym roku planuje częściej startować), spory dorobek punktowy; oraz Rafał na Fate. Rafal ma najnowszą łódkę (wodowana w lipcu 2010), startował tylko w rundzie jesiennej 4 razy, brakuje mu dobrych żagli - na razie pływał tylko na "pożyczkach".
    Bardzo poważnie traktuje regaty Wojtek na Szalonym Cieniu. Brakuje mu dobrej załogi i nawet strata masztu w Pucharze Tanga nie zniechęciła go do startów. Zajął X miejsce zostawiając za sobą 4 zawodników. Na miejscu XI Strażak, na Nieuchwytnym Celu, rozdarty między Sympathią (załogant Orlińskiego) a Tangiem, na którym może sterować zabierając ze sobą czasem małego Mateusza. Arek Maj żeglował w tym roku sporadycznie na Błękitnym Wietrze i Nieuchwytnym Celu tylko 3 razy - w efekcie miejsce XII. Na XIII i XIV miejscu na Błekitnym Wietrze żeglowali wymiennie Michał Wójcik i Marcin Bartołd, każdy z nich tylko po 2 razy, a więc dorobek punktowy był dość skromny.
    Podsumowując - był to kolejny udany rok dla klasy Tango. Jesteśmy obecnie najliczniejszą , najbardzien pewną klasą w Grand Prix Warszawy, wyraźnie było nas widać w Mistrzostwach Polski (10 jachtów), zachęca nas Puchar Polski. Miejmy nadzieję, że kolejny sezon będzie równie ciekawy. Zawodnicy innych klas trochę nam zazdroszczą...
   

    Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia
    dużo zdrowia, samych szczęśliwych dni
    i... nowych żagli pod choinką od Św. Mikołaja!


PUCHAR BABIEGO LATA, 2-3 paĽdziernika 2009

5 paĽdziernika, 2010

    Ostatnie regaty GRAND PRIX 2010 odbyły się w Porcie Jachtowym Nieporęt 2-3 paĽdziernika. Po całym tygodniu deszczu, w weekend pogoda była znakomita - bezchmurne niebo, słonecznie, wiatr w sobotę 2-3B, w niedzielę 3-4B. W sobotę rozegrano 4 z planowanych 5-ciu wyścigów.
    W I wyścigu prowadząca Misja z początku nie trafiła w metę (rasa 2 śledzie, start z lewej strony, meta z prawej strony statku KR). Po stwierdzeniu pomyłki wróciła na metę lewym halsem i tak ukończyła, co prawda na I miejscu, ale jednocześnie na samej mecie - a więc jeszcze w wyścigu - nie ustąpiła prawohalsowemu Soulowi. Radek złożył protest - szkoda, że Wojtek nie przyjął od razu kary dwóch obrotów (byłby 3-ci), a tak po rozpatrzeniu protestu dostał DSQ. Kolejne jachty na mecie to Rozwiany Dym i Follow Me.
    II wyścig wygrała Misja przed Follow Me i Dymem. W III wyścigu trasa była skrócona do 1 śledzia, w czym nie wszyscy się od razu połapali. Wyścig ten był bardzo dziwny, wiatr chodził jak chciał - jedne jachty stały czasem jak spławiki, a 30-40 metrów obok inne szybko przepływały jakiś odcinek, żeby potem znowu zaparkować. W chwilę potem było odwrotnie, wiatr wybierał sobie upatrzone jachty całkiem losowo, można było nagle zyskać lub stracić 3-4 pozycje. Ten trudny, ale ciekawy wyścig wygrał Follow Me (tym razem Soul nie trafił w metę, bo nie zauważył sygnału skrócenia trasy), a Rozwiany Dym prawie pewny II miejsca na samej mecie przegrał o pół metra z Ognistym Podmuchem.
    Wyścig IV wygrał znów Follow Me, tym razem przed Soulem i Misją.
    W sobotę wieczorem były szanty, całkiem niezły poczęstunek, a nawet zapowiadany, choć trochę przereklamowany pieczony baran. Większość spędziła ten wieczór na dobrej zabawie w sympatycznym towarzystwie.
    W niedzielę wiało mocniej, 4-5B. Pierwszy niedzielny wyścig wygrał Soul prowadząc od startu do mety, II dopłynął Dym, a III Grom. Follow Me dotarł dopiero VI, bo już na pierwszej halsówce został rybakiem - łowił z wody swoją załogę. Po gwałtownej zmianie wiatru 2 załogantów "dało nogę" do wody i chwilę to trwało, zanim Szymon przekonał ich, żeby jednak dalej z nim płynęli. Pozbierał ich dość szybko, ale strata do prowadzących była już duża.
    W następnym wyścigu wycofały się Fate, Cień i Dym, zakładając, że to już ostatni wyścig tych regat, a więc jedno DNC będzie można odrzucić. Jachty spłynęły do portu i zaczęły klarować się do wyslipowania. Wyścig ten wygrał Follow Me przed Soulem i Ognistym Podmuchem.
    Jednak odbył się jeszcze jeden wyścig, choć przy braku sygnału AP nad A (wyścig odroczony na następny dzień) po IV wyścigu sobotnim i braku komunikatu na tablicy KR przed wyjściem z portu w niedzielę, nie powinien się odbyć. Młody sędzia trochę się pogubił. I tak wyścig ten mocno namieszał w punktacji. Rozwiany Dym stracił najwięcej - z III miejsca spadł na V, podobnie Misja z IV na VI. Zyskały Ognisty Podmuch i Uśpiony Grom, awansując na III i IV miejsce. Można było składać prośbę o zadośćuczynienie, z dużą szansą na unieważnienie VII wyścigu. Ale presja wyslipowania 4 jachtów w 1 popołudnie sprawiła, że sternik Rozwianego Dymu machnął ręką na zadośćuczynienie i zajął się pracą przy wyciąganiu i transporcie jachtów. Ale żal, że regaty są tak nieprofesjonalnie sędziowane pozostał.
    Regaty się zakończyły, jachty są już zabrane na zimowanie. Zaczynamy przygotowywać się do Uroczystego Zakończenia Sezonu 35-tego GRAND PRIX Warszawy, które fetować będziemy 26 listopada "U Bartołdów" w lokalu "Feta".

    Serdecznie zapraszamy!

Wyniki regat
    1. Szymon Mirecki Follow Me 3, 2, 1, 1, 6, 1, 4 12 pkt.
    2. Radomił Maciak Soul 1, 4, 4, 2, 1, 2, DNF 14 pkt.
    3. Jarosław Wąsowski Ognisty Podmuch 5, 5, 2, 8, 5, 3, 3 23 pkt.
    4. Jan Domański Uśpiony Grom 4, 6, 9, 6, 3, 4, 1 24 pkt.
    5. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2, 3, 3, 4, 2, DNC, DNC 24 pkt.
    6. Wojciech Chodkowski Misja DSQ, 1, 5, 3, 4, 5, DNF 28 pkt.
    7. Krzysztof Budek Nieuchwytny Cel 6, 7, 6, 7, 7, 6, 2 34 pkt.
    8. Rafał Iwanicki Fate 7, 9, 7, 5, 9, DNF, DNC 47 pkt.
    9. Wojtek Koblak Szalony Cień 8, 8, 8, 9, 8, DNF, DNC 51 pkt.

PUCHAR SZEFA SZTABU GENERALNEGO

05 paĽdziernika, 2010

    Regaty odbyły się 25-26 września 2010 w ośrodku WAT. Fantastyczna pogoda - ciepło, słonecznie, wiatr tylko w I wyścigu trochę słabszy - 1-2B, w pozostałych czterech 2-3B, idealne warunki. Trochę niedosytu z powodu długości tras - miał być trójkąt i śledĽ, a we wszystkich wyścigach trasa była skrócona do 1 trójkąta. Wyścigi trwały ok. 20 min, a potem prawie godzinne oczekiwanie, aż skończą inne klasy; można to było lepiej wykorzystać.
    Pod nieobecność Soula, Misji i Błękitnego Wiatru, na starcie stanęło 7 Tang, a regaty były nawet dość liczne - 53 jachty (najwięcej w SKIPPI - 12 i w Omedze turystycznej - 9 jachtów).
    I wyścig przy słabym wietrze wygrał Szymon na Follow Me do ostatnich metrów walcząc
    z Rozwianym Dymem. Na III miejscu finiszował Rafał na Fate, choć już z dużą stratą do prowadzącej dwójki. II wyścig Follow Me wygrał z bardzo wyraĽną przewagą, a Rozwiany Dym kończył na II pozycji, o pół długości jachtu przed doganiającym go Jaśkiem na Uśpionym Gromie.
    W III wyścigu kolizja z nieustępującą Sympatią (jacyś dywersanci z Sieradza!) spowodowała, że Dym wyszedł ze startu ostatni, a Follow Me po dobrym starcie z dużą przewagą nad pozostałymi jachtami, samotnie przebył trasę i osiągnął metę niezagrożony, uzyskując komplet I miejsc w pierwszym dniu zawodów.
    Rozwiany Dym nie dając za wygraną w szybkim tempie odrabiał straty. Po wyjściu na ostatnią prostą na 5 pozycji, osiągnął metę jako drugi dosłownie o metr przed Fate.
    W niedzielę pogoda dopisywała podobnie jak w sobotę, choć momentami niebo było zachmurzone. Odbyły się dwa wyścigi. Pierwszy z nich po bardzo dobrym starcie i prowadzeniu przez cały wyścig wygrał Dym, przed Follow Me; trzeci ukończył Uśpiony Grom.
    W ostatnim wyscigu nie wystartowały Follow Me i Dym mając już zapewnione I i II miejsce w regatach. Dramatyczna walka o III miejsce na podium toczyła się między Gromem a Fate. Mając dużą przewagę na kursie spinakerowym Jasiek na Gromie był już prawie pewien sukcesu, jednak walka toczyła się do ostatniej chwili i metę jako pierwszy osiągnął Rafał na Fate, zapewniając sobie tym samym miejsce na pudle, a Jasiek zakończył regaty na najbardziej nielubianej pozycji IV.
    Kuba na Ognistym Podmuchu miał lepsze i gorsze wyścigi, w efekcie zajmując miejsce V. Arek na Nieuchwytnym Celu, mając duże problemy z obsadą załogi, co odbiło się zwłaszcza na obsłudze spinakera, zajął VI miejsce.(A w sobotę na Polsacie leciał film "Nieuchwytny Cel" z Van Dammem - zbieżność zupełnie przypadkowa, film nie był inspiracją do nadania nazwy jachtu, ale zawsze można opowiadać, że Nieuchwytny Cel był w telewizji i to przez ponad półtorej godziny!)
    Wojtek na Szalonym Cieniu tym razem testował pełnowymiarowe zagle wypożyczone na te regaty od Misji. Test wypadł o tyle pozytywnie, że mógł żeglować szybciej i ostrzej, nawiązując równą walkę z resztą stawki, jednak mając podobne problemy z załogą - tracił na kursach spinakerowych, zwłaszcza podczas stawiania i zrzucania spinakera. Sam przyznał się również do wielu błędów - w efekcie VII miesjce. Jednak znając ambicje tego zawodnika, można liczyć na udane starty w przyszłym sezonie (i nie tylko!). Proces znalezienia dobrej załogi i ich zgrania jest procesem długim i trudnym, a efektu można się spodziewać dopiero po długotrwałym treningu, zwłaszcza, że klasa Tango reprezentuje sobą całkiem niezły poziom.
    Mile zaskoczyło nas zakończenie regat, które odbyło się bardzo uroczyście i sprawnie już o godz. 1400. Wyjątkowe szczęście w losowaniu cennych nagród miała tym razem klasa Tango. Nawigacje jachtowe przypadły dla Fate, Dymu i Groma, a po podobne nagrody, mimo kilkukrotnego wyczytywania, nie zgłosiły się załogi Celu i Cienia… bo po prostu odpłynęły i nie było ich podczas uroczystości zakończenia regat, a szkoda, bo nagrody były niezłe.

Wyniki regat
    1. Szymon Mirecki Follow Me 1, 1, 1, 2, DNC 5 pkt.
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2, 2, 2, 1, DNC 7 pkt.
    3. Rafał Iwanicki Fate 3, 4, 3, 4, 1 11 pkt.
    4. Jan Domański Uspiony Grom 4, 3, 5, 3, 2 12 pkt.
    5. Kuba Wieczyński Ognisty Podmuch 6, 5, 4, 5, 3 17 pkt.
    6. Arkadiusz Maj Nieuchwytny Cel 5, 6, 6, 6, 4 21 pkt.
    7. Wojtek Koblak Szalony Cień 7, 7, 7, 7, 5 26 pkt.

BŁĘKITNA WSTĘGA YKP

15 września, 2010

    Po wietrznym tygodniu w weekend nastąpiła "dziura wiatrowa". W dodatku prąd był bardzo odczuwalny - osiągnął do 3 km/h (w Jadwisinie Zalew jest dość wąski). Planowano rozegrać 4 wyścigi.
    W sobotę po uroczystym rozpoczęciu regat ledwo odczuwalny wietrzyk powiał "lekutko" najpierw z południa, a potem po zmianie o 180° z północy. Komisja z mozołem ustawiała a potem przestawiała trasę. W końcu jachty wystartowały. Co prawda nie wszystkie od razu. Start ustawiony na wiatr, ale i pod prąd spowodował, że niektóre jachty potrzebowały blisko 10 minut na przekroczenie linii startu. Równowaga była istotnie bardzo chwiejna, prędkość jachtu, którą dawał wiatr, a właściwie wiaterek czy może raczej powiew była tak mała, że prawie całkowicie niwelował ją silny nurt. Chwilami jachty stały z delikatnie wypełnionymi żaglami lub wręcz zpływały do tyłu.
    Trasa (2 śledzie), mimo, że bardzo krótka, stanowiła ogromne wyzwanie. Zwłaszcza górna boja "pracująca" na nurcie była istotnym problemem. Trzeba ją było "atakować" połówką z dużym zapasem wysokości, bo przyjęcie kursu bajdewind było z góry skazane na niepowodzenie. Kilka niefortunnych jachtów znalazło się w tej pułapce - nagle zaatakowała ich boja! Nie odbyło się bez kilku karnych kółek za dotknięcie znaku. Ale tak już jest, czasem boje znienacka atakują (zwłaszcza gdy ta odrobina powiewu zrobi sobie chwilę przerwy).
    Ze startu najlepiej wyszedł Soul, tuż po nim Rozwiany Dym, który startował z góry z niewielkiego falstartu. Z początku Soul wysunął się wyraĽnie do przodu, ale potem odważnie rzucił się w nurt Bugonarwi i w ten sposób Rozwiany Dym pierwszy osiągnął górny znak 30m przed Soulem. Z wiatrem i z prądem szło dużo łatwiej. Na kursie pełnym Soul dzięki lepszej pracy spinakera wysunął się na prowadzenie. A potem na następnym okrążeniu już tylko powiększał swoją przewagę. Metę osiągnął prawie 200 metrów przed Dymem, mijając po drodze wszystkie jachty klas T (które startowały 5 minut przed Tangami).
    Na III miejscu zameldowała się Misja. Follow Me po starcie z drugiej linii miał za dużo dystansu do nadrabiania i w efekcie zajął miejsce IV. Zmiana żagli na Fate przyniosła efekt - V miejsce, choć Rafał był mocno naciskany przez Kubę na Ognistym Podmuchu (VI miejsce). Strażak na Nieuchwytnym Celu po bardzo dobrym starcie, na metę dopłynął na VII pozycji.
    Wojtek na Szalonym Cieniu - VIII miejsce - bardzo ładnie poradził sobie z Jankiem na Uśpionym Gromie (IX) i Marcinem na Błękitnym Wietrze (X), choć Marcin po 8- minutowym parkowaniu przed linią startu (mimo niezwykle intensywnych wysiłków całej załogi) potem całkiem nieĽle odrobił stracony dystans i w końcówce "złapał kontakt" z rywalami. Drugiego wyścigu już nie było.
    W sobotni wieczór wszyscy zamienili talony z wpisowego na poczęstunek w barze "Korsarz". Przy okazji obchodziliśmy imieniny Jacka Kotkiewicza z zaprzyjaĽnionego Pulsar, Jacek Orliński zresztą też miał tego dnia imieniny.
    Wieczorem grała całkiem niezła kapela rockowa. Niektóre załogantki przy porywającym bluesie tańczyły nawet na stole! Potem poszantowaliśmy trochę na jednym z jachtów, rozgrzewając się przed czekającą nas chłodną nocą "kto czym tam miał", a w końcu po "Pożegnaniu Liverpoolu" wszyscy rozeszli się na nocleg.
    W niedzielę skrajnie optymistycznie nastawiony Igor Rubinkowski miał nadzieję na rozegranie nawet 3 wyścigów, ale wiatru "nie dowieĽli". Długo utrzymująca się mgła i totalny brak ruchu powietrza obróciły w niwecz te ambitne zamierzenia. Tak więc regaty zakończyły się po jednym sobotnim wyścigu.
    Błękitną Wstęgę - główne trofeum regat, zdobyła załoga Radka na Soul, choć wyścig o Błekitną Wstęgę miał się odbyć w niedzielę ze wspólnego startu. Ale skoro nie mógł się on odbyć, a Soul wygrał bezapelacyjnie jedyny wyścig tych regat, więc Wstęga trafiła zgodnie z jej przeznaczeniem - do najszybszego jachtu.
    I znowu się namieszało w punktacji Grand Prix...

MISTRZOSTWA WARSZAWY JACHTÓW KABINOWYCH 2010

15 września, 2010

    Regaty odbyły się w dniach 03-04 września w Nieporęcie. Na starcie stanęło 45 jachtów. Dwie najliczniejsze klasy to TANGO i SKIPPI 650 - po 11 jachtów. Z planowancych 7 wyścigów udało się rozegrać 5. W sobotę początkowo wiało dosłownie nic i to jeszcze ze zmiennych kierunków. Komisja wychodziła z portu i kilkukrotnie odraczała wyścigi - zarówno na brzegu jak i na wodzie. W końcu udało się - wiatr trochę powiał. Rozegrano 2 wyścigi. Pierwszy wyścig wygrał Rozwiany Dym, przed Radkiem na Soul i Jarkiem na Ognistym Podmuchu. Drugi wyścig wygrał Soul przed Dymem i Podmuchem. W sobotnich wyścigach nie wystartowała Misja, bo Wojtek od 16 miał jakieś poważne obowiązki rodzinne. Paweł na Nieuchwytnym Celu nie wystartował w II sobotnim wyścigu. W niedzielę wiatr wiał z siłą 2-3B i rozegrano 3 wyścigi. III wyścig wygrał Soul przed Misją i Dymem, IV Dym przed Soulem i Konradem na Follow Me. O tytule Mistrza Warszawy miał zadecydować V wyścig: 2 jachty miały równe szanse: Soul i Dym. Niedługo po starcie było już wszystko jasne - Soul pierwszy osiągnął nawietrzny znak; Dym po słabym starcie był tam dopiero VI w kolejności i potem niewiele udało mu się nadrobić. Soul ukończył na I miejscu, druga była Misja, trzeci Uśpiony Grom, Dym dopiero IV. W regatach tych tradycyjnie, jak to na Mistrzostwach Warszawy, bardzo przeszkadzały kępy wodorostów, pływające gałęzie itp. Łatwo można było coś złapać na miecz albo płetwę sterową, co mocno przeszkadzało w żegludze, ale widać to jest taka pora - zjawisko pływających kęp towarzyszy Mistrzostwom Warszawy często, ale w innych terminach na szczęście nie występuje.
    Mistrzami Warszawy została załoga Radka pływająca na Soul. Choć miał on w ogóle nie pływać, bo w ostatniej chwili okazało się, że brakuje mu ludzi, w końcu się zorganizował, obudził Filipa i pojechał nad Zalew, gdzie jeszcze uzupełnił skład załogi o dobrego fachmana Maćka. Soul wygrał 3 z pięciu wyścigów, 2 razy był drugi (5pkt). Załoga Rozwianego Dymu musiała zadowolić się II miejscem: 2 miejsca I, jedno II , jedno III i jedno IV (7pkt). Wysokie III miejsce zajął Jasiek na Uśpionym Gromie (16pkt), po bardzo wyrównanej walce z Konradem na Follow Me (17pkt) IV. Jarek na Ognistym Podmuchu spadł na V miejsce (19pkt) - chyba drugiego dnia częściej niż inni zbierał wodorosty na miecz. Wojtek na Misji nie mógł zostać w sobotę na wyścigach, które odbywały się bardzo póĽno i mając dwa DNC nie mógł się liczyć w walce o podium, ale dwa II miejsca i jedno IV pokazują, że wciąż jest groĽnym rywalem. Paweł na Nieuchwytnym Celu zdecydowanie poniżej własnych oczekiwań - ostatecznie VII miejsce w regatach. Wojtek na Szalonym Cieniu zajął VIII miejsce - tym razem wygrał z 3 jachtami, radząc sobie na trasie całkiem nieĽle, zostawiając za sobą w niektórych wyścigach Nieuchwytny Cel i Fate. Rafał pływał na Fate - miejsce IX - potencjalnie bardzo szybkiej łódce z fatalnymi żaglami. Dopóki nie będzie miał dobrych żagli, trudno mu będzie nawiązać kontakt z czołowymi jachtami. Debiutantem był Marcin Bartołd na Błekitnym Wietrze. Łagodne warunki wietrzne predysponowały do nauki testowania spinakera. Z teorią zapoznał się w porcie, podobnie jak ze sposobem przygotowania żagla do postawienia na jachcie. Ale jego wesoła kompania zbyt dosłownie odebrała wskazówki otrzymane od doświadczonych spinakerowców i próbowała stawiać spinakera na każdym kursie oprócz halsówki, w związku z czym Błekitny Wiatr często żeglował w poprzek trasy zamiast w kierunku następnego znaku (cóż, spinaker "naglił"). W ten sposób w 2 wyścigach nie wyrobili się w limicie czasu, ale nawet ponton czekający przy boi, żeby ją zabrać, nie był w stanie ich zdeprymować. Gdy rozsądnie zrezygnowali ze stawiania spina w ostatnim wyścigu, wygrali nawet z Ognistym Podmuchem, żeglujacym na spinakerze. Drugim debiutantem był Michał Dąbrowski na Magellanie. Rewelacja! Mimo, że jacht był 2 razy cięższy niż którykolwiek z pozostałych, a warunki stanowczo za łagodne, walczył dzielnie. W warunkach o silniejszym wietrze do 4-5B z pewnością pływałby skuteczniej i miałby duże szanse powalczyć z pozostałymi załogami, które w tym czasie "walczyłyby o życie" na dużo lżejszych łódkach.Brak Szymka na tych regatach nieĽle przemieszał punktację GRAND PRIX - Prezes Follow Me spadł chwilowo na III miejsce (36pkt), bo dzięki wysokiej punktacji na I przesunął się Dym (45pkt), a na drugie Grom (40pkt).

Wyniki regat
    1. Radomił Maciak Soul 2, 1, 1, 2, 1 5 pkt.
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 1, 2, 3, 1, 4 7 pkt.
    3. Jan Domański Uśpiony Grom 5, 4, 4, 6, 3 16 pkt.
    4. Konrad Masłowski Follow Me 4, 5, 5, 3, 6 17 pkt.
    5. Jarek Wąsowski Ognisty Podmuch 3, 3, 6, 7, 10 19 pkt.
    6. Wojtek Chodkowski Misja DNC, DNC, 2, 4, 2 20 pkt.
    7. Paweł Nawrocki Nieuchwytny Cel 8, DNC, 7, 5, 5 25 pkt.
    8. Wojtek Koblak Szalony Cień 6, 6, 8, 9, 8 28 pkt.
    9. Rafał Iwanicki Fate 7, 7, DNC, 8, 7 29 pkt.
    10. Marcin Bartołd Błękitny Wiatr DNF, DNF, 9, 10, 9 40 pkt.
    11. Michał Dąbrowski Magellan 9, DNF, 10, 11, DNC 42 pkt.

MISTRZOSTWA POLSKI JACHTÓW KABINOWYCH 2010

15 września, 2010

    Regaty odbyły się w Giżycku 13-15 sierpnia 2010r. można powiedzieć, że już przed regatami odnieśliśmy sukces jako klasa. 57 jachtów na Mistrzostwach Polski to nie za wiele, Tango - 10 jachtów było drugą co do liczebności klasą po T2 (17 jachtów).
    Regaty zaplanowano na 3 dni, ale rozegrano praktycznie 1 dzień. W piątek 13-tego (data najbardziej pechowa z możliwych!) wiatr wiał o 8 rano z siłą 3°B, podczas otwarcia regat o godz. 10.00-10.30 zjechał do spokojnej " dwójeczki", gdy jachty wypływały z portu na akwen na spokojnej "1" dało się jeszcze dopłynąć do startu. Ale o godz. 12.00. na którą zaplanowany był start do wieczora wiatr osiągnął stałą prędkość 0°B! Zawodnicy czekali około 4 godzin, najczęściej nie na jachcie ale tuż obok (temperatura powietrza 35°C, wody 27-28°C), uprawiając inne niż żeglarstwo sporty wodne: freesbee, skoki do wody z akrobacjami, ujeżdżanie obijaczy w wodzie, holowanie jachtów żabką za cumę, siatkówka wodna itp.
    W sobotę wiało 3-4°B i udało się rozegrać 5 wyścigów. I wyścig wygrał Soul przed Follow Me, na dalszych miejscach kolejno: Dym, Misja i Podmuch. W II wyścigu Prezes wziął się w garść i Follow Me wygrał po zaciętej walce z Dymem, następnie finiszowały Soul, Misja i Podmuch.
    Ciekawa przygoda wydarzyła się Michałowi na Błękitnym Wietrze. Jako taktyka miał na pokładzie dobrego zawodnika -załoganta z 420-ki, Jędrka Winnickiego. Postanowili sprawdzić wariant startu przy samym statku komisji z góry. Jednak ten eksperyment pokazał, że 420 i Tango to dość różne jachty i nieco inaczej reagują na wiatr o sile 4°B (różnica masy 5-krotna !) a Tango nie jest w stanie zrobić takiego manewru jak 420-ka. W efekcie silnego uderzenia w statek komisji Regatowej pogięła się drabinka na statku (pójdzie z ubezpieczenia OC) a Błękitny Wiatr rozbił dziób. Ten jacht ma stanowczo zły zwyczaj wsadzania dzioba nie tam gdzie trzeba...Trochę szkoda, bo od wiosny miał bardzo nowy dziób...
    Wyścig III wygrał Dym przed Follow Me, Soulem, Misją i Fate.
    Najwięcej działo się w IV wyścigu. Follow Me po awarii grota, którą usuwał między wyścigami, spóĽnił się na start o dobre 200-300 metrów i można było oczekiwać, że chyba nie będzie się już liczył w tym wyścigu. Prowadzący po śledziu Dym zbyt mocno wybrał fał spinakera, tak, że węzeł przy rogu fałowym zablokował się w pierścieniu przy bloku na maszcie. Nie pomogło wieszanie się na spinakerze prawie 100-kilogramowego Włodka. Mimo, że kurs pełny się skończył, żagiel złośliwie nie dawał się zrzucić. Załoga z żalem żegnała się z dolą boją i zamiast halsować do góry po trasie, Dym w szybkim tempie zbliżał się do brzegu a krzyż Šw. Brunona rósł w oczach. Dopiero po 300 metrach udało się w końcu zrzucić spinaker, ale nie było już sensu wracać na trasę.
    Soul również walczył ze spinakerem - a w zasadzie z dwoma, bo przez dużą część trasy miał dwa: górny i dolny z mocnym przewężeniem w środku. Tymczasem Follow Me mimo dużego spóĽnienia na starcie w szybkim tempie odrabiał straty i w końcu... wygrał ten wyścig! Tym razem Misja była II, Soul III a potem Fate i Podmuch.
    Wyścig V ugruntował wypracowany układ sił: wygrał Follow Me przed Dymem, Soulem, Misją, Fate i Podmuchem.
    W niedzielę Komisja co prawda puściła wyścig po 2 godzinach odraczania (przez ten czas załogi broniły się przed upałem podobnie jak pierwszego dnia regat-głównie w wodzie) ale i tak wyścig ten został przerwany po 20 minutach.
    Ostatecznie regaty wygrał Szymon na Follow Me -wygrywając 3 wyścigi z 5-ciu. II miejsce zajął Dym. III miejscem zadowolić się musiał zeszłoroczny Mistrz Polski - Radek na Soulu. Równo i wysoko żeglował Wojtek na Misji - w efekcie miejsce tuż przy podium - IV.
    Rafał na Fate (choć wśród niektórych utrwaliła się nazwa Feta) zajął miejsce V. VI miejsce dla Ognistego Podmuchu - debiut w Mistrzostwach Polski Artura Wąsowskiego.
    Miejsce VII zajął Michał Nischk na Błękitnym Wietrze nieco stremowany bliskim kontaktem ze statkiem Komisji Regatowej. Wojtek na Szalonym Cieniu zajął VIII miejsce (najstarsze Tango na Mistrzostwach). Zdecydowanie poniżej własnych oczekiwań (IX miejsce) Michał Wójcik na Uśpionym Gromie, który przyjechał dosłownie w ostatniej chwili (załoga nocował przed bramą LOK-u w jachcie na przyczepie ), a wodował się podczas uroczystości otwarcia regat. Jednak to dzięki odważnej decyzji Michała, żeby przywieĽć jednego dnia 2 jachty (Wiatr i Grom) mogło być nas tak dużo. Stawkę zamknął na X miejscu Jacek Krasnodębski na Pielgrzymie - jedyny jacht z obrotowym mieczem na tych regatach.
    Zakończenie regat odbywało się przy 35° upale. Losowane nagrody przyniosły sporo radości: Koszał wylosował silnik elektryczny, załogant z "Pielgrzyma" - Bartek - echosondę, Prezes - kosz wiktuałów z Gospody "Pod Czarnym Łabędziem".

Wyniki regat
    1 Szymek Mirecki Follow Me 2,1,2,1,1 5 pkt.
    2 Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 3,2,1,DNF,2 8 pkt.
    3 Radek Maciak Soul 1,3,3,3,3 10 pkt.
    4 Wojtek Chodkowski Misja 4,4,4,2,4 14 pkt
    5 Rafał Iwanicki Fate 8,6,5,4,5 20 pkt.
    6 Artur Wąsowski Ognisty Podmuch 5,5,7,5,6 21 pkt.
    7 Michał Nischk Błekitny Wiatr DNF,7,6,6,7 26 pkt.
    8 Wojtek Koblak Szalony Cień 6,8,8,7,9 29 pkt.
    9 Michał wójcik Uśpiony Grom 7,9,9,8,8 32 pkt
    10 Jacek Krasnodębski Pielgrzym DNF,10,DNF,9,10 40 pkt.

REGATY BOATSHOW, GIŻYCKO

15 września, 2010

    W regatach udział wzięły 4 Tanga. Najnowsze Tango - Fate Rafała Iwanickiego, przywieziony na Mazury dopiero w pierwszym dniu regat, nie zdążył wziął udziału w sobotnich wyścigach, bo się jeszcze taklował. Startował dopiero w niedzielę. Wygrał Szymon na Follow Me, przed Radkiem na Soul, Wojtkiem na Misji i Rafałem na Fate. Warto zwrócić uwagę, że nazwy jachtów, które brały udział w imprezie, mocno działają na wyobraĽnię: "PójdĽ za mną", "Dusza", "Misja", "Przeznaczenie"... To chyba jasne, że taka klasa musi się rozwijać.


PUCHAR PREZESA PZŻ, MIKOŁAJKI

15 września, 2010

    Jezioro Mikołajskie jest trudnym akwenem do rozgrywania regat. Jeśli w dodatku nic nie wieje... Ale wyścigi trzeba było przeprowadzić. Frekwencja była bardzo słaba - w sumie 13 jachtów kabinowych (w tym 4 Tanga) i 12 Omeg, które startowały w Grand Prix Mikołajek. Žle się stało, że w tym samym czasie w Sztynorcie odbywały się regaty Puchar Lenowo, ponieważ przyczyniły się one do tak niskiej frekwencji w Mikołajkach. Misja pojechała do Sztynortu i podobnie jak w zeszłym roku Wojtek wygrał! W Mikołajkach oprócz znanych nam Soul, Fate, Ognistym Podmuchem (tym razem za sterem najmłodszy z Wąsowskich - Artur), pojawił się jeden jacht mazurski Anioł - jakże wspaniałe uzupełnienie ciągu nazw jachtów poprzednich regat... Rozegrano 4 wyścigi, choć naprawdę ze względu na ilość wiatru najwyżej jeden był w miarę sensowny. Pozostałe wyścigi stanowiły raczej test na odporność psychiczną. Wygrał Radek na Soul (3 wyścigi wygrane), przed Arturem na Ognistym Podmuchu, który też wyrgał 1 wyścig. Rafał na Fate był III, choć miał tyle samo punktów co Artur (również wygrał 1 wyścig) - przy remisie decydowało lepsze miejsce w ostatni wyścigu. Grzegorz Wejkuć, Anioł, zajął IV miejsce.


PUCHAR KLASY TANGO, 26-27 czerwca 2010

05 lipca, 2010

    Tym razem Puchar Klasy Tango rozgrywaliśmy w Zegrzu Północnym współpracując z WKTW Laguna. Regaty odbyły się w dniach 26-27 czerwca 2010. Zgłosiło się 18 jachtów: po 2 w klasach Omega i T2, po 3 w Sympathy i T1 oraz 8 Tang. Pogoda naprawdę dopisała. w sobotę odbyły się 3 wyścigi, w niedzielę 2. W sobotę planowano wyścigi krótkie, a w niedzielę długie, jednak wypadło zupełnie na odwrót.Wiatr wiejący nieco skośnie od brzegu z siłą 3-4B z bardzo wyraĽnymi odkrętkami sprawił wiele niespodzianek zawodnikom. Poza tym jest to wyjątkowo trudny akwen do przeprowadzenia regat ze względu na rozległe mielizny, które znajdują się nie wiadomo gdzie, ale prawie każdy zawodnik wie, że do najbliższego lądu w pionie (definicja głębokości) jest tu zawsze bardzo blisko. Ten kontakt z lądem był często osiągany w sposób gwałtowny i niezamierzony. Nie odbyło się bez strat w sprzęcie i niestety w ludziach. Załoga Rozwianego Dymu po wejściu na mieliznę wykonała gwałtowny piruet, przy zablokowanej płetwie sterowej w górnym jej położeniu (tak, że sternikowi Joli udało się wyjść spod rumpla dopiero przy pomocy załogi). W czasie tej niekontrolowanej zmiany kursu bom (jak sama nazwa wskazuje) pozbył się całej "niepotrzebnej" załogi - skosił załogantkę Magdę z dużą siłą uderzając ją w tył głowy. Magda to wyjątkowo "twarda sztuka" i od lat znana jest ze swojej "mocnej głowy". Jednak ten wypadek był naprawdę groĽny. Po dotransportowaniu poszkodowanej na brzeg, wezwano najpierw karetkę wodną WOPR, ratownicy medyczni wezwali Pogotowie Ratunkowe i delikwentka została zawieziona do szpitala w Nowym Dworze, gdzie po badaniu rentgenem można było wykluczyć poważniejsze konsekwencje tego wypadku. Przy zaleceniu, że Magda ma przez 3 dni szczególnie się oszczędzać, nie robić rzeczy wymagających większego wysiłku i ogólnie się obserwować, w niedzielę dołączyła do załogi i uczestniczyła w obu wyścigach, a potem także w akcji wyciągania jachtów z wody.

    W sobotę 3 wyścigi odbyły się trasie 2 śledzie. Pierwszy z nich, zaplanowany jako krótkodystansowy, trwał nieco ponad półtorej godziny, II przy wyraĽnie skróconej trasie - niewiele krócej, III został skrócony radykalnie i trwał zaledwie ok. 50 minut.

    Mocne odkrętki wiatru powodowały, że wśród jachtów występowały ostre przetasowania w czasie wyścigów. I wygrał Paweł Nawrocki na Nieuchwytnym Celu przed Mateuszem na Follow Me i Jaśkiem na Uśpionym Gromie. II wyścig wygrał Grom przed Celem i Follow Me, a III Follow Me przed Celem i Gromem. W ten sposób czołówka zdecydowanie się ustaliła. W ostatnim sobotnim wyścigu na Szalonym Cieniu pękł saling, a wskutek tego również maszt. Wojtkowi było szczególnie szkoda, zwłaszcza, że w poprzednim wyścigu zajął dobre IV miejsce i widać było, że ma chęć namieszać w środku stawki.

    Wieczorem odbyło się ognisko. Kasia Brenda przygotowała znakomity smalec i doskonałe ogórki małosolne, a kiełbasek do pieczenia na ogniu można było brać do woli. Špiewanie przy dĽwiękach gitary repertuaru nie tylko szantowego, zakończyło się ok. godz. 3, bo podobno jak jest już widno to przy ognisku nie ma takiego "klimatu".

    Formą błysnęła Jolka 2 razy (raz z gitarą przy ognisku, drugi raz na wodzie). Wyścig IV wygrał Wojtek na Misji przed Nieuchwytnym i Rozwianym, a wyścig V wygrała Jolka na Rozwianym Dymie przed Ognistym Podmuchem i Nieuchwytnym Celem. Mateusz, który chyba nie chciał już startować w wyścigach niedzielnych, przed wyjściem na wodę urwał sobie fał foka i dzięki temu jacht mógł nie opuszczać dobrej miejscówki w porcie, a załoga mogła obserwować wyścigi z brzegu.

    O wyrównanej rywalizacji w tych regatach świadczy fakt, że każdy wyścig wygrywał inny jacht: I - Nieuchwytny Cel, II - Uśpiony Grom, III - Follow Me, IV - Misja, V - Rozwiany Dym. Kuba na Ognistym Podmuchu też miał swoje "5 minut" - II miesjce w V wyścigu. W rezultacie w ostatecznym podliczeniu zajął miejsce VI. Najmniej korzystny układ miał Arek na Błękitnym Wietrze - zajął w każdym wyścigu miejsce V - choć w jednym prowadził 3 trasy, ale w efekcie dało mu to ogólnie VII miejsce.

    Regaty wygrał Paweł na Nieuchwytnym Celu, który każdy wyścig kończył w pierwszej trójce. Na II miejscu został Jasiek na Uśpionym Gromie. Mateusz na Follow Me szczęśliwie pozostał na pudle na III miejscu, mimo nie startowania w obu niedzielnych wyścigach. Kolejne miejsca od III do VI dzielił za każdym razem zaledwie 1 punkt. IV miejsce zajął Wojtek na Misji - wyraĽnie lepiej mu szło w niedzielę niż w sobotę; miejce V Jolka na Rozwianym Dymie (a po sobocie był Dym VIII miejcu) - dzięki III i I miejscu. Szalony Cień znowu był jednak VIII, mimo że po sobocie zajmował wyższą lokatę, jednak III wyścigu nie ukończył po złamaniu masztu i potem nie miał już jak startować.

    Dość wcześnie odbyło się zakończenie regat - już o godz. 1400. Były puchary i trochę nagród losowanych wśród wszystkich uczestników. Puchary wręczali Komandor WKTW Laguna Piotr Bucki oraz Prezes SK Tango Szymon. Największy puchar, za zajęcie VIII miejsca w regatach, otrzymała załoga Szalonego Cienia. Również do tej załogi trafił najmniejszy puchar "Dla największego pechowca", wyciągnięty jak królik z kapelusza - ze środka dużego pucharu.Fundatorem obu tyvh pucharów był Andrzej Skrzat, który zawsze z dużym sentymentem traktuje klasę Tango. Regaty przebiegały w miłej, koleżeńskiej atmosferze i myślę, że takie wrażenie zostanie wśród wszystkich uczestników. A następna impreza dopiero w pierwszy weekend września. Jesienną rundę GRAND PRIX rozpoczynają Mistrzostwa Warszawy.

Wyniki regat
    1. Paweł Nawrocki Nieuchwytny Cel 1, 2, 2, 2, 3 7 pkt.
    2. Jan Domański Uśpiony Grom 3, 1, 3, 4, 6 11 pkt.
    3. Mateusz Probola Follow Me 2, 3, 1, DNC, DNC 15 pkt.
    4. Wojtek Chodkowski Misja DNF, 7, 4, 1, 4 16 pkt.
    5. Jola Paluszkiewicz Rozwiany Dym 6, DNC, 7, 3, 1 17 pkt.
    6. Kuba Wieczyński Ognisty Podmuch 4, 6, 6, 6, 2 18 pkt.
    7. Arkadiusz Maj Błekitny Wiatr 5, 5, 5, 5, 5 20 pkt.
    8. Wojtek Koblak Szalony Cień 7, 4, DNF, DNC, DNC 29 pkt.

REGATY ŠWIĘTOJAŃSKIE, 19-20 czerwca 2010

25 czerwca, 2010

    Tradycyjnie na pożegnanie wiosny i powitanie lata odbywają się Regaty Šwiętojańskie. Tym razem weekend wypadł w dniach 19-20 czerwca. Do WODNIKA zjechało raptem 16 jachtów: 3 Sypatie,

    W sobotę odbyły się 3 wyścigi, 2 po trasie "góra-dół" i jeden długodystansowy, start-meta przed kanałem, trasa dokoła wyspy transformatorowej i boja zwrotna przy Eusebii - to był naprawdę long dystans. Przy wietrze 3-4B I wyścig wygrał Rozwiany Dym z nieznaczną przewagą nad Follow Me. Trzeci na mecie zameldował się Paweł Nawrocki na Nieuchwytnym Celu. II wyścig wygrał Szymon na Follow Me (mimo kary 2 obrotów), bardzo odważnie odrabiający na spinakerze straty do prowadzącego przez większą część wyścigu Rozwianego Dymu. Na ostatniej dolnej boi Follow Me objął prowadzenie, a na mecie jako drugi dosłownie o metr przed Rozwianym wśliznął się jeszcze Nieuchwytny Paweł.

    Wyścig długodystansowy generalnie wygrała Sympatia Jacka Orlińskiego, która ze znaczną przewagą ukończyła trasę przed Tangami. W pierwszej fazie wyścigu na czele stawki Tang był Follow Me oraz Uśpiony Grom, dobre 200 metrów straty miała druga para: Nieuchwytny i Rozwiany. Sporego pecha miał Kuba na Ognistym Podmuchu, ponieważ przyzwyczajony do lewoskrętnych tras z początku chciał brać wyspę transformatorową lewą burtą, a miał dobrą pozycję. Po spotkaniu się z pozostałymi Tangami za wyspą zrozumiał swój błąd i zgodnie z przepisem 28.1 (zasada nitki) musiał wrócić i ominąć wyspę z "dobrej strony", co kosztowało go ogromną stratę dystansu. Tym razem szczęście sprzyjało Rozwianemu Dymowi. Przy nierównym wietrze (odkrętki ze zmienną siłą od fordewindu do pełnego bajdewindu) sporo szczęścia i efektywna praca spinakera pozwoliły Rozwianemu wyjść na prowadzenie, którego nie oddał do mety. II miejsce zajął Szymon na Follow Me, a III Jasiek na Uśpionym Gromie. Po sobotnich wyścigach na miejscu I (choć raz w tym sezonie) był Rozwiany Dym, na II Follow Me, na III Nieuchwytny Cel.

    W niedzielę odbyły się 2 wyścigi na trasie 2 śledzie. Wiatr był nieco słabszy, 2-3B. I wszystko wróciło do normy - oba wyścigi wygrał Szymon na Follow Me i znowu został zwycięzcą całych regat. Rozwiany Dym zajął 2 razy II miejsce z dużą stratą do zwycięzcy i spadł ostatecznie na II miejsce w całych regatach. Zacięta walka toczyła się o miejsce III. Ostatecznie Paweł na Nieuchwytnym Celu utrzymał swoją pozycję (2 miejsca V) choć Jasiek na Uśpionym Gromie doprowadził do remisu punktowego (dzięki III i IV miejscu). Jednak Paweł miał w całych regatach jedno miejsce lepsze i remis został rozstrzygnięty na jego korzyść. W niedzielnych wyścigach dał o sobie znać Wojtek na Misji, zajmując wysokie IV i III miejsce - nieco słabszy wiatr wyraĽnie bardziej mu odpowiadał. Tym razem Kuba na Ognistym Podmuchu z V miejsca po sobocie w efekcie spadł na VI (należy jednak wspomnieć, że miał on najmniejsza powierzchnię spinakera ze wszystkich Tang). Michał na Błękitnym Wietrze zajął miejsce VII, choć daje się u niego zauważyć spore postępy w opanowaniu łódki (zwłaszcza gdy musiał wracać z falstartu w jednym z sobotnich wyścigów). Wojtek na Szalonym Cieniu, żeglując bardzo rozważnie i spokojnie (mając za taktyka Piotra Groszyka), miał niektóre starty bardzo udane, a V miejsce w wyścigu długodystansowym pokazuje, ze jest na dobrej drodze.

    Następne regaty odbędą się w WKTW Laguna, Puchar Klasy Tango, organizowane przez Stowarzyszenie naszej klasy. Serdecznie zapraszamy. Obecność obowiązkowa!

Wyniki regat
    1. Szymon Mirecki Follow Me 2, 1, 2, 1, 1 5 pkt.
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 1, 3, 1, 2, 2 6 pkt.
    3. Paweł Nawrocki Nieuchwytny Cel 3, 2, 4, 5, 5 14 pkt.
    4. Jan Domański Uśpiony Grom 4, 4, 3, 3, 4 14 pkt.
    5. Wojtek Chodkowski Misja 6, 6, 6, 4, 3 19 pkt.
    6. Kuba Wieczyński Ognisty Podmuch 5, 5, 8, 7, 6 23 pkt.
    7. Michał Wójcik Błekitny Wiatr 8, 7, 7, 6, 7 27 pkt.
    8. Wojtek Koblak Szalony Cień 7, 8, 5, 8, 8 28 pkt.

PUCHAR PREZESA WOZŻ, 12-13 czerwca 2010

17 czerwca, 2010

    Regaty odbyły się w dniach 12-13.06.2010r. w klubie MOS Zegrze. Zgłoszonych zostało 29 jachtów w klasach Omega Sport - 3 i Omega Standard - 2, T1 - 3, T2 - 5, Żagle 500 - 4, Sympathy - 3, Tango - 8 i jeden Hubert. W sobotę przy wietrze 2-3°B rozegrano 5 wyścigów na trasie trapezowej ( z krótką pętlą wewnętrzną). WSZYSTKIE sobotnie wyścigi wygrał Szymon na Follow Me! Z pozostałych jachtów najszybciej żeglował Rozwiany Dym - zajmując 4 razy miejsce II i jeden raz III. Arek na Nieuchwytnym Celu po wyścigach sobotnich zajmował dobre III miejsce, ale Jasiek na Uśpionym Gromie był tuż za nim.

    Wieczorem po wyścigach większość zawodników rozjechała się do domów, a warto było zostać. O godz.19.00 rozpoczął się bankiet i to jaki!!! Potrawy na gorąco, na zimno, na wytrawnie i słodko, podane w elegancki sposób ( metalowe sztućce i ceramiczna zastawa stołowa). Suto zastawione stoły dostarczyły zmęczonym 5-cioma wyścigami zawodnikom rozkoszy podniebienia. Rozmowy i tańce trwały do póĽnej nocy i na długo zostanie ten wieczór w pamięci ich uczestnikom.

    Następnego dnia, w niedzielę, wiatr nie był już tak pobłażliwy. Wiało 5°B w dodatku porywiście i wielu załogom stwarzało to pewne trudności. Większość się zarefowała lub zmieniła żagle na mniejsze. Odbyły się 2 wyścigi. Pierwszy z nich wygrał Rozwiany Dym przed Uśpionym Gromem. Follow Me zajął w tym wyścigu V miejsce, które było mu potrzebne dla pewności wygrania regat i po awarii achtersztagu nie wystartował w ostatnim.

    Przygodę przeżyła również załoga Rozwianego Dymu - na kursie baksztagowym rozleciał się stolik talii grota - łyżka z knagą spadła do kokpitu a bloczek latał luĽno na linie trzymanej ręką sternika, który wydał w tym momencie do załogi nietypową komendę " zbieraj kulki!". Udało się pozbierać wszystkie plastikowe kulki łożyska, przywiązać bloczek dolny talii krawatem i utrzymać I miejsce na mecie w tym wyścigu. Mając pewne II miejsce w regatach i niepewną talię grota, Rozwiany Dym poszedł w ślady Prezesa, zgodnie z nazwą jego jachtu - Follow me! i nie wystartował w ostatnim wyścigu.

    Dobrą kondycją swoją i załogi wykazał się Jasiek na Uśpionym Gromie, wygrał ostatni wyścig przed Wojtkiem na Misji, dzięki temu przesunął się na miejsce III w całych regatach. Arek na Nieuchwytnym Celu spadł przez to na IV - najbardziej nielubiane przez zawodników miejsce. Na V sklasyfikowany został Ognisty Podmuch ze sternikiem Kubą, który powoli zaczyna się rozkręcać i z wyścigu na wyścig żegluje coraz lepiej. Wojtek na Misji z zupełnie nową załogą musiał zadowolić się miejscem VI, ale jak popływa trochę w tym składzie, może być znowu groĽny dla najlepszych.

    Michał Wójcik na Błękitnym Wietrze przez całe regaty musiał uważać na "prawie urwany" przedłużacz rumpla. Wytrzymałość pękniętego miejsca jast jak wiemy odwrotnie proporcjonalna do siły wiatru na akwenie i przy pewnej ilości °B nawet najbardziej staranne oklejenie taśmą "na gada" nie jest w stanie wytrzymać. Przedłużacz w końcu urwał się ostatecznie i to 10m przed metą ostatniego wyścigu, na sporym przechyle i efektowny piruet mogła podziwiać ze statku Komisja Regatowa. Błękitny Wiatr zajął miejsce VII.

    Najwięcej ostrożności wykazał sternik Szalonego Cienia - Wojtek, który rozsądnie ocenił warunki panujące w niedzielę na akwenie i spłynął do portu już przed VI wyścigiem i bardzo słusznie - należy dbać o sprzęt.

    Szybko i sprawnie odbyło się zakończenie regat - już o godzinie 14.30.

    Dla zwycięzców były puchary i medale, a wszyscy uczestnicy dostali dyplomy! Zostały wylosowane nagrody - koszulki od sponsora. Rozstaliśmy się w bardzo miłej atmosferze, przy deklaracji ze strony Prezesa WOZŻ - Jerzego Durejko, że impreza będzie kontynuowana w następnych latach.

    Słowa podziękowania należą się gospodarzowi obiektu - Sławkowi Kalinowskiemu, który stworzył bardzo sympatyczna atmosferę całej imprezy, a bankiet, który zrobił na nas duże wrażenie będziemy długo i mile wspominać.

Wyniki regat
    1. Szymon Mirecki Follow Me 1, 1, 1, 1, 5, DNF 10 pkt.
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 2, 2, 2, 3, 2, 1, DNF 12 pkt.
    3. Jan Domański Uśpiony Grom 6, 3,4, 4, 4, 2, 1 18 pkt.
    4. Arkadiusz Maj Nieuchwytny Cel 3, 6, 3, 2, 6, 3, 3 20 pkt.
    5. Kuba Wieczyński Ognisty Podmuch 5, 5, 7, 5, 3, 4, DNF 29 pkt.
    6. Wojtek Chodkowski Misja 8, 4, 6, 7, 5, 6, 2 30 pkt.
    7. Michał Wójcik Błekitny Wiatr 4, 8, 5, 6, 8, 7, 4 34 pkt.
    8. Wojtek Koblak Szalony Cień 7, 7, 8, 8, 7, DNF, DNF 46 pkt.

PUCHAR AUTO PODLASIE, 5-6 czerwca 2010

9 czerwca, 2010

    Na regatach w Jachrance 5-6 czerwca 2010, imprezie rozpoczynającej cykl Grand Prix Warszawy, zebrało się raptem 20 jachtów: 6 Omeg, 6 kabinówek T, T1, T2 połączonych razem w klasę T1, oraz 8 Tang. Była nawet Misja Wojtka Chodkowskiego, która w tygodniu poprzedzającym ten weekend odbyła ciekawą podróż Wisłą do Włocławka (przy tym stanie wody!), gdzie odbywały się od piątku Długodystansowe Mistrzostwa Polski. Ale wyniki w piątkowych wyścigach sprawiły, że Wojtek czym prędzej wrócił ścigać się z nami.

    Z planowanych 3 wyścigów z trudem udało się przeprowadzić 2 na trasie 2 śledzie. Dodatkową atrakcją był dość wyraĽny prąd w kierunku zapory i były momenty, że jachty co prawda poruszały się do przodu względem wody, jednak względem brzegu spływały powoli do tyłu, co z ciekawością obserwowali i z lekkim zdenerwowaniem komentowali zebrani na brzegu nasi wierni kibice.

    Doskonale popłynął Szymon na Follow Me. Oba sobotnie wyścigi wygrał z kilkusetmetrową przewagą (dublując nawet w II wyścigu całą grupę Omeg i T1 oraz niektóre Tanga). Wojtek na Misji, mając na pokładzie dobrego taktyka w osobie Piotra Groszyka, zajął II miejsce w obu wyścigach po zacieklej walce z Rozwianym Dymem, który musiał zadowolić się dwoma III miejscami.

    W niedzielę wiatru było trochę więcej, udało się rozegrać 3 wyścigi. Wyścig III wygrał Rozwiany Dym przed Nieuchwytnym Celem i Misją, wyscig IV znowu Follow Me przed Dymem i Uspionym Gromem, podobnie jak wyscig V tym razem przed Ognistym Podmuchem i Błękitnym Wiatrem.

    Regaty ze zdecydowaną przewagą wygrał Szymon na Follow Me (4 pierwsze miejsca na 5 wyścigów!). Na II miejsce udało się wyjść Rozwianemu Dymowi. Misja spadła o jedno oczko, ale utzymała się na pudle - puchar za III miejsce. W tych regatach jednak nawet najlepszym zdarzały się też gorsze starty, np. Follow Me czy Rozwianemu Dymowi - w niektórych wyścigach zajmowały miejsca VI.

    W regatach tych pojawiła się nowa jednostka "Nieuchwytny Cel" (ciekawe na jak długo?) - w kręgach wtajemniczonych znana pod roboczą nazwą "Połamaniec", czy wręcz "Złamas". Historia tego jachtu była taka, że dno kadłuba przejściowo nie miało ciągłości i wymagało pewnych drobnych zabiegów szkutniczych. Po dorobieniu do dobrze wysezonowanego kadłuba nowego pokładu i całej reszty, jacht prezentuje sobą całkiem niezłą wartość regatową. Najlepszym tego potwierdzeniem jest wysokie IV miejsce w regatach, choć Krzysztof "Strażak" Budek, żeglował w rodzinnej załodze m.in. z 5-letnim synem Mateuszem.

    V miejsce zajął Janek na Uśpionym Gromie, choć jego aspiracje były na pewno większe.

    W regatach debiutowała również nowa studencka załoga - szefowie KŻ SGGW - Piotr Bogusz i Krzysztof Urbaniak. Laser Bahia czy Omega, na których najczęściej się ścigają, to trochę inne jachty, jednak ich załoga radziła sobie całkiem nieĽle. Niestety pechowa dyskwa za kilkukrotne machnięcie pagajem po sygnale przygotowania zepchnęła Błękitny Wiatr na VI miesce w regatach.

    Zacięta była walka o każde miejsce, nawet VII i VIII. Miejscami tymi podzielili się przy remisie punktowym (decydowały miejsca w wyścigach) Kuba na Ognistym Podmuchu i Wojtek na Szalonym Cieniu.

    Summa summarum - słabe warunki wiatrowe, zwłaszcza w sobotę, kłopoty z wyraĽnym prądem, mało jachtów, a jednocześnie bardzo miła atmosfera, bogato zastawiony stół na sobotnim bankiecie i wieczorek szantowy - warto było tam być...

Wyniki regat
    1. Szymon Mirecki Follow Me 1, 1, 6, 1, 1 4 pkt.
    2. Jacek Paluszkiewicz Rozwiany Dym 3, 3, 1, 2, 6 9 pkt.
    3. Wojtek Chodkowski Misja 2, 2, 3, 8, 5 12 pkt.
    4. Krzysztof Budek Nieuchwytny Cel 5, 4, 2, 4, 8 15 pkt.
    5. Jan Domański Uśpiony Grom 4, 6, 5, 3, 7 18 pkt.
    6. Piotr Bogusz Błekitny Wiatr 7, DSQ, 4, 5, 3 19 pkt.
    7. Kuba Wieczyński Ognisty Podmuch 6, 7, 8, 7, 2 22 pkt.
    8. Wojtek Koblak Szalony Cień 8, 5, 7, 6, 4 22 pkt.

Zakończenie Sezonu, 20 listopada 2009

12 grudnia, 2009

    W dniu 20 listopada odbyła się miła uroczystość Zakończenia Sezonu Żeglarskiego Grand Prix Warszawy 2009. Na sali zebrało się ponad 100 osób.
    Klasa Tango została sklasyfikowana najliczniej - 16 sterników (czyli nawet więcej niż Skippi 650 - 15 sterników) - i na Zakończeniu reprezentowana była silną ekipą. Wśród tłumu rzucali się w oczy Ania i Arek w nowych koszulkach, oznaczających przynależność do załogi Błękitnego Wiatru, choć elegancją najbardziej wyróżniał się armator Misji - Wojtek.
    Rozdano puchary i medale dla pierwszej trójki we wszystkich klasach: T, T1, T2, Omega, Tango, Skippi, Sympathy. Każdy sklasyfikowany sternik dostał pamiątkowy dyplom. Stowarzyszenie Klasy Tango dla wszystkich sklasyfikowanych sterników przygotowało statuetki w kształcie żagla, wykonane z ciemnego plexi, na drewnianej podstawce z plakietką informującą o zajętym miejscu, nazwisku sternika i nazwie jachtu, którego był sternikiem. Pomysł na statuetki i wykonanie w zakresie własnym - Jacek, Radek i Rafał. Efekt był bardzo dobry. Na te oryginalne "puchary" szczególnie zwrócił uwagę Sekretarz Generalny PZŻ, Zbyszek Stosio, uczestniczący we wręczaniu pucharów. Niestety zawód sprawił nam Andrzej Skrzat, który obiecał pojawić się na zakończeniu, jednak w końcu nie dotarł na uroczystość.
    W klasie Tango bezsprzeczne zwycięstwo odniósł NKPP Szymon Follow Me - 80,5pkt, na II miejscu Radek Soul - 62,5pkt (prezes pierwszy, wiceprezes drugi - czyli w dobrym Stowarzyszeniu porządek musi być!), III miejsce - Jacek Rozwiany Dym - 61,5pkt. Piotr na Misji Wojtka Chodkowskiego zajął najmniej lubiane przez zawodników - bo tuż za "pudłem" - miejsce IV. Na miejscach V - VIII było bardzo gęsto, a podział miejsc dokonał się dopiero podczas ostatnich regat. Miejsce V, dzięki zwycięstwu w ostatnich regatach, zajął Jarek Ognisty Podmuch - 34,5pkt, spychając Arka Błękitny Wiatr na miejsce VI - 31,5pkt. Rafał na Haze był ostatecznie VII - 27pkt, natomiast Jaś wylądował na VIII miejscu (byłby wyżej, gdyby nie zaczął się zastanawiać nad nazwą swojego jachtu - Uśpiony a może Utopiony Grom...?). Pozostali zawodnicy mieli zbyt mało startów by zająć lepsze miejsca - uczestniczyli jedynie w 2 imprezach. Paweł na Szalonym Cieniu i Haze w dwóch startach uzyskał 17pkt - w każdej imprezie wygrał po jednym wyścigu i zajął IX miejsce. Jola, startując na Błękitnym Wietrze i Rozwianym Dymie, znalazła się na miejscu X z 10pkt. Kuba na Błękitnym Wietrze uzyskał łącznie 7pkt i zajął XI miejsce, a Robert na Follow Me - 6pkt i XII miejsce. Kolejne miejsca zajęli sternicy przechodni Szalonego Cienia: XIII - Konrad (5pkt), XIV - Zet (3pkt), XV miejsce exequo Michał i Wojtek - po 2pkt (ale liczymy, ze Wojtek się rozkręci - został w tym roku szczęśliwym właścicielem Szalonego Cienia i pewnie go dobrze przygotuje do następnego sezonu).
    Minął kolejny rok, kolejny sezon, a już niedługo trzeba będzie się przygotowywać do przyszłorocznego. Kalendarz imprez powoli się już wypełnia. Wiosna prawie na pewno będzie taka, jak w 2009, jesień - prawdopodobnie, choć być może niektóre imprezy będą w innych miejscach, a terminy pozostaną te same. Na razie czekamy do stycznia, kiedy to wszystko powinno się wyjaśnić. I choć jachty będą wodowane dopiero na wiosnę, nie zapadamy w sen zimowy - myślami i tak wciąż jesteśmy gdzieś na wodzie...

    Do przyszłego sezonu!


REGATY O PUCHAR MAZOWSZA I PUCHAR BABIEGO LATA, 3-4 paĽdziernika 2009

12 paĽdziernika, 2009

    Regaty odbyły się w dniach 3-4 paĽdziernika 2009 w Nieporęcie. Były to ostatnie regaty cyklu Grand Prix Warszawy. Zaplanowano 6 wyścigów: 4 w sobotę i 2 w niedzielę. W sobotę odbyły się wszystkie 4 wyścigi na trasie: na wiatr, 2 krótki śledzie, z wiatrem i meta na baksztagu (przy wietrze 3-4°B).
    I wyścig wygrała załoga Roberta Stachelskiego na Follow Me, przed Jaśkiem na Uśpionym Gromie i Radkiem na Soul. Załoga Follow Me prezentowała się bardzo malowniczo: sternik w brązowym habicie, przepasany sznurem i Koszał w pasiastym więziennym stroju (łącznie z czapką!). Zabawa była niezła, zwłaszcza gdy Robertowi z momencie startu w którymś z wyścigów kaprys wiatru podniósł kaptur habitu tak, ze spadł mu na oczy - ciekawe jakimi słowami modlił się wtedy Robert, czy może "PójdĽ za mną", kierując tak pobożne życzenia w kierunku innych startujących jachtów; dobrze, że materiał trochę prześwitywał. Jednak w I wyścigu Follow Me po proteście dostał DSQ, ponieważ będąc już po okrążeniu górnego znaku na pełnym lewym nie ustąpił Arkowi na Błękitnym Wietrze, który szedł prawym ostrym na znak. Komisja Regatowa po przewodnictwem Naszego Kochanego Pana Prezesa Szymona nie miała wątpliwości.
    Wyścig II zakończył się zwycięstwem Radka na Soul, przed Jarkiem na Ognistym Podmuchu i Piotrem na Misji. Chwilę po starcie do III wyścigu (jachty odpłynęły jakieś 150-200 m od linii startu) mimo świstu wiatru i plusku fal, przez Zalew przetoczył się głośny huk uderzenia i trzask łamanego laminatu. Płynący lewym halsem Błękitny Wiatr wbił się dziobem w część dziobową Soula, mającego jako prawohalsowy prawo drogi. Arek, płynąc w dużym przechyle, zasłonięty żaglami, w ogóle nie widział jachtu Radka. Efekty kolizji to skasowany dziób Błękitnego Wiatru (tak, że prawie można włożyć głowę do komory kotwicznej), a na Soulu rozwarstwiony kołnierz na długości blisko metra, złamany pokład i obramowanie komory kotwicznej lewej burty oraz porwany fok. Soul musiał wycofać się z wyścigu i spłynąć do portu. Wyścigu tego nie ukończył również Uśpiony Grom, którego załogant niechcący wyszedł za burtę (choć temperatura wody wcale nie zachęcała do kąpieli). Wyścig III wygrał Piotr na Misji, przed Jolą na Rozwianym Dymie i Jarkiem na Ognistym Podmuchu, a IV ukończył jako pierwszy Robert na Follow Me, dalej Jarek i Piotr. W ostatnim wyścigu nie wystartował Soul i Szalony Cień.
    Ostatni wyścig Regat o Puchar Mazowsza był jednocześnie wyścigiem o Puchar Babiego Lata - zamykającym zmagania cyklu Grand Prix 2009. Z planowanych 2 wyścigów niedzielnych Komisja Regatowa zdecydowała się przeprowadzić jeden. Uwzględniając komunikaty meteo, że wiatr ma się rozkręcać do mocnej "szóstki", nie było sensu przeprowadzać dalszych wyścigów. Klasy T (2 jachty), T2 (2 jachty) i Tango (5 jachtów) zdecydowały się wystartować w tym wyścigu, walcząc o Puchar Babiego Lata, a Tanga również o miejsca ostateczne w Pucharze Mazowsza. Klasy T1 i Omega nie wystartowały w V wyścigu, więc Puchar Babiego Lata otrzymali zwycięzcy ostatniego sobotniego wyścigu.
    W tych trudnych warunkach nie wszyscy podjęli właściwe decyzje. Jeszcze przed startem załoga Uśpionego Groma postanowiła przetrenować postawienie spinakera. I choć już to było bardzo ryzykownym pomysłem, gwoĽdziem do trumny było całkowite podniesienie miecza! Wywrotka, zalanie jachtu, załoga czekająca 20 minut na zainteresowanie ze strony WOPR-u, który miał obstawiać te regaty i jeszcze trwająca ponad 2 godziny akcja doholowania jachtu do brzegu przez 3 jednostki ratownicze. Wielkie dzięki należą się Andrzejowi Jankowskiemu, który zorganizował szalupę ratowniczą z Flauty i kierował akcją w znakomity sposób, co pozwoliło ograniczyć straty w sprzęcie do minimum. Młoda załoga przeżyła szok termiczno-psychiczny i jest nadzieja, że z tej lekcji wyciągnie właściwe wnioski. Chodzą słuchy, że armator zastanawia się nad zmianą nazwy Uśpiony Grom - na... Utopiony Grom. W ostatnim wyścigu Ognisty Podmuch postawił spinakera i wywijał ogniste pląsy hamując bomem o wodę lub dla odmiany celując nim w niebo. Misja miała duże kłopoty z fokiem - awaria zepchnęła ich z trasy i potem musieli sporo nadrabiać. Najspokojniej podszedł do sprawy Paweł Nawrocki na Haze, zgodnie z zasadą "im mniej tym więcej" - dzięki mniejszej powierzchni żagli (zrefowany grot) pokonywał więcej trasy niż jego konkurenci, unikając zbędnej szarpaniny. I choć obawiał się o pracę masztu w tych warunkach z pewnością i dużym spokojem ukończył wyścig jako pierwszy i tym samym wygrał Puchar Babiego Lata. Rozbity Dziób, tzn. Błękitny Wiatr był w tym wyścigu 2, a Ognisty Podmuch obronił 3 miejsce przed Misją, która przecięła linię mety jako czwarta.
    Regaty zakończyły się zwycięstwem Jarka na Ognistym Podmuchu, II miejsce przypadło Piotrowi na Misji, III Pawłowi na Haze, który dzięki wygranej w ostatnim wyścigu znalazł się na podium. Miejsce IV zajęła Jola na Rozwianym Dymie, V Arek na Błękitnym Wietrze. Robert na Follow Me był VI (gdyby nie DSQ mógł być nawet II), załoga "ryzykantów" Jasia na Uśpionym Gromie była VII, przed "pechowcami" Radka na Soul - VIII miejsce. Stawkę zamykał szczęśliwy nowy armator Szalonego Cienia Wojtek, który ma poważne plany startować na Cieniu we wszystkich regatach w przyszłym sezonie - trzymamy za słowo!
    Dramaturgia tych regat na długo zostanie w pamięci, zwłaszcza niektóre momenty, takie jak nagły brak sporego fragmentu dziobu na Błękitnym Wietrze, rozbity Soul wycofujący się z wyścigu z porwanym fokiem albo ledwo widoczny znad fal kawałek burty Uśpionego Groma dryfującego długi czas nieopodal statku Komisji Regatowej.
    Ciekawostką jest to, że w niedzielę do regat przystąpiły jachty klasy Laser Bahia. Z planowanych 5 wyścigów rozegrano 3. Zgłosiły się 23 załogi, wystartowało 12. I wyścig skończyło 10 jachtów, II - 6, a III - 4, w tym jeden osiągnął metę efektownym "fikołkiem" - wywrócił się 2-3 m przed metą, przecinając linię mety jeszcze w czasie wywrotki, a inny wywrócony ponad 20 m przed metą zakończył wyścig w stylu grzbietowym, przecinając ją dnem jachtu. Zgodnie z definicją jacht musi kończyć przecinając linię mety (w kierunku od ostatniego znaku), gdy jego kadłub, osprzęt i załoga są w pozycji normalnej. W tych ciekawych warunkach jachty wywrócone przekraczające metę były klasyfikowane, jako że znajdowały się w pozycji normalnej (dla tych warunków). Czyli w sumie połowa osiągnęła metę jako jednostki nawodne, a połowa jako "łodzie podwodne" - takiego finiszu jeszcze nie było!


Regaty WAT, 26-27 września

29 września, 2009

    Regaty odbyły się w Zegrzu w dniach 26-27 września 2009. W sobotę rozegrano 4 wyścigi przy wietrze 2-3°B i pięknej słonecznej pogodzie. Wszystkie wyścigi wygrał Szymon na Follow Me i to był prawdziwy nokaut (do odrzucenia po 4 wyścigach miał jedno miejsce... pierwsze!). Radek na Soul, zajmując miejsca 3, 2, 2, 4, zajął miejsce II. Znakomicie żeglował Jasiek na Uśpionym Gromie - pierwszy wyścig przegrał o pół długości jachtu z Follow Me, zajmując 2 miejsce, w II wyścigu podobnie, o 2-3 metry przegrał z Misją walkę o 3 lokatę i po nieco gorszym III wyścigu (5 miejsce), w IV szczęśliwie o pół długości łódki wygrał z Rozwianym Dymem i przypłynął jako 2. Tym razem Rozwiany Dym, po fatalnym błędzie przy zrzucaniu spinakera w III wyścigu (z 2 pozycji spadł na 5) i nie mając szczęścia w końcówkach III (przegrana z Soulem) i IV (przegrana z Uśpionym Gromem) wyścigu - w obu przypadkach o 2-3 m, nie zdołał załapać się na pudło. Jachty żeglowały tak szybko i równo, że różnice były bardzo niewielkie i najmniejszy błąd powodował spadek pozycji czasem o kilka miejsc.
    W sobotę było wyjątkowo ciepło jak na koniec września. Włodek się nawet wykąpał w Zalewie, zostawiając ubranie przy słupku z napisem "kąpiel wzbroniona". Wieczorem siedzieliśmy przy ognisku, pijąc mnóstwo alkoholu nieopodal tablicy "zakaz spożywania alkoholu na terenie portu", śpiewając szanty, pieśni cygańskie i przyśpiewki weselne, słuchając flamenco. Był szampan i tort dla uczczenia skromnej uroczystości państwa M. i J. Paluszkiewiczów, którzy 26 września 1984 w środę, wzięli ślub (a więc równo 25 lat, co do dnia!). Dla niewtajemniczonych: w środę - bo w soboty i niedziele odbywały się, podobnie jak dziś, regaty. Do najpopularniejszych "szant" tego wieczoru należały "100 lat" i "gorzka wódka" - jak widać wielu jest na bieżąco z weselnymi uroczystościami.
    W niedzielę wszyscy w napięciu czekali na wiatr, który niestety nie nadszedł, choć na Mazurach wiało podobno całkiem mocno. U nas do momentu decyzji KR o zakończeniu regat, Zalew Zegrzyński był bez zmarszczki. Dopiero po uroczystym zakończeniu zaczęło trochę wiać, może tak do 1°B. W ten sposób regaty zakończyły się po 1 dniu - sobotnie rezultaty były wynikiem ostatecznym. Miejsce V zajął Piotr - Misja (14 pkt), VI Jarek - Ognisty Podmuch (15 pkt) - choć jachty te walczyły ze sobą do ostatniego wyścigu, podobnie jak Kuba na Błękitnym Wietrze (21 pkt) i Rafał na Haze (22 pkt). Rafał wpadł raz na "minę" - przepłynął przez metę na okrążeniu i dostał DSQ, bo był to akwen zakazany. Na Szalonym Cieniu IX miejscem zadebiutował Wojtek Koblak, który w przyszłym roku ma zamiar na stałe przenieść się do klasy Tango - witamy nowego zawodnika.
    Po tych regatach ustaliła się kolejność Grand Prix 2009. Na miejscach medalowych: NKPP Szymon - Follow Me ze zdecydowaną przewagą (80,5 pkt), II miejsce - Radek Soul (na razie 62,5 pkt; może dorzuci coś jeszcze w ostatniej imprezie) i III miejsce - Rozwiany Dym (61 pkt). Pewne IV miejsce ma Piotr Groszyk na Misji, który już nie może wskoczyć wyżej, ani z nikim przegrać. Natomiast o miejsca V-VIII walka będzie trwać do ostatniego wyścigu. Na razie Rafał - Haze ma 27 pkt, Arek - Błękitny Wiatr 26,5 pkt, a Jaś - Uśpiony Grom 26 pkt. To może być ciekawa walka.


Regaty 85-lecia YKP, 19-20 września

24 września, 2009

    Regaty w YKP w Jadwisinie 19-20 września związane były z obchodami 85-lecia Yacht Klubu Polski. Szczególnie uroczyste było otwarcie regat - stawianie bandery i proporców YKP, PZŻ i Unii Europejskiej w pełnej gali mundurowej, przy dĽwięku gwizdków bosmańskich (było na co popatrzeć). Uroczystości te spowodowały, że start do I wyścigu został przesunięty na godz. 1400.
    Jak to bywa na wąskim akwenie wschodni wiatr o sile 1-3°B nie chciał współpracować i zamiast wiać jak przystało - wzdłuż, przyjął kierunek zbliżony do prostopadłego w stosunku do trasy regat (2 śledzie). A więc "żużel".
    Linia startu ustawiona prostopadle do brzegu (choć można było skośnie, by choć trochę wyrównać szanse wszystkim startującym na całej szerokości) i boja ograniczająca ustawiona sporo powyżej linii startu wprowadzała zawodników w błąd. Zwłaszcza że maszt sygnałowy stojący na nadbrzeżu, który był jednocześnie namiernikiem KR, był mało widoczny z wody na tle portu z lasem masztów, proporców i gali flagowej postawionej na niektórych jachtach.
    Taka konfiguracja startu powodowała dużą ilość falstartów a pierwszym dniu regat. W drugim było lepiej.
    I wyścig wygrał Jarek na Ognistym Podmuchu, przed Radkiem na Soulu i Rozwianym Dymem. W wyścigu tym Piotr Groszyk na Misji, walcząc o 4 miejsce, nie dał miejsca Konradowi na Szalonym Cieniu i mógł być przez Konrada protestowany, ale wrócił na trasę naprawiając swój błąd i ponownie przekroczył linię mety, zajmując w efekcie dopiero 7 pozycję.
    Szczególnie dramatyczny był wyścig II (a mówi się, że wyścigi "na żużlu" są takie nudne i nic się nie dzieje!). po indywidualnym falstarcie 5 z 8 startujących Tang i po przejściu większej części trasy (przy nieco słabnącym wietrze 1-2°B; było już około godz. 1600) 6 Tang miało bliskie spotkanie w rejonie dolnego znaku, gdy została już tylko końcówka drugiego okrążenia i prosta do mety, jednym halsem. 2 jachty prowadzące - Misja i Soul, które właśnie okrążyły znak i wyszły z niego na lewym halsie, zostały złapane przez Ognisty Podmuch Jarka, który mając prawy hals domagał się ustąpienia. Oba jachty lewohalsowe natychmiast zrobiły zwrot, zmuszając wchodzące na znak jachty - Rozwiany Dym i Błękitny Wiatr - do gwałtownego ostrzenia i ustępowania im jako zawietrznym. Arek na Wietrze ustępując zrobił pełny obrót i dopiero zaczął okrążać znak. W tym samym momencie do boi, przy której był już Dym, dojechał Uśpiony Grom i zbliżał się Haze. Podczas okrążania znaku doszło do kolizji między Dymem, Gromem i Wiatrem. Sytuacja kolizyjna, w której brało udział 6 jachtów tej samej klasy nie często zdarza się w naszych regatach. Protestował Jarek Ognisty Podmuch na Misję Piotra i choć Misja zajęła w tym wyścigu dobre 2 miejsce, po rozpatrzeniu protestu dostała DSQ. Ale z tej sytuacji protestów mogło być "od groma": Rozwiany Dym i Błękitny Wiatr na Groma, Grom na Wiatr i Szalonego Cienia, Soul na Rozwiany Dym. 2 jachty były w tej sytuacji najbardziej stratne: Misja - bo nie przyjmując kary 720 została wyprotestowana i Rozwiany Dym, który nie protestował, ale stracił najwięcej - pęknięty (na wylot!) pokład na falochronie kokpitu po trafieniu przez Uśpionego Groma. No cóż, popularne wyrażenie szkutnicze mówi "to się nadszpachluje"!
    Wyścig II wygrał Soul przed Jaśkiem na Uśpionym Gromie, obejmując po pierwszym dniu regat zdecydowane prowadzenie. Wieczorem YKP był bardzo gościnny: szanty, tańce, bogato zastawiony stół, pieczony prosiak, piwo, szampan i w ogóle bardzo żeglarska atmosfera.
    Drugiego dnia odbyły się 2 wyścigi. Jeden wygrał Soul przed Rozwianym Dymem, zapewniając sobie zwycięstwo w regatach, a drugi Misja przed Błękitnym Wiatrem. Wiatr zmienił nieco kierunek - momentami było nawet trochę halsówki do pierwszego znaku. Regaty zakończyły się wygraną Radka na Soulu z dużą przewagą: miejsca 2, 1, 1, DNF (4 pkt) - przed Jarkiem na Ognistym Podmuchu - 1, 5, 3, 4 (8 pkt) i Rozwianym Dymem - 3, 4, 2, 3 (8 pkt). O wyrównanej walce świadczą małe różnice punktowe na dalszych miejscach: Arek na Błękitnym Wietrze - 6, 3, 5, 2 (10 pkt), Jaś na Uśpionym Gromie - 4, 2, 7, 5 (11 pkt), Piotr na Misji - 7, DSQ, 4, 1 (12 pkt), Konrad na Szalonym Cieniu - 5, 7, 6, 6 (17 pkt) i Rafał na Haze - 8, 6, 8, DNF (22 pkt).
    Dużą aktywnością podczas całej imprezy wykazywał się nasz Skarbnik Włodek, który bardzo aktywnie i z dużą skutecznością zbierał składki i przekonał kilka osób do wstąpienia w szeregi Stowarzyszenia Klasy Tango.


PUCHAR MARSZAŁKA WOJ. MAZOWIECKIEGO

24 września, 2009

    Regaty odbyły się w Nieporęcie w dniach 12-13 września 2009. na starcie stanęły 53 załogi, w tym najliczniej Skipi 650 - 14 i Tango - 9 jachtów. Tym razem wpisowe wyniosło 30 zł od osoby w wersji standard lub 50 zł w wersji full wypas (nie wiem czy ktokolwiek zdecydował się na pełną opcję). Trochę skomplikowana trasa regat (trapez z wewnętrzną pętlą na 5 bojach + start/meta) przysporzyła niektórym zawodnikom sporo kłopotu. Piotrek Groszyk - Misja, mając dużą przewagę w III wyścigu, pomylił znak i w efekcie wylądował na odległym 5 miejscu. Podobnie Radek - Soul w ostatnim wyścigu mógł wygrać, ale nie okrążył ostatniego znaku. W efekcie nie został w tym wyścigu sklasyfikowany.
    Słaby wiatr o sile 1-3°B, czasem zamierający i zmieniający kierunki spowodował, że zamiast 5 wyścigów planowanych w sobotę i 2 w niedzielę, w sumie rozegrano zaledwie 4. 2 wyścigi były przerywane i po pewnym czasie wznawiane. Dodatkowym utrudnieniem był deszcz w I sobotnim wyścigu - potem pogoda stopniowo się poprawiała. W słabych warunkach wietrznych pierwszy dzień należał do Radka - Soul (2 pierwsze miejsca i 1 drugie - 4 pkt), na drugim miejscu z niewielką stratą znajdowała się załoga NKPP Szymona - Follow Me (1, 2, 3 miejsce - 6 pkt).
    Sobotni wieczór upłynął na intensywnych zajęciach integracyjnych - tu klasa Tango była zdecydowanie dominująca - szanty, śpiew, gitary, kastaniety, sheesha, a nawet odrobina alkoholu. Najbardziej zmęczeni poszli spać dobrze po północy, a bardziej wytrwali chyba gdzieś około 400. Piotr Groszyk chciał nawet o tej porze wypływać już na start, ale w końcu poczekał aż się rozwidni.
    Liczyliśmy na 2 wyścigi w niedzielę. Gdyby nie było odroczenia do 1130 być może udałoby się rozegrać 1 wyścig do południa. Jednak wyścig rozpoczęty przed 1200 po 30 minutach został przerwany z powodu zbyt słabego wiatru. Po jakimś czasie, gdy wiatr znowu się pojawił, rozegrano IV wyścig, ale nie było już czasu na V. zresztą w tym wyścigu wiatr zasadniczo zmieniał kierunek (o blisko 90°), co skomplikowało pokonanie trasy: np. halsówka wypadła na baksztagowym boku trasy.
    Regaty zakończyły się zwycięstwem NKPP Szymka - Follow Me, przed Radkiem - Soul. Obie załogi po 4 pkt, miejsca takie same, zadecydowało miejsce w ostatnim wyścigu. Dalej kolejno: Jacek - Rozwiany Dym (8 pkt), Piotrek - Misja (10 pkt), Arek - Błękitny Wiatr (14 pkt), Jarek - Ognisty Podmuch (15 pkt), Konrad - Szalony Cień (21 pkt), Jasiek - Uśpiony Grom (21 pkt) i Rafał - Haze (22 pkt).


OTWARTE MISTRZOSTWA WARSZAWY, 05-06 września 2009

17 września, 2009

    W dniach 5-6 września Mistrzostwami Warszawy rozpoczęła się kolejna runda Żeglarskiego Grand Prix Warszawy. Regaty zgromadziły 62 jachty w 10 klasach. Klasa Tango - 9 jachtów, ustępowała swą ilością tylko Skippi 650, których ścigało się 16. Bardzo, bardzo niemiłym zaskoczeniem była wysokość wpisowego - 50 zł od osoby. Tak astronomiczne wpisowe może niekorzystnie odbić się na frekwencji w regatach w przyszłości, a i tak startuje teraz 30-50% w porównaniu do regat sprzed 6-8 lat.
    W sobotę rozegrano 3 wyścigi, w niedzielę 2 przy wietrze 4-5°B, momentami nawet do 7°B. Kilka jachtów się położyło, znów ktoś pogiął maszt, ale na szczęście nie były to Tanga, choć i nam zdarzyły się pewne straty - Rafał na Haze porwał foka, Jasiek na Gromie urwał fał grota, w wielu żaglach nie wytrzymały kieszenie na listwy - Arek na Błękitnym Wietrze stracił 3 z 5 listew (razem z kieszeniami). W ogóle żagle w tych regatach dostały nieĽle w kość. Radek miał problemy z okuciem bomu - ścięło śruby i to już nie pierwszy raz. Walka na wodzie była zawzięta - różnice na mecie niewielkie. 2 wyścigi wygrał NKPP Szymon na Follow Me i 2 razy był drugi, co pozwoliło mu na zwycięstwo w regatach (6 pkt) i zdobycie tytułu Mistrza Warszawy w klasie Tango na rok 2009. 2 wyścigi wygrał Rozwiany Dym, który zajmując jedno miejsce 2 i jedno 3 (po starcie spóĽnionym w ostatnim wyścigu o 150 m) musiał zadowolić się II miejscem (7pkt). Misja z załogą Piotra Groszyka zajęła dobre III miejsce. Paweł Nawrocki na Szalonym Cieniu wygrał w pięknym stylu jeden wyścig i zajął wysokie IV miejsce, przed Radkiem na Soul, który wycofał się z ostatniego wyścigu po tym, jak załoga po raz trzeci po zwrocie zostawiła mu foka zaknagowanego na nawietrznej, a maszt w pozycji bardziej poziomej niż pionowej miał ochotę "kosić" przeciwników. Radek zaraz na początku złapał jednego "doła" - 8 miejsce w I wyścigu, potem zaczął się rozkręcać: 4, 3, 2 miejsce w kolejnych wyścigach i gdyby nie ten ostatni wyścig, z którego się wycofał, na pewno byłby dużo wyżej niż na zdecydowanie niesatysfakcjonującym miejscu V. Rafał na Haze zaczął w świetnym stylu zajmując 3 miejsce w I wyścigu. Potem było trochę gorzej, a po porwaniu foka kończył wyścig IV tylko na grocie, a w ostatnim nie wystartował - zmiana żagla spowodowała takie splątanie fału foka, że bez kładzenia masztu nie dało rady go odplątać - w efekcie VI pozycja w regatach. Jarek na Ognistym Podmuchu zajmujący wysokie III miejsce po 3 wyścigach sobotnich, nie kontynuował w niedzielę rywalizacji i spadł na VII miejsce - ale przecież w sobotę w Jachrance odbywało się "żeglarskie wesele" jego brata Artura i Jarek był w tę uroczystość mocno zaangażowany... Awarie w 2 wyścigach na Uśpionym Gromie nie pozwoliły Jaśkowi na zajęcie lepszej pozycji niż VIII. Natomiast Arek na Błękitnym Wietrze nie był w stanie przeregulować takielunku po ustawieniu "mazurskim" i mimo, że uzyskiwał po świetnym starcie znakomite miejsca na pierwszym okrążeniu (potrafił prowadzić wyścig do boi baksztagowej), potem pozostali go objeżdżali - poza tym systematycznie tracił z grota kolejne listwy. W efekcie uzyskał zaledwie 1.5 pkt do Grand Prix, zajmując IX miejsce.
    Zakończenie imprezy zaskoczyło nas negatywnie: wielkość pucharów była odwrotnie proporcjonalna do wysokości wpisowego, ale podobno "małe jest piękne" (i zajmuje mniej miejsca na półce). Zabrakło również medali, co w imprezie tej rangi jest poważnym uchybieniem.


MISTRZOSTWA POLSKI, 14-16 sierpnia 2009

17 września, 2009

    W dniach 14-16 sierpnia 2009 w Giżycku odbyły się Mistrzostwa Polski w klasach T1, T2, T3, Sympathy 600, Żagle 500, TANGO, 505 i Hornet, a w klasach Omega Sport i Standard, Skippi 650 i Nautica 450 - Błękitna Wstęga Jeziora Niegocin. Startowało w sumie nieco ponad 60 jachtów, w tym 7 Tang: Błękitny Wiatr - Michał Nischk, Follow Me - NKPP Szymon Mirecki, Haze - Rafał Iwanicki, Misja - Wojtek Chodkowski, Ognisty Podmuch - Jarek Wąsowski, Soul - Radek Maciak i Uśpiony Grom - Jola Paluszkiewicz. Były to pierwsze Mistrzostwa Polski, wystartowała KLASA TANGO.
    Pierwszego dnia, w piątek, wiało do 7°B i tylko 3 Tanga zdecydowały się startować w wyścigach. Rozegrano 2 z 3 planowanych wyścigów, ale nawet te 2 to było i tak za dużo. Niektóre inne klasy (na drugiej trasie) już po pierwszym wyścigu powiedziały Komisji Regatowej, że nie chcą więcej ścigać się w tych warunkach i spłynęły do portu. Np. z 5-ciu Sympathy pierwszy wyścig skończyła tylko jedna, Janek Pazik na Omedze stracił maszt, ktoś złamał płetwę sterową i było kilka innych awarii.
    Ci, którzy zostali w porcie chwalili Szymka za mądrą decyzję, że płynął na samym grocie, ale potem okazało się, że to jacht sam podjął tę decyzję, ponieważ urwał się fał foka (stalówka Ć4). I wyścig wygrał Jarek - Ognisty Podmuch, przed Szymkiem - Follow Me i tylko te dwa jachty ukończyły wyścig. W II wyścigu kolejność była odwrotna, przy czym wyścig ten ukończył również Wojtek - Misja, zajmując 3 miejsce w wyścigu i po pierwszym dniu Mistrzostw.
    W drugim dniu miało być 3-4°B i odbyło się aż 5 wyścigów. Prawie wszystkie Tanga stawiały już spinakery. Po 2 wyścigi wygrali Radek - Soul i Szymon - Follow Me, jeden wyścig wygrał Jarek - Ognisty Podmuch. Szymon prowadząc wyścig znów miał awarię - fał foka urwał się na górnym bloku i Follow Me nie ukończył wyścigu oraz nie startował w następnym. W ostatnim wyścigu tego dnia nie wystartował Uśpiony Grom, bo załoga nie była już w stanie wybierać szotów foka.
    Po dwóch dniach regat i po rozegraniu 7 wyścigów prowadził Jarek - Ognisty Podmuch (10 pkt) przed Szymonem - Follow Me (16 pkt) i Radkiem - Soul (17 pkt). W niedzielę odbyły się dwa wyścigi przy wietrze 3-4°B, oba wygrał Soul przed Follow Me. Tuż po zakończeniu wyścigów znów powiało do 6-7°B, ale wszyscy zdążyli już wrócić do portu.
    Przy 9 wyścigach były już 2 "odrzutki" i tym samym w pierwszej trójce odwróciła się kolejność: Mistrzami Polski została załoga Radka Maciaka na Soulu, Vicemistrzami Polski załoga NKPP Szymona na Follow Me, a załoga Jarka na Ognistym Podmuchu musiała zadowolić się III miejscem. Różnice między miejscami w pierwszej trójce - 1 pkt!, co świadczy o bardzo wyrównanej rywalizacji - do ostatniego wyścigu!


REGATY O PUCHAR PREZESA PZŻ, 07 lipca 2009

17 września, 2009

    Regaty odbyły się jak zwykle w Mikołajkach, w dniach 1-2 sierpnia 2009. W klasie Tango startowali: Jasiek Domański - Błękitny Wiatr, Rafał Iwanicki - Follow Me, Wojtek Chodkowski - Misja, Jarek Wąsowski - Ognisty Podmuch, Radek Maciak - Soul oraz Michał Nischk na Tańczącej Furii, która na tych regatach była Tangiem (zdarzało się jej to wcześniej już więcej razy).
    W sobotę wiało słabo i trochę kręciło, 1-2°B. Pierwszy wyścig wygrał Soul przed Furią i Wiatrem, drugi też Soul, tym razem wyprzedzając Follow Me i Podmuch, trzeci - dla odmiany - Soul przed Misją i Follow Me. Drugiego dnia wiało mocniej, średnio 2-3°B, czasem nawet do "czwórki". Wiatr jak na Jezioro Mikołajskie był niezwykle sprzyjający regatom - jak na zamówienie wiało wzdłuż nadbrzeża, a nie tak jak zwykle w poprzek. Nasze Tanga dość odważnie stawiały spinakery. "Tango" Furia, która również zdecydowała się w końcu go postawić, wybrała jednak najmniej szczęśliwy moment, bo właśnie wtedy przywiało 4°B. Spinaker zapracował na krótko, ale po wdarciu się Jeziora Mikołajskiego na pokład oraz zmiksowaniu większości wyposażenia i rzeczy osobistych załogi, żagiel poszedł za karę w dół i więcej już tego dnia świata nie oglądał. Ognisty Podmuch również prowadził ciekawe eksperymenty - jak duży jest moment przechylający jachtu ze spinakerem prawie pod topem. Follow Me z dużą regularnością wkręcał fał spinakera w roler foka. Najskuteczniej prowadził spinakera Błękitny Wiatr.
    IV wyścig (pierwszy niedzielny) wygrał Ognisty Podmuch przed Follow Me i Soulem. Dzięki temu Soul nie musiał już startować w V wyścigu, w którym 1 miejsce zajął Follow Me, wyprzedzając Podmuch i Błękitny Wiatr. Regaty zakończyły się zwycięstwem Radka na Soulu (6 pkt), 2 miejsce zajął Rafał - Follow Me (8 pkt), trzecie Jarek na Ognistym Podmuchu (10 pkt), przed Jaśkiem na Błękitnym Wietrze (14 pkt), Wojtkiem na Misji (15 pkt) i Michałem na Tańczącej Furii (18 pkt).
    Przy losowaniu nagród trochę się naszym poszczęściło - Radek wygrał tygodniowy czarter jachtu, ale z niego zrezygnował, biorąc reklamówkę z kubeczkami, podobnie jak Wojtek. Rafał dostał komplet koszulek dla załogi, Jarka "puścili z torbami" (wygrał bardzo fajną torbę podróżną na kółkach), Jasiek otrzymał talon na 1000 zł u żaglomistrza - Stasia Sawki, a tygodniowy czarter 6-osobowego jachtu wrócił w powtórnym losowaniu do Michała, który bardzo się z tej nagrody ucieszył.


REGATY BOATSHOW, 18-19 lipca 2009

17 września, 2009

    To były naprawdę duże regaty - 73 jachty startujące, najwięcej w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Klasy Micro - 23 jachty. Ale też po raz pierwszy w ramach cyklu Pucharu Polski Jachtów Kabinowych wystartowała klasa Tango - 5 jachtów, choć wpisowe było naprawdę zaporowe - 70zł od jachtu i 30 zł od każdego członka załogi.
    Mogło nas być 6 jachtów, ale niestety jeden "dywersant" się wyłamał i choć jego jacht nosi szumne miano "Misja" to tym razem dał przykład prawdziwego sabotażu (zależało nam na tym aby klasa Tango zaprezentowała się jak najliczniej startując po raz pierwszy w PPJK jako odrębna klasa).
    A na akcję "Wisła" najbardziej nas namawiał - żebyśmy wszyscy, jak najwięcej, solidarnie... a teraz zwiał do T3, choć tłumaczyliśmy jak dziecku, że nie ma szans i klasa Tango musiała wyodrębnić się gdy weszły obecne przepisy PPJK preferujące ciężkie jachty o mniejszej powierzchni ożaglowania.
    Ale Wojtek koniecznie chciał przeprowadzić eksperyment "własnoręcznie". Najpierw dobalastował jacht do 1600 kg, potem po pomiarach żagli i poprawkach na wiek jachtu i posiadanie pasów balastowych o kolejne 120 kg i tak przy ciężarze 1720 kg spełniał parametry klasy T3 (czytaj : łódĽ podwodna w półzanurzeniu). Poza tym obawialiśmy się, że w tak przesztywnionym układzie przy wietrze, który wiał w regatach z siłą 5-6oB może nie wytrzymać takielunek, ale maszt jakoś przeżył. Wynik tego eksperymentu był zresztą zgodny z oczekiwaniami: z trudem wywalczone 8 miejsce na 9 startujących (9-ty był jakiś "turysta" na Bolero, też wyraĽnie odstający od reszty stawki ), ze średnią stratą do pierwszych więcej niż długość jednego boku trasy.
    Ale zajmijmy się w końcu Tangami w klasie TANGO.
    Wystartowało 5 jachtów: "Błękitny Wiatr" Michał Nischk, "Follow Me" Nasz Kochany Pan Prezes (NKPP) Szymon Mirecki, "Haze" Rafał Iwanicki, "Ognisty Podmuch" - Jarek Wąsowski, "Soul" Radek Maciak. Duże szanse na zwycięstwo w tych silnych warunkach(w sobotę wiało 5-6oB, w niedzielę 3-4oB) dawaliśmy Rafałowi na "Haze" - wiało nawet mocniej niż na Regatach o Puchar Tanga, które wygrał. Jednak już w pierwszym wyścigu posypały się awarie. Na "Haze" urwała się remizka rogu fałowego foka i cały wyścig płynął na samym grocie. Na "Błękitnym Wietrze" pękła na pół szekla fału foka (było lekko podrdzewiała) i w ogóle nie płynął w tym wyścigu. Jakieś problemy miał też "Ognisty Podmuch" - całą sobotę pływał bez foka.
    Pierwszy wyścig wygrał "Soul"(płynąc na grocie i małym foku), drugi był "Follow me" (na zrefowanych żaglach) mimo, że musiał po drodze łowić Koszała, który poszedł zwiedzać Niegocin, gdy pękł pas balastowy, następnie były 2 kety: "Haze" i "Ognisty Podmuch".
    W II wyścigu Radek pożyczył foka Rafałowi musiał się trochę pomęczyć żeby wygrać z nim wyścig. Trzeci był "Follow me", któremu znowu pękł pas balastowy- tym razem na drugiej burcie - na wycieczkę po Niegocinie tym razem wybrało się 2 załogantów: Robert i Koszał, który nawet nie zdążył krzyknąć "Ło Jezu".
    III wyścig wygrał "Haze" przed "Soul" i "Follow me" i tak skończyły się sobotnie zmagania. Wieczorem był niezły poczęstunek (w ramach wpisowego). Mimo, że wszyscy byli nieĽle zmęczeni (choć nie tak jak klasa Micro, którym SG zafundował 7 wyścigów) wieczór upłynął bardzo wesoło przy szantach najpierw ogólnoużytkowych a potem kameralnie przy jachtach (Michał i Jola).
    Pierwszy niedzielny wyścig (wiało słabiej 3-4oB) wygrał Jarek na "Ognistym Podmuchu" przed Radkiem na "Soul", który zajmując 2 miejsce w tym wyścigu wygrywał regaty i nie musiał już startować w ostatnim. Rafał na "Haze" spóĽnił się na start ok. 3 minut i przyjechał dopiero na 4-tym miejscu za "Follow me".
    V-ty, ostatni wyścig wygrał Szymon na "Follow me", choć Jarek na "Ognistym podmuchu" zajmując 2 miejsce był całkiem blisko, "Haze" przyszedł trzeci. W tym wyścigu Tanga stawiały już nawet spinakery, co Ľle się skończyło dla "Błękitnego Wiatru" - róg fałowy spinakera uwiązł w okuciu sztagu na maszcie i jacht nie mógł po okrążeniu boji płynąć na wiatr, tylko z nie dającym się ujarzmić spinakerem jechał z wiatrem aż się skończyło jezioro. Na mieliĽnie było mocne uderzenie o kamień, co sprowadziło załogę do parteru a potem wyhamowanie w trzcinach i dobry kwadrans walki z szalejącym spinakerem.
    Po odwiązaniu brasów i uwolnieniu dolnych rogów żagla udało się go zdjąć dopiero po położeniu masztu. A więc przygód w tych regatach było tyle, że mogło by wystarczyć na co najmniej kilka imprez.
    Podsumowując: 2 wyścigi wygrał Radek na "Soul", który wygrał całe regaty (6 pkt.), po 1 wyścigu wygrali NKPP Szymon na "Follow me" II miejsce i Rafał na "Haze" III miejsce (obaj po 9pkt. - decydował ostatni wyścig) oraz Jarek na "Ognistym Podmuchu" - IV miejsce (12 pkt.), V miejsce zajął Michał na "Błękitnym Wietrze", który ukończył 3 wyścigi z pięciu.
    Rozdaniu nagród towarzyszyła szczególnie gorąca atmosfera, ponieważ miała być losowana m.in. główna nagroda tych regat - skorupa Janmora - Sasanki 660 z wkładką. Sponsorem był jak zwykle Andrzej Janowski i to mimo kryzysu. Sierotka Ewa wyciągnęła szczęśliwy los i główny dyrygent regat Mietek Konarzewski odczytał, że właścicielem skorup został RADOMIŁ MACIAK! W tym momencie zapomniano o wysokim wpisowym - cieszyła się cała klasa Tango! Jednak mamy nadzieję, że Radek nie zostawi klasy Tango i nie zrobi Sasanki, żeby pływać w T1, oby zły przykład "Misji" był tylko jednorazowym wybrykiem i oby nie znalazł naśladowców. A nawet jeśli, to życzymy Radkowi wielu zdobytych pucharów na Sasance, skoro szczęśliwie wylosowana, to na pewno będzie szczęśliwie wygrywać.
    Następne regaty - Puchar Prezesa PZŻ w Mikołajkach.


Regaty Lenovo-Datacom, 07 lipca 2009

17 września, 2009

    Warto wspomnieć o tych regatach rozegranych w Sztynorcie dla klas "w przybliżeniu T2" (mniejsze jachty) i "około T3" (większe jachty). W klasie większych startowało 35 jachtów. Oprócz Janmorów, Twisterów, Bolero, Bingo itp. były tu również 2 bliskie nam : "Misja" i "Błękitny Wiatr".
    Jeden wyścig długodystansowy, ponad 30 km na trasie: start obok wysepki Ilmy (niedaleko wejścia do Sztynortu), Wyspa Kormoranów lewą burtą, boja przy Dębowej Górce i meta tam gdzie start.
    Słaby wiatr 0-1oB nie dawał większych szans ciężkim jachtom, szanse naszych Tang, zwłaszcza "Misji" były znaczne. Po przebyciu ok.1/3 trasy i po wyjściu z Dobskiego 3 jachty prowadziły cały wyścig: "Misja" Wojtka Chodkowskiego, Bolero Andrzeja Nasalskiego i "Błękitny Wiatr" z Michałem Nischkiem za sterem. Z kilkusetmetrową stratą majestatycznie sunęło Bingo 930 Wielkiego Mistrza Mariana Bełbota a potem nie było nic przez 1-1,5 km i dopiero reszta.
    W gasnących podmuchach wiatru "Misji" udało się oderwać od konkurentów i jako pierwsza okrążyła znak przy Dębowej Górce. Gdy mijała pełnym wiatrem (określenie to, jak wiemy, określa kierunek wiatru a nie jego siłę) miała już ponad 2 km przewagi nad Bolero, które dopiero okrążyło znak przy Dębowej Górce. Mijały kolejne minuty, jachty prawie stały w miejscu, zwolna przesuwając się w kierunku Sztynortu.
    I tak w ogniu tej jakże zażartej walki "Misja" nie trafiła początkowo w metę i zwolna, choć wytrwale dążyła do Sztynortu. Zaczęło trochę wiać, toń jeziora pokryła drobna lecz wyraĽna fala i jachty zaczęły nagle rwać do przodu (nawet z przechyłami) nie biorąc przykładu z prowadzącej "Misji" lecz prosto w kierunku mety.
    Bolero mogło nawet ten wyścig wygrać płynąc baksztagiem, jednak Wojtek w ostatniej chwili zlokalizował metę i zaczął ku niej wracać, choć jakby z innej strony - bajdewindem.
    Przy dobrej "trójce" oba jachty walczyły do ostatniego metra o zwycięstwo. W końcu "Misja" po dramatycznym finiszu, po ponad 4 godzinnej walce, przecięła linię mety o pół metra przed Bolero! Po 2 minutach jako 3-ci metę osiągnął "Błękitny Wiatr" - brawo Michał, a Marian Bełbot "Bingo 930" - kolejne 7 minut póĽniej.
    Potem przez ponad kwadrans Komisja czekała na następne jachty, które mocno się rozciągnęły. Ale jak zaczęło wiać to nawet większości udało się w najbliższych godzinach skończyć.
    Były wywiady, telewizja, puchary (2 puchary dla Tang!), medale, Sztynort okazał się bardzo gościnny.


Regaty o Puchar Prezesa WOZŻ, 27-28 czerwca 2009

17 września, 2009

    Podczas tych regat pogoda zmieniała się diametralnie. W sobotę rozpoczynaliśmy przy dokuczliwej mżawce, a kończyliśmy w niedzielę w upalnym letnim słońcu. Na starcie tych regat stanęły 54 jachty w 10 klasach. Najliczniejsze były Micro-cruisery - 9 jachtów i Tanga - 8 jachtów. Program regat przewidywał 7 wyścigów: 4 w sobotę i 3 w niedzielę. Wiatr 2-3°B, w niedzielę w ostatnim wyścigu osiągający siłę mocnej "czwórki", stwarzał znakomite warunki do żeglowania. Pogoda stale się poprawiała. W takich warunkach bogaty harmonogram wyścigów został przez Komisję Regatową pod przewodnictwem SG Krzysztofa Kowalskiego w pełni zrealizowany.
    Pierwszy wyścig wygrała Misja przed Soulem i Follow Me. Drugi wyścig zakończył się zwycięstwem Follow Me przed Rozwianym Dymem i Misją. W wyścigu tym Michał Wójcik na Szalonym Cieniu, podczas okrążania znaku baksztagowego miał bliskie spotkanie z Cardinalem z klasy T2, próbował ominąć rufę jachtu, który nagle zmienił hals zajeżdżając mu drogę, ale nie do końca mu się to udało. Ze spotkania Cień wyszedł z dużą rysą na dziobie, a Storm22 Cardinal miał kosz rufowy lewej burty bardziej poziomy niż pionowy. Kolejne dwa wyścigi: III i IV, wygrała Misja przed Follow Me i Rozwianym Dymem. O dużym pechu może mówić Radek - w IV wyścigu Soul złapał taką ilość wodorostów na miecz, że skończył dopiero na 7 pozycji. Tak więc po 4 wyścigach sobotnich prowadzenie objęła Misja - 1, 3, 1, 1, przed Follow Me - 3, 1, 2, 2 i Rozwianym Dymem - 4, 2, 3, 3.
    Popołudniową atrakcją tych regat był koncert szantowy - Dominika Żukowska, Andrzej Koryncki i Jerzy Porębski. Szkoda tylko, że ich występ odbył się tak wcześnie, że skończył się zanim żeglarze spłynęli do portu i sklarowali jachty.
    Trójkątne trasy dla klasy Tango, zwłaszcza w niedzielę, nie były łatwe do pokonania na spinakerach - zbyt ostre kursy półwiatrowo-baksztagowe wielu załogom stwarzały problemy z opanowaniem spinakera, lub też w ogóle nie można go było stawiać. Część startujących klas miała trasy góra-dół, ale my żeglowaliśmy po trójkątach.
    W niedzielę V wyścig wygrał Follow Me, przed Rozwianym Dymem i Misją. Wyścig VI wygrał Dym, przed Misją i Soulem. Jednak dopiero wyścig VII miał zdecydować o I miejscu w regatach - Misja czy Follow Me. Wyścig ten przy dość mocno rozwiewającym się wietrze (wiała już mocna czwórka) wygrał Radek na Soulu, a Janek na Uśpionym Gromie musiał wyławiać załogantkę Basię - swoją dziewczynę, która niechcący opuściła jacht.
    Ostatecznie regaty wygrała załoga Piotra Groszyka na Misji, przed Szymonem na Follow Me - oba jachty po 11 pkt, decydowała ilość lepszych pierwszych miejsc w wyścigach - bardzo ładny prezent zrobił sobie Piotr na imieniny, które obchodzi 29 czerwca - życzymy dalszych wielu sukcesów! Trzeci był Rozwiany Dym. Misja wygrała w tych regatach 3 wyścigi, Follow Me - 2, Dym i Soul po 1 wyścigu.
    Šwiat się kończy, tego już dawno nie było! Soul - czwarty, Radka nie ma na pudle. Już sobie wyobrażam jak on przygotuje ten jacht na rundę jesienną. No i po drodze - Mistrzostwa Polski w Giżycku - bardzo ciekawe..
    Na Błękitnym Wietrze, po skończonej sesji, pojawiła się w końcu Jola, która mając oparcie taktyczne w załodze - Robert i Kuba, dzięki ich dobrym radom i właściwej taktyce zajęła 5 miejsce. Rafał na Haze, zwycięzca regat o Puchar Klasy Tango sprzed 2 tygodni, wolałby chyba mocniejsze wiatry i większego spinakera. A poza tym myśli już o przyszłym sezonie, kiedy skończy budować swój nowy jacht i zacznie na nim pływać. Dość odległe miejsce 6 w tych regatach na pewno go nie satysfakcjonuje. Janek na Uśpionym Gromie zajął miejsce 7, choć gdyby nie ten ostatni wyścig, w którym musiał wyławiać najważniejszą dla niego wśród całej załogi osobę , mogłoby być inaczej. Za to poszczęściło mu się w losowaniu - wygrał główną nagrodę - super regatowy zegarek firmy NAUTICA. Michał na Szalonym Cieniu zajął 8 miejsce. W pierwszym dniu regat na pewno był mocno zestresowany kolizją ze Stormem, ale w ostatnim wyścigu przy silnym wietrze popłynął odważniej pozostawiając w tyle Uśpionego Groma, a nawet Haze.
    Skończyła się wiosenna runda Grand Prix Warszawy. Było naprawdę interesująco. Kolejne 4 imprezy wygrywali:
    Jacek na Rozwianym Dymie - Puchar Toyoty
    Rafał na Haze - Puchar Klasy Tango
    Radek na Soul - Regaty Šwiętojańskie
    Piotr na Misji - Puchar Prezesa WOZŻ
    Tymczasem w rankingu po 4 imprezach zdecydowanie prowadzi nasz prezes Szymon na Follow Me, który co prawda nie wygrał żadnych regat, ale dużo punktów zdobył drugimi miejscami.
    Do jesieni! Będzie ciekawie!


Regaty Šwiętojańskie, 20-21 czerwca 2009

24 czerwca, 2009

    Były to najintensywniejsze regaty, jakie dotychczas odbywały się w klasie Tango. Pierwszy wyścig planowany był na godz. 12.15, ale zgodnie z naszą prośbą Sędzia Główny - Igor Rubinkowski, zmienił harmonogram startów i I wyścig rozpoczął się o godz. 11.00.
    Zamieszanie na boji rozpoczynającej ostatnią prostą do mety (1 hals) - jacht klasy T majestatycznie okrążający znak, stanowił tak skuteczną zaporę dla prowadzącej dwójki: "Follow Me" i "Soul", że "Rozwiany Dym" ze straty 3 długości przed znakiem, po okrążeniu znaku wysunął się szczęśliwie jako jacht prowadzący i z trudem ale utrzymał to miejsce na mecie. Różnica nad drugim "Follow Me" - ok. 30 cm! Trzeci był "Soul" przed "Misją" i te cztery jachty toczyły zaciekłą walkę w każdym wyścigu.
    II wyścig w znakomitym stylu wygrał "Soul" przed "Follow Me" i "Misją", "Rozwiany Dym" był 4-ty daleko z tyłu. I na tych dwóch wyścigach klasa Tango zakończyła występy sobotnie, co było uzgodnione z organizatorem i Komisją Sędziowską, dla innych klas odbył się jeszcze III wyścig. Natomiast jachty klasy Tango w szybkim tempie kładły maszty i szykowały się do wejścia w kanał. Ok. godz. 13.30 po rozdzieleniu resztek paliwa pomiędzy wszystkich potrzebujących, weszliśmy w kanał (w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu). Kanał liczy raptem 17 km, ale uwzględniając przeszkody w postaci pływającej skoszonej trzciny co wymagało wielokrotnego zrzucania wodorostów ze śrub, płetw i mieczy oraz czasu poświęconego na śluzowanie i potem jeszcze powolna jazda pod prąd Wisły w rejon Zamku Królewskiego na naszych lekkich, "regatowych" silnikach - w efekcie dotarliśmy na miejsce "Wianków na Wiśle" co było naszym miejscem docelowym ok. godz. 17.30.
    Postawienie masztów, żagli i wypłynięcie na nurt Wisły zajęło nam 10 do 40min. w zależności od sprawności załogi. I tak przy sprzyjającym wietrze w górę rzeki flota 7 Tang: "Haze", "Soul", "Misja", "Follow Me", "Błękitny Wiatr", "Uśpiony Grom" i "Rozwiany Dym", ujmując sprawę historycznie po raz pierwszy żeglowała po Wiśle - halsując w dół rzeki i wracając pod prąd z wiatrem pod spinakerami. Nasze manewry przyciągnęły na nabrzeże Wisły spory tłum, mimo, że nasza " Akcja Wisła" mimo usiłowań (pismo do Pani Prezydent m.st. Warszawy o patronat oraz nawiązanie wstępnych rozmów z mediami) nie przyniosły formalnych efektów (zbyt póĽno rozpoczęliśmy nasze działania, tryb urzędniczy wymaga znacznie więcej czasu). Gra była warta świeczki - pokazaliśmy żeglujące na Wiśle jachty w centrum stolicy i widziało to naprawdę wiele osób, było sporo zdjęć i jakaś telewizja. A więc było extra!
    Horror zaczął się potem, no może nie całkiem horror ale zwyczajna żeglarska rzeczywistość. Przepłacona śluza(bo za część jachtów, które już zapłaciły ostatni zapłacił jeszcze raz), brak paliwa na większości jachtów, przebijanie się przez Kanał Królewski (zwany też Żerańskim) niczym przez gęstą łąkę - na paruset metrach długości kanału, było chyba więcej trawy niż wody. Poza tym piękna czerwcowa noc - z temperaturą około 10°C - i przejmująca wilgoć - rosa na pokładzie. Jachty szły na swoich silnikach i stawały tam, gdzie im zabrakło paliwa, a następne, które jeszcze coś miały w baku, brały je kolejno na hol. I "już" parę minut po godzinie 23 pierwsze jachty odbiły się, jak na gumie, od łańcucha zamykającego baseny portowe Wodnika. Ale po paru minutach przyszedł bosman i opuścił łańcuch. Można się było dostać do portu. Ostatnie jachty przypłynęły około godziny 01. Uprzedzona pani Gienia trzymała otwarty bufet "do ostatniego klienta" i zamknęła dopiero jak ostatni nocni uczestnicy "Akcji Wisła" odebrali swoje zamówienia. Tyle o naszym uczestnictwie w uroczystościach "Wianków na Wiśle".
    W niedzielę znowu przestawiliśmy się na regaty. Odbyły się dwa wyścigi - jeden krótki (kolejność: "Soul", "Follow Me" i coraz lepiej żeglująca "Misja"). A potem wyścig długodystansowy - na wiatr (ale prawie jednym halsem do Ryni, przez strefę mielizn; większość miała chwilowy kontakt z najbliższym lądem (w pionie, niektórzy po kilka razy), potem z wiatrem na spinakerach - wiało około 2°B, może czasem słaba "trójka". Najbardziej ekscytujący był finisz - meta, tradycyjnie w kanale, na trawersie baru. 30 m przed metą kolejność była następująca: "Rozwiany Dym", "Soul", "Misja", "Follow Me". Jachty żeglowały w bardzo niewielkich odległościach od siebie. W samym kanale wiatr wieje trochę inaczej - podmuchy i odbicia zawsze wprowadzają dla załóg duży element zaskoczenia. "Soul" pierwszy przeszedł na prawy hals i zaczął się bronić przed atakującą go "Misją", która też musiała zmienić hals na prawy, ale nie ustąpiła wystarczająco i "Soul" zaprotestował. W tym samym czasie "Rozwiany Dym" uciekając przed "Misją" (odległość między jachtami 4-6 m) najpierw ostrzył "Follow Me", a potem odpadł, zanim "Follow Me" zażądał miejsca przy przeszkodzie (mielizna). Na metę wpadły 4 jachty w minimalnych odległościach od siebie. Ten emocjonujący wyścig wygrał "Follow Me", przed Misją", "Rozwianym Dymem" i "Soulem", choć potem po rozpatrzeniu protestu "Misja" dostała DSQ. W chwilę potem w równie pasjonującej końcówce kończyły następne 4 Tanga - "Błękitny Wiatr", "Szalony Cień", "Haze" i "Uśpiony Grom". Widowiskowość tych finiszów jest charakterystyczna dla długodystansowego wyścigu w Wodniku, ale tym razem dramaturgia spektaklu była szczególnie emocjonująca zarówno dla uczestników, jak i dla zebranych na brzegu widzów. Regaty zakończyły się zwycięstwem Radka na "Soulu" (5 pkt), przed Szymkiem na "Follow Me"(5 pkt) i załogą "Rozwianego Dymu" (7 pkt). Czwarta - "Misja" (9 pkt) zaczyna być naprawdę groĽna. Te 4 jachty w tym sezonie żeglują bardzo szybko i w większości regat chyba będą miedzy sobą rozdawać najbardziej punktowane pozycje. Kolejne miejsca zajęli: Arek na "Błękitnym Wietrze", Janek na "Uśpionym Gromie", Rafał na "Hazie" i odważnie debiutujący Michał Wójcik na "Szalonym Cieniu".


Pierwsze Regaty na Wiśle, 20 czerwca 2009

18 czerwca, 2009

    W sobotę 20 czerwca około godziny 16 pomiędzy mostem Šląsko-Dąbrowskim a Gdańskim rozegrane zostaną pokazowe regaty jachtów typu Tango 730.


II Regaty o Puchar Klasy Tango, 13-14 czerwca 2009

17 czerwca, 2009

    Druga edycja regat o Puchar Klasy Tango zgromadziła na starcie 20 załóg: w T1 - 2 jachty, W Omega i Sympathy - po 3 jachty, T2 - 4 jachty oraz 8 jachtów w klasie Tango.
    Według tradycji zwycięzcy ubiegłorocznego Grand Prix nie biorą udziału w tych regatach dając szansę innym, a sami stanowią Komisję Regatową i Obsługę Techniczną Regat. Na zalewanym przez deszcz i fale pokładzie statku KR typu "tramwaj" Komisja Regatowa w składzie: Mira i Jacek Paluszkiewicz toczyli nierówną walkę z żywiołem, zajmując się w międzyczasie przeprowadzaniem wyścigów. Po ustawieniu trasy Komisję wspomagała Obsługa Techniczna - Radek. Najwięcej te regaty kosztowały Radka, któremu utopił się najpierw korek od silnika motorówki w pierwszym dniu regat, a w drugim odwiązała się kotwica boi nr 3 i niestety lina była niepływająca - w efekcie dno Zalewu Zegrzyńskiego, i tak bogate w żelazo (w końcu wiele różnych okuć, kotwic i nawet silników tu leży), zostało wzbogacone. Jeśli dołoży się do tego 9 otworów wentylacyjnych w spinakerze "Soula", którego sprytna załoga postanowiła wysuszyć wieszając żagiel po prostu na płocie (przy sile wiatru 5°B), to uznać należy, że Radek był tym, który w regatach o Puchar Klasy Tango zapłacił najwyższe wpisowe... nie zapisując się do regat. W sobotę wiało 3-4°B i prawie cały czas padał deszcz, jednak wśród załóg entuzjazm był tak duży, że prawie wszyscy, nie zważając na dokuczliwy opad, ochoczo stanęli na starcie do I wyścigu. Trasa 2 x góra-dół z dolnym znakiem powyżej linii startu i meta na pełnym, były ciekawą innowacją, ale dziś właśnie regaty często się tak odbywają. Pierwszy wyścig zgodnie z oczekiwaniami wygrał Szyman na "Follow Me", przed Arkiem Majem - tym razem na "Rozwianym Dymie". Trzeci był Rafał Iwanicki na "Haze", a czwarty Kuba Wieczyński na "Błękitnym Wietrze". 5-ta "Misja" - Piotr Groszyk - jako jedyna stawiała spinakera. II wyścig po bardzo dobrym starcie wygrał "Haze" przed "Follow Me" i "Rozwianym Dymem", czwarty był Rozmus na "Soulu" przed - znowu 5-tą - "Misją".
    Sędzia Główny po 2 wyścigach sobotnich uznał, że zarówno zawodnicy, jak i Komisja Regatowa mają stanowczo dość wody, zarówno z góry jak i z dołu i wyścig III został odroczony na niedzielę.
    Niedziela przywitała nas pogodą raczej zniechęcającą do żeglowania - prawie do 1000 jeszcze mżyło. Potem deszcz udało się wyłączyć i o godz. 11 ruszył III wyścig. Wiała mocna "czwórka", czasem zahaczając o "piątkę". W tym wyścigu, można powiedzieć, spełniona została "Misja" - wygrała w pięknym stylu (uwaga, ten jacht może być groĽny!). drugie miejsce zajął "Haze", a "Follow Me" jako jedyny żeglujący na spinakerze, na ostatnich kilkudziesięciu metrach minął "Rozwiany Dym" uzyskując 3 miejsce. Przed startem do IV wyścigu większość jachtów postanowiła się refować lub zmieniać żagle na mniejsze, nie wszyscy zdążyli, część zwiała do portu i to też był niezły pomysł, bo wiało już 30-34 km/h - czyli mocna "piątka". Z 8 Tang tylko 3 zostały na trasie. W wyścigu tym uczestniczyło zaledwie 12 jachtów ze wszystkich klas, 8 jachtów wycofało się lub miało awarie - na szczęście dużych strat w ludziach i sprzęcie nie było: potopione listwy od żagli, jeden grot rozpruty wzdłuż listwy, 1 urwane szoty i kilka innych drobiazgów (Komisja Regatowa nie zna bliższych szczegółów). Wyścig ten wygrał Rafał na "Haze", wygrywając tym samym całe regaty. 2 miejsce zajął Kuba na "Błękitnym Wietrze", a 3-ci dopłynął Jaś na "Uśpionym Gromie", choć to go kosztowało podartego grota. Komisja Regatowa uznała, że w tych trudnych warunkach nie ma sensu rozgrywać V wyścigu i na tym zakończyła regaty.
    Zakończenie odbyło się już w ciepłej, słonecznej pogodzie (choć siła wiatru utrzymywała się na tym samym poziomie). Było podium i był Andrzej Skrzat - konstruktor 2 klas w tych regatach: Tanga i Sympathy (a trzeba powiedzieć, że w klasach T1 i T2 pływały również jachty jego konstrukcji - Sasanki i Sportina 680), który w krótkich słowach podsumował regaty. Wraz z przedstawicielami Portu Jachtowego Nieporęt wręczał puchary. Podkreślić należy, że Andrzej Skrzat ufundował puchary dla najmłodszego (w tym roku był nim Jaś Domański) i najstarszego sternika - najstarszym okazał się Andrzej Zabierzowski, jeszcze kilka lat temu nie do pokonania na Tangu "Zet", teraz po paru latach przerwy wraca do startów w regatach - zawodnik o bardzo dużej wiedzy i doświadczeniu (niektórzy mówili o nim "profesor"), jak wszystko sobie dobrze przypomni, może być bardzo groĽny nawet dla najlepszych.


Regaty o Puchar Auto Podlasie

11 czerwca, 2009

    W dniach 6-7 czerwca w Jachrance odbyły się pierwsze regaty wiosennej części cyklu Grand Prix Warszawy. Startowało zaledwie 18 załóg. Można powiedzieć, że Tango było klasą wiodącą - 7 jachtów. W sobotę odbyło się 5 wyścigów przy wietrze 1-2°B. Czasem wiatr osiągał siłę słabej trójki. Wśród konkurencji pojawił się nowy jacht - "Misja" Wojtka Chodkowskiego, prowadzony przez doświadczonego sternika Piotra Groszyka. Wśród załóg zabrakło niektórych zawodników z ubiegłego sezonu: Jarek Wąsowski nie zwodował jachtu, podobnie jak bracia "Oho" Szewczykowie, Rafał Iwanicki ze względu na jakieś poważne egzaminy nie był obecny, a Paweł Nawrocki miał jeszcze inne powody - wieczór kawalerski (na którym zresztą skręcił nogę) - 20-tego zmienia stan cywilny. Pojawił się natomiast nowy "stary" zawodnik - Andrzej "Zet" Zabierzowski którego 4-ro osobowa załoga startująca na "Szalonym Cieniu" w sumie liczyła ponad 220 lat.

    5 wyścigów, które odbywały się na trasie 2 x góra-dół były kolorowym widowiskiem ze względu na spinakery, wśród których dostojeństwem wyróżniał się spinaker "Misji" z napisem "Jan Paweł II" patronującym ambitnej załodze.
    Krótkie trasy i bardzo kontaktowa walka, zwłaszcza na kursach z wiatrem i przy dolnym znaku, dawały wiele emocji załogom dopiero wchodzącym do sezonu. Zdarzały się błędy, zwłaszcza przy zmianie spinakera, następowały spore przetasowania nawet przed samą metą.
    Pierwszy i ostatni wyścig wygrał Jacek "Rozwiany Dym". Po jednym wyścigu wygrali: Arek "Błękitny Wiatr", Radek "Soul" i nasz kochany Pan Prezes Szymon "Follow Me". Szymon będzie bardzo groĽny w tym roku - ma nowe żagle od Zbyszka Kani. GroĽna może być "Misja" (takie same żagle!), jak się pozbędzie 200kg wyjmowanego balastu, zwiększy liczebność załogi iż trochę potrenuje.
    W niedzielę po deszczowej nocy wiatr wiał do 5°B i miało się rozwiewać. Sternicy klasy Tango po dyskusji postanowili nie startować w 2 wyścigach niedzielnych, w trosce o sprzęt i w obawie przed awarią na samym początku sezonu. Na jesieni, pod koniec sezonu można pływać trochę ostrzej, zwłaszcza, że wszyscy są już wtedy dobrze opływani. Decyzja klasy została podana Komisji Regatowej, która przyjęła ją do wiadomości i nie przeprowadziła procedury startowej dla Tang. Pozostałe klasy rozegrały 2 wyścigi w ciężkich warunkach, ale w końcu więcej niż 5°B w porywach nie wiało.
    Regaty zakończyły się minimalnym zwycięstwem "Rozwianego Dymu" - 7 pkt, przed "Follow Me" i "Soulem" - oba po 8 pkt, co świadczy o wyjątkowo ostrej rywalizacji tych trzech jachtów i ich załóg. "Błękitny Wiatr" mimo wygrania jednego wyścigu musiał zadowolić się 4 miejscem. Debiutująca "Misja" zajęła miejsce 5 przed załogą weteranów Zeta na "Szalonym Cieniu". Jaś Domański, któremu cztery pierwsze wyścigi z pięciu zajęło ustawianie jachtu, skończył na 7 pozycji, licząc, że poprawi ją w wyścigach niedzielnych, ale skoro ich nie było, miejsca pozostały niezmienione po pierwszym dniu regat.


VII Regaty o Puchar Babiego Lata

10 paĄdziernika, 2008

    Ostatnie regaty tegorocznego cyklu GRAND PRIX odbyły się w PORCIE JACHTOWYM NIEPORĘT 04-05 paĄdziernika. Komisja Regatowa: SG Ewa Jankowska oraz Igor Rubinkowski przewidziała 3 wyścigi sobotę i 2 w niedzielę.
    W sobotę udało się przeprowadzić 2 wyścigi - 1 na pełnej trasie 2 trójkąty, 2-gi skrócony został do 1 trójkąta. Potem już nie chciało wiać.
    Tym razem Tanga były w pełnym komplecie 9 jachtów - bo w końcu "Morelowy pies" powrócił.
    W niedzielę wiało bardziej zdecydowanie - nawet do 3 B, poza tym po pochmurnej sobocie, w niedzielę o wodzie i jachtom pełnych barw. Widok flotylli Tang pod spinakerami był naprawdę wspaniały, widać to było w spojrzeniach innych zawodników i słychać w komentarzach po regatach. Dodatkowym uatrakcyjnieniem regat był start 6 Latających Holendrów w jednej grupie z Tangami.
    Na trasie działy się ciekawe rzeczy, o czym świadczą wyniki. Radek na Soulu (zwycięzca regat) wygrał 2 wyścigi, ale zdarzyły mu się miejsca 4 i 7. Po jednym wyścigu wygrywali: Jola na Dymie, Prezes na Follow i Arek na Wietrze. Pecha miał Rafał na Haze, który płynąc na wysokiej 2÷3 pozycji w ciasnocie przy górnym znaku dał się złapać i po wykonaniu 2 obrotów kary okazało się, że jest daleko za wszystkimi. Tak blisko siebie jachty pływały!
    Elementem zaskoczenia była decyzja KR o przeprowadzeniu 3 wyścigu w niedzielę ( mimo, że w instrukcji przewidziane były tylko 2). Większość Tang spłynęła już do portu po ukończeniu wyścigu, niektóre nawet zdążyły już pochować żagle. Motorówka krążąca po porcie i przekonująca zawodników, że trzeba jeszcze popłynąć na kolejny wyścig wywoływała zdziwienie i niedowierzanie, a jednak tak było. Szkoda, że informacji o zaskakujących planach KR nie podano przy przekraczaniu linii mety. Powinna być postawiona flaga L ( "zbliż się na odległość głosu") i wtedy podana informacja. Podobno jednak takiej flagi komisja nie miała "w zestawie". Gdyby nie były to ostatnie regaty w sezonie, gdy klasyfikacja GRAND PRIX jest już w zasadzie ustalona oraz gdyby nie było presji czasowej, że trzeba szybko wyciągać jachty na przyczepy, wtedy jachty pozostające w porcie złożyłyby prośby o zadośćuczynienie. Jedyną słuszną decyzją byłoby przerwanie (czytaj "unieważnienie") 5 wyścigu w klasie Tango. W wyścigu "niespodziance" wystartowały 4 jachty a 5 nie, co wpłynęło na pewne przesunięcia w ostatecznej klasyfikacji regat nawet o 3 pozycje.
    Szkoda, że Komisja Regatowa podeszła tak "nieprofesjonalnie", co w pewnym stopniu obniżyło ocenę poziomu sportowego regat. Miejmy nadzieję, że podobne błędy nie będą miały miejsca w przyszłości.


VII Regaty o Puchar Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego

01 paĄdziernika, 2008

    Tym razem pogoda dopisała. Co prawda gęsta mgła mogła utrudnić trochę znalezienie portu WAT jachtom zdążającym na regaty, ale wkrótce niebo zrobiło się klarowne i przeprowadzono oczekiwane wyścigi. W sobotę 27.09 rozegrano ich 3, przy wietrze 2-3°B, w niedzielę 28.09 - 2 wyścigi, przy wietrze 3-4°B. Wszystkie na trasie trójkąt - śledĄ.
    Tym razem również żeglowaliśmy na spinakerach. Rywalizacja była bardzo wyrównana, może poza SOULEM Radka, który wygrał 3 z 5ciu wyścigów. W jednym z pozostałych wygrał ROZWIANY DYM - Jacek, w innym HAZE - Rafał. Paweł na UŠPIONYM GROMIE był 2 razy drugi, ale równiej poszło Jarkowi na OGNISTYM PODMUCHU, który zajmując miejsce 3 w 4ech, ostatecznie utrzymał 3 miejsce przed GROMEM. Może nie najskuteczniej, ale na pewno najefektowniej żeglował Prezes na FOLLOW ME. Na spinakerze, przy wietrze osiągającym w porywach siłę 5°B spinaker podjechał mu do góry i dłuższą chwilę Tango płynęło bokiem z dolnym likiem spinakera powyżej salingów. Szkoda, że nie udało nam się znaleĄć aparatu na tyle szybko, aby uwiecznić tę wspaniałą, ale jakże dramatyczną scenę. Dzielnej załodze udało się w końcu opanować "narowisty" żagiel, ale kosztowało to sporą stratę dystansu.
    O wyrównanej walce między Tangami świadczy fakt, że do ostatnich metrów na samej mecie można było wywalczyć lub stracić miejsce, a czasem nawet dwa. I to w prawie każdym wyścigu. Dodatkowym utrudnieniem była duża ilość Skipi 650 - 20 jachtów, które miały górny i dolny znak wspólny z innymi klasami (zazwyczaj dostają inną trasę). Przy tej ilości jachtów i przy silnym wietrze w niedzielę okrążenie znaku - zwłaszcza górnego - wymagało od załóg znakomitego refleksu, zimnej krwi i dobrego zgrania, bo manewry często odbywały się "na styk" przy sporej prędkości. Tym razemTanga przeżyły regaty bezawaryjnie.


Regaty o Błękitną Wstęgę YKP

24 września, 2008

    Regaty odbyły się w Jadwisinie 20 i 21 września 2008. Deszczowe chmury, wilgoć i chłód skutecznie odstraszyły większość amatorów regat. W całych regatach pojawiło się zaledwie 21 załóg - sami najwytrwalsi. Klasa Tango - 7 jachtów stanowiło więc 1/3 załóg w całych regatach.
    W sobotę SG Igor Rubinkowski przeprowadził 3 wyścigi. Wiatr tężał z wyścigu na wyścig. Mimo że planowaliśmy te regaty rozgrywać na spinakerach, w sobotę nikt nawet nie myślał o stawianiu (tzn. w porcie może i tak, ale na trasie to lepiej było pozbierać niepotrzebne brasy i dobrze schować, żeby się nie plątały). Pierwszy wyścig wygrał Radek (SOUL), który wyszedł na prowadzenie przy ostatnim dolnym znaku i potem spokojnie kontrolował przeciwnika. Ale pech dopadł go i tym razem. Awaria foka i konieczność jego wymiany z innym jachtem sprawiły, że nie zdążył na drugi wyścig, który komisja puściła dość szybko. Po zmianie żagli na mniejsze drugi wyścig wygrał ROZWIANY DYM - Jacek, przed HAZE - Rafał. Cały czas rozwiewało się. Przed startem do 3 wyścigu SOUL wypłynął z portu na pożyczonym foku, ale po kilkunastu minutach powrócił, gdy cęgi masztu zaczęły się wyrywać z pokładu. Wiatr potrafił uderzyć z 3° B nawet do 7° B, ze zmianą kierunku do 30°. Mateusz na FOLLOW ME zrezygnował z 3 wyścigu widząc, że rozdarł mu się fok. ROZWIANY DYM pozostał również w porcie, obawiając się czy osprzęt wytrzyma. Tylko 4 tanga z 7 startujących brały udział w tym wyścigu. O sile wiatru może świadczyć fakt, że na Saturnie 750 AGATA 8, naszego przyjaciela Huberta Cieślaka, w kursie pełnym przy nagłym podmuchu pogiął się bom. Hubert próbował go prostować, ale uszkodzenie było tak silne, że dopiero przynitowanie ponad półmetrowej rurki wewnątrz i solidnego kształtownika wewnątrz pozwoliło mu na udział w niedzielnym wyścigu.
    W niedzielę wiała spokojna "trójeczka" i choć w miedzy czasie trochę padało nie było przynajmniej "walki o życie". Wyścig niedzielny ze wspólnego startu "O Błękitną Wstęgę", czyli o najszybszy jacht, toczył się praktycznie pomiędzy Saturnem Huberta i Tangami HAZE i ROZWIANY DYM. Na pierwszym górnym znaku prowadzenie objął Saturn, ale oba Tanga nie miały zamiaru rezygnować. Rafał na HAZE testował większego, radkowego grota i na początku to HAZE przyjął na siebie rolę tego, kto ma straszyć Huberta. ROZWIANY DYM dopiero po 2/3 kursu pełnego postawił w końcu spinakera i zaczął dość szybko odrabiać stracony dystans. Zmusiło to Rafała również do postawienia spinakera, ale w wyniku tego zamieszania chyba zapodziała mu się gdzieś dolna boja, bo popłynął jakieś dobre 200m w bok. Tym samym już od dolnego znaku rolę "ścigacza" Huberta przejął ROZWIANY DYM. Dzięki czujnej halsówce DYM odrobił do AGATY sporo dystansu i na górnym znaku oba jachty dzieliło około 80m. tym razem spinaker postawiony został szybko i już w połowie kursu pełnego oba jachty płynęły w kryciu. Ale wygrać z tej klasy zawodnikiem jak Hubert łatwo nie jest. Poczekał na trochę więcej wiatru, zaatakował na prawym halsie (DYM był na lewym i nawet gdyby zrobił zwrot byłby nawietrzny), z uśmiechem krzyknął: "Berek!" i było po zawodach. DYM przyjął karę, natychmiast zrzucił spinakera, zrobił dwa karne obroty, dojechał do dolnego znaku podnosząc pół miecza (ze spinakerem nie podnosi) i ruszył w pogoń za AGATž. W połowie halsówki, gdy Hubert był już bardzo daleko (cały czas się oddalając), załoga DYMU przypomniała sobie w końcu, że na halsówce to lepiej idzie jak miecz się całkiem opuści...
    Błękitną Wstęgę wygrał Hubert na Saturnie, a potem przychodziły same Tanga.


Puchar Marszałka Województwa Mazowieckiego

22 września, 2008

    Regaty odbyły się tydzień po Mistrzostwach Warszawy w dniach 13-14 września 2008. W porównaniu z poprzednią imprezą temperatura spadła przez tydzień o 15 stopni: rano 8-9° C, po południu 12° i pełne zachmurzenie nie zachęcały do kąpieli. Choć chętnych nie brakowało - załogantka Jarka Wąsowskiego samowolnie opuściła jacht, tak że sternik nawet tego nie zauważył. Amatorkę kąpieli wyłowił inny jacht i dopiero z niego, po dłuższej pogoni, odebrał ją Ognisty Podmuch. Sędzia miał ochotę zdyskwalifikować Jarka z przepisu 47 ale poprzestał na pouczeniu.
    Regaty przeprowadzone były w bardzo profesjonalny sposób przez zespół sędziowski: SG Marek Gałaj i Anna Gałaj. W sobotę zostały rozegrane 3 wyścigi po trasie "góra-dół" przy wietrze 3° B porywach do 4° B, w niedzielę dwa wyścigi przy sile wiatru o jeden stopień mniejszej. Zawodnikom szczególnie podobało się sprawne przeprowadzenie wyścigów - minimum czasu oczekiwania między startami, maksimum żeglowania. Dodatkową atrakcją był start w naszych regatach klasy 505 (6 jachtów) oraz Latającego Holendra.
    Regaty przebiegały całkiem nieoczekiwanie. Trochę inny wiatr niż zazwyczaj spowodował, że w każdym wyścigu następowały duże przetasowania stawki, nawet o dwa miejsca na krótkim odcinku od ostatniego dolnego znaku do mety. W całych regatach dwa wyścigi wygrał Prezes Szymon "FOLLOW ME", po jednym wyścigu wygrywali Rafał "HAZE", Jacek "ROZWIANY DYM", Mateusz "UŠPIONY GROM". Pecha miał Radek, który w przedostatnim wyścigu miał awarię łącznika bomu z masztem, ale jakoś dociągnął na drugim miejscu, jednak wolał nie startować w ostatnim.
    Dzięki przewadze wypracowanej w pierwszym dniu regaty wygrał Szymon "FOLLOW ME", mimo że w niedzielę zajął miejsca 6 i 5. Rafał na "HAZE" zajął 2 miejsce, przegrywając o 1 punkt z Szymkiem. O wyrównanej rywalizacji świadczy fakt, że "ROZWIANY DYM" zajął miejsce 3 z tą samą ilością punktów co "HAZE". "SOUL" Radka przez awarię stracił miejsce na pudle, choć po sobotnich wyścigach czterech pierwszych zawodników miało jeszcze szanse na pierwsze miejsce.
    Klasa Tango była znów klasą najliczniejszą w regatach - 7 jachtów, choć mogło być osiem, ale jeden jacht proszony o zasilenie klasy T3 przystał na tę propozycję i zdobył puchar za 3 miejsce w tej klasie.

Mistrzostwa Warszawy Jachtów Kabinowych

16 września, 2008

    Regaty zaplanowane w dniach 6-7 Września 2008 odbyły się w zasadzie tylko w sobotę. Rozegrano 3 wyścigi przy upalnej temperaturze ~30 stopni i wietrze ok. 2 B. Po raz pierwszy w klasie Tango można było używać spinakery. Jednak sędzia Igor Rubinkowski ustawił nam trasę trójkątną, tak więc żegluga na spinakerze przy półwietrze była dość męcząca i niektórzy rezygnowali z tego "przywileju". Szkoda że nie było trasy "góra-dół" - wtedy na dłuższym odcinku i przy pełnych baksztagach spinakery były by dobrze wykorzystywane i można było by bezstresowo poćwiczyć zwroty ze spinakerem. Szkoda, bo warunki były optymalne do wstępnego zapoznania się z kolorowymi żaglami w warunkach regat.
    W drugim dniu regat komisja wyrwała nas o godzinie 9:30 z portu, po to żeby potem 2 godziny czekać na wiatr. W końcu około godziny 12:00 wróciliśmy do portu bez żadnego startu. Nawet nie było próby ustawiania trasy. I jak to zwykle bywa gdy komisja spływa do portu wtedy (zwykle po kwadransie) pojawia się wiatr. Tym razem również tak było, w ciągu godziny wiatr rozwiał się do mocnej trójki. Wielu zawodników żałowało że jednak w niedzielę nie odbył się żaden wyścig. Jak prawie zawsze w tym sezonie byliśmy najliczniejszą (8 jachtów) klasą...